Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Miałem dzisiaj przyjemność spotkać się przelotem z Bogusiem i dostało mi się:
- półdwójniaczek z beczki,
- trójniak starobeczkowy,
- 2 piweczka (różne) z serii London Ale,
- Burton Ale.
To ostatnie miało wystrzelić dzisiaj, ale dla czystości przyjemności degustacji zmuszony jestem ją odłożyć.
Dzięki Boguś za otrzymane specyjały. Degustacje w najbliższym czasie.
Odpowiedz
Nie ma problemu. Krzysiek też powinien dostać podobny zestaw na dniach, to będzie można zestawić recenzje.
Odpowiedz
Boguś a kiedy butelkowałeś te piwa? Jaką one mają moc?
Odpowiedz
Są z sierpnia, moc zgodną z historyczną, więc lekka 8 London i pełna 9 Burton, hehe
Odpowiedz
Benedyktynka czerwcowa 2012 42-3%
Barwa: jasnozłota. Klarowność idealna.
Aromat: dość ostry, ziołowy z dominacją arcydzięgla. Potem kardamon i może tatarak.
Smak: słodki smak cukrowego syropu ustępuje bardzo szybko intensywnemu pieczeniu (w tle jest też jakaś goryczka). To moc kardamonu. Reszta jest gdzieś w tle. Finisz jest bardzo długi i mniej „monosmakowy”. Przyjemny i zakończony delikatną słodkością. Trunek jest wybitnie rozgrzewający. Myślę, że z racji swojego wieku zyska jeszcze z czasem, złagodnieje troszkę i się lepiej ułoży. Trunek przypomina mi moją „Kardamonkę” (mniej słodką i z dodatkiem skórki cytrynowej tylko). Jest jednak bogatszy w smaku i o większym potencjale.

Starka Miodowa 49%
Barwa: złota, niezbyt ciemna jak na starkę. Klarowność idealna, ale na dnie zebrało się sporo osadu. Łzy umiarkowanie oleiste
Aromat: bezpośrednio po nalaniu do kieliszka niezbyt zachęcający. Jakby nieco przykiśnięty czy zatęchły placek, czy ciasteczka. Zakładam, że spowodował go osad z dna, być może pochodzenia częściowo drożdżowego. Jednak już po dość krótkim przewietrzeniu zanika on niemal zupełnie. Na pierwszy plan wysuwa się wosk pszczeli, dość intensywny, towarzyszą mu aromaty drewna liściastego, nadające trunkowi wrażenia wytrawnego i lekkiego z wyczuwalną ostrością. Obecne są też wspominane nuty ciasteczek, ale już całkiem przyjemne.
Smak: od razu napiszę, że trunek jest nieco dziwny co do swojego charakteru. Zaraz po pierwszym słodkawym kontakcie pojawia się spora ostrość (jak na 49% nie powinno to być zaskoczeniem) i delikatne kwiatowe niemal doznania smakowe, typowe dla lekkich trunków, by zaraz ustąpić nieco cięższej słodkości pochodzącej zarówno z beczki, jak i surowca z jakiego sporządzono starkę. Finisz długi z dominacją tanin z beczki, ale z dużym udziałem ciastek. Bardzo długi, rozgrzewający i przyjemny, powiedziałbym wytrawny w swym charakterze. W subiektywnej opinii, tak jak pisałem trunek nico dziwny, jak gdyby nie mógł się zdecydować jaki ma być – leki i czysty, czy ciężki i intensywny, ale porównując do oryginalnej Starki 10 letniej ze Szczecina (40%) jest od niej niewiele ostrzejsza i chyba bardziej bogata zarówno smakowo jak i w aromacie, mimo swej chyba pozornej lekkości. Kieliszek oddaje bardzo przyjemne dębowe aromaty. Brawo. Chyba najlepsza z Twoich starek.
Odpowiedz
Dwa dni temu otrzymałem ( że też zawsze jak co lepsze to w maluteńkiej buteleczce !!) coś od Naczelnego Zielennika Forumowego. Oczywiście jak zwykle bez nazwy wg zasady "zgadnij kotku co mam w środku". Otwarłem i wraz z Ulubioną Żoną krzyknęliśmy "kawa". trzy próby zdefiniowania reszty składników zawiodły i poddałem się. Dziś do grona próbujących doszła Szwagierka - "Kardamon" orzekła autorytatywnie. Bogim a prawdą ( tak, tak - Bogim !) nie wiem. Kolor przydymionego złota, aromat właściwy dla kawy kryjącej resztę. Smak; wg mnie pasuje na likier kawowy ale jakie dodatki...Bogi jeden wie!. Doobre !!
Dzięki8 za pamięć.
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
Ha! Cieszę się, że zagwozdka wypaliła. Składniki podstawowe to wódka, alkohol 60% (winny biały) do tego nalew na skórki cytrynowe do limoncino (a właściwie po odlaniu skórek) 50%, w całości macerowane ziarna kawy Etiopia Arabica (35 ziaren na ćwiartkę) i potem dosłodzenie syropem. Tak mało, a tak wiele. Cały interes 37.5%, więc nie tak słaby jak likiery, ale to zasługa krycia kawy i winiaku.
Odpowiedz
Jęzor odwykły od trunków, ale w końcu trzeba zacząć żyć.

Na pokładzie Burton Ale, ekstrakt 17, moc 9.2.
Psssssssyyyyyttt porządny przy otwieraniu i 2-3 mm pianki na powierzchni.
Lane po ściance dało pianki białej ok. 1 cm. Po 2-3 minutach spadła do 2 mm i tak trwa.
Pachnie podobnie do mojego stouta na miodzie, ale więcej matu w tym zapachu i wątków chmielowych.
Kolor - ciemny dostojny brąz.
Smaki - bilans mocy do aromatów bardzo sympatyczny. Aromaty? Czym żeś to Boguś uzyskał tak przyjemny smak? Chmielu tu czuję sporo aromatycznego, a na długim jęzorze jakby miodu echa. Miód i to pewnie gryczany chociaż go niewiele. Nie potrafię określić, ale coś w tym piwku jest jeszcze chociaż obstawiam aromaty chmielowe na pierwszym miejscu.
Lubię piwa z wyczuwalną słodyczą, a to jej nie ma chociaż jest na pograniczu. Kto wie czy 14 ziarenek cukru (taki żart) by nie uczyniło tego piwa dla mnie idealnym.
Po dłuższym zastanowieniu się (czyt. kilku łyczkach) jednak bym go nie dosładzał. Jest pyszne.
Trudzę się tu już kilka (naście) dobrych minut, a pianki ok. 2 mm na powierzchni utrzymuje się uparcie.
Podsumowując - naprawdę smaczne ekstraktywne piwo z szeroką gamą przyjemnych aromatów (chmielowych?) i bardzo długim ogonie różnych smaków na podkładzie miodowym.
Siadło mi to piwko i aż szkoda, że butelka ma ograniczoną pojemność.

Jestem na etapie pewnego rodzaju znudzenia nalewkami. Boguś - może jakieś korepetycje piwne w przyszłym roku? Może zaczniemy od Burtona?

PS. Chwilka minęła a aromaty na języku dalej siedzą. Ani chybi chmiele aromatyczne.
Odpowiedz
Poczekamy na opinię Krzyśka i poomawiamy temat. Też przed chwilą wysuszyłem jednego Burton'a.
Odpowiedz
Dostałem onegdaj od Bogusia pięć miodów do degustacji.
Dawno to było aż wstyd się przyznać:glowa_w_mur:
1. Czwórniak Korzenny na rzepakowym miodzie.
Całkiem wytrawny i na dokładkę czymś dokwaszony. Zawsze myślałem że takie coś pić się nie da a tu masz, całkiem dobry miodek.
Korzenie bardzo ładnie dobrane względem ilości i składu.
Korzenność czuć a składników rozeznać trudno.
2. Trójniak Lipa - Wielokwiat Dębowy.
Rozumiem że bazą była mieszanina miodu lipowego i wielokwiatowego w przypadku kiedy byłby to wielokwiat zaprawiany kwiatem lipy to lipowość była by wyczuwalna bardziej. Jeśli dębowy bo chipsami dębowymi zaprawiony to baaardzo delikatnie, ja tego posmaku beczki nie wychwytuję.
3. Trójniak Szlachecki na spadziowym miodzie. Bardzo jasny najjaśniejszy z wszystkich czyli spadź liściasta.
Że ziołami zaprawiany to czuć. Jakimi rozróżnić nie potrafię, albo tak umiejętnie mieszanka skomponowana albo zupełne egzoty których nie znam. W smaku trochę wermut przypomina.
4. Trójniak na nawłociowym miodzie. Odfermentowany prawidłowo jak na trójniaka przystoi.
5. Półdwójnak Dębowy na mieszance miodów : mniszek, wielokwiat, akacja, spadź.
Słabo odfermentowany, powinien być słodszy niż dwójniak.
I tu uwaga ogólna do wszystkich miodów. Przekwaszone są jak na mój gust strasznie. W trójniakach nie czuć słodkości wcale a nie wszystkie do końca odfermentowane. W półdwójniaku troszkę słodkości czuć ale gęba tak kwaskiem wyżarta jakbym słój solidny korniszonów zżarł i marynatą zapił.
W konkurencji zdecydowanie wygrywa czwórniak w którym tego zajzajeru jest najmniej.
Jeśli mogę coś radzić, lubisz kwaśne zrób berberysiaka, żurawinaka a choćby i porzeczniaka. Może one nawet kwaśniejsze na pierwszy smak ale ta kwaśność jest piękna, z natury owocu wypływa i dziur w języku nie wypala.
To tak bez podlizywania ze szczerego serca.
Jacek
Odpowiedz
Dzięki uprzejmości Bogusia otrzymałem trzy trunki:

1. Miód pitny trójniak Lipa-wielokwiat - temp degustacji 20 st C. Kolor słomkowy, klarowny. Wyraźny lipowy aromat. Niewyczuwalny zapach. Wyraźny smak lipy. Beczki ja nie czuję. Wyczuwalny posmak alkoholu. Jak trochę dojrzeje będzie bardzo dobry.

2. Piwo Burton Ale - temp degustacji 12 st C. Przy otwarciu niewielkie nagazowanie. Po nalaniu piana grubobańkowa, dośc obfita ale nietrwała. Kolor ciemno-miedziany. Piwo lekko mętne. Zapach słodowo-miodowy. Wyczuwalny aromat chmielu. Piwo o wytrawnym posmaku, umiarkowana goryczka. Moc niewyczuwalna. Smak pełny słodowy z wyraźną nutą miodowo-karmelową. Finisz dość krótki.

3. Piwo London Ale - temepratura degustacji 12 st C. Przy otwarciu nagazowanie średnie. Piana obfita, grubobańkowa, nietrwała. Kolor miedziany. Zapach ubogi, słodowo-chmielowy. Piwo lekko mętne. Moc niewyczuwalna. Smak słodowy. Goryczka umiarkowana.

Wszystkie trunki są smaczne choć moim zdaniem wymagają jeszcze dojrzewania.
Odpowiedz
Cieszę się, że znalazł się czas. A teraz się odniosę.

@R-Jacek: czwórniak, to te składniki, o których pisałem w jednym wątku, dodatkowo kwasek/pożywka. Lipa-wielokwiat odfermentował do 9 blg, a potem siedział w beczce, z tym że dostałeś pierwszą partię, Krzysiek też dostał tę wersję, druga była b. dębowa, 5g kwasku było-może za dużo? Trójniak szlachecki, bez kwasku kompletnie i bez ziół czy przypraw, zjechał na 5 blg i do beczki-podejrzewam, że stąd egzotyka:D. O nawłociowym nie napisałeś, więc rozumiem, że beznadziejny-ja przynajmniej tak uważam, choć bez kwasku, półdwójniak (połączenie dwójniaka i trójniaka, naturalnie beczka, bez kwasku znów). Reasumując, kwasek usunąć w ogóle? Co radzisz? Niedługo wyślę czysty lipowy oraz czysty wielokwiat (bez kwasku) oraz nektar miodowy z beczki.

Edit: zaraz po pracy zeszliśmy z Trusiem do piwnicy: jedyny przekwaszony i beznadziejny miód to nawłoć, lipa-wielokwiat lekko kwaskowaty tylko, ale b.dobry, natomiast półdwójniak obojgu nam smakował najlepiej i zmienił się na korzyść. Ale znowuż trójniak szlachecki zmienił się na niekorzyść, i choć jest lepszy od nawłociowego, nie jest za dobry, i owszem jest kwaśny (na szczęście została go tylko jedna butelka).

@Krzysztof: miód jeszcze się nie dosiedział w beczce, stąd słaby aromat. Piwa cały czas dojrzewają, ale chciałem Ci podesłać młode, że są już pijalne. Jeśli chodzi o gorycz, wg obliczeń IBU dla Burton'a 58.9, chmiele podawałem w wątku, poza tym miód wielokwiatowy, w London znowu odgrywają rolę zielone pomarańcze i kolendra, chmiele tylko dwa, tak więc podejrzewam, że te nuty dopiero się będą rozwijać. Cieszy mnie bardzo, że alkohol po raz kolejny udało się ukryć.

Dzięki wielkie za opinie i czekam na dalsze, oraz rady.
Odpowiedz
Gnębią mnie te Twoje miodki. Nie po to je robiłeś żeby miały być nie dobre.
Zostawiam dziś buteleczki otwarte, tylko siateczką przykryte żeby jakie muchi nie wlazły. Niech tak z dobę postoją.
Może wcale nie o kwas tu chodzi.
Jacek

Edit: Miody już pachną i smakują jak miody. Co miało wywietrzeć to wywietrzało.
Odpowiedz
Doleciał do mnie miodek o barwie ciemnoczerwonej, wiśniowej. Aromat winny, kwiatowy, słodki, nuty cynamonu, goździków i miodu. W smaku lekko kwaskowy, słodycz minimalna, przyjemna delikatna goryczka, łagodny mat na języku i w ustach ( jaki daje tarnina) , alkohol niewyczuwalny.

Wychodzi z tego, że to taniniak/ czrnobeziak na miodzie nawłociowym z beczki :):).

Bardzo dziękuję za "ulubiony rebusik". Zemsta będzie na pewno:).

No, a teraz pochwal się z czego ten trunek. Resztę zostawiam do smakowania po Twoim opisie.

Odpowiedz
Paweł zasugerował się Jackiem, a to był hipokras na ziołach z Lyon'u, też uważam że mieszanka bardzo ładnie połączyła się z winem, elementy miodu dał cukier trzcinowy.
Odpowiedz
Niestety Paweł nie sugerował się Jackiem tylko swoim nochalem i jęzorem:D

Podaj skład tej mieszanki- jeśli możesz.

Odpowiedz
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid253289
Odpowiedz
Na dziś testuję miód pitny, który doszedł do mnie kilka miesięcy temu.
Pierwotnie był zupełnie mętny, choć już nie fermentował. Był przeze mnie jednokrotnie zlewany. Obecnie także pojawiło się na dnie nieco osadu.
Barwa dość jasna jak na miód, bladozłota. Lekka mgiełka, prawdopodobnie powstała z poderwanego z dna osadu.
Aromat – po pewnym przewietrzeniu nadal wyraźnie drożdżowy. Mdławo-kwaskowaty. Poza tym pewne nuty… powiedziałbym czegoś słodkiego i przypieczonego (karmelizowanego?). Czyżbym miał do czynienia z miodem syconym? Osobiście takiego jeszcze nie robiłem, więc trudno mi zgadywać. Owocowo- korzenne dodatki nie są dla mnie uchwytne. Alkohol też się nie narzuca.
Teraz nieco uprzedzę wydarzenie: Pomiar cukromierzem wskazał ponad 25 Blg!
W smaku początkowo dużo, a nawet bardzo dużo słodyczy i łagodności. Zostaje to dość szybko skontrowane lekkim pieczeniem i szczypaniem w gardle. Prawdopodobnie przyczyną jest kwasek, a nie alkohol, choć pewności kierując się tyko smakiem nie mam. Nadmiar cukru może mieć też w tym swój udział. Produkt wyraźnie miodowy w smaku (finisz). Drożdże też wyraźne, ale jakoś nie odrzucają. Zakładam, że to trunek bardzo młody i nie ułożony, ale cechy typowe dla młodych miodów nie są aż tak wyraźne jakbym się spodziewał. Może zostały zamaskowane przez wysoką słodycz. Alkoholu nie jest w nim raczej wiele. Na półtoraka nie wygląda, na co wskazywałby poziom cukrów. Już prędzej na niedofermentowanego dwójniaka, albo na trójniaka w którym fermentacja stanęła przy ok. 5% alkoholu.. Ciekawy jestem z czym miałem do czynienia.
To już była ostatnia próbka z wcześniejszej dostawy.
Odpowiedz
Kiedyś, wieki już temu otrzymałem od Bogusia dwie imbirówki i spróbuję coś o nich napisać:

Jasna imbirówka

Jasno słomkowa,klarowna, gęsta-likier sobie myślę.W zapachu imbir i cytryna. W smaku super przyjemny likierek o ostrym zabarwieniu- czyżby dodatkowo jakiś pieprz? nie, bardziej chili? Cytryna w tle. Bardzo miły pikantny likierek imbirowy.

Ciemna imbirówka

Kolor ciemny bursztyn,klarowna, w zapachu imbir i zioła. Bardziej ziołowe uderzenie na początku i ostrość imbiru i chyba piołun? Nie jestem znawcą takim jak Boguś nawet w dziesiątej części pewnie ziół ale moc lub piołun fajnie się komponuje w nalewie. Słodycz ok,potem imbir i piołunowaty ogon.
Dzięki Boguś za twe specjały które już trochę u mnie poleżały :D
Odpowiedz
Podobny zestaw, ale całkiem niedawno:P dostał Iuglans więc poczekajmy na jego opinie, żebym mu nic czasem nie chlapnął.
Odpowiedz
Onegdajszego czasu przyznałem się, że nie miałem do czynienia z imbirówkami. W odpowiedzi Psor Bogi przysłał dwie pięćdziesiątki. Akurat napatoczyła się siostra mojej Ulubionej więc dwa kieliszki,..i po sprawie... Minęło ze dwa tygodnie, a może więcej...
No cóż o kolorze nie napiszę więcej niż to co pamiętam, jedna była jasna w tonacji żółtej, druga ciemniejsza w tonacji czerwonawej. Pierwsza; podejrzewałem lukrecję, cytryny za bardzo nie pamiętam ale imbir i owszem. Kąśliwe w smaku. Ogon więcej niż średni jak to w gęstych słodkich trunkach, z przewagą słodko gorzkich tonów.
Ciemniiejsza; Zdecydowanie sassafras tak intensywny, że zastanawiałbym się czy to nie sassafrasówka z imbirem. W moim mniemaniu lepsza od jasnej, bo mniej kąśliwa, ale jak mawiali Rosjanie z Romy; "de gustibus non est disputandum" Dzięki za lekcje imbirową i sorki za zwłokę.
b.
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
Odnośnie jasnej imbirówki, nie wiem skąd aromaty ostre, pikantne. Cukier, imbir-świeżo tarty-więc celuję w tę kwestię, cytryny, woda i spirytus, ciemna to dobrze znana imbirówka z sassafrasem, gdzie ów się uwidacznia coraz bardziej i bardziej i pewnie tak jak Iuglans pisze, staje się sassafrasówką z imbirem niż odwrotnie.
Odpowiedz
(23-10-2012, 19:47)R-Jacek napisał(a): Dostałem onegdaj od Bogusia pięć miodów do degustacji.
Dawno to było aż wstyd się przyznać:glowa_w_mur:

Jak to jest, ze we dwóch zawsze raźniej? Bardzo mnie cieszy, że nie jestem jedyny. Cholera, niedługo rok minie, a ja... Boguś, żebyś wiedział: nie wyżłopałem, stoi i czeka. Musi się w końcu doczekać.
Odpowiedz
Jak się doczeka, to poleci następna. Ważne, że obaj pamiętamy:P
Odpowiedz
(10-11-2012, 20:29)Bogi napisał(a): Jak się doczeka, to poleci następna. Ważne, że obaj pamiętamy:P
Ja to mam pod ręką - dosłownie - pod lewą, w szafeńca. Tylko sięgnąć i...
Ale szacunek nakazuje ZDEGUSTOWAĆ, nie WYPIĆ.
Piję, dziś akurat, Glenliveta 12YO. Nawet daje radę. Ma jedną poważną wadę - Ballantines smakuje po nim, jak podły bimber.
Odpowiedz



Skocz do: