Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Babcia prosiła zapytać o siarkowodór
#1
Moja babcia robi wino z winogron. W tym roku jest 10 baniaków. Wino z jednego baniaka śmierdzi siarkowodorem. Dlaczego? Czy to jest groźne?
Babcia jest zaniepokojana i prosiła mnie o pomoc, więc zwracam się do was kochani forumowicze.

Pozdrawiam Marcin i jego Babcia
Odpowiedz
#2
Bardzo nieprzyjemne, słabo groźne. Wino obciągnij znad osadu, a potem zanurz w winie jakiś miedziany przedmiot (miedziany, nie mosiężny czy z innego stopu - np. wrzuć kilka kawałków rury do co). Po kilku - kilkunastu godzinach zapaszek siarkowodoru zniknie.
Odpowiedz
#3
Po pierwsze: - najbardziej dostępnym żródłem miedzi są przewody elektryczne. Jesli masz z 1 m.b. przewodu to wystarczy zdjąć izolację, umyć i włożyć do balona.

Po drugie - temat jest uniwersalny a nie specyficzny dla win gronowych, czy z winogron - przenoszę.
Odpowiedz
#4
Wg Cieślaka - wino trzeba dobrze przewietrzyć.

Zetknąłem się z tym zapachem właśnie przy winogronowym czerwonym. Po przelaniu/dekantacji zapach jakby mniejszy. Niedługo będę raz jeszcze dekantował to niuchnę :)
Odpowiedz
#5
U mnie zapach ten wystąpił jak robiłem piwo i zamiast niegazowanej wody źródlanej dodałem zwykłej kranówy z dużą zawartością chloru (chociaż była przegotowana). Na początku nic się nie działo, ale jak do tego wszystkiego dodałem pożywki dla drożdży to zaczął się wydzielać ten okropny zapach i trwało to ponad 10 dni - praktycznie do wyczerpania zapasu cukru w nastawie.
Odpowiedz
#6
Odkopię temat, ale miałem do czynienia z siarkowodorem. Faktycznie miedź pomaga, ale nie jest to dobry pomysł, wzbogacać wino w metale ciężkie... Są szkodliwe dla zdrowia. Najlepiej odlać trochę, wrzucić miedź, zamknąć szczelnie i po godzince, dwóch sprawdzić czy zapach zniknął. I wylać próbkę.
Mi przewietrzenie pomogło, zrobiłem je jeszcze przed końcem burzliwej fermentacji.
Odpowiedz
#7
Jeśli by miedz była szkodliwa to wszyscy, którzy mają rury do wody z miedzi są potencjalnie zagrożeni :) A jeśli masz na myśli , reakcje z alkoholem to nadmieniam, że wiele destylarni i piwowarni jest oparta na instalacji miedzianej i nie mam na myśli prywatnej inicjatywy.
Odpowiedz
#8
Chemię miałem w szkole dawno i jeżeli błądzę niech mnie ktoś poprawi.
W omawianej sytuacji nie wprowadzamy miedzi do wina a usuwamy z niego siarkowodór. Siarka reaguje z miedzią i tworzy nierozpuszczalny w wodzie siarczek miedzi, który w większości pozostaje na powierzchni miedzi. Aby jej ponownie użyć dobrze jest ją oczyścić. Na przykład przez kąpiel w roztworze wody, octu (lub kwasku cytrynowego) i wody utleninej.
Odpowiedz
#9
Flameo ma trochę racji - miedź wprowadzona do organizmu odkłada się w mózgu, nie wydala i szkodzi. Szczegółów nie znam, nie jestem lekarzem, ale wiem na pewno, że ostrożność jest wysoce wskazana.
Użycie kawałka metalicznej miedzi (wystarczy przetrzeć ostrą szmatką) jest zupełnie bezpieczne, również użycie np. Kupzitu, pod warunkiem, że zgodne z instrukcją. Nie wolno natomiast wprowadzać do wina Cu++ w postaci np. CuSO4 - bardzo łatwo przesadzić, a skutki mogą być wredne.
Odpowiedz
#10
A ja myślałem, że miedź jest normalnie metabolizowana w organizmie, i tylko u chorych cierpiących na chorobę Wilsona odkłada się ( tzw. pierścienie Kaysera i Fleischera.)
Odpowiedz
#11
(11-12-2007, 08:29)DarekRz napisał(a): Po pierwsze: - najbardziej dostępnym żródłem miedzi są przewody elektryczne. Jesli masz z 1 m.b. przewodu to wystarczy zdjąć izolację, umyć i włożyć do balona.
W szczególności jeśli to dobry przewód i żyły będą wykonane ze splotu a nie z jednego kawałka, to po oskórowaniu zaginasz końcówki a całość rozchylasz na wzór koszyczka, co by zwiększyć powierzchnię - u mnie kilkanaście godzin w damie 5L, gdzie zamieszać butlą miałem jak na początku testu i na końcu, i jaj nie czuć :szampan: No i kabla zużyłem jakieś 10cm.
Odpowiedz
#12
Odświeżę temat. Problem który miałem z winem śliwkowym, czyli zapach zgniłych jak zniknął dzięki napowietrzaniu- kilkunastokrotne przelewania z butli do butli przez lejek, w dobrze wentylowanym pokoju (przy otwartych oknach).

Stosowałem miedź na małej próbce- kabel miedziany ale efekt był nie aż tak dobry.

Uwzględniając rewelacyjny smak gotowego wina, i zerowe ryzyko uszczerbku na zdrowiu przy napowietrzaniu, zalecam tą metodę.

Jak się cieszę, że nie wylałem tego wina w czasie fermentacji :big:
Odpowiedz
#13
Robię winko w 5 l baniaczku z soku brzozowego z dodatkiem soku pomarańczy. Smród jaj zaczął wychodzić w 3 dniu, obecnie jest 4 i nie znika. Pożywka była więc raczej nie jest powodem brak karmienia drożdży. Czytam Wasze porady i się zastanawiam czy to napowietrzanie jest dozwolone podczas burzliwej fermentacji czy warto poczekać aż zwolni?
Odpowiedz
#14
Witajcie. Pozwoliłem sobie odkopać ten temat bo znalazłem w nim dużo info ale nie wszystko.

Ale po kolei. Nastawiłem wino z mirabelki. Na początku fermentacja z miazdze z dodatkiem pekto i pirosiarczynu potasu - którego niestety sypnęło mi się za dużo ( taka dobra waga...).
Po 4 dniach w wiadrze wycisnąłem sok zrobiłem co tam trzeba i dałem do balona. W nocy spokój, rano widze zaczęło pracować. Wieczorem wracam a tam smród jak by mi się ktoś ze...rał w kącie ( pierwsze wrażenie) potem stwierdziliśmy że śmierdzi "zbukiem" . Po analizie wielu for wiem że popełniłem błąd z piro. I chcę to naprawić. Na dzień dzisiejszy wino jest trzeci ( 3) dzień w baniaku więc burzliwa fermentacja w pełni.

I moje pytanie brzmi. Czy przelewanie/napowietrzanie/wietrzenie powinienem zacząć już teraz czy wstrzymać się niech burzliwa fermentacja się skończy.
Mam nadzieje że ktoś zerknie do tego tematu i mi pomoże bo śmierdzi mi w pokoju niemiłosiernie :D
Odpowiedz
#15
Na smród przelewanie nie pomoże ale dodatek miedzi czyni cuda.
Odpowiedz
#16
Wrzuć na pewien czas do pojemnika z nastawem kawałek drutu miedzianego. Pomoże.
Odpowiedz
#17
Czy ta metoda ewentualnie ma szansę pomóc w przypadku niesiarkowanego czarnego bzu?
Odpowiedz
#18
Właśnie nastawiłem głóg w dwóch wiaderkach i suszowe-zimowe (daktyle, rodzynki, tarnina, aronia) w trzecim wiadrze. Na początku z każdego czadziło trochę H2S a teraz już tylko z głogowych baniaków, susz już pachnie przyjemnie. Tak samo było z matkami na te nastawy - czuć z nich było delikatnie siarkowodór ale po kolejnej dobie pachniało właściwie wyłącznie drożdżami. Pożywki użyłem, więc chyba nie jest to niedobór azotu... w głogowym zostało trochę piro po myciu owoców - może drożdże metabolizują te resztki do H2S? Tak czy inaczej nic strasznego, jak coś użyjemy miedzi. Nie na darmo alembiki też są z miedzi - metal bardzo reaktywny :)
Odpowiedz
#19
Lub natlenianie tlenem
Piwo lepsze od chleba bo gryźć nie trzeba.
Odpowiedz
#20
Raz czuć z głogu tym H2S bardziej, raz mniej lub prawie wcale.
Napowietrzanie to równorzędna metoda "przepędzenia" tego smrodu, stosuje się ją jako wstępną metodę oczyszczania wody z ujęć podziemnych (takie rozpryski-fontanny się robi w odpowiednich halach).
Odpowiedz
#21
Piszecie o metodach jak sobie radzić z siarkowodorem, a czy ktoś zna przyczynę dlaczego tak się dzieje? Nie miałem z tym nigdy do czynienia a jak wiadomo lepiej zapobiegać niż leczyć :D
Odpowiedz
#22
Siarkowodór pojawiający się czasem podczas fermentacji witbiera, skutecznie usuwam poprzez wrzucenie kawałka miedzianej rurki do brzeczki (oczywiście wcześniej wyparzam). Może i w winie by ten zabieg zadziałał?

Dlaczego tak się dzieje? W piwie jest to problem związany z :
- zakażeniem bakteryjnym,
- wadliwym szczepem drożdży użytych do fermentacji,
- niedokończoną fermentacją.

Czy w przypadku win jest podobnie, tego nie wiem.




Skocz do: