Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka z Dzikiej Róży - z nasionami czy bez?
#26
Owoce ze zdjęcia to raczej róża jadalna. Rosa Rugosa nie jest taka kulista i z pewnością jest dużo ciemniejsza - nawet po suchym lecie. Wiele jej widziałem ale w 80 % była robaczywa, szkoda czasu na zbieranie.

Napitki z jadalnej mają mdławy smak i zapach.

Poszukaj rosy caniny, znajdziesz bez problemu. Sam w ostatnich "wiosennych" dniach zebrałem 25 kg i zbiorę jeszcze przynajmniej drugie tyle.
Odpowiedz
#27
Owoce róży (rosa canina) dojrzewają :)

Jest bardzo mokro, od ponad miesiąca na Warmii pada całe dnie, czasem z małymi przerwami :(

Zima była łagodna, patogeny szaleją :(

Dwa minusy (jw.) i wizja pysznej nalewki (wielki plus), co robić? Zbierać już, zanim robale z galasów, grzyby i inne paskudztwa zjedzą owoce, czy czekać? A może zebrać i podsuszyć w koszyku w domu? Czy owoce caniny "dojdą" po zebraniu? A może zebrać połowę i zamrozić, a z drugą połową poczekać i zebrać np. za miesiąc?
Odpowiedz
#28
Chyba zerwane nie "dojdą". Na Warmii to nie wiem, ale w Wawie w wielu miejscach i rugosa już dojrzała i caninę też widziałam. Np wzdłuż al. Niepodległości. Uprzedzając pytania, TAK, domyślam sie, że zawiera jakieś szkodliwe związki z powodu spalin i NIE, nie zamierzam się tym przejmować. Więcej paskudztwa zapewne zjadam w sałacie, marchewce i papryce, a ileż tego wina człowiek musiałby wypić, by mu zaszkodziło? Poza tym znajomi biolodzy twierdzą, że mycie załatwia 80% paskudztwa.
Odpowiedz
#29
Cytat:Wysłane przez Pigwa
Na nalewki, zawsze czyszcze owocki, bo nie sa to ilosci ogromne. A smak wydaje mi sie subtelniejszy ( bo rowniez kiedys robilem bez czyszczenia). I chyba lepiej sie filtruje.
Witam grzecznie bo tu nowa jestem.
To mnie załamujecie - rok temu robilam z dzikiej róży i poświęcając ręce i pół nocy wyczyściłam owoce. Ale powiem Wam że klarowała sie koszmarnie. Nawet teraz jak stoi nie ruszana to prawie pół butelki mętu... Ale jeden zasadniczy plus czyszczenia owoców - można tyle radości teściowi sprawić pozwalając wciągnąć cały odsączony owoc... :pijemy:
Nie wiem czy robić w tym roku drugi raz... Tym bardziej że smakowo nie umywa się do tarniny :slinka:
Odpowiedz
#30
Cytat:Wysłane przez bachud
Cytat:Wysłane przez Pigwa
Na nalewki, zawsze czyszcze owocki, bo nie sa to ilosci ogromne. A smak wydaje mi sie subtelniejszy ( bo rowniez kiedys robilem bez czyszczenia). I chyba lepiej sie filtruje.
Witam grzecznie bo tu nowa jestem.
To mnie załamujecie - rok temu robilam z dzikiej róży i poświęcając ręce i pół nocy wyczyściłam owoce. Ale powiem Wam że klarowała sie koszmarnie. Nawet teraz jak stoi nie ruszana to prawie pół butelki mętu... Ale jeden zasadniczy plus czyszczenia owoców - można tyle radości teściowi sprawić pozwalając wciągnąć cały odsączony owoc... :pijemy:
Nie wiem czy robić w tym roku drugi raz... Tym bardziej że smakowo nie umywa się do tarniny :slinka:

Witaj,
w ubiegłym roku Maciuś dał się zagonić do krojenia pigwiaczków, ale róży drylować nie chciał :(
W efekcie do słoja powędrowały całe owoce caniny. Zalałam je spirytusem, a potem, zgodnie z tajnymi recepturami połączyłam z syropem cukrowym.....
Moje pierwsze spostrzeżenie po odstawieniu płynu do sklarowania - całość wyglądała jak gęste błoto. Potem nalewka dość szybko - bo w ciągu miesiąca - ładnie się sklarowała..... pozostając w około 1/3 nadal błotnistą, zawiesistą mazią.

Z doświadczeń większości Forumowiczów wynika, że dzika róża zachowuje się w nalewie spirytusowym niczym złośliwy troll.... na szczęście doznania smakowe w pełni to rekompensują :) :diabelek:
Odpowiedz
#31
Pozdrawiam

Ja robię alkohole z róży w "cyklu" dwuletnim tzn w pierwszym roku robię wino z róży (z pestkami nie zamrażam bo jak robię z 3 wiader róży to mi się nie chce z tym się bawić) Otrzymuję 2 zlewy - proces przez całą zimę. Po wyklarowaniu (ok czerwca następnego roku) jak zacznie róża kwitnąć zalewam wino spirytusem i wsypuję płatki róży i trzymam to przez ok miesiąca.

Efekt - alkohol b dobry i ciekawy mający w sobie smak owoców i płatków róży.


Zrobiłem w tym roku także alkohole z róży z dodatkiem mięty , malwy czarnej.

Uważam że jeden z bardzo ciekawych alkoholi to róża (50% alkoholu) i dodany
liść dziewięćsiłą. W flaszce piękny kolor różany i drapieżny liść ostu - dziewięćsiła.
(dziewięćsił jest składnikiem ziół szwedzkich) Korzeń dziewięćsiła na smak bardzo ciekawy niespotykany z którym trzeba uważać ze względu na jego siłę. Trzeba bardzo ostrożnie dozować - ale to już "wyższa szkoła jazdy"

Dla informacji dziewięćsił jest pod ochroną i rośnie przeważnie wysoko w górach.
Ja je mam na działće gdzie na skutek dobrej gleby są dwukrotnie większe.

Z ciekawości zrobiłem w tym roku też alkohol z róży i orzeszków bukowych -zielonych - też ma smak ciekawy.

W tym roku z zeszłorocznych zbiorów to także alkohole tarninana+ jarzębina - bardzo dobra gdzie harmonizują się dwa bliskie sobie smaki tarniny i jarzębiny polecam .

W tym roku zebrałem po raz pierwszy owoce jarzębiny uprawnej zakupionej w Instytucie w Brzeznej - ale te owoce są prawie bez goryczki charakterystycznej dla jarzębiny. Zrobiłem 5 litrów wina - zobaczę co to będzię.
W tym roku to jeszcze w planie tarnina -mam ją u szwagra . Ale co ciekawe -zostałą posadzona z myślą o szczepieniu na niej śliwy . Ale nie zostałą zaszczepiona i wyrósł piękne drzewo o wysokśći 2.5 m gęste . Coś takiego nie widziałe mimo że ciągle spotykam tarninę.

Pozotała jeszcze na ten roku także nalewka wrzosowa do tego pochodziłem już dwa razy.

Pozdrawiam jeszcze raz
Maciej
Odpowiedz
#32
Cytat:Wysłane przez Oleńka i Maciuś
na szczęście doznania smakowe w pełni to rekompensują :) :diabelek:

No to widzę że efekt błotny podobny mieliśmy :polewam:
Co do efektów smakowych - to rzeczywiście, produkt niczego sobie. Choć powiem, że tarnina nam bardziej samkuje i jeżyna chyba też - bardziej wyraziste smaki. DR bardzo taka delikatna nam wyszła.
Odpowiedz
#33
Witam!!!
Po raz pierwszy w życiu chcę zrobić nalewkę z d.r. Nawet zebrałam trochę owoców i zamroziłam je. Niektóre z owoców są jeszcze niezbyt czerwone i mają takie malutkie czarne kropki. Czy to mocno przeszkadza??? A może te kropki to od jakiegoś robaczka? Czy takie owoce się nadają? :ksiazka:
Odpowiedz
#34
Cytat:Wysłane przez bachud
Cytat:Wysłane przez Oleńka i Maciuś
na szczęście doznania smakowe w pełni to rekompensują :) :diabelek:

No to widzę że efekt błotny podobny mieliśmy :polewam:
Co do efektów smakowych - to rzeczywiście, produkt niczego sobie. Choć powiem, że tarnina nam bardziej samkuje i jeżyna chyba też - bardziej wyraziste smaki. DR bardzo taka delikatna nam wyszła.

Nasza dr jest bardzo esencjonalna. Ma piękny bursztynowy kolor, jest kwaskowa w smaku. Myślę, że to wynika z ilości owoców użytych do nalewki. Po pierwszym zalewie udało mi się wyciągnąć z owoców jeszcze na tyle dużo "esencji", że wyszedł z tego całkiem miły nastaw z dodatkiem rumu.
Natomiast w tym roku zamierzam część cukru zastąpić miodem - spodziewam się również ciekawych wrażeń smakowych :)

==========================================

Girgol, co do czarnych kropek na dr - niestety bardzo często oznaczają one niechcianego gościa wewnątrz owoców.
Jeżeli dr nie jest nadpsuta - nadgniła, dotknięta jakimś grzybem, to użycie robaczywych owoców zależy tylko od ciebie.

Większość użytkowników forum opowiada się za stosowaniem tylko czystych, nienaruszonych owoców, jednak jest również pewna - ukrywająca się przed światłem dziennym -grupa, która uważa, że smak robaka nie wpływa na smak nalewki i użycie takiego owocu uzależnione jest od tego, czy mieści się to w granicach szeroko pojętej estetyki, możliwych do zaakceptowania przez wytwórcę trunku. :) :) :) :) :)
Pijący nalewki i tak rzadko mają okazję dowiedzieć się, czy w trakcie tworzenia nalewka miała lokatorów, czy też nie ;)

Pozdrawiam
Ola :)
Odpowiedz
#35
Cytat:Wysłane przez girgol
czyli zbieranie owoców dr wcale nie jest takie łatwe.:placze:

znalazłam również przepis na nalewkę z dr ale trzeba ją wyczyścić. i w przepisie jest 1kg ale po wyczyszczeniu czy przed:pytajnik::pytajnik::pytajnik:

Dr trzeba przede wszystkim umyć, pozbawić ogonków, resztek liści i szypułek.
Słyszałam o takich, którzy czyścili dziką różę - podobno jest to zajęcie zalecane przez terapeutów osobom leczącym się na nerwicę lub różne natręctwa. Albo dla takich, którzy odrabiają poważną pokutę ;) :diabelek:

A poważnie - usuwanie pestek z dr to zajęcie żmudne. Gdybyś pragnęła zrobić super konfitury z dzikiej róży, w ilości dwóch słoiczków 100 ml, może warto byłoby się pokusić o tę czynność.
Natomiast nalewce pestki nie szkodzą!
Tak samo jak nie szkodzi nie przekrawanie na pół owoców przed wrzuceniem ich do słoja (ja dziobię je po prostu widelcem)

Jeśli masz wątpliwości czy nalewka wyjdzie wystarczająco esencjonalna, po prostu dodaj więcej owoców. Przy dwóch kilogramach na 1 litr spirytusu wyjdzie ci tak skondensowana, że spokojnie będziesz mogła przygotować drugą na tych samych owocach.
A jeden kg owoców na jeden litr alkoholu - jest to ilość wystarczająca i nie musisz się bać o to, ze nalewka będzie zbyt "wodnista". Oby nie mniej ;)

Ola :)

===================================
edycja: największą zmorą w nalewkach z dr jest dość duży osad, który pozostaje na dnie - moja ubiegłoroczna nalewka wytrąciła ok 25 % osadu.

Jednak nie ma żadnych informacji potwierdzających zależność między pestkowaniem dr, a nie wystąpieniem osadu.
A ponieważ nalewkarska brać to osoby z reguły praktyczne, mało osób wychodzi przed szereg i prowadzi takie analizy porównawcze.
Nie spotkałam nikogo, kto mógłby potwierdzić ww. zależność. A jeśli już ktoś o tym pisał, to z racji odległości nie był dla mnie wiarygodny.
A męczyć się po to, żeby znaleźć się w punkcie wyjścia.... w tym czasie można ogołocić dobre dziesięć krzaczków z dr.

Pozdrawiam :)
Odpowiedz
#36
Robiłem nalewki z róży fałdzistolistnej (rosa rugosa), kilkoma metodami.
Porażką okazała się właśnie taka z drylowanych owocków, namęczyłem się przy tym sporo, a efekt to nalewka w postaci kiślu (galaretki).
Natomiast "Żenichę kresową" polecam z całego serca. Robi się ją z całych owoców.
Odpowiedz
#37
Witam wszystkich, jestem nowa. Dziś zebrałam ponad kilogram owoców ładnej dzikiej róży. Po przeczytaniu forum zdecydowałam sie na zrobienie "Żenichy kresowej". Jutro przystępuję do dzieła. Mam pytanko - czy można to robić w dymionie? Nie mam takiego słoja, który pomieści to wszystko :sloik:
Odpowiedz
#38
Można, tyle że później większy kłopot z wyjmowaniem owoców.
Odpowiedz
#39
Pozdrawiam

Kiedyś moja zona zrobiła konfitury z róży niewypestkowanej -jedna z najlepszych jakie jadłem.

Pestki stanowiły pewien urok . Idealne dla tych którzy mają kłopoty z perystaltyką jelit i mają zaparcia.

Co do win to robię co roku z róży i co roku otrzymuję różniące się smakiem wina.
Wg mnie jest wiele czynników które wpływają na różne smaki : pogoda w ciągu roku, termin zbioru, fermentacja. To jest tak jak z winami w zależności od rocznika.

Najbardziej smak mi się zmienia w jarzębinie bo zbieram z różnych drzew z rożnych terenów i te owoce na starcie już są różne.

Maciej
Odpowiedz
#40
Czy do nalewki z DR musi być miód i to jako dodatek czy można dodać cukru/syropu cukrowego żeby zasypać/zalać owoce, żeby odzsykać alkohol?
Odpowiedz
#41
W wielu przepisach zalecają miód, ale są przepisy które zawierają cukier lub połączenie tych składników po połowie .
Odpowiedz
#42
Jak nie lubisz miodu, to zastosuj cukier lub cukier trzcinowy.
Miód w DR ma za zadanie wprowadzić do nalewki charakterystyczny smak, którego nie da zwykły cukier.
Odpowiedz
#43
Do mojej DR, której zresztą nie lubię (ale dano jej medal:)) dawałem tylko cukier. Owoce, cukier plus przyprawy zalewasz alkoholem i tyle.
Odpowiedz
#44
Witam!
Zgromadziłem z forum kilka przepisów na nalewkę z owoców DR. Oto one:

NALEWKA Z DZIKIEJ RÓŻY I
Składniki:
1 kg owoców dzikiej róży (zebranych po pierwszych przymrozkach), 0,25 litra spirytusu 95%, 0,5 litra wódki 40%, 0,6 kg cukru.
Wykonanie:
Przemrożone owoce starannie oczyścić, usunąć nasiona, umyć i osuszyć. Owoce zasypać w słoju cukrem i postawić w ciepłym miejscu aby puściły sok. Co 2 - 3 dni potrząsać słojem.
Po 14 dniach wlać spirytus z wódką, słój zakręcić i zostawić na następne 2 tygodni co kilka dni wstrząsając.
Zlać, przecedzić i rozlać do butelek. Postawić w chłodnym ciemnym pomieszczeniu. Po 2 miesiącach można pic. Ale im dłużej postoi tym lepsza.


NALEWKA Z DZIKIEJ RÓŻY II (dla niecierpliwych)
Składniki:
0,5 kg owoców dzikiej róży (zebranych po pierwszych przymrozkach), 1 litr wódki żytniej, 0,25 kg miodu.
Wykonanie:
Owoce róży rozgnieść i zalać wódką. Następnie dodać miód, wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce na 2 tygodnie. Po tym okresie nalewkę zlać znad owoców, przefiltrować. W zasadzie można ją już degustować.


NALEWKA Z DZIKIEJ RÓŻY III
Składniki:
0,5 kg owoców dzikiej róży (zebranych po pierwszych przymrozkach), 0,5 kg cukru, 0,75 litra wódki.
Wykonanie:
Owoce umyć, osuszyć. Dodać cukier i alkohol, odstawić na 2 miesiące. Od czasu do czasu wstrząsać słojem.
Po tym okresie zlać znad owoców, filtrować, odstawić na co najmniej 3 miesiące.


NALEWKA Z DZIKIEJ RÓŻY IV
Składniki:
0,25 - 0,30 kg owoców dzikiej róży, 1 dojrzała pigwa, garstka owoców głogu, 1 szklanka cukru, 3 litry czystej wódki, kawałek kory cynamonowej, 3 - 4 goździki.
Wykonanie:
Owoce dzikiej róży i głogu starannie oczyścić z pestek, ogonków i włosków. Opłukać na sicie i osuszyć. Pigwę pokroić na ćwiartki, usunąć gniazda nasienne, pokroić dalej w cienkie paski.
Wszystkie owoce włożyć do słoja, zasypać cukrem, odstawić na jedną dobę.
Dodać cynamon, goździki oraz alkohol. Odstawić na cztery tygodnie w ciemne miejsce.
Po tym czasie nalew przefiltrować i zlać do butelek. Odstawić na co najmniej cztery miesiące.


NALEWKA Z DZIKIEJ RÓŻY V
Składniki:
1 kg owoców dzikiej róży (zebranych po pierwszych przymrozkach), 0,75 litra spirytusu, 0,25 litra wódki, 0,25 litra Brendy, 0,5 litra miodu akacjowego, 2 szklanki przegotowanej wody, 2 goździki, 2 ziarna kardamonu, 2 cm laski cynamonowej.
Wykonanie:
Owoce róży umyć, osuszyć, nakłuć widelcem. Zalać spirytusem, dodać goździki, cynamon i kardamon. Odstawić na dwa miesiące, kilkakrotnie wstrząsając słojem.
Po tym okresie nalew zlać znad owoców, owoce wycisnąć.
Wodę schłodzoną do temperatury 40 stopni C wymieszać z miodem. Przefiltrować, połączyć z nalewem, dodać wódkę i Brendy. Wymieszać ponownie, odstawić na kilka godzin. Rozlać do butelek, odstawić w ciemne, chłodne miejsce na co najmniej 4 miesiące.


Nigdy jeszcze nie robiłem nalewki z owoców DR. Proszę zatem uprzejmie speców oraz koneserów o wskazanie, który z przepisów powyższych (lub inny jakiś?) najlepiej wybrać na najlepszą nalewkę?

Pozdrawiam wieczorową porą!
Notos
Odpowiedz
#45
Pytając o najlepszą pamiętaj zawsze że nikt nie odpowie Ci obiektywnie. Bo to co dla jednego pyszne ( słodkie np.) dla drugiego nie pijalne.
Ja osobiście próbowałbym IV i V.
Sam niestety też jeszcze nie uzyskałem zadowalającego efektu nalewki z DR.
No może poza wszechobecną Żenichą- która bardzo mi smakuje jednak nieco rozcieńczona :)
Odpowiedz
#46
Proponuję zrobić 5 nalewek ale każdą w małej ilości. I sam zobaczysz, która Ci najbardziej smakuje.

Do I, II i III gdyby nie smakowały, zawsze możesz dodać przypraw. I tak bym zaczynał.
Ostrożnie z kardamonem, goździkiem i cynamonem, żeby nie zdominowały DR.

PS. Mogę Ci podesłać do posmakowania testerek z DR, jeszcze nie filtrowana, którą dopracowuję. To sobie skosztujesz i łatwiej Ci będzie na coś się zdecydować.
Podaj dane na PW.
Odpowiedz
#47
Nalewka I ma zasadniczą wadę świadczącą o nieświadomości i braku praktyki przez piszącego przepisy. Otóż mniej więcej: owoce przemrożone umyś, osuzyć, wyjąć nasiona (!!!!!!). Nie wspomnę o 0.75 l płynu i górce (0.6 kg) cukru.
Przepisy zawsze trzeba czytać pod kątem czy piszący ma pojęcie o czym pisze.
===============
Ja bym spróbował IV i V. Zresztą wszystkich można spróbować, ale zamiast mrożonych dał bym wypestkowane owoce suszone.
Moim zdaniem wino z suszonej DR jest dużo lepsze niż z surowej więc dlaczego nie nalewka?
Jak się zima będzie przedłużać to kto wie? Szkoda, że wszystka suszona DR poszła do trójniaczka i na winko.

Popieram to co pisze Paweł - z kardamonem i goździkami ostrożnie.
Odpowiedz
#48
Ja polecam własną, dali mi nawet medal za nią, czyli coś nie coś warta jest.
Odpowiedz
#49
Osobiście uważam, że szkoda alkoholu na robienie nalewki z czystej DR. Żadna mi nie smakowała a próbowałem kilka i kilka razy sam robiłem. Osobiście jeśli już to polecam żenichę.
Odpowiedz
#50
W tych przepisach są dramatyczne rozbieżności ilości cukru przypadającej na litr alkoholu.
W jednym jest to 800 g/litr, w innym 60 g/litr. W pierwszym przypadku otrzymasz syrop,
w drugim nalewkę prawie wytrawną.



Skocz do: