Pewnym jest, iż moment wykonania oprysku, w dużej mierze, decyduje o parametrach jagód podczas zbioru. Zapraszam do prześledzenia kolejnych etapów rozwoju infekcji Mączniaka Rzekomego i wyciągnięcia wniosków.

INFEKCJA PIERWOTNA:
— Oospory – zimowanie; na ziemi i na opadłych liściach.
— Pojawiają się opady i oospory kiełkują w sporangia.
Sporangia, podczas kolejnego, silnego opadu i wiatru dostają się na liście,
— rozwijająca się grzybnia produkuje zarodniki pływkowe – zoospory – odpowiedzialne za infekcję.
— Następnie, w momencie wystąpienia warunków 10:10:24 (opady),
— zoospory w obecności filmu wodnego, przedostając się na spód liścia, infekują tkanki rośliny.
— Ten moment należy określić jako POCZĄTEK INFEKCJI.
— Na stosowanie środków profilaktycznych jest już za późno…
— W tym czasie, powinien nastąpić oprysk w systemie STRATEGII POINFEKCYJNEJ.
— Dlaczego tak „wcześnie”? Przecież na liściach nie widać nic niepokojącego…
— Niestety, skuteczność środków interwencyjnych (układowych) jest ograniczona;
— Ridomil – działa do pięciu dni po rozpoczęciu infekcji,
— Curzate C Extra – działa jedynie, do 2 dni po infekcji.
— A przecież wszystko do tej pory, jest jeszcze BEZOBJAWOWE!
— Pierwsze „tłuste”, prześwitujące plamy pojawią się najczęściej DOPIERO po 7 -10 dniach.
— Zdarza się też, że grzyb zaczyna tak szybko zarodnikować, że NIE ZDĄŻY ICH WYTWORZYĆ…
— Podczas gdy, penetracja tkanek i wielokrotny proces inkubacji, na kolejnych liściach trwa…
— Kolejne partie sporangium, przenoszą się na kolejne liście, produkując kolejne zoospory.
— W warunkach optymalnych kiełkowanie zoospor, wymaga zaledwie 40-60 minut,
— w warunkach skrajnych ten proces trwa ok. 10h.
— Warto sobie uzmysłowić – w tym momencie – możliwą ilość „powtórzeń” zarodnikowania…

INFEKCJA WTÓRNA
— Na spodniej stronie plam, produkowane są kolejne Sporangia,
— które są rozsiewane na sąsiednie liście i inne organy,
— te z kolei, produkują kolejne partie zoospor.
— Tym razem jednak, proces odbywa się znacznie szybciej, ponieważ…
— potrzeba jedynie; 4 godzin ciemności, temp. pow. 13 C i wilgotności pow. 95%.
— Są to warunki, które zdarzają się nader często w naszej strefie klimatycznej…
— Nie potrzeba już dużego opadu i wiatru…
— Często też, dopiero wtedy pojawiają się „tłuste” plamy
— i biały nalot, pod nimi, na spodniej stronie liści.
— Chociaż poprzedniego dnia, podczas lustracji, krzewy były „czyste”…
— Ponadto, jeżeli ten moment zbiegnie się z długotrwałym, kilkudniowym opadem…
— kolejny etapem jest epidemia, która postępuje równie gwałtownie.

Są dwie strategie ochrony przed mączniakiem rzekomym – strategia profilaktyczna i strategia poinfekcyjna. Strategia profilaktyczna zakłada ochronę, przed początkiem infekcji, przy użyciu środków kontaktowych i układowych. W strategi poinfekcyjnej, głównym założeniem jest nie wykonywanie, żadnych zabiegów chemicznych aż do momentu wystąpienia WARUNKÓW WŁAŚCIWYCH dla infekcji pierwotnej. Tu należy zwrócić baczną uwagę na fakt, iż „WARUNKI WŁAŚCIWE” to… nie „tłuste” plamy na liściach, a wspomniany wcześniej, rzeczywisty początek infekcji…

Jak pokazuje powyższa analiza – w wielu przypadkach – do momentu pojawienia się „tłustych”, prześwitujących plam może dojść do wielokrotnego procesu inkubacji, na wielu liściach. To dlatego, nader często, pewnego „pięknego dnia” (bez opadów), oczom winogrodnika ukazuje się spora ilość zainfekowanych krzewów… Równie często, w takich przypadkach, występuje potrzeba kilkukrotnego użycia środków interwencyjnych.
Owszem, należy zwrócić uwagę na fakt, iż w uprawie amatorskiej – oczywiście, jedynie tej z możliwością codziennej lustracji krzewów – udaje się częstokroć zatrzymać rozwój choroby, po kilku zabiegach. Tylko… po co kilka? Przecież można jeden, wykonany w odpowiednim momencie.
W uprawie profesjonalnej, taka sytuacja to… tragedia! Nie dopuszcza się do niej. Warto wziąć to pod uwagę…

Jest jeszcze jedna kwestia… W pewnym momencie – jesienią – zarodniki nie są już rozsiewane, a zainfekowane liście opadają i na nich, w okresie zimowym, tworzą się oospory. Czyli krótko mówiąc; nie dopuszczanie do późnych infekcji ogranicza liczbę ognisk chorobowych w roku następnym.

Warto się nad tym zastanowić, podejmując decyzję o sposobie walki z Mączniakiem Rzekomym.


Tekst napisany przy wykorzystaniu artykułu: „Rozwój i zwalczanie mączniaka Rzekomego”
Specjalne podziękowania za konsultacje dla dr inż Janusza Mazurka (nick – Doktorek)


Po lekturze artykułu zapraszamy do dyskusji na FORUM

Autor: Maciej Łopaciński