|
Choroby win - przyczyny, leczenie, zapobieganie
Arkadiusz Szałata
Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Jest zima. Sobotnie popołudnie. Wreszcie znalazłeś trochę czasu
żeby móc posiedzieć w piwniczce. Z wężykiem w ręku idziesz ściągnąć
sobie litr swojego najlepszego wina; w końcu wieczorem przyjeżdża
rodzina i trzeba się godnie zaprezentować. Zresztą może i dwa litry,
przecież tak bardzo lubisz popijać właśnie to wino w wolnych chwilach.
Jesteś szczęśliwy, bo poświęciłeś wiele swojego czasu żeby to wino było
tak doskonałe i ono się teraz odwdzięcza. Czujesz w tym jakąś naturalną
sprawiedliwość. Wyjmujesz korek z butla i pochylasz się by wciągnąć ten
boski, niesłychanie intensywny aromat w pełni dojrzałych owoców.... CO
JEST?! Co to za smród? Czuć wyraźnie mysi mocz! Szybko sprawdzasz czy
aby nie pomyliłeś balona. Nie, to nie może się dziać naprawdę! Z
kołaczącym sercem ściągasz trochę wina do kieliszka. Zrobiło się mętne
i wiruje w nim glutowata masa. Bierzesz duży łyk. To nie to samo wino.
Coś paskudnego zdziera ci gardło. Z obrzydzeniem wypluwasz pozostałości
wina na posadzkę. Poddajesz się. Wracasz na górę. Po drodze resztka
wina z kieliszka rozpryskuje się w zlewie. Przez kolejne dni twój umysł
zajmuje tylko jedno pytanie: dlaczego?
Po małej dawce beletrystyki czas przejść do konkretów.
1. Źródła zakażeń
Zacznijmy od tego, że mikroby, które mogą powodować choroby wina
znajdują się wszędzie. Począwszy od wody, której używamy do przemywania
naczyń i przede wszystkim jako składnik nastawu; poprzez powietrze,
które nieustannie bombarduje wszystko niezliczoną ilością bakterii, ich
przetrwalników i zarodników grzybów; a skończywszy na najważniejszym
elemencie – owocach, które są naturalnym siedliskiem dla ogromnej
liczby drobnoustrojów (nie wspominając już o sytuacji, kiedy owoce są
lekko nadpsute). Biorąc pod uwagę, że nastaw, czy nawet sam moszcz,
stanowią idealną pożywkę dla mikrobów, wszelkie przedmioty mające z
nimi kontakt: wiaderka, lejki, wężyki, areometry, itd. mogą w parę
godzin stać się bioreaktorami zawierającymi miliardy drobnoustrojów
czekających aż przeniesiemy je do naszego wina. Ważnym źródłem zakażeń
wspominanym przez wielu autorów jest muszka octowa z rodzaju
Drosophila, przenosi ona bakterie z rozkładających się owoców i warzyw,
których nie brakuje w sadach, ogródkach, przetwórniach, itp.
2. Podatność
Teoretycznie wino stanowi mało przyjazne środowisko do rozwoju
mikrobów. Przede wszystkim zawiera alkohol, który już w małych
stężeniach ogranicza rozwój niektórych drobnoustrojów; ma niskie pH, co
nieodpowiada większości rodzajów bakterii; często zawiera też znaczne
ilości dwutlenku siarki (wyprodukowanego przez drożdże bądź
wprowadzonego przez winiarza), który hamuje rozwój mikroorganizmów,
zwłaszcza bakterii. Gotowe wino zawiera mało substancji odżywczych
mogących ułatwić wzrost mikrobów, gdyż większość została wykorzystana
prze drożdże w trakcie fermentacji. Wina produkowane na niektórych
szczepach drożdży, tzw. killerowych (np. popularna An.ka C), mogą
zawierać białka uśmiercające komórki tego samego lub nawet pokrewnego
gatunku. Dodatkowo wino jest środowiskiem ubogim w tlen co wyklucza
rozwój wielu grup mikrobów wymagających go do życia.
3. Skutki
Jednak mimo powyższych czynników oddziałujących w winie,
istnieje szereg drobnoustrojów, które w sprzyjających okolicznościach
mogą się z powodzeniem rozwijać w winie powodując zmiany jego zapachu,
smaku, klarowności prowadzące do pogorszenia jakości wina lub nawet
uniemożliwiające jego konsumpcje przy czym nie chodzi tu tylko o
wrażenia organoleptyczne ale i o występowanie szkodliwych substancji
mogących powodować zagrożenia zdrowia lub życia.
Należą tu m.in. mykotoksyny, produkowane przez grzyby pleśniowe
jako produkty przemian metabolicznych. Mogą pozostawać w komórkach
grzybów bądź tez być wydzielane do otoczenia i drogą dyfuzji
rozprzestrzeniać się we wszystkich jego warstwach. Działają silnie
rakotwórczo, cytotoksycznie, mutagennie i teratogennie. W wyniku
ciężkich zatruć uszkodzeniu mogą ulec nerki i wątroba. Wg niektórych
autorów część mykotoskyn rozkłada się w czasie fermentacji.
Drugą grupę stanowią aminy biogenne produkowane głównie przez
bakterie, w niewielkim stopniu przez drożdże. Są one również
produkowane przez gruczoły dokrewne więc spełniają role hormonów.
Zazwyczaj wszelkie aminy które dostaną się do organizmu są rozkładane
przez enzym MAO (monoaminooksydaza), jednak w czasie przyjmowania
niektórych leków np. antydepresyjnych, zawierających inhibitory MAO lub
przy dostaniu się do organizmu dużej ilości amin, nie są one skutecznie
rozkładane i powodują silne reakcje. Dla np. tyraminy czy histaminy są
to: nagły wzrost ciśnienia krwi, bardzo silne bóle głowy, przyspieszony
puls, a w konsekwencji wylewy lub nawet zgon w wyniku wstrząsu.
4. Dlaczego się psują?
Jak zasygnalizowano wcześniej, w pewnych warunkach mikroby mogą
rozwijać się w winie. Wynikać one mogą przede wszystkim z użycia
nieodpowiedniego surowca. Owoce powinny być zdrowe, bez oznak pleśni,
gnicia czy zapachów świadczących o dużej aktywności mikroorganizmów.
Używając owoców nadpsutych wprowadzamy wraz z nimi ogromne ilości
drobnoustrojów, które mogą opanować nastaw szybciej niż drożdże.
Niekorzystnie działają też metabolity wytworzone przez te mikroby;
działając toksycznie na drożdże powodują spowolnioną fermentacje lub
nawet jej zatrzymanie. Mogą pozostać tez w gotowym winie powodując
zatrucia, co zostało opisane powyżej.
Kolejnym stworzeniem szansy rozwoju mikrobom występującym na
powierzchni owoców jest brak siarkowania, które znacznie ogranicza ich
rozwój. Ze względu na tematykę tej pracy, inne zalety siarkowania
(takie jak zmniejszenie utleniania, wspomaganie ekstrakcji związków z
owoców) nie będą tu omawiane.
Następnym etapem w którym szkodliwe drobnoustroje mogą uzyskać
przewagę jest zafermentowanie nastawu. Niestety nadal bardzo popularny
jest wyrób wina wykorzystujący dzikie drożdże znajdujące się na
powierzchni owoców. O ile otrzymanie dobrego wina jest w ten sposób
możliwe to jednak, w porównaniu z metodami wykorzystującymi drożdże
szlachetne, istnieje duże ryzyko choroby nastawu. Wynika to stąd że
liczba bakterii na powierzchni owoców wielokrotnie przewyższa liczbę
drożdży. Dodatkowo podziały drożdży dokonują się co kilka godzin,
natomiast bakterii - co ok. 20 minut. Biorąc pod uwagę czynniki
wymienione w punkcie 2. - świeżo nastawione wino, będące w fazie
zafermentowania jest bardzo podatne na zakażenia - nie ma w nim bowiem
jeszcze alkoholu; są za to liczne substancje odżywcze z których mogą
swobodnie korzystać bakterie wykorzystując je do tworzenia kolejnych
generacji; środowisko jest bardzo zasobne w tlen wprowadzony przez
kawałki owoców, co umożliwia rozwój również drobnoustrojom tlenowym. W
takim razie, jak łatwo wyliczyć, jedynym czynnikiem występującym w
świeżym nastawie, który może ograniczać rozwój patogenów, jest
dwutlenek siarki ale jak już wspomniano, przez wielu jest on uważany za
zbędny lub wręcz szkodliwy.
Natomiast metodą polecaną przez wszystkie podręczniki
winiarskie jest szczepienie nastawu czystą kulturą drożdży
szlachetnych. Dzięki temu możemy znacznie zredukować przewagę liczebną
jaką maja bakterie. Np. stosując suche aktywne drożdże winiarskie w
dawce 0,25g/L nastawu osiągamy początkową liczebność drożdży wynoszącą
ok. 4,5 mln żywych komórek w 1 ml. Taka ilość drożdży namnażając się
pobiera składniki odżywcze z otoczenia wyprzedzając w kolonizacji inne
mikroby. Dodatkowo, jeżeli jest to szczep killerowy, będzie wydzielał
białka zabijające inne konkurencyjne drożdże wprowadzone wraz z
owocami. Jeżeli jest to szczep produkujący duże ilości dwutlenku siarki
- będzie w ten sposób ograniczał rozwój wrażliwych nań bakterii.
Po zakończeniu fermentacji następuje moment, uznawany przez
autorów za krytyczny, a związany z pierwszym ściągnięciem wina znad
osadu. Jeżeli obciąg nie zostanie przeprowadzony dostatecznie wcześnie
postępująca autoliza komórek obumarłych drożdży będzie wzbogacała wino
w substancje odżywcze jak aminokwasy, kwasy tłuszczowe, które stanową
doskonałą pożywkę do rozwoju wszelkich drobnoustrojów. Dokonany w
odpowiednim terminie obciąg eliminuje obumarłe drożdże i niedopuszcza w
ten sposób do poprawy kondycji patogenów. Należy również przestrzegać
kolejnych terminów ściągania wina znad tworzącego się osadu.
O ile w czasie fermentacji wydzielający się ciągle dwutlenek
węgla zalega nad winem chroniąc je przed dostępem tlenu, to w czasie
leżakowania wino jest pozbawione tej ochrony. Dlatego należy utrzymywać
balony i beczki w stanie całkowitego napełnienia (pod korek)
pozostawiając jedynie kilka centymetrów wolnego miejsca na
rozszerzalność cieplną wina. Przestrzeń tę można dodatkowo wypełnić
dwutlenkiem węgla wytworzonym na drodze reakcji chemicznej lub pobranym
z innego fermentującego właśnie nastawu.
Czynnikiem mocno związanym z rozwojem mikroorganizmów jest
temperatura. Zarówno w czasie fermentacji jak i późniejszego
leżakowania wskazane jest aby utrzymywać niskie temperatury, gdyż w
wyższych bakterie szybciej się rozwijają i wzrasta ryzyko rozwoju
choroby.
5. Przegląd najczęstszych chorób wina
Informacje tworzą układ umożliwiający szybkie rozpoznanie
choroby po charakterystycznych objawach, dalej znajduje się opis
sposobów leczenia a na końcu zapobieganie zakażeniom w przyszłości. W
przypadku stwierdzenia zmian klarowności, koloru, zapachu czy smaku
należy jak najszybciej sprawdzić czy nie są to objawy choroby. W razie
wątpliwości można zbadać próbkę wina pod mikroskopem. Jeżeli określimy
zakażenie - należy niezwłocznie podjąć leczenie, gdyż wraz z upływem
czasu drobnoustroje stale wydzielają metabolity do wina przez co jego
wyleczenie staje się trudniejsze lub w skrajnych przypadkach
niemożliwe.
5.1. Choroby związane z obecnością tlenu
5.1.1. Sztych octowy
Objawy: charakterystyczny zapach octu oraz jego estrów.
Bakterie tworzą cienką błonkę w miejscu kontaktu z tlenem czyli na
powierzchni wina. Wraz z upływem czasu kawałki błony odrywają się i
opadają na dno gdzie tworzą śluzowatą masę. W smaku wyczuwalne jest
charakterystyczne palenie i drapanie w gardle. Bakterie tworząc kwas
octowy zużywają etanol, więc wraz ze wzrostem kwasowości wina maleje
jego moc.
Leczenie: chore wino należy mocno zasiarkować, wskazana
jest również pasteryzacja. Aby zmniejszyć kwasowość lotną kupażuje się
je ze zdrowym winem, oczywiście dopiero po zasiarkowaniu i pasteryzacji
chorego wina. Na skale przemysłową stosuje sie też powtórną fermentację
wadliwej partii wina, które dodaje sie małymi porcjami do moszczu.
Wysoki poziom kwasowości lotnej towarzyszący silnemu zaawansowaniu
choroby jest uważany za niebezpieczny dla zdrowia i czyni wino
niezdatnym do spożycia. W takim wypadku pozostaje przeznaczyć wino do
produkcji octu winnego.
Zapobieganie: pojemniki muszą być wypełnione winem w jak
największym stopniu, ew. wolną przestrzeń należy wypełnić dwutlenkiem
węgla lub starą metodą - spalić knot siarkowy. Leżakujące, szczególnie
słabsze wina powinny zawierać odpowiednią ilość wolnego dwutlenku
siarki. Nastawy o zbyt niskiej kwasowości np. z owoców przejrzałych lub
zawierających mało kwasów są bardziej podatne na sztych i dlatego
należy je dokwaszać. Aby nie dopuścić do wprowadzenia bakterii przez
muszkę octową w czasie przechowywania owoce powinny być zabezpieczone
materiałem o gęstych oczkach. W fazie fermentacji oraz leżakowania w
przypadku stosowania zamknięć hydraulicznych należy stale kontrolować
poziom cieczy w rurce bądź też na jej końcu umieścić korek z waty lub
kapturek z gazy.
5.1.2. Tworzenie się kożucha
Objawy: na powierzchni wina powstaje biały, żółtawy lub
różowawy (przy winach czerwonych) kożuch. Podobnie jak w przypadku
bakterii octowych kawałki kożucha odrywają się i opadają na dno
pojemnika. Następują niekorzystne zmiany w smaku i zapachu wina, m.in..
może pojawić się zapach przypominający zjełczałe masło. Drożdże
powodujące chorobę pożywiają się alkoholem oraz kwasami organicznymi,
następuje więc spadek ich zawartości.
Leczenie: wino należy ściągnąć spod kożucha do innego,
zdezynfekowanego naczynia. Jeżeli naczynie było niemal całkowicie
wypełnione i co za tym idzie wielkość (powierzchnia) powstałego kożucha
jest nieduża to prawdopodobieństwo zmian wina jest małe.
Zapobieganie: takie samo jak przy sztychu octowym (odpowiednie siarkowanie, zwłaszcza słabych win).
5.2. Choroby powodowane przez organizmy beztlenowe oraz względnie beztlenowe
5.2.1. Fermentacja mlekowa
Objawy: w przeciwieństwie do pożądanego procesu
fermentacji jabłkowo-mlekowej, która czyni wino mniej kwaśne a bardziej
harmonijne i złożone, szkodliwa fermentacja mlekowa powoduje wzrost
kwasowości lotnej kosztem cukrów. Pojawia się charakterystyczny zapach
kiszonej kapusty, kwaśnego mleka, spada klarowność wina a smak staje
się bardziej kwaśny, niekiedy szczypiący. W zaawansowanym stadium może
się pojawić zapach zjełczałego masła. Wysoka zawartość alkoholu nie
zmniejsza ryzyka tej choroby. Podobnie jak w przypadku pożądanej
fermentacji jabłkowo-mlekowej tak i choroby, bakterie rozwijają się
lepiej kiedy w winie występują produkty rozkładu obumarłych drożdży,
np. z nie ściągniętego osadu. Wystąpieniu choroby sprzyja obecność
cukrów w winie oraz pH powyżej 3,6; natomiast przy braku cukru i pH
poniżej 3,3 nie obserwuje się jej.
Leczenie: silne siarkowanie wina i pasteryzacja w temperaturze 70*C lub zasiarkowanie wraz z klarowaniem taniną i żelatyną.
Zapobieganie: należy przede wszystkim przerabiać owoce
zdrowe, pozwalać nastawom odfermentować do zupełnej wytrawności,
ściągać młode wino znad osadu w odpowiednim terminie, dezynfekować
naczynia mające kontakt z winem, dokwaszać mało kwaśne nastawy.
5.2.3. Fermentacja mannitowa
Objawy: bakterie ją powodujące tworzą m.in. mannital,
kwas mlekowy i octowy. Pojawia się zapach rozkładających się owoców,
następuje mętność, mdły posmak a przy silnym rozwoju choroby zapach
octu. Barwa najczęściej się nie zmienia.
Leczenie: siarkowanie, pasteryzacja w temperaturze
70*C. Przy mało kwaśnych winach dokwaszenie do 7g/L lub kupaż z kwaśnym
winem np. porzeczkowym.
Zapobieganie: jak przy fermentacji mlekowej.
5.2.4. Mysi posmak
Objawy: przy słabszym nasileniu choroby w winie
wyczuwalny jest mysi posmak, jednak w miarę postępu choroby może
pojawić się zapach mysich ekskrementów.
Leczenie: silne siarkowanie wina. W celu stłumienia
niepożądanych cech wina słabo porażone można poddać procesowi
maderyzacji, przy silnym rozwoju choroby jest to mniej skuteczne.
Zapobieganie: siarkowanie win, dokonywanie regularnych obciągów, niedopuszczanie do nadmiernego rozcieńczenia w czasie doprawiania moszczu.
5.2.5. Śluzowacenie wina (choroba ta nie jest obecnie spotykana)
Objawy: utrata klarowności, oleistość, następnie
śluzowatość (konsystencja jak w białku kurzego jaja), produkcja
pęcherzyków dwutlenku węgla; wino staje się bez płaskie, puste w smaku,
brak natomiast zmian zapachu.
Leczenie: silne siarkowanie, dokwaszenie kwaskiem
cytrynowym, silne przewietrzenie i wymieszanie wina mające na celu
rozbicie śluzu, pasteryzacja i na końcu dodatek żelatyny oraz
bentonitu.
Zapobieganie: podobnie jak w przypadku fermentacji mlekowej.
5.2.6. Gorzknienie wina
Objawy: początkowo smak staje się nieprzyjemny, wino
traci połysk zachowując nadal klarowność. Następnie rośnie kwasowość
lotna przez co w zapachu wina wyczuwalny staje się ocet a smak staje
się ostry. Pojawia się nasycenie dwutlenkiem węgla jak przy
fermentacji, wytrąca się osad z barwników a odcień wina staje się
sinoczarny.
Leczenie: przynosi rezultaty jedynie przy niewielkich
zmianach chorobowych. Wino należy spasteryzować i zasiarkować oraz
ewentualnie wznowić fermentacje przy użyciu drożdży odpornych na
dwutlenek siarki. Później dodać taniny oraz kwasku cytrynowego.
Zapobieganie: utrzymywanie odpowiedniej kwasowości nastawów oraz stosowanie dwutlenku siarki.
5.2.7. Zapach siarkowodoru
Objawy: zapach zgnitych jaj wyczuwalny najczęściej w
czasie zlewania, z czasem w wyniku reakcji siarkowodoru z innymi
związkami mogą pojawić się poli-merkaptany.
Leczenie: obciąg połączony z przewietrzeniem wina.
Jeżeli nie przyniesie to rezultatów niektórzy autorzy polecają w
ostateczności użycie siarczanu miedzi (Uwaga! Związek trujący! Należy
go stosować w bardzo małych ilościach) a później bentonitu.
Zapobieganie: dodatek soli amonowej do nastawu
zapewniający odpowiedni poziom przyswajalnego dla drożdży azotu, nie
przekraczanie zalecanych dawek pirosiarczynu potasu oraz zachowanie
sterylności na wszystkich etapach produkcji.
5.2.8. Odkwaszenie przez drożdże Schizosaccharomyces
Objawy: nadmierne obniżenie kwasowości wina poprzez fermentacje kwasu jabłkowego do alkoholu i dwutlenku węgla.
Leczenie: pasteryzacja (siarkowanie nie przynosi zwykle
rezultatów gdyż drożdże z tego rodzaju są odporne na typowe dawki
dwutlenku siarki) lub dodatek kwasu askorbinowego ale tylko przy
białych słodkich winach. Po zniszczeniu mikrobów należy unormować
kwasowość poprzez kupaż z kwaśnym winem lub dodatek kwasku cytrynowego.
Zapobieganie: zachowanie czystości naczyń do fermentacji
i leżakowania, używanie kultur szlachetnych drożdży winiarskich,
utrzymywanie stosunkowo niskiej temperatury w czasie zafermentowania
(ok. 15*C) oraz w kolejnych tygodniach (28*C).
6. Literatura
Bonin S.: "Zakażenia mikrobiologiczne podczas produkcji wina" Agro Przemysł 1/2005
Cieślak J.: "Domowy wyrób win owocowych"; Warszawa : Wyd. Watra, 2001.
Pijanowski E. przy współudz. Z. Wasilewskiego.: "Zarys
technologii winiarstwa" Warszawa : Państw. Wydawnictwa Techniczne,
1950.
|