Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wytwarzanie wina nisko procentowego bez siarczenia. Oraz pare innych pytań
#1
Niski procent to dla mnie coś koło 10%.

Nie chcę siarczyć i nie chcę przegrzewać aby zabić drożdże.

Pytanie pierwsze.
Jak jest z dostepnością nisko procentowych drożdży? Nie robi się bo od tego są dzikie ??

Czy takie rozwiązanie ma wady:
Na wstępie dajemy jak najmniej wody z cukrem na maksa aby zajechac drożdże.  Potem dolewamy spirytusu aby je *zakatrupić* na amen.  Następnie dolewamy przegotowaną wodę. Ewentualnie jakiś sok.

Jakie niebezpieczeństwo ma taka sytuacja:
Wino już po burzliwej fermentacji  mimo wszystko jakoś mocniej zaczeło pracować i ze względu na troszkę przecienioną wadliwą rurkę wypluło wodę.
Zorientowałem się pewnie jakoś dzień po fakcie. Wody było tak, ze była maleńka szczelinka powietrza. Wino mimo wszystko wydaje się ok.  W smaku dobre. Raczej już na obecną chwile bardzo mocne.
Wino z głogu i strasznie mnie zasmuciła ta sytuacja.


Czy drożdże da się odfiltrować?

Czy temperatura ma wpływ na opadanie mułu i klarowanie się wina w baniaku?

Sposoby na kalrowanie się wina z jabłka. Wyszło mocno mulaste.

Czy jest sens zabijać drożdże jak już wino nie pracuje?

Dziękuję za odpowiedzi.
Odpowiedz
#2
(29-12-2018, 23:43)bombluje napisał(a): Jak jest z dostepnością nisko procentowych drożdży? Nie robi się bo od tego są dzikie ??

Dzikie, nie masz pewności do ilu % dojdą, to czysta loteria. W teorii możesz kupić słabiutkie Saint Georges S101 (13%) + tolerancja 1/2%...
Drożdże do piwa? Danstar BRY-97 niby do 12%...

Albo po prostu wsypać tyle cukru, by doszło do 10% i użyć szlachetnych winnych (za 2/3zł).

Co do Twojego pomysłu:
Tzn. zdajesz sobie sprawę, że to nawet winem nie będzie smakować jak tak dolewać będziesz wody i spirytusu oraz soku?

"Czy jest sens zabijać drożdże jak już wino nie pracuje?"
Skąd masz pewność, ze wino nie pracuje - sprawdzałeś cukromierzem? Nie zrzuca osadu od 3 msc?

"Sposoby na kalrowanie się wina z jabłka. Wyszło mocno mulaste."
Użyj klarowinu albo czekaj na grawitację.

"Czy temperatura ma wpływ na opadanie mułu i klarowanie się wina w baniaku?"
Niby piszą, że 8-12C sprzyja ale nie zaobserwowałem tego.

"Czy drożdże da się odfiltrować?"
Są owalne, o średnicy około 5 do 10 mikrometrów. Powodzenia ; )
Na pewno można zlać znad osadu...

"Nie chcę siarczyć i nie chcę przegrzewać aby zabić drożdże."
Daj tyle cukru, by było 10% mocy i smak wytrawny. Ps. każde wino ma związki siarki, mimo że nie dawałeś do niego siarki (w owocach związki są itd...)
10%? Bez dodania "siarki", to Ci się to dość szybko zepsuje.
Nie wyobrażam sobie leżakowania go 1-3+ lat. A przecież dużo win dopiero po takim czasie pokazuje, że jest smaczniejsza.
Odpowiedz
#3
Na te wszystkie i inne pytania jest jedna odpowiedź "cukromierz" bo projektujesz moc końcową jaką chcesz, wiesz ile jest wszystkiego i stopujesz na pewnym poziomie lub dajesz czas aby samo skończyło. Możesz wystawić zawsze wino na zewnątrz i drożdże same padną na dno, wtedy możesz odciągnąć znad osadu. Co do zabezpieczenia po wszystkim nie siarkuj i sam sprawdź efekty, ja zrobiłem kiedyś wino na 9-10% specjalnie aby było dogotowania i po miesiącu bez siarkowania spleśniało :)
Odpowiedz
#4
(29-12-2018, 23:43)bombluje napisał(a): Nie chcę siarczyć i nie chcę przegrzewać aby zabić drożdże.

Dlaczego nie chcesz siarkować wina? Masz jakiś konkretny powód jak np: alergia na SO2? Jeśli nie, to naprawdę warto zasiarkować by wino utrwalić, zachować kolor i świeży aromat. Tym bardziej wino o tak małej zawartości alkoholu.

Co do drożdży na niski procent polecam z Biowinu - Enovini WS (do win stołowych). Producent podaje, że maksymalnie dociągają do 13%. Więc mniej cukru dodasz i spokojnie 10% osiągniesz i łatwiej padną.
Odpowiedz
#5
Jeżeli nie ziasiarkuje wina to zawsze się ono popsuje po dłuższym czasie ?
Odpowiedz
#6
"Tzn. zdajesz sobie sprawę, że to nawet winem nie będzie smakować jak tak dolewać będziesz wody i spirytusu oraz soku?"

Idea jest taka, że gdy w przepisie wlewa się sporo wody. Ja bym wlał na wstępie mniej wody. Dosypywal cukru aż drożdże wymrą z stężenia % + spirytus na dobitkę.
Potem dolać wody i troche docukrzyć ewentualnie. mam wtedy słodkie wino o mniejszej mocy. Nie musi być 10 % wystarzy, ze spadnie mi choć ten 1% i i tak będzie ok dla mnie.



   "Skąd masz pewność, ze wino nie pracuje - sprawdzałeś cukromierzem? Nie zrzuca osadu od 3 msc?"
Dla mnie nie pracuje jak nie przechodzą bąbelki przez rurkę. Po osadzie nie za bardzo umiałybm poznać, ze go przybyło ( chodzi o muł na dnie ? ).



   " Użyj klarowinu albo czekaj na grawitację."
Tak myślałem. Już nawet wstępne ma przygotowania do zamówienia takiej długiej szklanej rury.

   " Niby piszą, że 8-12C sprzyja ale nie zaobserwowałem tego."
Będę testował.



   " Na pewno można zlać znad osadu... "
   "ożesz wystawić zawsze wino na zewnątrz i drożdże same padną na dno, wtedy możesz odciągnąć znad osadu"
Ok to też spróbuję.




_________________


Dlaczego nie chcę używac siarki. Odpowiedź po prawdzie brzmi. Bo nie. Sklepowe wina które chyba bez wyjątku wszystkie sa siarkowane. Nie smakują mi.
I zawsze po nich bolą mnie dziąsła.
po domowej roboty nie bolą dziąsła. W smaku choć nie sa wybitne, smakuja lepiej niż te ze sklepu.
Z grubsza też, chcę unikać stosowania chemii. Dopuszczam kiedś na próbę ale narazie unikam. moje produkty wyróżniają się tym, że nie ma tam siarczanów. ;-)

Jak naraie nic mi się nie popsuło jeszcze. Wywaliło mi korek tylko w jabłku bo za dużo zalałem. Na szczęscie baniak 10 l.
Do tej pory zrobiłem tylko jeden baniak z winogron. Cały cukier się przerobił i miałem chyba to się nazywa wytrawne?

Obecnie mam w fazie pracy głóg, winogorona, śliwka, jabłko.
Moje obserwacje są takie, że jabłko mimo, że dałem na jakieś hmm? 5 litrów soku (mieliłem ) 1 litr wody i 1 kg cukru. Pracowało na równi z resztą ale osiągnęło mniejszą moc. Jak smakowałem to słodczy nie czułem. Sliwka ( jakieś 6 litrów zmielonych śliwek + 3 litry wody i z 3 kg curku ) była najmocniejsza i słodyczy nie czułem. Głóg był średnio mocny albo powoli nabierał dużej mocy i słodki ( 2 kg owocow + 6 litrow wody i 2 kg cukru ). Winogorona - jakieś 10 litrów  zgniecionych owoców i potem z 3 litry wody i 3 kg cukru. Byly słodkie i miały średnią moc.

Obserwacjami podzieliłem się tak przy okazji. Wiem, że robię na rympał ale zawsze jakieś info. Narazie jestem mocno początkujący.
Smakowo najlepszy był głóg na obecną chwile.

Te wina co robię raczej będą mocne. Moje pytania są raczej skierowane w przyszłość. Abym już teraz mógł opracować nowe taktyki.

A propo tego psucia, moszcz/rozgniecione owoce usuwałem po miesiącu. A chyba mówi się, ze trzeba szybko bo się zepsuje.
Odpowiedz
#7
Cytat:"Tzn. zdajesz sobie sprawę, że to nawet winem nie będzie smakować jak tak dolewać będziesz wody i spirytusu oraz soku?"

Idea jest taka, że gdy w przepisie wlewa się sporo wody. Ja bym wlał na wstępie mniej wody. Dosypywal cukru aż drożdże wymrą z stężenia % + spirytus na dobitkę.
Potem dolać wody i troche docukrzyć ewentualnie. mam wtedy słodkie wino o mniejszej mocy. Nie musi być 10 % wystarzy, ze spadnie mi choć ten 1% i i tak będzie ok dla mnie.

Wino będziesz miał rozcieńczone i jak pisał kolega wyżej, z winem to nie będzie miało nic wspólnego. To już lepiej po prostu dolej spirytus do soku.

Cytat:   "Skąd masz pewność, ze wino nie pracuje - sprawdzałeś cukromierzem? Nie zrzuca osadu od 3 msc?"
Dla mnie nie pracuje jak nie przechodzą bąbelki przez rurkę. Po osadzie nie za bardzo umiałybm poznać, ze go przybyło ( chodzi o muł na dnie ? ).

Bardzo błędne założenie. Bąbelki przechodzą przez rurkę również przy zmianach temperatury. Aby dobrze planować wino, dodatek cukru, określić jakie to wino jest (słodkie, wytrawne itp) oraz aby poznać kiedy fermentacja ustała należy posługiwać się cukromierzem.


 
Cytat:  " Użyj klarowinu albo czekaj na grawitację."
Tak myślałem. Już nawet wstępne ma przygotowania do zamówienia takiej długiej szklanej rury.

Co masz na myśli pisząc o długiej, szklanej rurze?


Cytat:Dopuszczam kiedś na próbę ale narazie unikam. moje produkty wyróżniają się tym, że nie ma tam siarczanów. ;-)

Są, są :) Nawet jak nie stosujesz piro. Pewne dawki SO2 są produkowane w czasie fermentacji, mogą go zawierać owoce itd. Po zjedzeniu suszonych owoców też bolą Cię dziąsła? Takie wyroby są siarkowane kilkukrotnie mocnej niż wina, a osób uczulonych na SO2 jest niezwykle mało. Wino niesiarkowane należy spożyć w miarę szybko. Samo wino nie jest ostatecznym efektem fermentacji. Przy nawet lekkim zakażeniu otrzymasz ocet. Wino szybko pogorszy smak, bukiet i kolor a pleśnie i bakterie czy drożdże kożuchujące roznoszące się w powietrzu tylko czekają na dogodną okazję by Ci trochę winko "podfermentować" :) Wybór należy do Ciebie, ale pamiętaj - bez siarkowania albo pij wino młode albo utlenione. I od tej reguły nie ma żadnego "a może.." Alternatywą jest zrobienie wina bardzo mocnego i bardzo słodkiego.
Jeżeli chcesz uniknąć stosowania piro do wina to tym bardziej powinieneś wziąć pod uwagę przynajmniej przemywanie roztworem piro całego sprzętu i balonów przed użyciem. Podniesiesz tym poziom higieny i zminimalizujesz ryzyko zakażenia wina. O ile tego nie robisz - tak w ramach przypomnienia.
Odpowiedz
#8
Kolega wyżej ma rację.
Co do SO2 - siarkowania itd. Przeprowadzałem liczne próby i testy z i bez - czy jest różnica.

Wnioski:
Słabe wina (niski poziom alkoholu) wytrawne, bez siarkowania kwaśniały i utleniały się wyczuwalnie już po dwóch latach. (wszystko zawsze dezynfekowane, nigdy nie było braku higieny). I niestety przez to, traciły mocno na smaku - bo były zepsute. Z dodatkiem siarkowania - były pijalne, choć, nie porywały. Są po prostu wina, które należy pić młode i takie, które muszą leżakować np. min. rok.

Mocniejsze wina (wyższy poziom alkoholu ok. 15%): mimo, że były wytrawne spokojnie układały się w ciągu dwóch lat. Nabierały naprawdę fajnych spokojnych ułożonych nut. Świeże były niezadowalające ale po 2 latach coś niesamowitego. Siarkowane i niesiarkowane - nie było czuć różnic. Tylko nie oszukujmy się, istniała znacznie większa szansa na zepsucie się ich bez dodatkowego siarkowania.

Jak wyżej, by nie robić octu potem z tego wina - bo szkoda roboty i surowca -> polecam podnieść poziom alkoholu, zadbać o właściwą kwasowość i maksymalną higienę (dezynfekcja butelek, balonu, rurek itd.) Jeśli bardzo nie chcesz dodawać siarki ; ) I oczywiście klarować wino pod sam korek balona.
Odpowiedz
#9
Cytat:Wino będziesz miał rozcieńczone i jak pisał kolega wyżej, z winem to nie będzie miało nic wspólnego. To już lepiej po prostu dolej spirytus do soku.

No ale chwilę. jak wlewamy na początku wodę zgodnie z przepisem to mamy normalne wino a jakbyśmy wlali wodę pod koniec to mamy rozcieńczone ?


Cytat:Bardzo błędne założenie. Bąbelki przechodzą przez rurkę również przy zmianach temperatury. Aby dobrze planować wino, dodatek cukru, określić jakie to wino jest (słodkie, wytrawne itp) oraz aby poznać kiedy fermentacja ustała należy posługiwać się cukromierzem.

No ok ale zmiana temperatury w pomieszczeniu to nie jest coś co zachodzi nagle.


Cytat:Co masz na myśli pisząc o długiej, szklanej rurze?

No taka długa wysoka rura z koreczkiem na górze.
Wtedy to co na górze jest najczystsze a syf powoli niech sobie opada na dno. Wąska a wysoka, powinno być ok.



Podsumowując resztę uwag, skupię się w obecnej chwili na  robieni mocnych win, słodkich.
Ewentualnie jak będe robił słabsze to do wypicia na już. ;-)



Jeszcze takie pytanko:


Hipotetyznie, mam baniak na 60l i będę robił w sumie 50l. A torebka drożdży jest pod 25 litrów.
Czyli co? Muszę użyć 2 torebki tak ?
Odpowiedz
#10
Wino jabłkowe robi się bez wody. Fermentujemy sam sok. O to prawdopodobnie chodziło koledze.
Wodę do win owocowych dolewamy z konieczności obniżenia poziomu kwasów. Są na to też inne sposoby ale to dość szeroki temat.
Można robić słabe wina bez siarkowania np z jabłek. Ale to zabawa dla zaawansowanych. Groźba zakażenia duża. Sprawa utlenienia wina jabłkowego nieistotna. Aby obejść problem zakażenia to można pokusić się o wino musujące lub wypić wino szybko po zrobieniu. To drugie możliwe ale... jak ktoś lubi takie wino to czemu nie.

Najbezpieczniej weź 2 opakowania.
Krzysztof


Zapraszam na stronę:Piwo
i na tę stronę:Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych
Odpowiedz
#11
Nie wiem czemu, ale jak ktoś mówi "weź 2" zawsze na myśl przychodzi mi https://www.youtube.com/watch?v=4JCuFYMNrDM ;)
Odpowiedz
#12
Cytat:No ok ale zmiana temperatury w pomieszczeniu to nie jest coś co zachodzi nagle.


Wystarczy, że masz balony blisko okna i je otworzysz. (okno, nie balony ;) ) Momentalnie zmienia się objętość powietrza pozostałego w balonie i w przypadku ogrzania będzie wyrzucało powietrze, a w przypadku schłodzenia będzie powietrze zasysało do środka. Tak tylko rzuciłem uwagę, że bąbelkowanie samo w sobie nie jest wyznacznikiem fermentacji.


Cytat:Co masz na myśli pisząc o długiej, szklanej rurze?


Cytat:No taka długa wysoka rura z koreczkiem na górze.
Wtedy to co na górze jest najczystsze a syf powoli niech sobie opada na dno. Wąska a wysoka, powinno być ok.

Czekaj, czekaj, bo nie do końca rozumiem co chcesz robić z tą rurą? Klarować wino? Wino się w balonie klaruje, trzeba czekać :)



Skocz do: