Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Historia produkcji alkoholi na ziemiach polskich
#1
Wydaje mi się, że warto zbierać materiały na temat historii produkcji alkoholi- ponieważ nie znalazłem takiego wątku to proponuję by zebrać wiedzę pochodzącą z rożnych poszukiwań koleżeństwa. Zapewne wielu szanownych zasłużonych Winiarzy, Miodosytników, Browarników oraz Nalewkarzy (?!) i Innych Cudotwórców Alkoholowych natknęła się w swoich poszukiwaniach na pozycje, które warto tu wskazać.

Ze swojej strony daję pierwszą pozycję i link:

Napoje fermentacyjne w Prusach Królewskich w XVI-XVII wieku. Produkcja, import, konsumpcja.
Andrzej Klonder

http://otworzksiazke.pl/ksiazka/napoje_f...olewskich/

w najbliższym czasie zamierzam się przyjrzeć pracom magisterskim studentów historii - na razie nie podaję konkretnych terminów - ale mam czas ..., niech temat dojrzewa ja dobry trunek...
Odpowiedz
#2
Bongol zlituj sie nad nami "ALKOHOLI" !!!!
Odpowiedz
#3
proszę o wybaczenie - już poprawka dokonana
Odpowiedz
#4
Pliku się nie da ściągnąć. Można prosić od odświeżenie albo skąd go wziąć jeszcze? W tej książce podobno są też ciekawe przepisy.
Odpowiedz
#5
A mi się jakoś udało. Klikasz link, który podałem niżej prawym przyciskiem i dajesz "zapisz element docelowy jako". ;)
http://otworzksiazke.pl/images/ksiazki/n...wskich.pdf
Odpowiedz
#6
Plik zapisuje ale nie można otworzyć :placze:
Odpowiedz
#7
No właśnie, the file is damaged and could not be repaired.:wsciekly:
Odpowiedz
#8
Potwierdzam PDF uwalony. Ale udało mi się ściągną pliki JPG.
Gdyby ktoś chciał to dajcie znać.
Odpowiedz
#9
Jeśli można to poproszę.

boullii@o2.pl
Odpowiedz
#10
Przejrzałem nieznacznie i myślę, że w tym wątku można niektóre cytaty wklejać jako ciekawostki (są wiersze, i przepisy, i statystyki).
Odpowiedz
#11
Ja też poproszę : tasmol@interia.pl
Odpowiedz
#12
A mi się otwiera bez problemu. Może to kwestia wersji oprogramowania? Ostatnio była jakaś aktualizacja adobe, którą zainstalowałem.
Odpowiedz
#13
U mnie też otwiera się bez problemów.
Odpowiedz
#14
Dwa razy przeczytałem od deski do deski pijąc przy tym balsam i własne jasne chmielowe. Wniosków, ciekawostek masa, bo w jednej książce udało się skonsolidować wiedzę z wielu innych, a ówczesnych dzieł.

Pierwsza kwestia, przez długi okres rządziła górna fermentacja jeśli chodzi o piwo. I od piwa właśnie zacznę. Chmielu używano i dzikiego i sprowadzanego (Fryzja, Niderlandy, Saksonia) i miejscowego. Piwo biało toruńskie było BEZCHMIELOWE. Piwa dubeltowe zaś mogły zawierać świnie bagno, bieluń, kąkol, wilcze łyko, a nawet makówki.

Fakt smutny, 70% piw była pozbawiona gazu, alkoholu i smak-tzw. piwo obrzazłe i kwaśność. Literatura ówczesna podawała ratunek, więc dodawanie soli, rogu jelenia, świeżych jaj, itd. Na porządku dziennym był potaż i kreda.

Rodzaje piwa: czerwone, białe, dubeltowe (czarne jak smoła, gęste jak syrop), stołowe, cienkusze. Piwa przeznaczone do starzenia zawierały dwukrotnie więcej chmielu niż zwykłe, codzienne.

Wódka była przechowywana w beczkach dębowych po wódce-czyżby pierwsza solera? Produkowano parę rodzajów wódki: prostka, szumówka (18%, a właściwie 17-23%), okowita (25-35%) i spirytus (70%). Najpopularniejszą wódką była anyżówka:D, która stanowiła też bazę innych wódek, likierów, itd oraz niejednokrotnie stanowiła 50% produkcji danej gorzelni. Wódkę fałszowano. W Gdańsku dodawano indiański pieprz, w Koronie korę olchową.

Anyżówkę bez destylacji robiono w sposób taki, że anyż gotowano dwie godziny z wodą, po zagotowaniu studzono i butelkowano, zaś na taki mokry anyż lano okowitę i macerowano 6 dni. Potem łączono wodę z okowitą nasiąkniętą anyżem i dolewano całości do beczki szumówki, aż zaczęło pachnieć anyżowo.

Maceracja trwała w zależności od tego jaki był to produkt: korzenie-14 dni, skórki-4 tygodnie, drzewa-8 tygodni, nasiona/jagody-10 dni, kwiaty-2 dni. Destylowano też wino (zarówno dobre jak i kwaśne).

O miodzie wiadomo najmniej. Miód surowy był zalewany wodą stosunek 1:7, potem go warzono, aż wyparowała 1/3. Miód po fermentacji aromatyzowano mieszanką bobku, imbiru, galangi i cytwaru. W Górnych Prusach miód zalewano wodą stosunek 1:12. Miody pitne były najczęściej żółtawe albo całkiem białe. Dodawano do nich majeranku, imbiru, tataraku i szałwii.

Większość win, słabych, kwaśnych, etc, przerabiano na owocowe i ziołowe; najpopularniejsze było cytrynowe. Znano 5 sposób udawania moscatel'a i dwa na małmazję (wino słodkie z okolic Krety/Peloponezu). Można było dowolnie zmieniać kolor, wzmacniać, postarzać i ukrywać wady. Np. masz kwaśne wino, daj bylicy, rozmarynu i melisy, ale prędko wypij, zanim znów skwaśnieje. Wina owocowe nie były jako takie w handlu.

Win pito dużo, prym wiodły reńskie, ale też hiszpańskie sekt czyli pewnie cava, węgierskie, morawskie, krośnieńskie:P, moscatel, kreteńskie, w roku 1601 pojawiła się także madera. Pito wermut- zawieś w beczce suszony piołun i po tygodniu zlej :diabelek: i różne wynalazki. Wina dzielono na cienkusze, słabe, średnie, mocne i alkoholizowane. Za wino uważano napój, który leżakował rok.

Każdy napój był sprzedawany na sztofy czyli po 1.4 l. Piwo pełne kosztowało 6 groszy, mleko kosztowało czasem więcej niż piwo (8 groszy). Wino kosztowało od 12 groszy do 36 groszy, wódki stały w okolicach 20 groszy, ale anyżowa już 60 groszy. Zdarzało się, że sztof wina był 13-krotnie droższy od piwa. Miód litewski kosztował 28 groszy.

Wszelkie trunki znalazły swoje miejsce w kuchni, a jakże. Szczególnie do ryb.

Apteki też nie były pozbawione, a w 1668 roku w aptece można było kupić spirytus piołunowy:pijemy: anyżowy, rumiankowy, jałowcowy i lawendowy. Popularne były wódki serdeczne czyli po prostu mocne destylaty z kwiatów, np. konwalii na winie: kwiaty moczyć 10 dni w winie, oddestylować. Na oczy i wątrobę wódka piołunowa, na dziąsła lawendowa. W sukurs alkoholom przyszły wina: szałwiowe, rozmarynowe, , różane, omanowe, no i piołunowe. Piołunowe stosowano również na rany-czyżby pierwsze przebłyski arkebuza? Piwo rozmarynowe, piwo wermutowe(!) spożywane na ciepło przynosiły również ulgę.

Napoje pito w konwiach, dzbanach, kubkach (niestety cyna) i w szkle/srebrze.

Dolewanie wody do napojów było karalne. Każda karczma trudniła się stręczycielstwem. W niektórych miejscach (jak szpitale:nie:) obowiązywał zakaz opilstwa i obrzucania się wyzwiskami typu "złodziej, szelma, k...a".

Przeciętnie podczas spotkania wypijano do 4 litrów piwa lub wina na głowę. Z doniesień wynika, że zdarzało się, że najwięcej na raz spożyto na głowę 12 litrów. Na raz byli tacy co gruchali 600ml wina.

Tyle ja znalazłem.
Odpowiedz
#15
Dzięki Bogi za tak obszerne streszczenie. Zazdroszczę jeszcze atmosfery czytania (balsam i własne jasne chmielowe) - ja dopiero czekam na dwa dojrzewające miodowe nastawy...
Ze swojej strony chciałbym wrzucić kilka groszy na temat Torunia- zresztą pozycja, którą tu umieściłem wzięła się z poszukiwań miodowo-winiarskich tradycji tego miasta.
Znalazłem gdzieś zapis (nie w tej pozycji), że właśnie w Toruniu, w XVI i XVII wieku produkowano największe ilości win w Polsce (choć nic nie wiem na temat ich jakości). Miasto zawdzięczało to dużym terenom skarp schodzących do Wisły, gdzie został stworzony specyficzny, przyjazny dla produkcji winorośli mikroklimat. Zresztą część terenów nad Wisłą nosi nazwę "winnica".
W książce będącej przedmiotem wątku znajduje się też trochę informacji na temat Torunia, choć trudno go dziś zaliczyć do Prus.
Wartościowe są odniesienia do miejsc historycznych - dziś aktywnych- często posiadających te same funkcje.
Jest więc mowa o Dworze Artusa - miejscu spotkań (także alkoholowych) np bractwa św Jerzego- obecnie ośrodek kulturalny - także z kawiarnią.
Kolejne nawiązanie dotyczy gospody "Pod modrym fartuchem", a to już historyczny ewenement- jedna z najstarszych w europie cięgle aktywnych karczm utrzymujących nazwę historyczną. Dziś jest to mieszanka kulturowa i do tradycji nawiązuje tylko częściowo - niestety....

Fajnie że wątek jest tak aktywnie przeglądamy - może ktoś natrafił na inne pozycje nienawiązujące do historii produkcji alkoholi?


Odpowiedz
#16
Cieszę się, że mogłem pomóc. O Dworze Artusa oraz o karczmach w tej pozycji jest parę stron, wyłowię co trzeba i zreferuję.

Najsampierw, na Dworze Artusa konsumowano piwo pełne, stołowe i białe. Tygodniowo po kilka sztofów. Np. w marcu dwaj rajcy i reszta załogi wypili 110l piwa i 40l wina.

Na Dworze Artusa wielkim powodzeniem cieszyło się piwo bydgoskie i gdańskie. Jeśli na dwór przybył sam król można było lutnąć 61 litrów, jeśli książę elektor-47 litrów, a jeśli "tylko" książę to 31 litrów. Jeśli pito też wino, było go dwa razy mniej co piwa, ale było. Miód i wódkę zaczęto podawać dopiero od roku 1660 i to ze względu na posłów tatarskich.

Dwór Artusa posiadał większość kubków, czarek. Kubki miały do 500ml, pojawiły się też puchary, w tym najsłynniejszy kokosowy, z wydrążonego orzecha kokosowego, w posiadaniu Muzeum Okręgowego w Toruniu.

Żeby uzasadnić pijaństwo, przygrywała muzyka. Imprezy w Dworze Artusa odbywały się 3 razy w tygodniu od 6-10 wieczorem. Dostępni byli też linoskoczkowie czy kuglarze.

Z drugiej strony, był zakaz ażeby pić z wielkich naczyń oraz zmuszać innych do nadmiernego picia.

Jeśli gdańszczanie jechali do Malborka to brali 17 litrów wina węgierskiego i 11 litrów reńskiego.



Skocz do: