Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Butelkowanie wina -pytania początkującego
#1
Witam, mam pytanie odnośnie butelkowania wina, pierwsze swoje winko z kompotów już wypiłem, ale drugie z Hibiscusa chciałem zabutelkować. Wino nastawione 7 marca 2010r.Było zlewane trzy krotnie znad osadu,przy drugim odciągu również dosłodzone i za siarkowane 4,5g/22l.W smaku słodkie BLG7 ale może być. Zabutelkowałem je 16 października 2010, na dnie nie było śladu osadu, po za tym nie ściągałem wszystkiego końcówkę przelałem do 1,5l butelki na bieżące potrzeby :chytry: .No i na początku lutego 2011 zobaczyłem że w butelkach pływają farfocle. Oczywiście przelałem wszystko do butla i poczekam z miesiąc aż osiądzie to wszystko na dnie zanim znowu zabutelkuje. Moje pytanie czy nie lepiej do win słodkich dodać klarowinu, czy są jakieś skutki uboczne .Czy w przypadku win słodkich nawet jeśli nie ma osadu i jest stałe BLG to czekać dłużej?. tylko ile?

Wiśniowe z końca lipca 2010 miałem na dniach butelkować,było już ściągane czterokrotnie i osadu brak blg 5,5 trzyma się 3miesiąc ale teraz mam wątpliwości czy sytuacja się nie powtórzy. :mad:
Odpowiedz
#2
Wytrącanie osadu w butelkach nie zależy od słodkości wina. Raczej wino było za szybko zabutelkowane. Też tak miałem, jak się pośpieszyłem. (chyba rok to minimum przy szybko klarujących winach)
Teraz wszystkie wina trzymam w butlach, butelkuje po kilka sztuk na bieżące potrzeby.
Odpowiedz
#3
(14-02-2011, 11:49)Zbyszek T napisał(a): Teraz wszystkie wina trzymam w butlach, butelkuje po kilka sztuk na bieżące potrzeby.

To trzeba mieć strasznie dużo butli, po za tym ja się dopiero uczę i próbuje coraz to innych win aby opracować takie które smakują mi i moim znajomym,na razie to DR jest nr 1 chociaż ma 4miesiące dopiero.Inna sprawa że chciałbym podarować takie wino elegancko zakorkowane i opisane komuś na prezent, i mam mu powiedzieć aby szybko wypił :D . A tak serio to może środki klarujące, nie wydaje mi się żeby wina sklepowe były ich pozbawione.
Odpowiedz
#4
Nigdy nie stosowałem klarowinu więc w tej kwestii nie pomogę.
Odnośnie zaś czasu - to ja butelkuję nie wcześniej niż po 1,5 roku od nastawienia, choć wole to robić po 2 latach. Nie ma co prawda jednego terminu dla wszystkich win ale im dłużej w balonie i im więcej obciągów tym mniejsze prawdopodobieństwo późniejszego osadu w butelkach. Z moich obserwacji wynika, że wina kwiatowe są zdecydowanie trudniejsze do utrzymania "czystości" w butelkach :diabelek: widać taka ich uroda, przy czym z racji "lekkości" nie nadają się do dłuższego przetrzymywania, a zatem i problem łatwiejszy do rozwiązania.
Co do wiśniowego to przytrzymałbym w butli i poczekał co najmniej do wakacji. Jeżeli pod wpływem wyższej temperatury nie będzie osadu to znak, że można butelkować. Choć z drugiej strony trzeba się liczyć, że po latach osad i tak może się pojawić na dnie butelki.

PS. Wino sklepowe jest bardzo starannie filtrowane przez przemysłowe filtry. Czy używa się do nich środków typu klarowin to nie wiem ale raczej obstawałbym za tym, że "nie" lub bardzo rzadko.
Odpowiedz
#5
(14-02-2011, 12:00)kalinowa napisał(a): du to znak, że można butelkować. Choć z drugiej strony trzeba się liczyć, że po latach osad i tak może się pojawić na dnie butelki.

Dziękuje za zainteresowanie się moim tematem.To znaczy zdecydowanie za szybko zabutelkowałem, ale jak poczekam 1,5 roku to też może wytrącać się osad? to lipa :mad: .Może macie jakieś sposoby na to aby wino w butelce było jak kryształ.Traktuje nastawianie wina jako hobby i stawiam na jakość nie na ilość nastawianego wina.Bardzo mi zależy aby wino nie tylko smakowało ale miało wygląd nawet po roku czy więcej od zabutelkowania.
Odpowiedz
#6
Zdecydowanie nie stosuj "Klarowinu". Pozostaje po nim smak szlamu. Mam ten błąd za sobą.
Brak moim zdaniem ścisłych reguł rządzących zrzucaniem osadu. Ale od czego dekantacja???
Mam w piwniczce Tokaje Aszu i Szamorodni z końca lat 70-tych, mają na dnie po ok 2 mm. warstwie osadu, a to przecież wina białe i filtrowane metodami przemysłowymi.
Butelkowałem wino wiśniowe po ok. 1,5 roku pobytu w balonie i mam osad na dnie i na ściankach butelek.
Dekantacja nasza przyszłość !!!
Odpowiedz
#7
Jedyny dobry patent to dokupywać balonów, aż osiągniesz taką ich ilość, że zrobisz tyle wina, że w rok nie dasz(-cie) rady go wypić. I wtedy koło się zamyka, i za 2 lata masz już i co butelkować i co pić i gdzie nowe nastawy robić :) Ja jestem obecnie na etapie "zamykania" tego koła, łatwe to nie jest :)
Odpowiedz
#8
Nie ma "złotego środka" bo jest zbyt wiele zależności, które mają wpływ na klarowność. Jednak jak po 1,5 roku zauważysz osad na dnie, zawsze możesz otworzyć butelkę, przelać do innej czystej i ponownie zakorkować nowym korkiem. Czynność taka ma jeszcze plusy, przez długi czas w butelce korek, może już być zwietrzały lub przepuszczać. Jest okazja spróbować czy z winem wszystko ok i najważniejsze oczywiście pozbycie się osadów.
Zatem paniki nie ma, chyba że wino "nie odrobiło" należycie i może po otwarciu dodatkowo gazować:) a to już jest mniej bezpieczne.
Odpowiedz
#9
(14-02-2011, 13:25)von Vinentropp napisał(a): Zdecydowanie nie stosuj "Klarowinu". Pozostaje po nim smak szlamu. Mam ten błąd za sobą.
!
To może coś innego czytam i widzę że tych środków jest wiele czy wszystkie działają i smakują podobnie? np tu: http://winohobby.biz/index.php?cat_id=7
Odpowiedz
#10
Witam, jak pisałem tak zrobiłem przelałem wino do balona, i wczoraj zauważyłem prawie po miesiącu, że wino ruszyło :( , bulga co jaki czas , a w balonie wino stało się mętne (mgiełka) zmierzyłem BLG 6 spadło o jeden, w smaku spadek BLG na plus :D ,od razu dałem prawie 4g pirosiarczanu na 14L , i dzisiaj na dnie butla 2-3 cm osadu ale bulga dalej , i co teraz dalej robić? odciąg znad osadu? czy dać mu spokój i z kąt tam tyle osadu przecież 5 miesięcy temu było już klarowne.A i czy takie dodawanie siarki nie jest szkodliwe wcześniej 4,5g/22L i teraz 4g/14L?
Odpowiedz
#11
Moim zdaniem nie powinniśmy naprawiać i udoskonalać natury na siłę. Ta pasja, ta nasza pasja niestety opiera się na rzeczowości, analityczności i cierpliwości.
von Vinentropp ma rację, dekantacja. A według mnie, jest to tylko dodatkowy atut - naturalne w 100% bez ingerencji człowieka.
Odpowiedz
#12
Dekantacja owszem ; ) Ale zabutelkowałem wino, które przebywało w butli przez półtora roku(hibiskusowe), zostało mi go na 4 butelki, zakupiłem lepszej jakości korki po 1,5zł za jednego. Korkownica do łapy i 4 butelki wylądowały w szafie z ciuchami :lol: Minęło 2tyg zaglądam w butelki, a tam od groma osadu na ściankach, ee w butli nie było ani mm osadu. Ale pomyślałem, że wszystko okey, osad nie będzie mi przeszkadzał. Problem w tym, że dziś zaglądam raz jeszcze do szafy, a w jednej butelce korek w połowie wyszedł. Dobrze, że zauważyłem w porę. Nawet nie chcę myśleć co by było gdyby wystrzelił w całości ; D Rękoma zacząłem wyciągać korek, robiąc przy tym nie mało hałasu - strzał jak z szampana :diabelek: W czym tkwi problem?
W butli wino nie dawało oznak życia, a w butelkach mi wariuje. Uśpione wino, skok temperatur? Nie rozumiem.

ps. sorki za odkopanie starego tematu
Odpowiedz
#13
Prawdopodobnie różnica temperatur.Gdzie stało winko wcześniej?
Odpowiedz
#14
No właśnie, że w tym samym pomieszczeniu. Tylko, że wcześniej w butli stało na ziemi blisko komputera, możliwe, że temp. była tam niższa. Ale to różnica mało znacząca chyba. Chyba, że w szafie cieplej, ale wątpię ; ) Pozostało mi zakupienie 3l damy i przelanie winka na dłuższy okres.
Odpowiedz
#15
Pamiętaj że temperatura za oknem zmieniła się diametralnie,to też ma duży wpływ na ponowne ruszenie winka.

Pozdrawiam
P.
Odpowiedz
#16
Ja dałem znajomej butelkę wina z wiśni które robiłem rok temu a korkowałem teraz w marcu. Wino było ustane nie pracowało :) a tu winko tydzień temu wystrzeliło jej w kuchni:big: moim zdaniem drożdże ruszyły:(
Odpowiedz
#17
Ja mam jakieś 12 szt. butli 5L, do nich przelewam zrobione wino i korkuje a resztę przelewam do mniejszych butelek. Dzięki temu nie martwię się osadem, bo jak potrzebuję to rozlewam "piątkę" a osad nie zdąży się wytrącić jeśli się wytrąci to się nim nie przejmuję albo kombinuje.
Odpowiedz
#18
Butle 5l korkujesz, czy po prostu wstawiasz tam rurkę?
A jeśli korkujesz, to dlaczego tak? : ) Sam gromadzę takie butle, a to z wina z biedronki i właśnie myślę nad tym samym.

btw. moje hibiskusowe bardziej przypomina szampana niż wino.. jeszcze nie zdążyłem przelać go do tej 3l butli, tylko co 12 godzin dopycham korek do końca, dziś już wystrzelił raz :diabelek:
Odpowiedz
#19
Korkuje, przeprowadzam fermentację cichą, zakręcam praktycznie wszystko z nimi robię....

Korkuje korkami do szampan kupionymi w Tesco (najgrubsza część korka wchodzi idealnie) tylko trzymam butelkę wtedy pionowo.

Fermentacja też przeprowadzam, bo szyjka od butelki pięciolitrowej wchodzi w gumowy korek z rurką (tylko na początku się ześlizguje więc ja zawsze obwiązuje nicią, po tygodniu korek już się nie ześlizguje)

Nakrętek mam chyba ze 4szt a butelek 12szt, więc to jest mało a i podejrzewam ze przez nie ucieka alkohol i lepiej korkiem,
Odpowiedz
#20
Troszkę zwlekałem z przelaniem tego winka do butli 3l bo dopiero dziś ją dostałem. I z wielkim trudem odkorkowałem butelki nie licząc tej co sama wystrzeliła, z tą poszło gładko. Z pozostałymi nieźle się umęczyłem :D Po otwarciu pełno bąbelków, a po zlania 4 butelek do damy 3l piany co nie miara... jak z piwa, poważnie, coś dziwnego, w smaku baaaardzo mocno gazowane, wino 1,5roczne...
A w rurce szał, 1 strzał na sekundę :lol: Może jakieś drożdże trefne były? - ktoś Zamojskich podmienił z Bayanusami czy co? :nie:

Na fotce widać poziom nagazowania, ale nie odzwierciedla tego co dzieje się w damie ;d


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#21
(20-06-2011, 09:57)Mared napisał(a): Troszkę zwlekałem z przelaniem tego winka do butli 3l bo dopiero dziś ją dostałem. I z wielkim trudem odkorkowałem butelki nie licząc tej co sama wystrzeliła, z tą poszło gładko. Z pozostałymi nieźle się umęczyłem :D Po otwarciu pełno bąbelków, a po zlania 4 butelek do damy 3l piany co nie miara... jak z piwa, poważnie, coś dziwnego, w smaku baaaardzo mocno gazowane, wino 1,5roczne...
A w rurce szał, 1 strzał na sekundę :lol: Może jakieś drożdże trefne były? - ktoś Zamojskich podmienił z Bayanusami czy co? :nie:

Na fotce widać poziom nagazowania, ale nie odzwierciedla tego co dzieje się w damie ;d

nie tylko w zamoyskich takie cuda musiały sie stać
robiłem na biowinie i mam obecnie ten sam problem - wywala wina które według wszelakich prawideł nie mają prawa pracować :szampan:
Odpowiedz
#22
Jak waszym sposobem zdekantować wino żeby nie poruszyć osadu. Jakby wino stało to nie ma problemu, można węzykiem ściągnąć. Lecz jak wino leżało i osad jest na bocznej ściance to jak będzie się wino otwierało to się osad wzburzy i wino nie będzie już tak klarowne. Ja w wielu przypadkach przelewałem wino przez filtr od kawy bo innych filtrów nie mam, ale to jesdnak już nie to samo.
Odpowiedz
#23
Nie no sam już nie wiem co mam robić. Niech ktoś napisze jak miał taki przypadek. Wina 2-letnie i cały czas jak zlewam to czarny osad na dnie. Ktoś mi napisał już żebym butelkował 2 letnie wino ale jeszcze się dopytam. Wina czarnoporzeczkowei i wiśniowe. Niechiałbym mieć tego osadu w butelkach, a jak patrzę to syzyfowa praca. Czy wy też tak butelkujecie mimo że barwnik jest zrzucany (bo to barwnik a nie osad drożdżowy).
Odpowiedz
#24
tak zapytam: do którego momentu zapełniacie butelke? Do szyjki? Pirosiarczyn zabija drożdże , więc czy nie daje to gwarancji ze korki nie wystrzelą?
Odpowiedz
#25
(18-10-2011, 19:00)R0MAN napisał(a): tak zapytam: do którego momentu zapełniacie butelke? Do szyjki?
Ja zostawiam wolną przestrzeń ok. 1-2 cm od korka.
(18-10-2011, 19:00)R0MAN napisał(a): Pirosiarczyn zabija drożdże , więc czy nie daje to gwarancji ze korki nie wystrzelą?
Oj, czasami bywa różnie - zwłaszcza dlatego, że przed butelkowaniem się dosładza.
Odpowiedz



Skocz do: