Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Oszustwo!!!! (ale i dobrze...)
#1
Swego czasu rozpisywałem się i płakałem nad biowinowskimi ziołami do wermutu (dla niewtajemniczonych lub zapominalskich - w ubieglym roku Biowin miał rewelacyjny zestaw ziół do wermutu, a w tym - długo, długo nic, a potem wprowadził jakieœ podejrzane badziewie z Kalisza). Wreszcie dane mi było otworzyć owo "badziewie" i okazało się (miła niespodzianka), że mimo tego co podajš w składzie (przede wszystkim przyprawy wschodnie), sš jakieœ zielone elementy - identyczne jak te ze starego zestawu. HURRA! Jestem pełen optymizmu co do rezultatu.
Nota bene: zrobiłem podejœcie do mieszanki ze strony. kupiłem i zaparzyłem piołun i korzeń arcydzięgła. LUDZIE!!! AUTORZY tego przepisu!!! Czy wy w ogóle wiecie, o czym piszecie? owe 5 gram piołunu to chyba na 1000 litrów wina, a nie 10. Za sprawš piołunu mordę mi wykręciło w drugš stronę i jeszcze dziœ mam krzywš minę, a arcydzięgieł...??? Jakbym zagotował ziemię z kredš. Jak można takie œwiństwo dawać do wermutu?
ODRADZAM eksperymentowanie, przynajmniej z tymi dwoma chwastami.
Z pełnš powagš,
Wasz Generał.

P.S.
Hucznego Sylwka i najlepszego w Nowym Roku. Oby staniał: cukier, ryż, oby woda zawierała mniej fluoru, itd, itd.
Czuwaj!:cool:
Odpowiedz
#2
Z całym szacunkiem, ale:

1# Po raz kolejny okazuje się że nie należy sądzić na podstawie odległych przesłanek, jeśli można zrobić tenże osąd na podstawie eksperymentu (mimo że wygodniej jest np. psy na czymś wieszać tylko dlatego że jest ono coś "inne" i "nasze" a nie np "zagraniczne").

Swoją drogą to jakiś signum teporis. Młodzi ludzie wypowiadają się na tematy na których się często-gęsto tylko mniej lub bardziej pobieżnie znają, odsądzając innych od czci i wiary tylko dlatego że owi inni robią coś inaczej, "nieksiążkowo", zamiast albo zamilczeć, jeśli się czegoś nie wie, albo spróbować eksperymentu. Coraz więcej niestety takich tanich zagrań równierz i na naszym forum (nie jest to wycieczka specjalnie w Twoją stronę, po prostu ogólna uwaga).

2# NIE sporządzałem mieszanek na podstawie zacytowanych przez Ciebie przepisów ze strony, ale na podstawie doświadczeń z przyprawami ziołowymi do win ryżowych, spokojnie mogę sobie wyobrazić iż podana tam ilość piołunu *ALPEJSKIEGO* może być właśnie tym o co chodzi. Naszej rodzimej bylicy piołun dawałbym może ciut mniej, może tyle samo.

3# Bardzo się cieszę że spróbowałeś eksperymentalnie choć jednej rzeczy - sprawdzić na smak piołun i arcydzięgiel. Niestety - wnioski które wysunąłeś mogą być błędne z co najmniej kilku powodów. Pamiętaj że alkohol może ługować z materiałów roślinnych inne substancje niż woda, tak więc smak roztworu alkoholowego może być na ten przykład ciut inny. Poza tym, to że szczypta piołunu wykręca mordę, ok, fakt. Ale czy spróbowałeś jak ta sama szczypta będzie działała rozprowadzona w 20 litrach? A może na ten przykład odczuwanie gorzkeigo smaku piołunu nie jest liniową funkcją jego stężenia? Może po przekroczeniu jakiejś granicy nagle smak przykry staje się bardziej przyjemny? A jaki wpływ na odbiór smaku będzie miał dodatek innych ziół? Jak równierz samego wina? A co z osobistymi różnicamy w percepcji smaków? Może na ten przykład Ty odczuwasz smak gorzki piołunu znacznie mocniej niż autor przepisu? Poza tym - tuszę iż po pierwsze osoba zamieszczająca przepis na stronie (Zigmunto?) niekoniecznie była autorem przepisu, po drugie mniemam iż jednak BYŁ on testowany.

4# Arcydzięgiel. Jeśli chciałbyś się dowiedzieć jaki smak daje arcydzięgiel, zamiast jeść go w kawałkach spróbuj lepiej wódki arcydzięgielówki. Znacznie lepiej uzmysłowi Ci to co tak naprawdę daje arcydzięgiel. Pokaże Ci równierz jak zwodnicze może być sądzenie smaku gotowego wyrobu na podstawie smaku jednego z jego składników, jako też sądzenie smaku końcowego wyrobu na podstawie smaku/zapachu początkowego BEZ doświadczenia w materii danego konkretnego wyrobu.
Będzie też dobrą lekcją pokory, tak przydatnej w dzisiejszym świecie pełnym różnych "wszystkowiejów".
Odpowiedz
#3
Ja testowałem mieszankę z naszej strony głównej- jest rewelacyjna: nic dodać, nic ująć. Używam naszego piołunu z całkiem dobrym skutkiem.
Odpowiedz
#4
Alveanerle poruszyłeś b.ciekawy wątek,związany z tzw."chemią czy fizyką(ukłon w twoją stronę) smaku"
Otóż interesują mnie wasze osobiste odczucia dotyczące doznań smakowych i zapachowych,związane ze stężeniem substancji aromatycznych (smakowych) . Twoje postrzeżenia pokrywają się z moimi w tym względzie, w dużych stężeniach niektóre aromaty są delikatnie mówiąc nieprzyjemne a w najlepszym razie słabo rozpoznawane,a zmieniając stężenia na słabszie (liniowo) nagle pojawia się zajomy (miły)zapach lub smak.Owa nagłosć jest jak najbardziej nieliniowa i moze warto by było żeby Ci z nas którzy mają zacięcie badawcze sporządzili jakieś przybliżone wykresy dla najbardziej znanych substancji aromatyczno smakowych.Piszę cały czas o smaku i zapachu razem gdyż w świetle ostatnich badań nie da się tych dwóch rzeczy od siebie oddzielic. W każdym razie zapach moze funkcjonować bez smaku ale odwrotnie już nie,a u nas chodzi przecież o ten drugi przypadek bo nie robimy perfum tylko wina.



Skocz do: