Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy warto przebutelkowywać ?
#1
Witajcie !

W mojej piwnicy znajduje się zamykana półka, do której chowam po jednej lub dwóch butelkach z każdego ukończonego nastawu. Nazywam ją "archiwum". Przechowywane tam wina są na wyjątkowe i specjalne okazje.
Znajduje się w niej niestety kilka haniebnie zabutelkowanych okazów z początków mojej przygody z domowym wyrobem wina, z lat 2000 - 2003.
Butelki są różnej formy, niechlujnie zakorkowane, byle jak albo wcale nie opisane. W niektórych jest gruba warstwa osadu.
Mam dylemat co z tym zrobić. Czy zostawić tak jak jest i modlić się, żeby wino trwało bez zmian w takim stanie, czy otworzyć i przelać do nowych butelek, zakorkować nowym korkiem z użyciem korkownicy i opatrzyć ładną etykietą ?
Dodam, że sięgałem już po kilka win z tych roczników i nie były zepsute, lecz były to sztuki lepiej wyglądające.
Z góry dziękuję za porady :)
Odpowiedz
#2
Proponuję przelac i zakorkowac od nowa, bo wyrzucic "w ciemno" szkoda, a jak otworzysz to i tak zidentyfikujesz te zepsute i takie można wylac...
Odpowiedz
#3
A czy po takim przelaniu trzeba jakoś delikatnie zasiarkować? Przecież może się dostać do wina to i owo... :(
Odpowiedz
#4
(28-12-2010, 21:03)TomekCh napisał(a): Witajcie !

W mojej piwnicy znajduje się zamykana półka, do której chowam po jednej lub dwóch butelkach z każdego ukończonego nastawu. Nazywam ją "archiwum". Przechowywane tam wina są na wyjątkowe i specjalne okazje.
Znajduje się w niej niestety kilka haniebnie zabutelkowanych okazów z początków mojej przygody z domowym wyrobem wina, z lat 2000 - 2003.
Butelki są różnej formy, niechlujnie zakorkowane, byle jak albo wcale nie opisane. W niektórych jest gruba warstwa osadu.
Mam dylemat co z tym zrobić. Czy zostawić tak jak jest i modlić się, żeby wino trwało bez zmian w takim stanie, czy otworzyć i przelać do nowych butelek, zakorkować nowym korkiem z użyciem korkownicy i opatrzyć ładną etykietą ?
Dodam, że sięgałem już po kilka win z tych roczników i nie były zepsute, lecz były to sztuki lepiej wyglądające.
Z góry dziękuję za porady :)

Ja przebutelkowywałem jakieś pół troku trochę młodsze okazy jak te Twoje. Zlałem znad osadu, ciemnego mulistego do nowej odkażonej butelki, zasiarkowałem dawką 0,5g na 10l i zakorkowałem. Winka mają teraz 5 lat i wszystko jest ok, tylko znowu osad się zrobił (wina troszkę mojego dziadka, który był bardzo niecierpliwy).
Ale teraz to takie pamiątki po nim i chyba znowu musze to przebutelkować.
Pamiętaj, że osad może wpłynąć na smak wina, dlatego tak zrobiłem.
Odpowiedz
#5
pawelek - proszę rozwiń w jaki sposób osad w takim winie (roczniki 2000-2003) może wpłynąć na smak?
Odpowiedz
#6
A ja nie wiem, zawsze myślałem, że po prostu osad może wpłynąć na smak. Teraz mnie oświeciło, że może to zależeć jaki osad, drożdżowy tak, a taki nie.

Ale wiesz, chodzi mi o to, że lepiej się pije takie "czyste" wino.
Odpowiedz
#7
No...dobrze, że Cię oświeciło :) Taki osad w stabilnym winie to naturalny proces wynikający z procesów zachodzących podczas dojrzewania wina. Nawet komercyjne i filtrowane przemysłowo wina pod wpływem czasu zrzucają osad. Wygląda to do :tylek: ale co zrobić. Od czego mamy dekantację? Przelewanie wina z powodu zbierającego się osadu jest szkodliwe. Utlenianie...a to dopiero jest szkodliwe dla wina.

PS A tak na marginesie to filtracji wina (robionego metodą domową) nie polecam. Filtracja to kastracja:)



Skocz do: