Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewkarskie plany na 2017 rok.
#1
Star 
Zaczynam tradycyjnie.   [Obrazek: tongue.gif] 

Piszcie, co planujecie na ten rok.  Spirytus tani jak barszcz  :diabelek: i trzeba się solidnie zaopatrzyć przed sezonem.

A pod koniec roku chwalcie się tutaj sukcesami. :pijemy:
Odpowiedz
#2
Rumiankowa i jakaś jeszcze lecznicza(może kilka).
Smorodinówka(może w tym roku mi się uda zrobić).
Wg przepisów znalezionych na necie advocaat, asesor i prokurator.

Ale pewna jest tylko rumiankowa. "Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa coś tam, coś tam".

Grzegorz

"Nie spiesz się tak młody przyjacielu!

Nikt nie umknie przed swoim losem."

Odpowiedz
#3
Hmm, jak to się mówi "zarzekała się żaba błota", jednak już popełniłem jedną nalewkę - miodowa, na połowie z niej zrobię nalewkę plebana, prócz tego zastanawiam się nad nalewkami na owocach które mam w zamrażalniku: tarnina, czeremcha, głóg, a jak przyjdzie czas i pora to spróbuję rokitnika, może coś jeszcze ale to czas pokaże, zobaczymy w grudniu co się udało zrobić:D.
Lech
Odpowiedz
#4
Witam
Dzisiaj robię cytrynową nalewkę , oczywiście będzie na miodzie.
Nie ma co tu dużo pisać o nalewkach, dopiero początek roku. Nr..1 to spirytus za drogi. Z robię nalewki np..
Malin
Czarnej porzeczki
Agrestu
Śliwek węgierek na jesieni (dzikich) i, prosto z drzewa sobie urwie.

Pozdrawiam/Gliwice
Eugeniusz
Odpowiedz
#5
U mnie pleban maceruje się już od tygodnia w 5l damie... mniam :D
a w planach jest pigwowiec, agrest, węgierka, tarnina, może ratafia ...
pozdrawiam Jurek 



Odpowiedz
#6
Na razie maceruje mi się próbna porcja nalewki z ziela angielskiego na rumie, której smak i zapach zapowiada się cudownie wiec chcę zrobić większą porcje po zlokalizowaniu rumu po przystępnej cenie.

Spróbowałam ostatnio mojej truskawkowej nalewki robionej zeszłego lata i bardzo mi się podoba jak wyszlachetniał jej smak przez ostatnie sześć miesięcy (smakuje jak bardzo dobre konfitury truskawkowe, mniam), więc koniecznie chce zrobić kolejna porcję w tym roku, by miała czas dojrzeć przed degustacją. Jak tylko się pojawi rabarbar na wiosnę, to nastawiam tez kolejną porcje, bo to co zrobiłam rok temu było zdecydowanie za mało. To samo z czerwonym agrestem.

Poza tym właśnie zlałam nalewkę z czerwonych pomarańczy z przyprawami zainspirowaną przepisem Bogi na Agent Orange. Niestety przedobrzyłam z kwiatem gałki muszkatołowej, wiec będę musiała albo dorobić kolejną ilość bez przypraw albo zmieszać ją z czymś innym bo w tej chwili smakuje trochę jak perfumowane mydło. :( Za to kolor jest pięknie czerwony i mimo użycia skórek, nie jest ona mętna jak typowo się dzieje z nalewkami cytrusowymi.  

Na koniec ciągle mam jeszcze dwie szuflady zamrożonych owoców z ostatniej jesieni (2 rodzaje ałyczy, tarnina, żurawina, czeremcha itd), które aż się proszą by je zalać jakimś spirytusem, zanim zacznie się nowy sezon na owoce.

No i jeszcze muszę kupić dobry miód by nastawić miodówkę.

Oczywiście zapomniałam o planach macerowaniach jabłek / skórek od jabłek w destylacie jabłkowym (komercyjny lokalny produkt) z dodatkiem płatków dębowych. Może wyjdzie z tego dostateczny substytut calvadosu, by można go użyć do zrobienia Pommeau, bo calvados zdecydowanie wolę sam albo w drinkach.
Odpowiedz
#7
Na wiosnę myślę zalać świeże pączki i młode listki czarnej porzeczki dwuletnim spirytusem, 100% ortodoksem z owoców czarnej porzeczki. Pod koniec lata, uzyskaną listkówką, myślę potraktować przejrzałe owoce też z czarnej porzeczki. I tym sposobem, jesienią myślę się raczyć taką trochę wypasioną smorodiną.


Zastanawiam się nad podobnie zrobioną nalewką z  malin, tyle że miast pąków i listków, chcę użyć kwiatu. Co o tym myślicie?
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#8
Zbyszku - malinówka na listkówce malinowej? Zapytasz Beni w Wysowej co piła najlepszego w ostatnich latach ;)

Wiśnia ile się tylko da.
Do tego tarnina, dużo pigwowca, miodowica, czeremcha.
Może jakaś malinka i coś eksperymentalnego.
Wyjdzie oczywiście jak zwykle, czyli co fantazja podsunie.
Prawdziwy mężczyzna nie je miodu... Prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły!
Po pierwszym kieliszku wychodzi z nas drugi człowiek i on też chce się napić! (Wańkowicz)
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Jak by rządziły na świecie kobiety to nie było by wojen! Państwa by były co najwyżej poobrażane na siebie.





Odpowiedz
#9
Ja też wreszcie ruszę z nalewkami. Jeśli uda mi się zdobyć surowce to będą następujące:
- miodówka książęca lub krupnik (4L) - do długiego leżakowania
- wiśniowa (2l)
- waniliowa (2l)
- dzika róża (ciągle mam w pamięci smak tej nalewki od drajli ;) ) (4l) - do długiego leżakowania
- miętowa (2l)
- z herbaty (?)
W nawiasach plany ilościowe. Mam nadzieję, że obok piwa domowego i leżakowanych porterów/risów znajdę miejsce na regale na słoje z nalewkami.

Zapewne w ciągu roku nastąpią zmiany, ale mam nadzieję, że niewielkie :)

Pozdrawiam,
Mateusz.
Odpowiedz
#10
Koniec z eksperymentami i w tym roku robię raczej sprawdzone nalewki.
Tarninówka, dzika róża (zmodyfikowana żenicha), malina (wisielec), aronia, pigwowiec i coś z wiśni i chyba mirabelka.
Z nowych chciałbym zadebiutować z dereniem i mam nadzieję, że w końcu uda mi się zrobić krupnik do którego podchodzę już od jakiegoś czasu jednak ciągle coś innego nastawiam.
Do picia na bieżąco cytrynówki a dla kobiet różne ajerkoniaki.
To plany, a jak wyjdzie zobaczymy?

PS. Tarnina i dziką różę nastawiłem wczoraj więc zaczynam zgodnie z planem.
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku


Odpowiedz
#11
To i ja się pochwalę planami - a te są bogate :)
W ubiegłym sezonie poczyniłem około 30-stu różnych nalewek, z tych wypróbowanych na pewno zrobię po co najmniej 30 litrów:
1) wiśniówka
2) porzeczkówka - (15 litrów nalewu na młodych pędach już zrobione)
3) pigwowcówka
4) krokodyle łzy - 30 już się robi, a pewnie będzie więcej
5) tarninówka  
6) ratafia

Na pewno też zrobię mniejsze ilość:
1) malinówka
2) dereniówka
3) kokosowa dla mleczku - dla Pań
4) mirabelkowa

No i kolejna porcja eksperymentów (po 4-5l itrów) - tak na szybko:
1) kwiatowe - chce spróbować lipę, akację, czarny bez, na pędach sosny (już się robi)
2) miodowe
3) owocowe - czarny bez, agrest, rokitnik, rajskie jabłuszka, jeżynowa,  orzechowa, aronia, żurawina, borówka i inne :)
4) chciałbym popróbować różnych dodatków (wanilia, kardamon, goździki, cynamon, jałowiec, itd) do czystych owocowych, bo do tej pory robiłem czysto owocowe ale nie wiem czy mi starczy czasu :P

Przepisów i chęci mnóstwo ale ....

P.S.
Jeszcze prawdopodobnie będę robił większe ilości żenichy i śliwkowej - czekają na próbę zeszłoroczne nastawy ale pachną obiecująco. Gruszkowa nie pachnie obiecująco ale może też będzie dobra i do powielania :)

Wszystko to dzięki WAM :ksiazka: :ksiazka: :ksiazka:
Odpowiedz
#12
Ja w tym roku robię głównie piwa ale z racji posiadania dużej ilości owoców, zrobię dużo nalewki z dzikiej róży oraz czarnego bzu.

Odpowiedz
#13
(17-05-2017, 14:33)Duditek napisał(a): To i ja się pochwalę planami - a te są bogate :)
W ubiegłym sezonie poczyniłem około 30-stu różnych nalewek, z tych wypróbowanych na pewno zrobię po co najmniej 30 litrów:
1) wiśniówka
2) porzeczkówka - (15 litrów nalewu na młodych pędach już zrobione)
3) pigwowcówka
4) krokodyle łzy - 30 już się robi, a pewnie będzie więcej
5) tarninówka  
6) ratafia

Na pewno też zrobię mniejsze ilość:
1) malinówka
2) dereniówka
3) kokosowa dla mleczku - dla Pań
4) mirabelkowa

No i kolejna porcja eksperymentów (po 4-5l itrów) - tak na szybko:
1) kwiatowe - chce spróbować lipę, akację, czarny bez, na pędach sosny (już się robi)
2) miodowe
3) owocowe - czarny bez, agrest, rokitnik, rajskie jabłuszka, jeżynowa,  orzechowa, aronia, żurawina, borówka i inne :)
4) chciałbym popróbować różnych dodatków (wanilia, kardamon, goździki, cynamon, jałowiec, itd) do czystych owocowych, bo do tej pory robiłem czysto owocowe ale nie wiem czy mi starczy czasu :P

Przepisów i chęci mnóstwo ale ....

P.S.
Jeszcze prawdopodobnie będę robił większe ilości żenichy i śliwkowej - czekają na próbę zeszłoroczne nastawy ale pachną obiecująco. Gruszkowa nie pachnie obiecująco ale może też będzie dobra i do powielania :)

Wszystko to dzięki WAM :ksiazka: :ksiazka: :ksiazka:
 
Nie ty jeden tak zaczynałeś. :P
Tylko podziwiam, że dla Ciebie porcja eksperymentalna to 4-5 litrów. Jak nie byłam pewna smaku jakiejś nalewki zwykle zaczynałam od 0.5 albo litrowego słoja , więc po odliczeniu miejsca na owoce wychodziło mi wstępnie 0.25-0.75l.

A co do gruszkowej nalewki, to dla mnie to jedna z bardziej ulubionych.
Odpowiedz
#14
(17-05-2017, 14:33)Duditek napisał(a): To i ja się pochwalę planami - a te są bogate :)
W ubiegłym sezonie poczyniłem około 30-stu różnych nalewek, z tych wypróbowanych na pewno zrobię po co najmniej 30 litrów:
1) wiśniówka
2) porzeczkówka - (15 litrów nalewu na młodych pędach już zrobione)
3) pigwowcówka
4) krokodyle łzy - 30 już się robi, a pewnie będzie więcej
5) tarninówka  
6) ratafia

Na pewno też zrobię mniejsze ilość:
1) malinówka
2) dereniówka
3) kokosowa dla mleczku - dla Pań
4) mirabelkowa

No i kolejna porcja eksperymentów (po 4-5l itrów) - tak na szybko:
1) kwiatowe - chce spróbować lipę, akację, czarny bez, na pędach sosny (już się robi)
2) miodowe
3) owocowe - czarny bez, agrest, rokitnik, rajskie jabłuszka, jeżynowa,  orzechowa, aronia, żurawina, borówka i inne :)
4) chciałbym popróbować różnych dodatków (wanilia, kardamon, goździki, cynamon, jałowiec, itd) do czystych owocowych, bo do tej pory robiłem czysto owocowe ale nie wiem czy mi starczy czasu :P

Przepisów i chęci mnóstwo ale ....

P.S.
Jeszcze prawdopodobnie będę robił większe ilości żenichy i śliwkowej - czekają na próbę zeszłoroczne nastawy ale pachną obiecująco. Gruszkowa nie pachnie obiecująco ale może też będzie dobra i do powielania :)

Wszystko to dzięki WAM :ksiazka: :ksiazka: :ksiazka:

Kurcze, piękne plany.
Chciałbym mieć takie źródło spirytusu, toż to cysterna potrzebna:D.
Lech
Odpowiedz
#15
(17-05-2017, 18:04)monika7 napisał(a): Nie ty jeden tak zaczynałeś. :P
Tylko podziwiam, że dla Ciebie porcja eksperymentalna to 4-5 litrów. Jak nie byłam pewna smaku jakiejś nalewki zwykle zaczynałam od 0.5 albo litrowego słoja , więc po odliczeniu miejsca na owoce wychodziło mi wstępnie 0.25-0.75l.

A co do gruszkowej nalewki, to dla mnie to jedna z bardziej ulubionych.

Akurat mam sporo 5-cio litrowych butli, poza tym zawsze ktoś wypije (z tamtego sezonu miało mi zostać po 5 litrów na leżakowanie ale rodzina, znajomi i inne sępy dali rade ponad 150 litrów upłynnić :D) a jak wyjdzie dobra testowa nalewka to lepiej mieć więcej jak mniej, niż czekać do kolejnego roku na surowiec.
Gruszka mi pachnie jak pigwa - a pigwa d...y nie urywa - ale może smak mnie miło zaskoczy.



(17-05-2017, 19:31)lech.kuba napisał(a): Kurcze, piękne plany.
Chciałbym mieć takie źródło spirytusu, toż to cysterna potrzebna:D.

Całą zimę "kupowałem" na zapas wiedząc co mnie czeka ;)
Odpowiedz
#16
Na wiosnę planuję:
- kwiaty czarnego bzu,
na lato:
- orzech włoski,
jesienią:
- pigwowiec, aronia i czarny bez.
Odpowiedz
#17
DR, pigwowiec, kwiat czarnego bzu, dereniówka .................trochę się nazbierało.

Tarniny brak, cytryńca brak, oliwnika nie ma. Taki dziwny rok.

I chyba na koniec nazbieram na nalewkę mniszka, bo ładnie na łąkach się zażółciło.
Odpowiedz
#18
(17-10-2017, 15:58)drajla napisał(a): Tarniny brak, cytryńca brak, oliwnika nie ma. Taki dziwny rok.

Z oliwnika robi się nalewkę? Z czego konkretnie (kwiaty, liście, owoce?) Pytam się, bo przed moim mieszkaniem w Warszawie mam skrawek trawnika, gdzie właśnie posadziłam podarowaną mi sadzonkę oliwnika.
Odpowiedz
#19
Z owocków. Taki mam zamiar, jak zaowocuje w większej ilości.
Odpowiedz
#20
(17-10-2017, 17:46)drajla napisał(a): Z owocków. Taki mam zamiar, jak zaowocuje w większej ilości.
No to jak mi to urośnie (pewnie za kilka lat), to spróbuję zalać owoce oliwnika. Pewnie będą to nalewkarskie plany 2020 albo 2021. ;)
Odpowiedz
#21
Witam,

u mnie w tym roku obrodziło :)
Dokończyłem czarną porzeczkę zaczętą w 2016, więc już w maju tego roku zakopałem finalnie 200 litrów. Jednak jeszcze odkopię tej jesieni żeby dorzucić trochę przypraw (głównie cymanon) i niech się przegryza do wiosny 2018.

15 litrów orzechówki leczniczej już tylko pozostało jako wspomnienie, wszystko rozdane, ale 50 litrów nocino ciągle dosmaczam, żeby było co rozdawać na święta.

Ponadto musiałem wyciąć krzak aronii (budowa domu), więc zebrałem owoce i 15 litrów aroniówki dojrzewa od miesiąca. Będę mocno eksperymentował z doprawianiem, bo aronia to przyszłość moim zdaniem.

Także z podarowanych pigwowców nastawiłem 2 litry bo tak naprawdę jeszcze nigdy pigwowcówki nie robiłem.

Podpuścili mnie też na 'chrenowuche' : chrzan, miód koniczynowy, nasiona selera, karmel, syrop cytrynowy. Tak parę litrów na spróbowanie, ale wygląda bardzo fajnie.

No i planuje jak najwięcej się da krupniku, ale czekam do akcji miodowej.

pozdrawiam
pluton
Róbmy swoje...
Odpowiedz
#22
@pluton łał - jesteś wielki, 200l nalewki, tylko podziwiać twoje możliwości spirytusowe :pijemy::1miejsce: :brawo:
Lech
Odpowiedz
#23
(21-10-2017, 21:11)pluton napisał(a): Podpuścili mnie też na 'chrenowuche' : chrzan, miód koniczynowy, nasiona selera, karmel, syrop cytrynowy. Tak parę litrów na spróbowanie, ale wygląda bardzo fajnie.

Pluton, podaj proporcje, bo aż korci, żeby zrobić próbną porcje.

A właśnie zalałam eksperymentalnie srebrną (czyli najmłodszą) tequilą pokruszone ziarna kakao (tzw coca nibs) i już po 24 godzinach aromat i smak jest super.
Odpowiedz
#24
Dokładnie Pawle! marny ten rok, ale zawsze coś się dzieje...
4l. Pigwowca
3l. Czeremchy
5l. Malinki
Myślę że coś na zlot w Gostomi zostanie ?
Odpowiedz
#25
Pluton, ta "chrenowucha" to raczej "hranivka" czy "chraniwka".
Do aronii pasują m.in.: wiśnia/czereśnia, pigwowiec, może nieco czeremchy. Na pewno czas najbardziej we wszystkiego, no chyba że to gotowana aroniówka to pasują Panie ze swoim wiecznym na nią apetytem.
Z pigwowcem zalecam najpierw przygodę z cukrem a później dopiero alkohol. Wychodzi bardziej "gładki".
Prawdziwy mężczyzna nie je miodu... Prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły!
Po pierwszym kieliszku wychodzi z nas drugi człowiek i on też chce się napić! (Wańkowicz)
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Jak by rządziły na świecie kobiety to nie było by wojen! Państwa by były co najwyżej poobrażane na siebie.





Odpowiedz



Skocz do: