Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
O cierpliwości i niespodziankach drożdżowych.
#1
Przygoda wygląda tak:
Nastaw z hibiskusa z połowy października. Wszystko zastartowało, pracowało ładnie więc winko zostawiłem same sobie aż do odrzucenia rodzynek.
Patrzu ja na cukromierz i oczom nie wierzę - przez miesiąc intensywnej fermentacji drożdże wybulgotały mi szalone....6%.

Uuu, mówię sobie - nie ze mną te numery Brunner , a że Blg już nie spadało , postanowiłem zrobić restart na bayanusach. Poniewaz % niewielki, cukru w sam raz, to restart na twardo bez hartowania drożdży.
I tu się zdziwienie pierwsze - bo po wrzuceniu uwodnionych drożdży cisza jak w grobie.
No nic, zostawiłem jak jest, najwyżej zmieszam to z innym nastawem - pomyślałem.
I tu zdziwienie drugie - po trzech tygodniach (sic!!) kompletnej ciszy drożdże ruszają jak szalone, bulgoczą aż miło a rurkę prawie wyrywa.
I teraz pytanie - jak , dlaczego, o co chodzi ???!! :)
Pomieszczenie, temperatura i warunki niezmienione.
Odpowiedz
#2
Rzeczywiście opowieść grozy - czekamy na ciekawe hipotezy ;)
Odpowiedz
#3
Zara tam grozy :) - przeca ja podskakuję z radości, bo moje skazane już na niepowodzenie hibiskusowe winko udało sie uratować. Ale nie ukrywam, że powód zmartwychwstania drożdży chciałbym znać.
Odpowiedz
#4
Być może te "pierwsze drożdże" i te "drugie drożdże" to byli kibice dwóch niezupełnie zaprzyjaźnionych drużyn piłkarskich?
"Jak jest ustawka - to się nie myśli o jedzeniu..." :P


...no chyba, że...


...dopiero...


...jak...


... "wygra silniejszy". :diabelek:
Odpowiedz
#5
Bardzo ciekawe. Mnie po odczekaniu 2 tygodni pewnie brakłoby cierpliwości i wszystko wylądowałoby w koszu... A jednak, jak się okazuje, że warto poczekać.
Odpowiedz
#6
(20-08-2017, 10:58)Molier napisał(a): Bardzo ciekawe. Mnie po odczekaniu 2 tygodni pewnie brakłoby cierpliwości i wszystko wylądowałoby w koszu... A jednak, jak się okazuje, że warto poczekać.

Czekanie... jest znośniejsze jak nastawiasz wiele nastawów, np co 2 tygodnie a w sezonie owocowym co tydzień... praca przy kolejnych nastawach powoduje że się nie nudzisz i nie czekasz... bo cały czas coś robisz ;)
Odpowiedz
#7
Zadziwiająca ta fermentacja...I te drożdże które "budzą się " po 2-3 tygodniach.. niczym jak bomba z opóźniony zapłonem. Ale winko hibiskusowe po takiej zabawie w "małego chemika" ;) pewnie pierwsza klasa.
Odpowiedz
#8
Drożdże początkowe były nieefektywne. Fermentacja ruszyła na dzikusach i dlatego niski procent alkoholu w nastawie. Też tak miałem ostatnio. Zrobiłeś matkę drożdżową czy dałeś bezpośrednio do nastawu? Tu pokazuje życie, że warto sprawdzić drożdże w formie spożądzenia nastawu startowego (ja dodałem bezpośrednio do nastawu i choć od lat używam tegosamego produktu i mam właściwie do niego zaufanie, tym razem zostałem ukarany). Wyjątkiem są tu drożdże aktywne, te uwodniasz i widzisz czy żyją!
Jeśli fermentacja ruszy, ciężko na oko i zapach odróżnić jej sprawcę.
Podejżewam, że Bayanusy przegryzły, zahartowały się same w nastawie i to chwilkę po prostu trwało. Miałeś szczęście, moje dwa nastawy stanęły przy ok 9-10% i restart nie był więcej możliwy.

P.s. Właśnie zorientowałem się, że wpis jest jakkolwiek stary, bynajmniej według mnie jak najbardziej aktualny. Dlatego pozostawiam mój komentaż.
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.
Odpowiedz
#9
@marmur - a może jakaś informacja o tym nastawie, dobrze by było wiedzieć czy wszystko zakończyło się powodzeniem :niewiem: .
Lech
Odpowiedz
#10
@Goniuś - toć napisałem żeby informację podał @marmur, toć minęło od tego czasu dwa i pół roku i nie wiadomo czy nie była to śmiertelna mikstura :diabelek: .
Lech
Odpowiedz
#11
(11-07-2018, 09:57)lech.kuba napisał(a): @Goniuś - toć napisałem żeby informację podał @marmur, toć minęło od tego czasu dwa i pół roku i nie wiadomo czy nie była to śmiertelna mikstura :diabelek: .

Ok, niezauważyłem. ;)
Kiedy przes­koczysz, to i wte­dy nie mów hop. Zo­bacz naj­pierw w co wskoczyłeś.



Skocz do: