Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
W jakich kieliszkach b. mocny alkohol?
#1
W jakich kieliszkach należy podać:
- śliwowicę (70%)
- żalgiris (75%) - litewski trunek na bazie miodu i owoców

Czy może ktoś mi także udzielić wskazówek jak to pić? Będę bardzo wdzięczny :) - picie czegoś tak mocnego to sztuka.
Odpowiedz
#2
Śliwowicę dobrze się pije w zwykłych malutkich kielonach do wódki.
Odpowiedz
#3
Odpowiednio dobrane szkło może zdecydować o odbiorze wrażeń (smak, aromat) tylko, że często utarte, modne style nijak się mają do indywidualnych gustów i tu doradzam osobiste wypróbowane połączenia bo na słuszną zmianę mody można czekać kilkaset lat, jak w przypadku kieliszków do szampana. Bardzo mocną śliwowicę (Ł.) lubię tylko lekko schłodzoną z małej szklaneczki tzw. kopytka ( jak whisky); tego drugiego trunku nie znam - jeżeli jast wytrawny- to rozszerzony u góry kieliszek wódkowy, a jeżeli słodkawy (miód) i mocno aromatyczny- to może mała koniakówka?
Odpowiedz
#4
Wszystko o podanej wyzej mocy w jak najmniejszych kieliszkach. I radze przed wypiciem nabrac duzo powietrza w pluca ( a po przelknieciu wypuscic). Znalem wielu takich, ktorych "zatknelo".
Odpowiedz
#5
No to świst:nie_powiem: Malutkie kieliszki, bo i tak większej ilości nie zdołamy przełknąć...przynajmniej ja :cool:
Odpowiedz
#6
Żalgiris bazuje na miodzie z dodatkiem soku z porzeczki. Wydaje mi się, że jest słodki, a przynajmniej słodkawy, pomimo zmiatającego poziomu alkoholu doskonale czuć obydwa składniki. Wypiłem go z koniakówki (o pojemności 330ml), po uprzednim ogrzaniu w dłoni, podobnie jak Śliwowicę. W internecie przeczytałem, że należy rozkoszować się nią jak najprzedniejszym koniakiem, co przyznam, że było dość trudne. W zasadzie obydwa napoje ogrzałem i odczekałem przed wypiciem.

Zastanawiałem się nad malutkimi kieliszkami do wódki, ale z koniakówek i tak piję małymi łyczkami co najwyżej 100ml na posiedzenie. A co do Śliwowicy - myślałem, że podobnie jak i rakiję należy ją ogrzać.
Odpowiedz
#7
Ktoś w internecie doradzał ogrzewać śliwowicę jak koniak? No, cóż; nic więcej o tym, bo pono nie wolno na Forum NIKOGO obrażać! Żeby nie teoretyzować właśnie spróbowałem..:nie_powiem:. Jednak zostanę przy chłodnej - taka z piwnicy ( 14*C) super! Słuszna rada z nabraniem powietrza...
Chłodna pozwala przyjąć łagodnie pierwsze smaki na języku i w przełyku, później uczucie grzania w żołądku i najważniejsze - powracanie, przypominanie, pamięć smaku, o które trudno gdy wrażenia zdominuje zaintensywny aromat ogrzanego trunku.
P.S. Inaczej z nalewką śliwkową czy tzw. koniakiem proboszcza, to "koniaczki", ale Łącka to wódka tyle, że... .
Odpowiedz
#8
Nawet na obrazku w Wikipedii na etykiecie Śliwowicy Łąckiej napisane jest: plum brandy. Brandy to brandy :) - a tą pije się z banieczek. Może nie takich rozmiaru wiadra jak koniak, lecz mniejszych (do kupienia są 100 i 330 - ja mam tą nieco większą wersję).
Odpowiedz
#9
Myśle, że mały koniakowy kieliszeczek będzie w sam raz jeśli chcesz się trochę podelektować. Jak piłem ze zwykłych 30 taki mocny alkohol to ciężko było to próbować, bo paliło za mocno usta, a więc trza było wychylać a wtedy wrażenia organoleptyczne ograniczają się do prostego "pali".
pzdr
fea
Odpowiedz
#10
Górale doradzają kubki (pewnie takie po pół litra) ale oczywiście mało kto uradzi.
W przypadku sliwowicy zauważyłem, ze smaczek śliwek pojawia się chwilkę po przełknięciu w przypadku cieplejszej lepiej niż zimnej.



Skocz do: