Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka z kaliny
#26
Bylica była zebrana z krzaczka na początku grudnia,wyglądała na normalną(100% nie piołun).
Z miodem próbowałem (ze spadziowym i wrzosowym) minimalny dodatek psuje smak według moich kubków smakowych.
Odpowiedz
#27
Cytat:Wysłane przez avok
Bylica była zebrana z krzaczka na początku grudnia,wyglądała na normalną (100% nie piołun).

Może napisz jakbyś mógł łacińska nazwę (jeśli ją identyfikowałeś na tyle dokładnie), bo jest tych odmian trochę nawet w stanie dzikim.
Odpowiedz
#28
Postanowiłem porównać smak nalewki kalinowej z owoców mrożonych i niemrożonych. 0,5 kg przemrożonych i 0,5 kg świeżych owoców zostało w tym samym czasie zalanych każde po 1 litrze 40 % w słoikach i postało sobie 1 miesiąc. Kolor wyszedł jasnoczerwony, zapach - skisłego rosołu upalnym lipcem i skindziałych skarpet.... Owoce zasypane 5 łyżkami cukru w osobnych łojach, płyn zlany do butelek celem dekantacji. Po kolejnym miesiącu dekantacja - w każdej ok 3-4 mm drobniutkiego osadu. Kolor ciemnorubinowy, przepiękny, zapach - obłędny, nos odpada. Odcedzone i odciśnięte owoce, sok połączony z 1 nalewem. Obecnie nie rozróżniam która jest bardziej gorzka a która mniej - gorycz lekka w obydwu, ale nie nachalna. Cały czas i słoje i butle stały w ciemności. Pozostawiam do dalszej dekantacji.
Odpowiedz
#29
Zapach dokładnie nie należy do najlepszych i nie daj bóg dodać miód (zaostrza 5-o krotnie),polowe zrobiłem z bylicą wyszła nawet dobra (przełamała zapach),reszta odstawiona głęboko w róg piwnicy na odsmrodzanie,zbierałem po 2-ch nocnych przymrozkach,nie mroziłem dodatkowo,wyszła bez goryczki.
I hibiskus dobrze rozpędza odór.
Odpowiedz
#30
NIe zaobserwowałem, aby miód (kwiatowy, o lekkim aromacie) wzmacniał niemiły zapach, wręcz uważam, że go osłabił - w porównaniu do czystego nalewu bez żadnego dosładzania.

Small,
w jakim miesiącu i regionie zbierałeś owoce?
Odpowiedz
#31
Cytat:Wysłane przez Sławo mir
Small, w jakim miesiącu i regionie zbierałeś owoce?

Dolnośląskie, okolice miejscowości Krośnice - teren Parku Krajobrazowego "Dolina Baryczy", a był to miesiąc październik.
Dla jasności paragrafowej - zbierane w ogrodzie mojego znajomego, ma onej rośliny cały żywopłot.
Po zakończeniu eksperymentu prześlę buteleczki nalewki na jakoweś spotkanie Forumowe celem obiektywnego porównania - oczywiście do spróbowania w ilościach "łyżeczkowych".
Jest to przeca roślina lecznicza/trująca, takie nalewki należy spożywać z umiarem, świadomie i odpowiedzialnie.
Odpowiedz
#32
Zatem wniosek ciekawy, bo osobiście czekałem na kalinę zawsze do grudnia i stycznia, a - jak widac powyzej - nie musi to być wcale koniecznie.
Odpowiedz
#33
Chciałem porównać nalewkę z owoców mrożonych i niemrożonych, dlatego zbierałem w tym samym czasie, mroziłem w lodówce i nastawiałem równocześnie z zachowaniem takich samych parametrów środowiskowych. Zobaczymy wyniki.
Odpowiedz
#34
Dekantacja kolejna w obydwu po 1 mm bardzo drobnego osadu, nalewki wciąż nie w pełni przezroczyste. Z owoców mrożonych mniej gorzka, ale wciąż obydwie śmierdzą :diabelek: Przenoszę do piwnicy, poczekam do września.
Odpowiedz
#35
Pozdrawiam

Nie obraźcie się na mnie ale ja zadaję pytanie sobie poco się się niektórzy z moich Szanownych Kolegów ( i ja też) " pchają" się w takie tematy jak kalina . Istnieje tyle doskonałych owoców do produkcji doskonałych alkoholi że wszelkie próby z takimi owocami jak kalina są nonsensowne.

Stosowanie owoców czy ziół o których literatura medyczna mówi że powinno się korzystać w umiarkowanej ilości trzeba brać pod uwagę .

Z mojego doświadczenia owoc wyjściowy nie warunkuje dobrego alkoholu w ostateczności a stanowi jeden a elementów w drodze do "doskonałości" i w związku z tym życzę sobie ( bo mnie też ta choroba poznawcza gnębi) i moim Szanownym Kolegom trzymania się zdrowego 'kursu"


Maciej
Odpowiedz
#36
Cytat:Wysłane przez kryma
... Nie obraźcie się na mnie ale ja zadaję pytanie sobie poco się się niektórzy z moich Szanownych Kolegów ( i ja też) " pchają" się w takie tematy jak kalina...

... Stosowanie owoców czy ziół o których literatura medyczna mówi że powinno się korzystać w umiarkowanej ilości trzeba brać pod uwagę...
Maciej

Macieju - uwagi wielce sensowne :brawo:
Jak już postujesz - to warto Twój post przeczytać i rozważyć. Nie bardzo widzę, za co można by się obrażać :niewiem:

Ja wiem dlaczego pcham się w kalinę:

1. Mam kalinę :eyes:
2. Mam wolne zapasy podstawowego składnika nalewek :chytry:
3. Mam wykształcenie uniwersyteckie - które zachęciło mnie robienia wielu rzeczy z pozoru nieprzydatnych, w celach poznawczych, niekoniecznie praktycznych na pierwszy rzut oka :diabelek:
4. Mam świadomość skutków stosowania składników roślinnych mających różnorodne właściwości :placze:
5. Mam chęć - robię, bo mogę :diabelek:

Głównie kieruje mną chęć poznawcza, ujęta w karby zdrowego (jak mniemam) rozsądku, nadto - możliwość podzielenia się z innymi uczestnikami Forum spostrzeżeniami wynikającymi wprost z doświadczenia, a nie tego co gdzieś przeczytałem lub usłyszałem.
Zdaję sobie sprawę, że niekoniecznie nalewka ta będzie dobra smakowo :kwasny:

Nie wiem dlaczego inni się pchają w kalinę :diabelek:

PS Sorry za cięcia cytatu
Odpowiedz
#37
Small -powiedz jak dzisiaj mają się wrażenia smakowe i zapachowe nalewki kalinowej?
Od dłuższego czasu chodzi mi ona po głowie i też nie wiem dlaczego :glupek:
Może dlatego,że mój przyjaciel z Bieszczad opowiadał mi o soku robionym z rzeczonej przez babcię-że niby smaczny on był...
:niewiem:
Odpowiedz
#38
Macieju ,

osobiście kalinę uważam za dość ciekawy owoc do nalewek, gdyż:
a) po długim dojrzewaniu powstaje całkiem smaczna nalewka i to nawet z miłym bukietem (mimo tego, że na początku niemiłosiernie śmierdzi)
b) ma wspaniałe właściwości lecznicze i wzmacniające: w zeszłym roku przeziębienie wyleczyłem tylko tą nalewką.

Istotnie, trunek należy traktować jako leczniczy, ewentualnie wzmacniający, zatem zdecydowanie bardziej nadaje się do sączenia przy zimowym kominku niż do budowania dobrego nastroju na przyjęciu.


Small ,

Napisz nam proszę wnioski z porównania Twoich nalewek.
Odpowiedz
#39
Jeszcze proszę się wstrzymajcie, nalewka czeka w piwnicy - 2 butelki. Mam zamiar dać do degustacji kilku osobom znanym mi, pozaforumowym, iżby ocena nie była zbyt subiektywną. Myślę, że kilku ewentualnie chętnym PT Forumowiczom będę mógł wysłać małe próbki - ale ostrzegam, iż ryzyko poniosą zainteresowani, wszak kalina ma właściwości lecznicze i trujące.
Odpowiedz
#40
Kalinowa zdegustowana. Próbowało 6 osób (4 pci męskiej, 2 pci nadobnej) z wolnej i nie przymuszonej woli, stosownie ostrzeżonych co do ewentualnego wpływu nalewki, ale, żeby znajomość nazwy owocu nie wpłynęła na wrażenia, nazwę poznali dopiero PO. Żadna z próbujących osób nie jest związana z Forum, nie robi win ani nalewek, każda w wieku 44 lat, wszyscy wykształcenie wyższe, nie nadużywają alkoholu, 3 piją go incydentalnie, jedna jest wegetarianinem, wszyscy wierzący. Nikt nie pił na czczo Podałem każdej osobie 2 kieliszki - pierwszy z "mrożoną", drugi ze "świeżą". Stwierdzono co następuje:
- ze "świeżej" jest gorzkawa, ale w tle, bardzo słabo, pije się spokojnie,
- zapach "lekko apteczny", porównano go do bardzo, ale to bardzo lekkiej waleriany,
- ani zapach ani smak obydwu nie jest nieprzyjemny,
- ogólnie smaczniejsza jest z mrożonej,
- z mrożonej nie jest całkiem klarowna.
Wiem, że 6 osób to żadna próba statystyczna, jeszcze znajdę chętnych (mam nadzieję). Nalewki zakorkowane i zaparafinowane, niech jeszcze czekają w piwnicy.
Odpowiedz
#41
Wnioski ciekawe dla mnie o tyle, że sądziłem iż 0,5kg na 1 litr spirytusu da zbyt ekstraktywną nalewkę.

Z postów wynika, że jest to nalewka wytrawna (brak informacji o słodzeniu). Proponuję dodanie do jednej próbki miodu kwiatowego (jakiegoś łagodnego).
Odpowiedz
#42
Zalewałem 40 %. Co do miodu - to musiałbym dodać teraz i jeszcze poczekać, albo jeszcze raz nastawić z przemrożonej, ale w rozbiciu na dwie - z miodem i bez, aby postały tak samo długo i w takich samych warunkach. Tylko qrka wodna, znów czekać 2 lata ... no i z klarowaniem miodowanej będzie problem... a co tam, może się kuszę :diabelek:
Odpowiedz
#43
Skusiłem się :chytry:
Do 2 butelek szklanych, przezroczystych o pojemności 0,35 l odlane po 0,3 l „mrożonej” i „świeżej”, takoż do 2 butelek szklanych , przezroczystych o pojemności każda 0,1 l odlane jednej i drugiej nalewki. Zawartość owych mniejszych butelek będzie punktem odniesienia smakowego, będą się starzeć razem z większymi. Do każdej z większych dodałem (jeszcze ciepły) syrop przygotowany z 4 płaskich łyżeczek miodu wielokwiatowego i 2 łyżek przegotowanej wody, doprowadzony do wrzenia, lekko ostudzony, piana zdjęta. Wszystkie cztery butelki odpowiednio opisane, zakorkowane korkiem naturalnym, zaparafinowane trafiły do piwnicy ciemnej, gdzie w temperaturze ok. 21 stopni C będą przebywać z założenia przez rok.
Zobaczymy, czy i jak dodatek miodu wielokwiatowego wpłynie na nalewkę kalinową, zarówno "mrożoną" jak i "świeżą".
Myślę, że będę zaglądał co jakiś czas na półeczkę...
Odpowiedz
#44
W ciągu roku miód na pewno się zharmonizuje z nalewką, a ponieważ dodałeś go mało (nalewka będzie nadal wytrawna) - sądzę, że nawet dużo szybciej.

Ja w swojej dodawałem miodu (patoki) świeżej, bez podgrzewania i rozcieńczania, otrzymując w efekcie nalewkę półsłodką.

P.S.
Na potrzeby tego "zaglądania na półeczkę" może wygodniejsze byłyby zakręcane buteleczki, bo tak za każdym razem trzeba lak zdzierać i korkować...
Odpowiedz
#45
Skusiłem się znów :chytry:
1 stycznia nastawiłem kalinową mrożoną; w 2 litrowym słoju przemrożona kalina (2 tygodnie w zamrażalniku z terenu Parku Krajobrazowego "Dolina Baryczy", zasadzona dawno-dawno temu w ogrodzie przydomowym) zalana 65 % spirytem zbożowym.

   

Postoi 3 tygodnie, odcedzę, odcisnę i po podzieleniu dosłodzę miodem oraz cukrem. Potem do piwnicy ...
Odpowiedz
#46
Kalinowa odcedzona i odciśnięta przez tetrę. Owoce są niebezpieczne przy wyciskaniu - eksplodują opryskując w nieprzewidywalnych kierunkach niezbyt przyjemnie pachnącą zawartością. Postoi trochę do dekantacji (w ciemności, w temperaturze pokojowej) i będziem słodzić.
Odpowiedz
#47
No i roczek - jak z bicza trzasł ...
Miałem dziś wyjąć kalinową porównawczą a tu wyjazd nocny - muszę odłożyć do niedzieli. Wyjmę, popatrzę, ludzie spróbują i stwierdzimy czy ów rok coś dobrego przyniósł był.
Odpowiedz
#48
Bardzo mi się podoba wypowiedź kryma w temacie nalewki kalinowej. Krótko i na temat...można zrobić nalewkę, tylko po co? To tak jak z nadmiaru surowca podstawowego i wolnego czasu zrobiłem nalewkę dyniową.
Mam kalinę, mam podstawowy składnik nalewek, mam wykształcenie medyczne, a nalewki nie zrobię. Bo TYLE jest lepszych owoców od tej nieszczęsnej kaliny co jej Jan Serce przez wszystkie odcinki szukał.
Odpowiedz
#49
Też popełniłem taki błąd i zrobiłem ta nalewkę jakieś 4 lata temu...Jako że zrobiłem tego sporo tzn 3 litry po filtracji eksperymentowałem z dodatkami. Niestety nie udało mi się zabić zapachu...smak poprawny uzyskałem przy mieszankach z nalewkami kwaśnymi ale pić tylko przy zatkanym nosie...Został mi litr oryginału...fajnie wygląda kolorek :) Zdecydowanie zaznaczę że to najgorsza nalewka zapachowo jaką udało mi się zrobić... u mnie zapach waleriany powala....



Skocz do: