Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Projekt nalewki Luśka- foto
#1
Zebrałam dzisiaj (14.02!!) 1,3 kg doskonałych owoców dzikiej róży (3 kg już pracują nad super winem Lutek:-).
Są pięknie wybarwione, błyszczące, zdrowe i wyglądają jak kandyzowane. Jako że nie jestem specjalistką od nalewek, bardzo proszę mistrzów w tym temacie o objęcie patronatem produkcji. Myślę, że pomysłów może być kilka, bo dysponuję:
-1,3 kg dzikiej róży zalanej 1,5 l alkoholu (70%)
oraz dodatkami (wszystko maceruje się od dzisiaj w 70% alkoholu, bez dodatku cukru):
- hibiskus
- świeży korzeń imbiru
- skórki z pomarańczy i cytryn
- przyprawy "słodkie": kora cynamonu, ziarenka kolendry, goździki, jutro dojdzie gałka muszkatołowa i laska wanilii- coś jeszcze wrzucić? (anyżu nie lubię)
- przyprawy "ostre": ziele angielskie, pieprz kolorowy ziarnisty, kilka suszonych ostrych papryczek- coś jeszcze dodać?
Poniżej zdjęcie zasobów. Czekam na propozycje:-), nalewki będą mieć roboczą nazwę Luśka.



   
Odpowiedz
#2
Dobrze, że dodatki macerujesz oddzielnie. To pozwoli na skomponowanie idealnie odpowiadającej Tobie nalewki.
DR jest delikatna w smaku i aromacie i trzeba uważać, aby przyprawy jej całkowicie nie przykryły, bo wtedy będzie bardziej korzenna lub ziołowa.

Skórki cytrusów radzę przecedzić po 3 - 4 dobach, bo zaprawa nabierze ostrości i goryczy.

Tu masz dwa fajne tematy, poczytaj i zdecyduj co Ci będzie najbardziej pasowało.
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=8233
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=0

Jak coś to śmiało pytaj :)
Odpowiedz
#3
Oooo, dzięki za uwagę o skórkach, tak zrobię.
Odwiedziłam przepisy z Twoich linków, żenicha wygląda obiecująco, tylko z przepisu wynika, że ma moc gladiatora. Jak to komponuje się z delikatnością róży?
Przy okazji Twojej uwagi o subtelności smaku tego owocu wpadł mi taki pomysł: czy jest szansa na takie przygotowanie pszczelej pierzgi, żeby zaadoptować ją jako dodatek do nalewki? Rozpuścić w spirytusie i później przefiltrować? Podwiesić? Obawiam się woskowego nalotu i kłopotów z klarowaniem, ale smak i zapach tego specyfiku jest zniewalający i może warto było by się pokusić o eksperyment?
Odpowiedz
#4
(15-02-2014, 11:16)cortez napisał(a): ..., że ma moc gladiatora. Jak to komponuje się z delikatnością róży?
Moim zdaniem, moc podkreśla charakterystyczny smak. Ale to też indywidualne odczucie.
(15-02-2014, 11:16)cortez napisał(a): .... czy jest szansa na takie przygotowanie pszczelej pierzgi, żeby zaadoptować ją jako dodatek do nalewki?
Nigdy nie używałem pierzgi, ale może warto poeksperymentować. I zobaczyć czy obecny w niej kwas mlekowy nie popsuje smaku.
Można zrobić próbę napełniając buteleczkę 100 ml, w jednej trzeciej pierzgą i do pełna alkoholem 45%.Po miesiącu zobaczyć, co z tego wyszło.
Odpowiedz
#5
Zrobiłam z piegrzą jak poradziełeś, z rozpędu zamacerowałam jeszcze rumianek i miętę, jakby przyszło się z żenichą zmierzyć. Teraz pozostaje poczekać na efekty maceracji. Oprócz skórek pomarańczowo- cytrynowych miesiąc reszcie wystarczy?
Odpowiedz
#6
Na przyprawy tak, ale DR potrzymałbym trochę dłużej.
Odpowiedz
#7
Dziękuję Ci na razie bardzo za wskazówki, za dwa miesiące będę Cię zamęczać o kolejne podczas komponowania :-)
Odpowiedz
#8
Czekam niecierpliwie :D:D
Odpowiedz
#9
Maceracja to festiwal kolorów i zapachów:-). Najbardziej cieszy mnie zachowanie eksperymentalnej piegrzy pszczelej; co mogła oddała alkoholowi i czekoladowy, klarowny płyn u góry ma niesamowity aromat. Ciekawe jak to skomponuje się z resztą "udziałowców"?.
Hibiskus posłuży raczej do nalewki Marco Polo, boję się go dawać do dzikiej róży, a Wy jak myślicie?


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#10
Zrób sobie próbkę na 50 - 100 ml i zobaczysz czy Ci pasuje.
Odpowiedz
#11
Drajla, z hibiskusa zrobiłam Marco Polo (oczywiście nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pocudowała z przepisem :-).

Co do łączenia róży z hibiskusem mam kilka zastrzeżeń teoretycznych (bo raczkuję nalewkowo dopiero, wiec to raczej pytania, niż dogmaty):
- podejrzewam że ulotny smak dzikiej róży zostanie zdominowany przez wyrazistość hibiskusa
- podobne obawy wiążę z kolorem
- nalewka z róży wymaga leżakowania; czy czas nie wytrąci z hibiskusa barwnika? Słyszałam, że nie należy on do specjalnie żywotnych, a akurat na Luśce nie chciałabym eksperymentować.

Tak nawiasem- chyba nie zapowiadam się na nalewkarskiego mistrza, bo mam obciążenie "genetyczne":-). Babcia, z lekka czarownica, traktowała wszelkie dziecięce niedomagania ziołowymi wynalazkami (chyba skutecznie, skoro pierwszy antybiotyk zażyłam w wieku 16 lat i to przez przypadek :-). Ale skutek uboczny i długofalowy jest taki, że odrzuca mnie od wszystkiego, co ma znamiona smaku ziół. Nie wiem jak to obejść. W Twoich dereniówkach ziołowa nuta była, ale jakoś nie brzmiała lekarsko, muszę się tego nauczyć :-)
Odpowiedz
#12
Na te dylematy masz jeszcze czas. Ale prędzej czy później będziesz musiała na coś się zdecydować. Wszystko zależy od Twojego gustu i smaku.

Prawie każda nalewka, po długim czasie traci swój kolor.

Odradzam stanowczo mieszania wszystkiego razem- bo będzie taki śmietnik w którym najsilniejszy składnik zdominuje resztę. Który? Nie wiem - może to być imbir, a może cytrusy, a róża zniknie w tym zestawie.
Pozostałe wyciągi zużyjesz do "malowania" innych nalewek. Nic się nie zmarnuje.

Na Twoim miejscu poszedłbym w kierunku samej DR, którą na koniec pomalowałbym wyciągiem z wanilii, muśnięciem cynamonu, kroplą goździka i bardzo, bardzo delikatnie imbirem. Może być dodatek pierzgi, której nie znam, a Ciebie zachwyca. Patrząc na jej ilość w słoiku, to przy komponowaniu DR, dodałbym na początek 5 ml.
Nad hibiskusem trzeba się zastanowić czy chodzi Ci o kolor czy o jego smak ( jak tylko mocno kwaśny i bez goryczy to ok ).

Odpowiedz
#13
Nie, nie, nie miałam zamiaru mieszać tego wszystkiego, te zapasy do szkolenia zrobione :-). Będę bardzo umiarkowana, nie chcę stracić z planu pierwszego dzikiej róży. Dziękuję za sugestie :-).
Odpowiedz
#14
Koniecznie rób sobie notatki. Łatwiej będzie coś skorygować lub powtórzyć kolejną DR. :)
Odpowiedz
#15
Drajla, mam pytanie: mija 37 dni od zalania Luśki. Całość nie budzi zastrzeżeń: piękny kolor i lekko galaretowata konsystencja płynu. Codziennie tym "myrdam", zalewami towarzyszącymi też. Może już przestać?
Nawiasem mówiąc ten nastaw może służyć jako reklama zakładu pogrzebowego : dzika róża wiecznie żywa :-); dzisiaj zebrałam kolejny kilogram z TYCH SAMYCH krzaków. Mam go zamiar użyć jako dodatek do drugiego nastawu wina z lutowych zbiorów DR pod nazwą Lutek .
Jeżeli chodzi o notatki, to zwyczajowo wpisuje wszystkie operacje w pliki na komputerze, czyli pełna metryka każdej nalewki czy wina jest od urodzin do ... wiadomo :-).
Nalewka "Marco Polo inaczej" już czeka na wysyłkę do Ciebie, za moment dołączą "Krokodyle Łzy" i "Las mam blisko":-).
Luśkę mam zamiar zrobić w 3 wariantach i oczywiście wszystkie wysłać:-)
Odpowiedz
#16
Myślę, że 37 dni wystarczy.
Odpowiedz
#17
Dałam jej jeszcze kilka dni, dzisiaj oddzieliłam od owoców, które zasypałam brązowym cukrem trzcinowym. Na razie wygląda to tak:


   
Mam pytanie: nalewka zrzuca osad, nad nim jest w miarę klarowny płyn. Ściągnąć go znad mętów na tym etapie produkcji, zanim dodam syropu cukrowego?
I jeszcze jedno: co zrobić z owocami po odlaniu syropu? Może zalać winem wytrawnym?



Skocz do: