Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Alarm drożdżowy, głóg mi nie startuje
#1
Witam po latach ;)


W sobotę nastawiłem dziką różę i osobno głogowe. Chciałem odtworzyć recepturę sprzed 2 lat, kiedy to zrobiłem ok. 5 litrów niesamowicie smacznego głogowiaka na bayanusach. Wsypałem te same drożdże co wtedy zgodnie z instrukcją. Wino nie odpaliło choć robiona równolegle dzika róża bulka aż miło. Wczoraj wieczorem nieco zestrachany tym stanem rzeczy (sami wiecie, ile czasu trwa uzbieranie 7,5 kg głogu) rozrobiłem zgodnie z instrukcją dość solidną resztkę innych bayanusów winiarskich - jak się zapieniły to wlałem i zamieszałem w baniaku. To było około 22 wieczorem, do rana nie zastartowało ale ma prawo jeszcze się "przymierzać". Ale jak nie wystartuje do okolic wieczora to się zestracham nie na żarty. Nie mam aktualnie bayanusów na restart. Pytanie brzmi: jest jakiś niewirtualny sklep we Wrocławiu lub okolicach, gdzie mogę awaryjnie kupić torebkę winiarskich bayanusów instant (znaczy aktywnych)? Ostatecznie też mogę odkupić paczuszkę od kogoś, komu zbywa. Jeśli nie odpali do wieczora to zrobi się gorącą i być może będę musiał zaprawiać. Warto byłoby te drożdże już mieć pod ręką... Proszę o słowo pocieszenia oraz o wskazówki :D

Dodam, że surowiec został częściowo zgnieciony i sparzony wrzątkiem bo odtwarzałem krok po kroku recepturę, która w istocie była improwizacją. Nie ma tam więc żadnej wrednej mikroflory. Pierwsze drodże MOGŁY zostać ubite nieco zbyt wysoką temperaturą bo MOGŁEM je za wcześnie wsypać (choć wydawało mi się, że temperatura jest OK, dzika róża odpaliła choć była robiona równolegle i podobnym sposobem). Za drugim razem z kolei tych bayanusów MOGŁO być trochę za mało więc może trzeba dłużej poczekać na start - może dam nastawowi czas do jutra? Ale jak coś to jutro muszę mieć aktywne bayanusy na podorędziu...
Odpowiedz
#2
Witam, faktycznie nie było Cię kilka miesięcy.
Natomiast jeżeli chodzi o wino (rozumiem że nie siarkowałeś owoców, bo to by było najprostsze wytłumaczenie), najprostsze co możesz zrobić od ręki to odlać z 1/2litra / litr - wina pracującego do osobnego naczynia, dodać taką samą ilość nastawu głogowego, poczekać co się będzie działo, jak będzie pracowało to dodać następna porcję głogowego (tak jak przy hartowaniu drożdży), no i po 3-4 godzinach połączyć z nastawem podstawowym. Wina są o podobnym charakterze, więc nie wpłyną na zmianę smaku:).
Lech
Odpowiedz
#3
Dzięki za odpowiedź, może to będzie jakieś wyjście choć DR nastawiłem na aromatic wine complex a nie na bayanusach więc pewnie będę musiał pozmieniać "tabelkę dosładzania" do tego wina (robię w Excelu :D
Mimo wszystko liczę jeszcze na to że to wystartuje lub że zdobędę na szybko aktywne bayanusy. Te nocne drożdże zapracowały na owym głogowym nastawie (rozwodnionym) więc można zakładać niemal na 100%, że się teraz namnażają i powinny zacząć w ciągu doby pracować (owoców nie siarkowałem tym razem, tylko sparzyłem). Jak nie zadziałają do nocy/rana to jutro muszę już koniecznie zdobyć bayanusy i stąd pytanie, czy w jakimś wrocławskim sklepie je kupię od ręki. Może zadzwonię do sklepu i zapytam... :)
Dużo pisaniny o jednym zagrożonym nastawie ale przeżycie jest dość stresujące, bo przeceż uzbierać ponad 7 kg głogu to jest dzień z życia (co prawda zbierałem po kilogramie wracając rowerem przez pola z roboty, najwięcej za jednym razem uzbierałem 1975 g).

Ufff, dzwoniłem do żony i mówi że się podniosło i bulgocze więc najprawdopodobniej zadziałały te awaryjne "bajanusy" z nocy a w sumie to może i pierwsze i drugie w końcu się namnożyły i pracują aż miło. No ale było gorąco.
Co do mojej małej aktywności to sprawa jest prosta - wina nastawiam jesienią, poza sezonem tylko czasem coś sobie przepompuję czy zdegustuję.
Latem zrobiłem tylko ponad 20 litrów mocnej cukrówy na której robię teraz całymi wiadrami wyciągi ze świeżych surowców zielarskich - np. z korzenia arcydzięgla (bardzo wszechstonny a bezpieczny "chabaź") a nawet z korzenia berberysu (opisy działania farmakologicznego berberyny są doprawdy intrygujące :D Może kogoś dziwić "po co komuś 5 litrów wina arcydzięglowego" ale mam w otoczeniu osoby którym bardzo się ono przydaje (bardzo wyraźnie pomaga kontrolować dość poważne schorzenia). Dwa litry schodzą dość szybko... ;)
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#4
Oj tam, oj tam, pisz o swoich produkcjach, bo sądzę że mogą się przydać innym schorowanym lub zdrowym profilaktycznie, a czasami nalewki też można wyprodukować które są bardzo dobre zarówno do smaku jak i do leczenia :).
Jeśli ruszyło, to OK, bayanusy to raczej drożdże które jak przez szkło widzą cukier to przeżrą szkło :diabelek:.
Lech
Odpowiedz
#5
Ja bym wszystko rozumiał, ale naprawdę proponowałbym nie opowiadać, że to są artykuły lecznicze, bo jeszcze ktoś uwierzy.



Skocz do: