Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Stabilizacja mikrobiologiczna wina
#1
Widziałem filmik z warsztatów Biowinu ale kończy się na stwierdzeniu ze stabilne wino to blg 80 lub 18 % lub gdy 4,4*% + blg >80

Chodzi mi oczywiście o kwestie bezpiecznego momentu do butelkowania i ewentualną stabilizację sposobem innym niż dolewanie spirytusu czy tfu - pasteryzacja.

W książkach które czytałem, albo opis produkcji kończy się na nastawieniu i opisie samej fermentacji albo polecana jest pasteryzacja, spirytus ew filtr azbestowy :glupek:

Bo sam nie wiem czy lepiej trzymać w pojemniku fermentacyjnym rok czy szybciej butelkować. A i trzymane rok to też jeden pewnie będzie co jakiś czas otwierany by zlać kilka butelek ew jakąś damę 5.

No i tak się zastanawiam, drożdże były enovini WS (do 13%) Fermivin (do 15%) nastawy pod koniec dokarmiane cukrem w porcjach nie większych niż 0,5 kg na 30l wiec raczej spora szansa że wyciągnęły max. Tym bardziej że przy dodawaniu cukru i mieszaniu nastawów w pojemnikach mogły się lekko natleniać. Raz siarkowane 1g/10. Jak teraz mi się wyklarują, a idzie to szybko i sprawnie, będą odgazowane (wleje trochę do butelki czy menzurki, uszczelnię pobełtam ile wlezie i zobaczę czy syczy przy rozszczelnieniu, to co dalej? Może piro 2-3g/10 l i odczekać z 1-2 m-ce by wolne SO2 się ulotniło a związane osiadło, zlać odczekać kolejny miesiąc i jak blg nadal będzie stałe a przy "bełtaniu" testowej próbki zero nowego co2 to jest szansa ze po butelkowaniu nie będę miał lekko musującego wina? Znajomy butelkował 3 wina około chyba marca i teraz 2 są lekko gazowane. Jedno słodsze nie. Niby były klarowne, niby zero bulgotania, ale nie miał cukromierza ani nie siarkował. Inna sprawa że do lekkiego nagazowania, które mu się pojawiło nie wiem czy potrzeba aż tyle cukru, by cukromierz wykazał różnice blg.

A na sieci brak jakiś sensowniejszych opracowań nt stabilizacji przed butelkowaniem. Macie jakieś materiały? Sugestie co do piro? Czasu po siarkowaniu by piro w zwiększonej dawce się ulotniło osiadło?

Edit: chyba wszystko co do tej pory o tym napisano na forum przeczytam, bo szukam tych informacji od kilku dni. Ale sporo tematów jest też choćby z przed kilku lat, gdy była ogólna awersja do piro.

Albo jakie macie doświadczenia ze skutecznością "stoperów fermentacji" czyli z mieszankami 5g pirosiarczynu potasu i 5g sorbatu potasowego (na 1ol wina) dodawanymi przed butelkowaniem?
Odpowiedz
#2
Nie spiesz się. Sklaruj wino, odlej część do bieżącej konsumpcji, jeśli musisz, a resztę wlej pod korek do mniejszego gąsiora, zasiarkuj (kiedy poszedł ten 1g/10l piro?) tak, żeby mieć ze 35-40 mg SO2/l, zatkaj korkiem z rurką i zapomnij na pół roku. Jeśli na dnie gąsiora nie będzie osadu, możesz butelkować.
A, tak w ogóle, to wino z czego? Bo "stabilne mikrobiologicznie", to nie tylko martwe drożdże i brak fermentacji. Np. obecność bakterii i kwasu jabłkowego, czy cytrynowego powoduje, że wino stabilne nie jest.
Odpowiedz
#3
Z ałyczy, kwas jabłkowy wyczuwalny (kwestia pilnowania by nie doszło do FJM?), siarkowane około miesiąca temu.

Ale nawet nie chodzi o to wino a ogólnie. Ciekawiła mnie skuteczność tych stoperów. Czy butelkowania wina po np pół roku gdy nie zrzuca osadu, tak przeprowadzonego, czy wcześniej mocniej zasiarkowanego, czy z takimi dodatkami podczas butelkowania, by nie uległo później szampanizacji.

Na razie nie planuje butelkować, myślałem o lutym czy marcu przyszłego roku. Oczywiście jak będzie po 3-4 zlewaniach i już bez nowego osadu na dnie. Pewnie międzyczasie w listopadzie zleje ponownie i albo uzupełnię trochę piro, czyli z 0,5 g/10 albo właśnie zastanawiałem się czy nie lepiej dać więcej - tak żeby dobić ewentualne drożdżaki. Żeby był czas na pozbycie się nadmiaru piro z wina -bo wolne się ulotnii ale czy związane częściowo osadzi? A po 2-3 mca przy butelkowaniu już tylko lekkie uzupełnienie SO2 w razie potrzeby.



Skocz do: