Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
MD - Matka Drożdżowa - nie ruszyła
Co dodawałem jest kilka postów wyżej - kolejne dawałem co 24h. Z każdymi z tych drożdży troszkę się znam, na każdych robiłem po kilka win, w tym 3 razy dokładnie takie samo wino bananowe. Wiem jak wyglądają gdy pracują. :) Widać, że zaczynają.. i padają. Bayanus który nie daje znaku życia po 2 dniach, to dla mnie martwy Bayanus. :)
Na początku po dodaniu standardowa cisza, po kilku godzinach widać było sporą ilość pojawiających się drobnych bąbelków, pojawia się delikatny szum, rurka zaczyna bulgotać, ale spokojnie raz na minutę czy dwie - by po kilku kolejnych godzinach zamiast się rozkręcać - to przestały dawać jakiekolwiek oznaki życia. Po dobie nie ma ani jednego pęcherzyka, nic. zero. 4 podejścia, 4 podobne reakcje.
Odpowiedz
A może ... zamiast pożywki sypnąłeś piro ???
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
Bez szans.
Piro i inna chemia jest zamknięta w oddzielnym pojemniku. Drożdże i pożywka przyszły prosto ze sklepu.  Do tego mam dziwny nawyk czytania instrukcji na opakowaniu (nigdy nie wiadomo, czy ktoś coś nie namieszał i np. dawkowanie się nie zmieniło). pożywka i piro różni się też gramaturą.
Wydaje mi się, że coś mogło być na tych rodzynkach.. Może  leżały długo gdzieś w złych warunkach i coś zaczęło je konsumować na tyle, że przepłukanie a później odparzenie nie zadziałało.. Nic innego nie przychodzi mi do głowy..
Odpowiedz
Nie za dużo cukru na starcie ? Jakoś te 19 blg wydaje mi się zbyt niskim odczytem. Owoce opadły na dno ?
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
Dziękuję serdecznie za wszystkie podpowiedzi. :) Nie spodziewałem się tak dużego odzewu.
Problem rozwiązany. :)

Nastaw dostał wczoraj ok 1.5g piro i wszelkie życie w pojemniku zamarło. Po 2h dodałem Bayanusy G995.
Już po godzinie było widać wyraźne oznak pracy, a po 12h pracują już jak szalone.
Wygląda więc na to, że trzeba kupować rodzynki paczkowane, a jeśli kupujemy na wagę, to starannie przejrzeć i odparzyć.

Ja rodzynki zawsze wrzucam w garnek z ciepłą wodą, lekko je tak namaczam, później w niewielkich porcjach trafiają na durszlak i są przelewane wrzątkiem. Trzeba znaleźć skuteczniejsze rozwiązanie..

Odpowiadając jeszcze na pozostałem pytania: Skleroza nie boli. Po zerknięciu w kajecik widzę, iż wody dałem nie 20L a 22L.
Co do owoców, to pojedyncze rodzynki pływały na powierzchni, reszta rodzynek oraz ananas poszły na dno.



Skocz do: