Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Na co należy zwracać uwagę przy winie już o dużej ilości procentów i raczej słodkim.
#1
Wrzucilem fotki. Pianka która do tej pory była biała zrobiła się brązowa takie robi wrażenie osadu zdeczka. Jest jej barzo mało ale jest. nie jest to imho pleśń ale może to coś innego ? jak za tydzień to nie urośnie to mogę olać sprawę ?


Wino śliwkowe.
Chyba w październiku je przygotowywałem.
Jest dość mocne  myślę ze min 15%, słodkie. Wytrawne byłoby chyba nie do wypicia. Oceniam, ze jest u schyłku fermentacji. Naprawdę słabo pracuje.  Smak i zapach - bardzo  dobre.

Otwierane było do tej pory raz - jak usuwałem owoce ( miesiąc od przygotowania ).
Dwa - 3 tygodnie temu aby posmakować - zlana 1 butelka.
Wczoraj. bo nie mogłem przejsć obojętnie obok  tej całej sytuacji. Zlałem se kolejną buteleczkę. Miałem czekać aż szanowne gremium da zielone światło, że można pić bo może to coś niedobrego!? Ale cóż. Butelka zostałą wczoraj w bardzo rodzinnej atmosferze wypita.

Obiecuje już go nie ruszać bo w sumie sporo mułu pływa w nim i pewnie przez to jest też bardziej podatne na psucie. Zostawie je teraz i niech przez 3-6 miesięcy się klaruje po zakończeniu fermentacji.


[Obrazek: 20190309-131443.jpg]

[Obrazek: 20190309-131435.jpg]
Odpowiedz
#2
Jak będziesz jeszcze częściej przed wyklarowaniem buteleczkę dla rodzinki ulewał, to ci się problem zamulenia wina samoistnie rozwiąże! I wszelakie kłopoty z leżakowaniem i z tym " z kąd bierzecie butelki" również stracą na aktualności. Jeśli ci wino teraz smakuje, to z czasem jeszcze tylko zyska, pod warunkiem że przetrwa.
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.
Odpowiedz
#3
Ta piana wygląda normalnie. Wg mnie nie a powodów do paniki.
Co do mocy wina. Na jakiej podstawie stwierdzasz te 15%?

Wytrawne śliwka jest dobra. Zrobiłem na próbę 5l że śliwki-wiśniowej. Już dawno jej nie ma.

Wysłane z mojego HTC One M8s przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#4
Ja tam bym to wino zlał do mniejszego lub mniejszych naczyń pod korek, bo przebywanie nad osadem i z dużym wolnym miejscem nad winem nie służy mu (może się utlenić lub nabrać niekorzystnych smaków padłych drożdży).
Jeżeli będzie w kilku naczyniach to degustacje rodzinne będą łatwiejsze :diabelek: .
Lech
Odpowiedz
#5
Z tym zlewaniem to jest tak: im częściej wino zlewasz znad osadu, tym bardziej się ono napowietrza czytaj utlenia. Jeżeli jednak będziesz za długo zwlekał to istnieje rzeczywiste niebezpieczeństwo, że wino nabierze przykrego zapachu a w efekcie końcowym również smaku spowodowanego przez zdechłe drożdże. Każde wino jest inne więc trudno tu o jednoznaczną radę. Zależy moim zdaniem ile osadu ono zrzuca i który to obciąg.
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.
Odpowiedz
#6
Chwilkę to nie zlewa się wszystkiego na raz jak już się sklaruje ?
Odpowiedz
#7
Ja zlewam zazwyczaj dwa do czterech razy, zależy od wina. Jak będziesz czekał do całkowitego sklarowania i zostawisz na osadzie cały czas to może się okazać nie takie dobre jak na początku planowałeś, popatrz wyżej. Musisz się uzbroić w cierpliwość, śliwkowe często jak już pisali koledzy się ciężko czytaj długo klaruje. To takie nasze winiarskie ZEN (celebrowanie cierpliwości).
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.
Odpowiedz
#8
Jak dla mnie to zwykla piana z drozdzy, w futro nie obroslo to jest git majonez jak to zwykli mawiac starozytni Rosjanie. Tez robilem kilka razy w zyciu wino ze sliwek I potwierdzam, ze wytrawne jest nie do wypicia.
Odpowiedz
#9
Wino które było nastawione w październiku , o tej porze powinno być już zlane pod korek do odpowiedniego naczynia , po 2-3 zlewaniach z nad osadu.
Oddzieliłeś tylko owoce i wszystko sobie tak stoi przez 5 miesięcy. Nie dziw się więc że wygląda to mało estetycznie, jest mętne i jak sam mówisz "pływa w nim sporo mułu"
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#10
(11-03-2019, 18:59)Goniuś napisał(a): Ja zlewam zazwyczaj dwa do czterech razy, zależy od wina. Jak będziesz czekał do całkowitego sklarowania i zostawisz na osadzie cały czas to może się okazać nie takie dobre jak na początku planowałeś, popatrz wyżej. Musisz się uzbroić w cierpliwość, śliwkowe często jak już pisali koledzy się ciężko czytaj długo klaruje. To takie nasze winiarskie ZEN (celebrowanie cierpliwości).

Co rozumiemy przez zlanie.

Odlanie górnej najczystszej części do butelek?
Odlanie wszystkiego ponad mułem i wlanie do baniaka w celu dalszego klarowania/opadania mułu na dno?

Czy zlewa się wino które pracuje ?
Odpowiedz
#11
Wino nie powinno fermentować tyle czasu. W sprzyjających warunkach, pożądany % osiągniesz w 2-3 tygodnie. Cukier na % obliczasz przed rozpoczęciem produkcji. Po skończonej fermentacji masz wino wytrawne które z braku cukru do przerabiania zaczyna się oczyszczać. Drożdże , cząstki stałe z owoców czy soku osiadają na dnie. Co jakiś czas jak się nazbiera na dnie warstwa zanieczyszczeń, czyste wino zlewa się rurką do innej mniejszej butli tak dobranej aby pomiędzy powierzchnia wina a korkiem pozostała minimalna przestrzeń 2-4 cm. Takie zlewania przeprowadza się kilka razy w miarę wytrącania się osadów. Do butelek idzie ustabilizowane wino w którym masz pewność że nie ma drożdży.
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#12
(11-03-2019, 21:26)TEQUILA napisał(a): (...) czyste wino zlewa się rurką do innej mniejszej butli tak dobranej aby pomiędzy powierzchnia wina a korkiem pozostała minimalna przestrzeń 2-4 cm.

Pozwolę sobie przyczepić się do tego zdania :) (absolutnie masz rację, ALE...) 
Wiadomo, że z każdym obciągiem trochę wina ubędzie. U jednych pół litra, u innych litr. A niestety pojemność balonów jest jaka jest i nie jest to "wzrost" o litr, ale są balony 5, 10, 15, 20, 25, 34 itd. Z tymi starszymi trochę inaczej, ale kto z nowicjuszy ma do nich dostęp?
Podręcznikowo - jasne, tak się powinno robić, ale zważmy na to, że często jest to nierealne. (wykluczając szklane kulki bądź inne metody dopełniania balonów) W balonie 20 litrowym po kilku obciągach mam 17,5 litra wina.  Do piętnastki nie zleję, bo zostanie, a czasem szkoda wypić nawet samemu tę nadwyżkę :) Resztki do piątki nie zleję bo z kolei za dużo powietrza. Oczywiście staram się trzymać pod korek, i są sytuacje kiedy rzeczywiście mogę przeznaczyć 2 litry wina na wypicie a reszta na kolejny rok w mniejszy balon pod korek :) Uważam, że w winie dobrze zakonserwowanym, którego nie otwiera się "aby powąchać" nie powinno przez czas paru miesięcy przed butelkowaniem dojść do znaczących negatywnych zmian związanych z obecnością większej ilości powietrza niż w podręczniku. Podkreślam - nie piszę o przechowywaniu długoletnim w balonie.
Sporo z moich win ma mniejsze czy większe ubytki i starannie konserwowane i trzymane w odpowiednich temperaturach są takie jak powinny. Mowa o ubytkach rzędu 1,5, do 2,5 litra mniej niż objętość balonu.
Podsumowując - wiedza o tym, że należy zlewać pod korek jest bardzo ważna ale często względy techniczne na to nie pozwalają, tym bardziej, że większość z młodych winiarzy nie ma zbyt dużego "parku balonowego" :)

Cytat:Odlanie górnej najczystszej części do butelek?

Na butelkowanie przyjdzie czas. Jak nie masz mniejszego balona to zlej do innego naczynia (polecam plastikowe fermentory 30l) następnie umyj balon, zasiarkuj i wlej wino z powrotem. Kiedy przez ok. miesiąc nie zobaczysz ani grama osadu to będzie oznaka, że można butelkować.
Pragnąć wody - smutna rzecz. Bez niej życie idzie precz.
Lecz straszniejsza jest przyczyna śmierci w mękach - to brak wina.
Odpowiedz
#13
(11-03-2019, 21:26)TEQUILA napisał(a): Oddzieliłeś tylko owoce i wszystko sobie tak stoi przez 5 miesięcy. Nie dziw się więc że wygląda to mało estetycznie, jest mętne i jak sam mówisz "pływa w nim sporo mułu"

*następnie pisze*

Wino nie powinno fermentować tyle czasu. W sprzyjających warunkach, pożądany % osiągniesz w 2-3 tygodnie. Cukier na % obliczasz przed rozpoczęciem produkcji. Po skończonej fermentacji masz wino wytrawne które z braku cukru do przerabiania zaczyna się oczyszczać. Drożdże , cząstki stałe z owoców czy soku osiadają na dnie. Co jakiś czas jak się nazbiera na dnie warstwa zanieczyszczeń, czyste wino zlewa się rurką do innej mniejszej butli tak dobranej aby pomiędzy powierzchnia wina a korkiem pozostała minimalna przestrzeń 2-4 cm. Takie zlewania przeprowadza się kilka razy w miarę wytrącania się osadów. Do butelek idzie ustabilizowane wino w którym masz pewność że nie ma drożdży.



Informacja o zlewaniu jest dla mnie cenna i pierwsze o tym słyszę.
Natomiast 3-4 tyg przerobienie całego cukru wydaje się nieprawdopodobne. Najszybciej mi przerobiło cały cukier w 3 miesiące i to był rekord (to było pierwsze wino które zrobiłem 2 lata temu ) obecnie wszystko co stoi pracuje od prawie 5 miesięcy.
Przykładowo mam już ładnie wyklarowany głóg ( wciąż pracuje - bardzo słabo niemal od 5 miesięcy ). Mocno transparentny róż/czerwień . Planuję go wlać do butelek od razu za 2-3 tygodnie.  Ewentualnie delikatnie dosłodzić.  Skoro drożdże już tak słabo pracują to ewentualnie odrobinę zrobią szampanka. Mam też wątpliwości czy jestem w stanie je wyczuć w winie - vide czy to taka tragedia dla smaku wina/jakości.

Baniaki stoją w temperaturze 15-17 stopni
Odpowiedz
#14
Zrobią odrobinę szmpanka? W najgorszym wypadku wystrzelą Ci butelki. Przede wszystkim zasiarkuj wino.

Cytat:Natomiast 3-4 tyg przerobienie całego cukru wydaje się nieprawdopodobne.

Czasami nawet w tydzień się wyrobią :)
Poza tym, co dla Ciebie jest wyznacznikiem "pracowania" wina? Mierzysz blg co jakiś czas? Bo na oko to jeden w szpitalu umarł :)
Pragnąć wody - smutna rzecz. Bez niej życie idzie precz.
Lecz straszniejsza jest przyczyna śmierci w mękach - to brak wina.
Odpowiedz
#15
Wychodzę, z założenia, że nie siarkuję win. Takie po prostu przyjąłem założenia.

Dla mnie wyznacznik pracy - rurka bulgocze czyli coś się tam w środku dzieje.
Ponad to jak mi tu przekazano - gdy zrzuca osad. U mnie osadu jest na dnie nie mało wiec tego nie jestem w stanie sprawdzić.
Odpowiedz
#16
(12-03-2019, 18:53)bombluje napisał(a): Wychodzę, z założenia, że nie siarkuję win. Takie po prostu przyjąłem założenia.

Dla mnie wyznacznik pracy - rurka bulgocze czyli coś się tam w środku dzieje.
Ponad to jak mi tu przekazano - gdy zrzuca osad. U mnie osadu jest na dnie nie mało wiec tego nie jestem w stanie sprawdzić.

No każdy robi jak uważa, jednak poczytaj jakie korzyści ma siarkowanie i co niesie ze sobą Twoja decyzja :)
Bulgotanie w rurce to nie jest wyznacznik fermentacji. Tylko pomiar blg da Ci odpowiedź. Mierzysz cukier, wychodzi np: 10blg. Mierzysz za tydzień, dwa, miesiąc i jeśli spadło to znaczy, że wino pracuje. Jeśli nie, to nie. Albo blg = 0. Wino nie ma cukru i fermentować nie może, bo nie ma "z czego". Ewentualnie wchodzi w grę fermentacja jabłkowo-mlekowa albo jakieś inne mikroorganizmy używają sobie na Twoim winie z powodu braku dwutlenku siarki. Ruch w rurce powodują także zmiany temperatury.
Pragnąć wody - smutna rzecz. Bez niej życie idzie precz.
Lecz straszniejsza jest przyczyna śmierci w mękach - to brak wina.
Odpowiedz
#17
(12-03-2019, 16:50)Limbus napisał(a): Pozwolę sobie przyczepić się do tego zdania :)

Limbus ........są też butelki, słoiki.......kto myśli to sobie poradzi i zawsze pod korek zaleje :)
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....



Skocz do: