Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Eksperyment brzozowo-miodowy
#1
Chyba tu będzie najlepsze miejsce do tego wątku...

Nastawiłem wczoraj wieczorem winko według poniższego przepisu (inwencja własna pod wpływem tego co przeczytałem w tym wątku: http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=1369). Składniki:

5 litrów świeżo pozyskanego soku z brzozy
0,6 kg miodku z pasieki ojca
sok z dwóch cytryn
szczypta pożywki Activit
drożdże aktywne efficience

Sok podgrzałem solidnie, ale nie wrzał. Rozpuściłem w nim miód i resztę składników. Ostudziłem, wlałem do gąsiorka i dodałem solidnie buzujące drożdże (uciekły mi se szklanki, która była wypełniona do połowy ciepłą, osłodzoną wodą!) Dziś już solidnie bulka co dwie sekundy :)

Myślicie że coś z tego wyjdzie? Będę relacjonował. Za kilka dni chyba będę musiał dosłodzić, bo miało toto tylko 10 Blg. Jak Wam się wydaje - można cukrem czy lepiej szarpnąć się na jeszcze trochę miodu?
Odpowiedz
#2
Gratuluje pomysłu, moim zdaniem mogłeś dodać jakiś przypraw/ziół "typu": cynamon, wanilia.
Odpowiedz
#3
No właśnie pod wpływem niektórych wypowiedzi we wspomnianym wątku chciałem ograniczyć wszystkie inne wpływy - tylko brzoza i miodek:)
Odpowiedz
#4
Łagodnego miodu. By nie "uciekła" ta brzoza.
Odpowiedz
#5
Mariusznik,
moje doświadczenie z sokiem z brzozy są nieosobiste (robił kolega ale zgodnie ze sztuką, zagęścił sok odparowując połowe wody) ale roczarowujące. Wino kolegi było zupełnie bez smaku. To zniechęciło mnie do soku z brzozy. Kolega ma doświadczenie i wina robi przyzwoite.
W twoim przypadku dodatek miodu ożywi smak wina ale nie spodziewaj sie za wiele - choć chciałbym się mylić. Rozumiem jednak chęć eksperymentowania, zwłaszcza że dostałeś 5 litrów soku. Czekamy na szczegółowy opis gotowego już wina i wnioski jakie wyciągniesz z tej pracy. My chetnie się z nimi zapoznamy.
Odpowiedz
#6
A tak na marginesie: nie wszystko się zmieściło do gąsiorka (5-litrowy z niewielkim zapasem) więc trochę zabutelkowałem i do lodówki. Dziś rano wypiłem - REWELACYJNY napój orzeźwiający bezalkoholowy! Delikatna miodowo-cytrynowa nutka z posmakiem soku brzozowego pozostającym na koniec...:slinka: (mam nadzieję, że ta szczypta Activitu co tam jest nie zadziała na mnie jakoś negatywnie ;))

Co do samego soku z brzozy, to pijam regularnie w okolicach wczesnej wiosny, bo dziadek od dziesięcioleci rokrocznie po 20-30 litrów ściąga z kilku brzózek na swoim podwórku... Raz nawet okoliczny destylat pod ten soczek brzozowy degustowaliśmy usilnie z kolegami (jednego i drugiego po wiadarku było ;) To tylko mnie umocniło w przekonaniu, że wszystko co naturalne i wiejskie jest dobre:)
Odpowiedz
#7
Mariusz! Wszyscy i tak wiemy w czym rzecz ;) Tak naprawdę chciałeś napisać o rzeczach niezgodnych z prawem, nawet na terenach Podlasia. No i wykombinowałeś ten sok z brzozy. A na koniec kombinujesz jeszcze z łączeniem postów :D Oj, oj, oj ;)
Odpowiedz
#8
Absolutnie! Same zgodne z prawem rzeczy:) Potraktujmy to jako badania naukowe na okoliczność rozszerzenia listy unijnych produktów regionalnych ;)

A posty już się nauczyłem łączyć:uczen:
Odpowiedz
#9
Bez ekstra sciemy! Sam wiesz, że produkt regionalny (ten nazwałbym subregionalnym nawet...) musi być dostosowany do prawa miejscowego w sytuacji, kiedy to prawo narzuca specjalne uregulowania. Takie jak akcyza, czy jak jej tam :) A założe się o beczkę 100 hektolitrową tejże cieczy, że ten element nie wchodził w grę, nieprawdaż???

Niemniej przemawia do mnie Twa koncepcja przedstawienia procesu organoleptyzacji obu płynów w szatach badań naukowych. Toż nawet (zre)habilitować by się u was na Podlasiu dało :D
Odpowiedz
#10
Ale studium przypadku w postaci śliwowicy łąckiej pokazuje, że chcieć, to znaczy móc i każdą przeciwność losu da się pokonać: http://www.minrol.gov.pl/DesktopModules/...ionId=1754

Od czegoś trzeba zacząć w związku z powyższym... Trzeba przeprowadzić wnikliwe badania naukowo-organoleptyczne czy w ogóle gra jest warta świeczki ;)

A co do habilitacji na bazie napojów wysoko-alkoholowych to przypomina mi się pewna anegdotka z czasu studiów, kiedy to jeden z profesorów prowadzących z nami zajęcia (obecnie numer 1 w pewnej białostockiej fabryce destylatów ;) ) Powiedział nam kiedyś coś takiego: "ludzie mówią, że wódka niszczy życie, a mój przypadek pokazuje dokładnie coś odwrotnego - ukształtowała całe moje życie... Doktorat o rynku napojów wysoko-alkoholowych zrobiłem, habilitowałem się w tym temacie i jestem jednym z lepszych ekspertów od wódki ;)"
Odpowiedz
#11
Mam pytanie: czy w przypadku dosładzania miodem można ów miodek wlać po prostu go gąsiorka? Czy lepiej go jakoś rozpuścić? Choć przyznam, że za wiele miejsca nie ma dopełnianie w tym nastawie...
Odpowiedz
#12
Mam chyba najszybsze wino świata... Po niecałych 3 dniach Blg spadło z 10 na 0 Blg! Dodałem pół kilo miodu i dalej bulka radośnie:) Najgorzej, że ten miodek osiadł na dnie nieco bo brak już było miejsca w gąsiorku na rozpuszczanie go w czymkolwiek - to będzie jakiś problem???
Odpowiedz
#13
Jeśli będą potrzebne materiały na habilitacje z napojów Podlasia, służę pomocą.:diabelek:
Odpowiedz
#14
Mariusznik,
mieszaj, mieszaj aż miodek się rozpuści.
Mogłeś miód rozpuścić w niewielkiej ilości pracującego nastawu i dodać do balonu.
Odpowiedz
#15
Rozpuścił się i dalej radośnie bulgota :)



Skocz do: