Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Śliwowica białostocka
#1
Otrzymałem anonimowo, dwa roczniki, bo są szanse na kolejne. Dziękuję ślicznie za zaufanie. Poniżej szczera ocena:

2015

nuta górna suszone liście, spirytus, śliwki w oddali, nuta dolna więcej pestek i więcej spirytusu, jeszcze aromat niezharmonizowany

w smaku słodka i pikantna zarazem, ciekawa, ale nuta waniliowa za mocna na finiszu

cdn mam nadzieję, ewidentnie potrzebuje czasu

2013

nuta górna świeżo rozkrojone śliwki, soczyste, bez podsuszenia, niuans wanilii, ale też wyraźna nuta anyżowa-lukrecja. Zapach lekki, nie zdominowany. Nuta dolna bardzo śliwkowa, czysty profil

Smak też pikantna, ale nie tak słodka,do tego na finiszu fajnie ziemista. Czas jednak robi swoje.. Raczej rocznik nie odgrywa roli, bo profil śliwkowy taki sam.

W międzyczasie dowiedziałem się, że obie były doprawiane takimi samymi nalewami tylko do zrobienia nalewów użyto różnych spirytusów; do starszej użyto destylat winogronowy a do młodszej  śliwowicę z 2014 która  była bez przypraw.


Czekamy na kolejne roczniki i kierunek 2013 powinien być wyznacznikiem stylu.



Odpowiedz
#2
A ja durny, zawsze myślałem, że śliwowica to czysty destylat z przefermentowanych śliwek. A te trunki powyżej to śliwówki, czy jakoś tak. ;-)
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#3
Śliwowica ze śliwek odmiany bluefree ,fermentacja na drożdżach winiarskich bayanus G995 bez cukru, ze spirytusu z alembika 74% , przyprawione i rozcieńczone do 50%. Tyle od autora, dla mnie to śliwowica, a że dla Ciebie nie, to tylko świadczy o braku wiedzy, należałoby takową uzupełnić. Poczytaj jeszcze o klekovacy, dowiedz jak się to robi w Transylwanii... Ze względu na niewielki dodatek nalewów harmonizujących, trunki powyższe nie łapią się nawet do kategorii "śliwowic mieszanych", gdzie destylat śiliwkowy nie stanowi większości i jest uzupełniany spirytusem rektyfikowanym, większą ilością nalewu na śliwki etc, a co dopiero żeby nazywać je śliwówkami.

Śliwówka zaś jest wódką słodką, składnikiem podstawowym zestawu jest mors lub nalew z węgierek w ilości conajmniej 15 do 20% (ilość zużytych śliwek powinna wynosić około 250 kg na 1000 1 wyrobu), uzupełniony nalewami na inne gatunki śliwek, jak mirabelki, renklody, śliwki suszone oraz na zbliżoną do nich tarninę. Piękną barwę brązową wódki uzyskuje się przez dodatek soku z czarnych jagód, aromat zaś owocowy wzbogaca i wyrównuje się dodatkiem nalewu na wanilię.

Śliwówka wytrawna składać się powinna ze spirytusu rekt., morsu i nalewu śliwkowego, wina gronowego, cukru i wody.
Istniała też śliwówka Podlaska sporządzana z morsu i nalewu śliwkowego oraz morsów jabłkowych, porzeczkowych i jagodowych.
Terminologia angielska odróżnia śliwówkę od śliwowicy w bardzo prosty sposób, pierwsza to "PLUM VODKA" a druga to "PLUM BRANDY."
Co powinniśmy tłumaczyć jako wypalanka śliwkowa (por. "Jak rozpętałem II-gą wojnę światową", odcinek nr 1, scena w ambasadzie polskiej).


Wszystkie śliwówki charakteryzował brak użycia destylatu śliwkowego, niska zawartość alkoholu w stosunku do śliwowic (40-43%) oraz dodatek cukru.



Odpowiedz
#4

(11-07-2016, 07:25)Bogi napisał(a): ......dla mnie to śliwowica, a że dla Ciebie nie, to tylko świadczy o braku wiedzy.......
Taaaaaak? nawet ta na spirytusie gronowym?

Nie wiem jak to robią w Transylwanii, nie wiem też, czy klekovace można nazwać śliwowicą? Wiem natomiast, jak śliwowicę opisuje Cieślak i Monasterski. I nijak tego opisu nie mogę dopasować do tych trunków. Według ich opisu, to rozcieńczony spirytus owocowy poddany starzeniu. O podobnych dodatkach nie piszą ani słowa.
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#5
Nalewy dodatkowe były robione na spirytusie gronowym czyli stanowiły minimalny odsetek tego, co stanowiło bazę czyli spirytus śliwkowy, kłania się czytanie ze zrozumieniem. Jeśli bierzesz spirytus śliwkowy i dodajesz do nego w ilości paru ml nalew na to, na tamto, owo, to ciężko zmienić profil. Można się czepiać, że śliwowica mieszana, gdzie poza spirytusem śliwkowym jest rektyfikat, jest śliwowicą sui juris, można, ale jeśli smakuje (tzn. smakowała) jak śliwowica, to nawet jak tam poszło 100ml destylatu śliwkowego na cały produkt, to dlaczego odsądzać ją od czci i wiary? Dla Twojej informacji, w Transylwanii nie rozcieńczają destylatu, zacier jest bez drożdży szlachetnych i trunki mają między 50-60% bez dodatku wody. Starzona była tylko śliwowica paschalna i specjalna, ale ta też nie była rozcieńczana przed wlaniem do beczki, cytując Cieślaka i Monasterskiego:

W Polsce przemysł spirytusowy produkuje kilka gatunków śliwowicy, a mianowicie:
1) Śliwowicę Paschalną - Passover Slivovitz - o mocy 70% produkowaną pod nadzorem przedstawiciela gminy żydowskiej; destylowana do mocy 73%, starzona w beczkach dębowych przez okres dwóch lat, zlewana do butelek przy 70%, dosładzana nieznacznie
2) Śliwowicę Specjalną - o mocy 60% produkowaną w identyczny sposób, lecz bez nadzoru religijnego;
3) Śliwowicę mieszaną - Plum Brandy blended - o mocy 45%; blended oznacza, że zestaw wódki zawiera oprócz pewnej ilości odleżakowanego spirytusu śliwkowego również rektyfikat zwykły ziemniaczany, wskutek czego właściwości zapachowo-smakowe śliwowicy ulegają złagodzeniu, co niektórym konsumentom bardzo odpowiada. Wszystkie wymienione wyżej śliwowice mają barwę żółtawą, przyjemny zapach i smak swoisty dla tego typu wódki. Śliwowica mieszana zawiera dodatkowo cukier i wodę.

Gros produktów zawierało i zawiera dodatki, ale są one znane tylko producentom, a ci nigdy nie kwapili się ich podawać, bo nie byli do tego zobligowani. Są to koncentraty, aromaty, nalewy, destylaty, morsy, wina, ale ponieważ idą w ilości tak minimalnej to nawet nie jesteśmy w stanie tego wyczuć.


Takie coś robił kiedyś Polmos:

1.Alkohol etylowy rolniczy                       
2.Destylat rolniczy śliwkowy
maderyzowany                                         
3.Macerat na śliwki węgierki św.                                                             
4.Macerat na śliwki węgierki susz.                                     
5.Syrop cukrowy                                          
6.Karmel                                                      
7.Woda zdemineralizowana                          


Proporcje łatwo zgadnąć...Na pewno nie jest to śliwówka.


Idąc Twoim ortodoksyjnym tropem myślenia, żytniówka to ma być destylat żytni i woda. Sorry, Gregory, ale do lat 70tych dodatkiem był nalew na pączki topolowe, a później dodatek destylatu jabłkowego. Czyli co? Dyskwalifikacja.



Odpowiedz
#6
Widzę Kolego, że trudno nam będzie się dogadać. "śliwowice" o których piszesz, według mojej oceny nie są już wódkami naturalnymi. Daleko mi od odsądzania ich od czci, nie wykluczone, że smakują lepiej niż niejedna ortodoksyjna śliwowica, ale czy nią jest? 






Cytat pochodzi z;
J .CIEŚLAK  M. MONASTERSKI   WÓDKI GATUNKOWE
 Rozdział III RODZAJE WÓDEK NATURALNYCH


Załączone pliki Miniatury
   
Pozdrawiam zbyszek
Odpowiedz
#7
To o czym pisze zbynekkk jest na pewno śliwowicą , protoplastą wszelkich innych alkoholi noszącą tą nazwę. To o czym pisze Bogi to receptury śliwowic produkowanych przez różnych producentów na rynek. Jaki cel ma producent ? Sprzedać dużo przy niskich kosztach produkcji. Każdy może wypuścić na rynek napój alkoholowy i nazwać go śliwowicą , jeśli trafi w gust konsumentów zaistnieje mimo , że w jego wyrobie nie będzie śliwek. Jeśli taki wyrób zdominuje światowy rynek to za kilkanaście lat będzie to receptura na śliwowicę? Nie bo śliwowica to destylat z przefermentowanych śliwek.
Odpowiedz
#8
Najlepszą, skromnie dodam na koniec, robi Manufakturapisz o nazwie ŚLIWKOWICA.  :brawo:

Jest to nalew na śliwki węgierki bez dodatku cukru o mocy do 67%.
Kto kosztował, ten wie.
Odpowiedz
#9
Odpowiedzcie sobie na pytania:

a) czy to nie destylat śliwkowy stanowi 80-95% gotowego produktu pod nazwą śliwowica białostocka?

b) czy producent (w tym przypadku autor receptury) w książce ogólnodostępnej poda do publicznej wiadomości tajemnice produktów, które są na rynku w momencie wydania książki? (Cieszcie się, że i tak ta książka zdradza więcej niż powinna, np. przepis na siwuchę, która się jeszcze sprzedawała)

Poniżej cytat z Cieślaka, inna książka:

https://postimg.org/image/9yunrfwo7/


Drajli jest bardzo dobra, ani śliwówka, ani śliwowica, tylko właśnie połączenie cech obu trunków.

Destylat śliwkowy jest śliwowicą, rozcieńczony czy nie, co do tego nie ma dwóch zdań, ten sam destylat z min. dodatkami nadal jest śliwowicą i jeśli zaczyna stanowić mniejszą ilość całego produkty, to nadal jest śliwowicą, tylko mieszaną, jeśli znika lub sprowadza się do mikroskopijnych ilości, to mamy do czynienia ze śliwówką. Prościej się tego wyjaśnić nie da.



Odpowiedz
#10
Idąc tym tokiem myślenia podrobiony banknot dalej jest banknotem?
Nie ważne, że fałszywym?
Pozdrawiam
----Erikos----
Odpowiedz
#11
Dla mnie śliwowica to oddestylowane przefermentowane śliwki (węgierki - wrześniowe). Wszystko co inne ze śliwek śliwowicą nazwać nie można, a że polmosy to robiły i różnie ludzie co liczą na zysk to ich sprawa.
Odpowiedz
#12
Cholera, to ja też śliwowicy nie mam, bo śliwki miałem pod koniec sierpnia :P. Muszę zmienić etykietę na "śliwkowica śliwówkowa."

Re: banknoty, sprawdź jak będziesz wydawał, najwyżej zainwestuj w lepszy papier/drukarkę, jeśli ludzie są w stanie odróżnić.



Odpowiedz
#13
(11-07-2016, 07:25)Bogi napisał(a): Śliwowica ze śliwek odmiany bluefree .......

A w dodatku co za surowiec :
"Śliwa Bluefre jest amerykańską odmianą uzyskaną ze skrzyżowania dwóch innych śliw, mianowicie śliwy Stanley oraz President.

Deserowa odmiana o sporych owocach"
 Deserowa labruska  ... :placze:
Odpowiedz
#14
To już na wstępie dyskwalifikacja. Muszą być węgierki i pewnie jeszcze z konkretnego sadu. A zbieranie też o odpowiedniej godzinie, na czczo, cały rytuał, śliwowica to nie dla maluczkich.



Odpowiedz
#15
Co ja poradzę Bogi, że jestem takim ortodoxem.
Dobre śliwki to późne węgierki, reszta to jakieś wynalazki na potrzeby handlu.
Dobrze że nikt nikomu nie broni robić tego co dusza zapragnie i cała w tym zabawa.
Francuzi np. destylat z winogron nazywają wódką. Tak jak zbożówkę. Kto im zabroni.
Odpowiedz
#16
Byle tylko ta ortodoksja nie oznaczała kiszenia się we własnym sosie i i zamykaniu na świat. Jeśli prześledzić historię np. absyntu, co wiek to się diametralnie różnił, ale nadal wpisywał się w nurt bycia absyntem. Śliwowica mieszana Potockiego też byłaby dziś dla wielu sporym zaskoczeniem.
Francuzi robią różne rzeczy, czasem mądre, czasem głupie, jak każdy naród. Ważne, żeby umieć to odróżnić i wypośrodkować. Dla mnie też destylat winogronowy jest destylatem winogronowym, a nie wódką.






Skocz do: