Forum Domowych Winiarzy

Pełna wersja: Rzeka, jezioro - wędkarze mają głos.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8
Dobra chłopaki i dziewczynki. My tu gadu gadu, ale za kilka miesięcy czas na tołpygę i inne "skrzelaste" gadziny nastąpi.
Po pierwsze w moim "przydomowym" 70 ha zalewie (300m w linii prostej) jest tołpyga do 30 kg.
Po drugie na komercyjnym gdzie Ona jest już ją łowię nie z przypadku ale regularnie.
Po trzecie to większy karp ma w ...."głębokim poważaniu" reklamowane cudowne i pewne ....blebleble.... bierze mi na zestawy "tołpygowe".

Do rzeczy.
Kombinuję dwie rzeczy:
1/ taka zanęta na sprężynie, która popracuje około 1,5 godziny tworząc ambitną chmurę,
2/ taka kulka, która pływa i nie ma idealnie okrągłego kształtu ale smuży przez 1,5 godziny (nie czarujcie tutaj komercyjnymi cudami).

Macie jakieś sensowne pomysły?

Mam swoje przemyślenia, które ujawnię po opiniach Koleżeństwa po kiju.

PS. Tak przy okazji to na a.... można za 3.7 zeta/kg zakupić sensowne bazy zanętowe. Trzeba tylko 25kg zamówić.

PSPS. Dzisiaj niemowlątko szczupacze spod pływającego śniegu naskoczyło na karaskę. Ciuma dostało i niech się męczy z zimą ;)
Henek jak wiesz tołpyga nie pobiera pokarmu z dna... nie słyszałem o regularnym łowieniu tych ryb z gruntu. Wędkarze których znam siedząc na zasiadce karpiowej jak widzą że stada tołpych żerują to żeby je złowić biora do ręki wędki spinningowe :)
Ale wracając do Twojego pytania, dawno temu gdy nie było całego badziewia zanętowego bardziej działającego na kieszenie naiwnych niż na ryby, do zanęty smużącej stosowałem najzwyklejsze mleko w proszku i dobrze wysuszoną bułkę tartą. Tajemnicą karpiarzy jest dodawanie do zanęty dużych ilości.... soli :) Moja propozycja jest taka, mocny haczyk nr 10-kuty , na niego jakieś małe robactwo ze zbiornika i jako pływak, dmuchany ryż w kolorze ciemnym. Żyłka 22 na przypon jakieś 70-80 cm w zależności od głębokości zbiornika. Do koszyczka mieszanina dobrej zanęty + bułka tarta + mleko w proszku oraz spooro soli oraz żyjątka które mieszkają w wodzie w której łowisz ( sitko i szukanie dzień wcześniej ) ( zrób małą porcję i kulkę wrzuć przy brzegu ) sam zobaczysz jak to i ile czasu pracuje. Jak będziesz robił zanęte w wiadrze to wody po troszku, trzeba ja mocno napowietrzyć, mieszając od dna. Jak masz sito to można przetrzeć zanętę, wzrokowo ma być niby sucha ale jak ją ściśniesz to ma się trzymać na sprężynie ( uważam ze koszyczek lepszy ) ale... na żyłkę główną przynajmniej 26, za krętlik przy koszyczku mocujesz go luźno na żyłce głównej, żadnych rurek anty splątaniowych. Wielkie ryby są mądre i je widzą, w takim zbiorniku są z co 2 wędkarzem po imieniu... uważam że złowienie tołpygi to przypadek ale jeśli je łowisz regularnie to wielki szacun! :)
Ad. 1 ......Heniu nie kombinuj, pomysł masz dobry (ten słonecznik z łupinami, ja bym dodał jeszcze biszkopty mielone )
Ad. 2 Kulki komercyjne pływające :) nie czaruję ale najskuteczniejszy pomysł. Można ewentualnie dodać kawałeczek pianki lub korka do zwykłej kulki tonącej. To odnośnie zestawu na karpia + amura, tołpyga na kulkę to raczej poroniony pomysł.
Tomek - łowię tołpygę regularnie na zbiorniku komercyjnym i śmiem twierdzić, że jednak żerują przy dnie w ten sposób, iż "dmuchają" wodą w dno i filtrują to co się podniesie. Wykorzystuję ten "mechanizm" i było już 9 sztuk w ciągu dnia. Jednak to jest łowisko płytkie (do 1.5 m? ).
Gdyby Twoi koledzy zamiast spinningu posłużyli się stosownie skonfigurowaną wędką to by nie kłusowali (na szarpaka) tylko pozyskiwali tołpygę normalnie.
Kwestia do wyczucia to czy przypon 10 cm czy 10 cm pod powierzchnią wody.
Z rurką masz rację - redukuję ją do 5-7 cm nad sprężyną.
Zamiast ryżu preparowanego radzę jednak użyć styropianu. Ryż szybko się rozpływa.

Robert - słonecznik i zwykłe herbatniki oraz mleko w proszku (razem około 10-20% całości zanęty) są skuteczne tam gdzie łowię, ale mój plan na rok przyszły to mój pobliski zalew i tam wody do 6 m. Wymyśliłem sobie utworzenie potężnej chmury i o tym piszę w poprzednim poście. Mam nawet zamiar nęcić tołpygę. Tak, tak.
Jeśli chodzi o sklepowe pływające kulki to się z Tobą zupełnie nie zgadzam ponieważ na komercyjnym łowisku (na dwóch) podczas kilku prób nie złowiłem ani jednego karpia zaś na pływające wynalazki (nie kulki) miałem brania i to tych większych.
Ciekawe co powiesz na temat poronień umysłowych ;) jak jednak pyknę tołpygę na "kulkę", którą oczywiście sam przez zimę opracuję.

PS1. Póki co to sprzęt dostosowuję już do konkretnych wagowo egzemplarzy.

PS2. Ciekawe, że niby rynek zawalony sprzętem a nie mogę znaleźć w necie ambitnego podbieraka z siatką o dużych oczkach i koszem o średnicy metra.
Henek, ci ludzie o których pisze to poważni ludzie, teraz dzwoniłem do jednego i wyjaśnił:

Na spinning łowi tołpygi od lat, małe gumki na główkach do 2-2.5 gram ale z mocnym modyfikowanym hakiem. Na wodach do 1.5 m ściąga bardzo powoli po dnie bo jak piszesz, tołpyga zasysa faktycznie z dna i trzeba na to zassanie czekać i w odpowiednim momencie zaciąć. Z tąd tak lekka przynęta. Nie często się to zdarza ale się zdarza, nie kłusują :)
Ooooo. To finezyjny sposób na krasiastą. Źle zrozumiałem. Przepraszam.
Gadacie o tych tołpygach i gadacie, że narobiliście mi smaku na wędzona rybkę i właśnie włożyłem dziesięć pstrągów (niestety nie ma w mojej okolicy dostępnej tołpygi) do wędzarni. Dzisiaj na obiadek wędzona rybka :)
Trzeba sobie uświadomić co Henek łowi :)

[Obrazek: 10353022_1946topyga.jpg]

Taki smok na wędce to prawdziwa torpeda :)

Tutaj rekord Polski, 56, 8 kg, mierzy 138 cm.
[Obrazek: 10353024_maxresdefaultrekord.jpg]

ps. Boullii musiałbyś troszkę rozbudować wędzarkę :) Tak przy okazji mógłbyś podać sposób na swoje pstrągi? Proporcje solanki i ogólnie co robić krok po kroku?
Ale tylko troszeczkę, jak pokroiłbym na dzwonki to może bym upchnął :)
Pstrągi, zależy od wielkości - solanka od 5 do 8%, moczenie od 12 do 24 godzin. Płukanie w zimnej wodzie i wieszam do wyschnięcie.
Wędzenie, osuszenie w 40 st. od pół do godziny, wędzenie 50-55 st 2-3 godziny i na koniec podnoszę temp do 70 st na 30 min lub więcej.
Wszystko zależy od wielkości ryb.

Przy dużych rybach, miałem suma 140 cm pociętego w 1,5 kg dzwonki wędziłem po osuszeniu od razu w temp 68 st.
Małe pstrągi wędzę tylko w 45-50 stopniach.
Nie ma jednego uniwersalnego sposobu, trzeba być elastycznym i robić tak aby smakowało. Nie lubię ryb wędzonych na zimno. Zbyt galaretowate dla mnie.
(20-12-2017, 13:50)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Czy to naprawdę jest temat na forum winiarzy??????
Czemu Paweł cytujesz moje posty? Nabijasz licznik czy co? :diabelek:

PS A tak na marginesie to takich pobocznych tematów na forum bez liku. Ostatnio mam wrażenie, że forum zmieniło nazwę na "forum o wszystkim i niczym". I żeby nie było od prawie 30 lat aktywnie wędkuję. Nie przyszło mi jednak na myśl pisać o tym na forum winiarzy. Ale to ja...dbam o "czystość forum"
A ja łososia tylko na zimno :D Jak posiedzi 48 godzin w zimnym dymie to palce lizać.
(20-12-2017, 15:46)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Czemu Paweł cytujesz moje posty? Nabijasz licznik czy co? :diabelek:

Jak Drajla pięć razy posty edytuje to wkrótce komuś z forum podziękuje...
(20-12-2017, 15:46)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Czemu Paweł cytujesz moje posty? Nabijasz licznik czy co? :diabelek:

PS A tak na marginesie to takich pobocznych tematów na forum bez liku. Ostatnio mam wrażenie, że forum zmieniło nazwę na "forum o wszystkim i niczym". I żeby nie było od prawie 30 lat aktywnie wędkuję. Nie przyszło mi jednak na myśl pisać o tym na forum winiarzy. Ale to ja...dbam o "czystość forum"

Krzysztofie szlachetny, przecież to dział dla wędkarzy. To forum zawiera jeszcze inne działy np. o robieniu sera, piwa itp., więc jeśli nie tu, to gdzie?...
Z ludźmi, których się lubi, rozmawia się na różne tematy! Pewnie trafniejsza byłaby wymiana doświadczeń na temat tego co najlepiej wypić na rybach. Ale ja osobiście nad wodą nie spożywam alkoholu, a te wspaniałe trofea prezentowane przez kolegów wędkarzy podziwiam z szacunkiem.
(20-12-2017, 20:44)TomSki napisał(a): [ -> ]Jak Drajla pięć razy posty edytuje to wkrótce komuś z forum podziękuje...

Mówisz, że nadejszła kolej na mnie?

Goniuś - ja wiem, że to dział dla wędkarzy. Takich działów na tym forum wiele. Ja tylko zastanawiam się nad sensem toczenia takich dyskusji na forum winiarzy.
(20-12-2017, 22:35)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]
(20-12-2017, 20:44)TomSki napisał(a): [ -> ]Jak Drajla pięć razy posty edytuje to wkrótce komuś z forum podziękuje...
Goniuś - ja wiem, że to dział dla wędkarzy. Takich działów na tym forum wiele. Ja tylko zastanawiam się nad sensem toczenia takich dyskusji na forum winiarzy.

Chyba jednak nie przeczytałeś dokładnie mojego postu.
(20-12-2017, 22:35)krzysztof1970 napisał(a): [ -> ]Mówisz, że nadejszła kolej na mnie?

Goniuś - ja wiem, że to dział dla wędkarzy. Takich działów na tym forum wiele. Ja tylko zastanawiam się nad sensem toczenia takich dyskusji na forum winiarzy.

Nie zbadane są wyroki Boskie= Adminów..., jesteś Ikoną tego forum ale jak wszyscy widzimy wiele ikon... poległo bezpowrotnie i odeszło w zapomnienie.... szkoda

Nie bądźmy monotematyczni, czasami odskocznia w postaci innych dziedzin i innych naszych pasji, często połączonych, jest wskazana ::) nie można cały czas pisać o opryskach, mączniaku i siarkolu... czasami tematy z poza tematyki winiarskiej powodują że na forum jest milej i zwyczajniej. Wstawiłem fotki wielkich ryb bo jak wiesz jako wędkarz, taka torpeda potrafi sponiewierać,.... jak 15 letni czwórniak... ;;) Skoro Henek łowi takie torpedy to czemu ma się tym na forum nie pochwalić? Boullii strzela z łuku i też mu zazdrościmy takiej pasji i sukcesów a łowienie ryb jest pasją z której wielu z nas czerpie sporo frajdy więc czemu nie na forum o winach???? Nie bądźmy ortodoksami ::) Ten temat jest za zgodą i przyzwoleniem administracji więc czemu nie pisać....? Krzysztofie wstaw kilka swoich zdjęć z połowów, jest CO wstawiać z tylu lat :)
Wiem, że Drajla nie pojedzie bo mu ktoś środkowy kierunkowskaz ukradł, ale czuję, że bardzo chce zaprosić Krzysztofa do siebie na conieco a takie spotkania są bezcenne.
Wiem, bo wielokrotnie przerabiałem.

Krzysiu drogi. Gdybyśmy chcieli żyć tylko winem czy tam nalewką to nasz żywot byłby krótki. Wiadomo, że opieramy się w przeważającej mierze na trunkach, ale i rybka i fasolka i boczusiek czy też dom, bo mieszkać trzeba, to oraz wiele innych aspektów składa się na nasze życie. Dlaczego o tym nie pogadać wśród przyjaciół o podobnym głównym hobby?

Drajlo drogi. Pierwsze zdanie to pierwsze zadanie.

Koledzy Kochani - wszyscy. Nie traćmy czasu na bicie piany a już na toczenie absolutnie. Życia szkoda.

PS. Tomek, wiesz może gdzie kupić solidny podbierak z koszem metrowym ale z siatką co najmniej 2 na 2 cm? Nie mogę znaleźć w necie od tygodnia.
(21-12-2017, 06:22)tata1959 napisał(a): [ -> ]..... gdzie kupić solidny podbierak z koszem metrowym ale z siatką co najmniej 2 na 2 cm? Nie mogę znaleźć w necie od tygodnia.

A co się tak uparłeś na oczka 2 cm ? Może nie znajdziesz bo takich nie produkują, a jak nie produkują to znaczy że niepotrzebne bo inne doskonale spełniają swoją funkcję. Kup normalny podbierak karpiowy (100X100) i "będziesz Pan zadowolony". Ja mam 80X80 a sum na 130 cm wlazł gładko cały.
We Lwowie nie widział ? A ? Po taniości pewnie by był :)
Co do efektu wabiącego i robiącego chmurę w wodzie to zdradzę Ci mój sekret, niech stracę, może pobijesz ten rekord tołpygowy to i ja będę miał satysfakcję :) osobiście używam w zanęcie pod lodem aby wizualnie stwierdzić czy zanęta jest bezpośrednio pod dziurą . Ten cudowny składnik to ......fusy po yerba mate :) jak wypiję to fusy zostawiam, jak nie potrzebuję to wysuszę i dodaję do zanęty. Czy suche czy namoczone pchają się to góry bo lubią pływać. Z dodatkiem mleka w proszku i drobno mielonego pieczywa zrobią taką chmurę że ryby z całego zalewu się zlecą ;)
Robert. Dzięki za te fusy. Pomysł zacny tylko czy ryb mi ich aromat nie wystraszy. Prażę i mielę całe ziarna słonecznika i działają dobrze. Mleko w proszku też stosuję. Poszukuję jednak jeszcze lepszych wynalazków.
Pewnie korek mielony zanabędę, jakieś makuchy, mączki itp.
Odnośnie podbieraka to, dzięki pomocy forumowicza, jestem na dobrej drodze i z siatką żyłkową będą miał.
Robert a ile siły potrzebujesz użyć na podniesienie z wody swojego podbieraka i o ile w tym czasie wolniej Ci to idzie niż byś to samo wykonał z siatką - prawie - nie stawiającą oporu?
(21-12-2017, 20:40)tata1959 napisał(a): [ -> ]Robert. Dzięki za te fusy. Pomysł zacny tylko czy ryb mi ich aromat nie wystraszy.

Nie wystraszy bo przetestowałem wielokrotnie. Zresztą to jest wskazówka dla osób które maja fusy, jakoś nie bardzo ekonomicznie by to wychodziło kupować yerbę jako dodatek do zanęty :)

(21-12-2017, 20:40)tata1959 napisał(a): [ -> ]Robert a ile siły potrzebujesz użyć na podniesienie z wody swojego podbieraka i o ile w tym czasie wolniej Ci to idzie niż byś to samo wykonał z siatką - prawie - nie stawiającą oporu?

Heniu jakoś mi nie wyglądasz na kogoś komu by siły brakowało :) to po pierwsze.
Po drugie , to nie Formuła 1 że trzeba 4 koła w 3 sekundy wymienić, gdzie Ci się śpieszy ?
A po trzecie podbierak do dużej ryby ma za zadanie tylko i wyłącznie przyjąć ją i uniemożliwić ucieczkę. Żadne podnoszenie w sensie o jakim myślisz lub ja zrozumiałem że myślisz :) więc opór siatki nie ma żadnego wpływu na wyjęcie ryby z wody.
Robert, opór siatki w wodzie podczas podbierania ryby ma pierwszorzędne, przynajmniej dla mnie, znaczenie.
Mam chyba największy rozmiar podbieraka karpiowego z ramionami 120 cm, drobne oczko i przy właściwej technice podbierania nie mam żadnego problemu z oporem w wodzie. Trzeba się przyzwyczaić że nie ma mowy by trzymając podbierak za końcówkę czy nawet w połowie długości jedną ręką wyciągnąć podbierak z rybą z wody. Chyba że jesteś drugim Pudzianem.
W miejscu głowicy podbieraka czy jak kto woli w miejscu połączenia sztycy z ramionami należy zamontować pływak.
Przy holu ryby kładziesz go na wodzie, siatka sama się zatopi a czasza jest tuż pod powierzchnią wody , nie zatonie bo pływak ma robić swoją robotę.
Wędką kierujesz rybę do podbieraka, żadnego ganiania ryby podbierakiem czy miętoszenia nim w wodzie. Dopiero gdy ryba ma głowę w okolicy pływaka podnosimy o 10 cm siatkę do góry i luzujemy żyłkę. Zwykle teraz ryba daje nura czyli sama parkuje w podbieraku. Wtedy otwieram kabłąk kołowrotka i kładę kij na podpórkach i obie ręce mogą łapać za podbierak. Ściągam go po powierzchni wody do siebie i składam ramiona bo jest wygodniej (chyba że ryba do 5 kg to nie), łapię siatkę w połowie głębokości podbieraka i podnoszę do góry. Tak rybka jest moja.

Te 10 cm siatki którą wyciągasz z wody nie daje praktycznie żadnego oporu. Więcej nie potrzeba.

A jak się już upierasz przy dużych oczkach to kup sobie taki oto Łososiowy podbierak ale 300 zł trzeba sypnąć http://www.bigfishing.pl/podbieraki-ze-s...250cm.html
Wiesz co, z podnoszenia ryby w podbieraku to ja wyrosłem jakieś 45 lat temu. Poradnik podbierania napisałeś fajny i na pewno ktoś jeszcze z niego skorzysta.
Teraz dojrzałem do nie stawiającej oporu w wodzie siatki, która dodatkowo ma tą zaletę, że się haczyk w nią nie wbija (żyłkowa) i w podbieraku można ramiona wyjąć (nie mam takiego jeszcze) do łatwiejszego przeniesienia ryby, że o tym bez wysiłkowym podniesieniu o te 10 cm za końcówkę nie wspomnę ;)
O pływaku już wspomniałeś.
Tak w ogóle to "połamania kija" życzę ;););) No i może kiedyś na jakimś zlocie "podyskutujemy" o rybkach.
Czy ktoś łowił na kiszoną/fermentowaną kukurydzę?
Planuję wypróbować i chciałbym pogadać w praktykami.
Jest w necie sporo na ten temat, ale mnóstwo czystych teoretyków się wypowiada (ctrl+c/ctrl+v). Jak już ktoś mi pisze o kiszeniu, a opisuje fermentację alkoholową lub odwrotnie to szkoda czytać.
Rosjanie fermentują nie szczędząc drożdży i to chyba suchych piekarskich. U nas się pisze o kiszeniu często. W obydwu przypadkach różne efekty się uzyskuje. Ciekawe, która lepsza i ta właściwa - kiszona czy fermentowana.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8