Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Najdroższe wódki na świecie
#1
No to którą obalimy? :diabelek: :
http://biznes.onet.pl/najdrozsze-wodki-n...al-galeria

I najlepiej pić z gwinta :hahaha:
Odpowiedz
#2
Pić z gwinta to nie sztuka, to prawie każdy wykona.
Ale sztuka taka jak ja widziałem. Oparł się o mur lekko głowę dał do tyłu. Butelkę 0,5 litra, 40% dzwignął przechylił i, sama wódka leciała mu do żołądka, beż łykania. Zostawił może 100 gram. Ja mówię Józek i, co teraz do domu zajadę przewozem, będę spał z 12 godzin. On też pił denaturat widziałem na własne oczy. Tylko 50 lat przeżył.:pijemy:
Odpowiedz
#3
Nie wiem czy ktoś zwrócił uwagę, że poza Stoli czy Belvedere'em to nie są żadne ani znane, ani historyczne marki, i de facto płacimy (jak w przypadku Stoli i Belvedere) za opakowanie albo limitowaną edycję, a nie za zawartość (głupi Belvedere, identyczny jaki jest w tym miśku, można dostać za niecałe 100zł, i żadną rewelacją nie jest).
Odpowiedz
#4
Jestem fanem wódki ukraińskiej. O relacji ceny do jakości nie wspomnę.
Odpowiedz
#5
Krzysztof - tuś mi brat!
Nasze belwecośtam czy inne "cenione" finki niech się w piwnicy chowają. W głębokiej!!! O wszelkiej maści popularnych białych żołądkowych nie wspomnę, tudzież i krupnikom odpuszczę z litości.
Kiedy jedziemy do Lwowa? Miasto pokażę, zaprowadzę "dzie trza" i "ogóli".
Ostatnio Morosze testuję (jedna czysta, druga z werbeną). Oooooo, Morosza oczen' charosza.
Odpowiedz
#6
Jadę na koniec marca. Info na PW. Obecnie testuję Premium Lvov Gold:)
Odpowiedz
#7
Chyba najtańsza ukraińska wódka jest lepsza od naszych. Oni jeszcze normalnie nie wiedzą, że można z wycofywanych z handlu słodkości robić spir i robią z kartofli i żyta.
Przyjdzie do nich .......to co myslę....., to się dowiedzą pewnie jak się g.... w złotkach sprzedaje i pewna epoka się skończy. Ot i żal.
Odpowiedz
#8
Dlatego trzeba używać puki jeszcze nie skorzystali z dobrodziejstw UE:diabelek:
Odpowiedz
#9
A jakież to zacne smaki w wódce koledzy znajdują, że delektować się nią zwykli? Proszę o barwny opis porównawczy naszej z ukraińską. Może się z rudej przerzucę... :diabelek:
Odpowiedz
#10
Jeśli znajduję w wódce smak wódki to już mi wystarcza. W naszych krajowych tego smaku nie znajduję.
Powiem tak - jedź, spróbuj, posmakuj i będziesz wiedział/a.
Wiem na pewno czego nie ma - nie piecze w mordę, przełyk i nie otumania, a rozwesela wybornie.
Na dzień drugi się budzisz jak skowroneczek, a po naszych.... ech, szkoda gadać.
To o czystych.
Smakowe - jak jest np. żurwainowa to na owocach i owocami ją czuć w przeciwieństwie do "naszej markowej" na f...., która chemią wali tak, że strach pić (chociaż czysta tej marki niczego sobie mimo, że bez ducha).
Ponadto smaczki - spróbuj u nas wejść np. do sklepu na stacji benzynowej i poprosić o 50 gram. Tam za 5 hrywienek jeszcze i "popitok" dostaniesz. U nas popatrzą jak na kosmitę. Tam człowiek zrozumienie znajdzie wszędzie (poczytaj "Moskwa-Pietuszki" Jerofiejewa). Pokaż u nas duże miasto gdzie 6 rano w niedzielę spożywczaki wszystkie czynne i obsługa ludziom życzliwa ;)
To są klimaty znacząco poprawiające całokształt degustacji ukraińskich wódek.

Tak to jako praktyk widzę.

Co to jest ta ruda i czy pełnoletnia???

EDIT - nawiązując do tytułu tego wątku - literek solidnej średniej wódencji bijącej na głowę nasze ........... masz za około 27 zeta.
Odpowiedz
#11
(12-01-2014, 19:52)krzysztof1970 napisał(a): Premium Lvov Gold:)
W takiej wielkiej butli, ciężkiej z ogromną zakrętką? Z sitodrukiem bez etykiety? Dość dobra, ale lepsza jest Istynna (z woreczkiem wokół szyjki z ziarnami pszenicy). Powtarzam, przemysł ukraiński wódczano-winno-koniaczny, całkowicie zaniedbany, zapomniany i nieznany.
Odpowiedz
#12
Boguś - to właśnie jest siłą tego przemysłu. Kto wie ten wie i pija co dobre. Jak "wyjdzie w świat" to się skundli jak inne. Dopóki robią swoje to jest ok., jak pójdą w komerchę to będą takie szczyny robić, że nikt ich nie zechce pić. Oby jak najdłużej zostali tak pięknie "zacofani" bo to ich siła.
Odpowiedz
#13
2006, sierpień, Koblevo pod Odessą nad Morzem Czarnym. O 8:00 rano, do śniadania, degustacja wchodzącej właśnie na rynek Horticy Platinum, Złotej i Stribrnej. Wódka zmrożona, polewają długonogie blond hostessy. Żona i dzieci po śniadaniu poszli na plażę, ja o 11:00 pierwszy raz tego dnia poszedłem spać.
Tego roku kolega przywiózł mi wódkę Piervak (Первак) - ona tak wyraźnie smakuje ziarnem, że przypomina mi się z dzieciństwa żucie pszenicy... Większość naszych wódek smakuje tak, że jeżeli w ogóle cokolwiek, to przypomina mi się najstraszniejszy studencki bimber.
Odpowiedz
#14
Khortsytsa też bardzo dobra, ale chyba właśnie zaczęła wchodzić do mainstream'u. Pamiętam jak mieliśmy z nią do czynienia pierwszy raz nie potrafiliśmy jej zamknąć, to stwierdziliśmy, że taka dusza sobacza ukraińska, tak z wódką zrobili że trzeba wypić do spodu:D

Dlatego Heniu popieram i odkrywam, bo naprawdę warto, udało mi się już wypić i bardzo dobry szampan z Odessy i nie tylko i bardzo dobry cognac z Krymu czy Symferopola, bez konieczności szukania podobnych wśród tych rzekomo oryginalnych francuskich. Jako ciekawostkę można dodać, że właśnie na Ukrainie produkuje się szampan identyczny pod względem słodyczy z szampanem XIX-towiecznym, podczas gdy aktualny styl-najbardziej popularny we Francji czyli "brut" (do 12g/l) to wynalazek wieku dwudziestego, więc żadna tradycja.
Odpowiedz
#15
Boguś - 0,7 l
Maciej - pięknie napisane:)
Dostałem też takie coś. Naprawdę bardzo dobre. Tak dobre że aż się zdziwiłem. Silny smak czarnej porzeczki z piękną nutą wanilii.
EDIT szampana też piłem i zajadałem kawior z jesiotra. Rewelacja:)
Odpowiedz
#16
Boguś, ja też Francuzów nie lubię, ale nie bluźnij. We Francji nawet spokojne wina są wytrawne do 2,5 g/l, a zarówno wina, jak koniaki, armaniaki, czy szampany robić potrafią. I to bardzo potrafią.
Skórę drzeć trzeba nie z Francuzów, a z naszych importerów. W większości ich jedynym celem jest pobranie 30 zł za napis Bordeaux AOC. Za wino, które kupili w cysternie, płacąc 0,9€/l. Niestety.
Odpowiedz
#17
Potrafić, potrafią, owszem, ale za jaką cenę właśnie? Nierocznikowy francuski Roederer kosztuje 239zł, odeski Roederer zamyka się w 50zł, nie różnią się technologią ani szczepami winogron, jedyny ból to to, że francuski ma AOC, a odeski nie, mimo że zakładała obie firmy ta sama rodzina.
Odpowiedz
#18
Nie wiem czy piliście, czy nie ale z tego co widzę to sami znawcy:)
Polecam wam ten produkt bo godny spróbowania na serio, wg mnie na głowę bije balantinesa i jasia wędrowniczka...
http://jameschatto.com/wp-content/upload...on-005.jpg
jakie są wasze opinie na temat tego trunku?



Skocz do: