Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
Jak Ci smakuje Glenlivet, zaopatrz się w Royal Lochnagar, to jest dopiero rodzynek.
Odpowiedz
Podwisłoczański Speyside Single Cask Scotch Whisky
Barwa: niezbyt ciemne, ale bardzo ładne złoto, w toni pływa sporo zawieszonego pyłku. Łzy pojedyncze, grube, oleiste.
Aromat: dużo dębu, suchego, niezbyt przypalonego. Sporo ostrości, być może od alkoholu. Trunek zapowiada się wybitnie wytrawny.
Smak: procent jest na pewno spory (przypuszczam, że sporo ponad 40), ale pierwszy kontakt jest niemal delikatny, słodkawy. Jestem przekonany, że to zasługa dębu, raczej nie słodu. Dopiero potem pojawia się ostrość i spora ilość garbników. Trunek silnie rozgrzewa, ale nie zatyka, Jest dobrze ułożony, smaczny i w moim guście, jednak jak na whisky niezbyt typowy przynajmniej z tych które znam (słodowy charakter raczej niezbyt wyczuwalny, tak jak i ślady wędzenia torfem),, ale bywają one różne, więc nie narzekam, tym bardziej, że trunek zacny. Od początku nie mogłem się pozbyć odczucia deja vu. Coś już podobnego piłem od Ciebie. Zacząłem szukać po notatkach i trafiłem na Twoja Starkę 10 y.o. W zasadzie treść opisu tej starki można by wkleić tu . Przypuszczam, że destylat bazowy tej whisky upodobnił się do tamtej starki za sprawą wspólnej beczki, która to niewątpliwie zdominowała charakter obu trunków

Chartreuse Jaune 43%
Barwa żółta, intensywna z delikatną nutą zieleni. W sumie chyba coś takiego nazywa się chartreuse  W toni pływa sporo drobniuteńkiej zawiesiny, choć klarowność jest zachowana.
Aromat: złożony, nic nie dominuje zbytnio. Jest pewna dusząca ostrość, która po przewietrzeniu ustępuje. Prawdopodobnie pochodzenia ziołowego. Generalnie zapach ziół układa się w coś co mi przypomina jedną z moich ziołówek, chyba Złotą Wodę, z tego co pamiętam. Miała podobny aromat w pewnym okresie i niezbyt mi pasował. Trudny do określenia, kojarzący mi się z wilgotną ściółką leśną czy czymś podobnym, lekko mdławy.
Smak: dużo słodyczy jest skontrowane intensywnymi ziołowymi smakami wśród których delikatnie zaznacza się anyż, może jeszcze arcydzięgiel. Wg mnie bardzo udana kompozycja, ale ostrości jest sporo. Pewnie trunek nie jest zbyt wiekowy. Finisz długi, intensywny – wyrazista pikantność połączona z elegancką słodkością – taką. .. ziołowo-miodową jak gdyby. W smaku decydowanie bardziej mi odpowiada, niż w zapachu, a z czasem pewnie będzie jeszcze lepsza. Doskonałe wg mnie wyważenie słodkości i intensywności pochodzącej od ziół i przypraw. Trunek zdecydowanie udany.

Goldwasser 42%
Barwa: Bardzo blada, żółtawa, na dnie sporo luźnego osadu, łatwo się podnoszącego.
Aromat: dość intensywny, główna nuta nieco dziwna, nie potrafię jej jednoznacznie zidentyfikować. Poza tym skórka cytrynowa. W tle coś z: gałki muszkatołowej, imbiru, może też tataraku. Generalnie, tak jak już pisałem nieco dziwny to zapach.
Smak: umiarkowanie słodki likier z wyraźnymi piekącymi i lekko goryczkowymi nutami, jakby od albedo skórek, czy pestek. Nie potrafię określić po smaku głównych składników. Trunek silnie rozgrzewa, ale nie jest zbyt ostry jeśli chodzi o zioła i przyprawy. Jeśli ma 42% to smakuje może na 35%, nie więcej. Finisz długi, przyjemny, ściągający język. Ogólnie ciekawy, o egzotycznym dla mnie smaku.

Do kieliszka trafił Gin 45%
Barwy brak  Klarowność idealna.
Aromat: przyjemny, delikatny, ale nietypowy raczej dla Ginu. Na pierwszym miejscu delikatnie wybija się anyż, potem słodkie nuty typowe dla brandy (mam tu pewne skojarzenia z gumą balonową) i delikatne nuty ziołowe.
Smak: subtelny, dobrze zrównoważony trunek, niemal delikatny przy tej mocy. Anyż jest i to sporo, ale nie dominuje brutalnie, raczej zaznacza się słodkością. Pojawia się też delikatnie oczekiwany jałowiec i jakieś cytrusy. Ciekawy jestem czy był dodawany cynamon lub lukrecja. Niespodziewanie pojawia się też pewien posmak znany mi już ze starek i który wcześniej łączyłem z beczką, taki ciasteczkowy, nieco „przykiśnięty”. Czyżby ten trunek miał coś wspólnego z beczką? Wydaje mi się to niezbyt prawdopodobne, prędzej wynika to z jakiejś kompozycji ziół.
Tak czy inaczej bardzo udana wódka smakowa, zupełnie inna niż moje „przaśne jałowcówki”. Poleciłbym raczej do delektowania się nią solo niż do toniku, choć poświęciłem nieco Twojego Ginu do zmieszania z Kinleyem i efekt też był doskonały.
Odpowiedz
Nektar miodowy 3 - jasno żółty ze zdecydowanym aromatem anyżu, dodatek suszonych owoców, nuty kawy i miodu. W smaku kwaskowy, lekka słodycz i smak ziół. Moc zdecydowanie zbyt mała. Słowem nektar z pasieki.

Owoce z pieprzem- zapowiada się ciekawie! Barwa tego trunku jest brązowa, lekko mętna. Aromat kwiatów, ajeru, ziół i miodu. Moc dobrana właściwie- w smaku najpierw słodycz dobrze złamana kwasowością, dalej- znowu kwiatki i mieszanina smaku śliwki, jabłka, tataraku, anyżu. Po łyku przyjemny, delikatny mat na języku, ostrości pieprzu brak- co myślę było zamierzone. Mógłbym dalej zgadywać ale najlepiej będzie jak Bogi sam napisze o składzie tego, dobrego trunku.

Piwa w lodówce czekają, aż mnie chandra najdzie i wtedy napiszę parę słów.

Bardzo dziękuję i pozdrawiam.



Odpowiedz
London Ale 8.1%, ekstrakt 15, urodzone 08-08-2012 r.

Pssssyt jak trzeba, piana gruba bardzo krótka. Kolorek - pastelowy brązik.
Fajnie dobrana relacja chmieli aromatycznych do goryczkowych z przewagą tych pierwszych, a to wszystko na łagodnym słodzie.
Poukładane tak, że deklarowanej mocy nie czuć.

Generalnie to takie pastelowe piwo. Zapach, kolor, smaki pastelowe. Na dłuższym finiszu aromaty chmielowe. Przyjemnie się piło i szkoda, że już dno.

Dzięki Boguś za dzisiejszą ucztę.
Odpowiedz
(31-12-2012, 23:35)tata1959 napisał(a): ..........

Generalnie to takie pastelowe piwo. Zapach, kolor, smaki pastelowe.........

Zaintrygowało mnie to określenie. I o ile kolor potrafię sobie wyobrazić, to z zapachem i smakiem mam poważny problem.
Wiem że czasami trudno jest przenieś na papier nasze doznania zapachowe czy smakowe, zwykle porównujemy je do już nam znanych. A tu masz, są pastelowe. Czyżby chodziło o stonowane i wygładzone smaki i aromaty? Bo jakoś nie potrafię sobie wyobrazić piwa o smaku np. czerwonym. ;)
Odpowiedz
(01-01-2013, 10:37)zbynekkk napisał(a): ........Czyżby chodziło o stonowane i wygładzone smaki i aromaty?.........
Dobrze kombinujesz.
Aksamitne zamiast pastelowe też może być.
Odpowiedz
Takie było zamierzenie, nawet jeśli chmiele były z początku wyraźne, ułagodziły je kolendra i niedojrzały owoc pomarańczy. Na wersję beczkową, należy zajrzeć do browaru:P
Odpowiedz
Wiedziałem, że jest tam kolendra oraz pomarańczka. Nie doszukałem się jednak ich smaków zupełnie, ale piwko ciekawe.
Odpowiedz
Bo one miały ułagodzić, a nie być. Tzn. pomarańcze lekko wchodzą na finiszu.
Odpowiedz
Nadrabiam zaległości:
(31-12-2012, 23:35)tata1959 napisał(a): London Ale 8.1%, ekstrakt 15, urodzone 08-08-2012 r.

Pssssyt jak trzeba, piana gruba bardzo krótka. Kolorek - brązik.
Fajnie dobrana relacja chmieli aromatycznych do goryczkowych z przewagą tych pierwszych, a to wszystko na łagodnym słodzie.
Poukładane tak, że deklarowanej mocy nie czuć.

Dokładnie jest tak jak napisał tata.
Dodam tylko, że piwo jest bardzo klarowne, a moc % ujawnia się słodyczą.

Alpejskie Jasne 7,1 %, ekstrakt 14, 19-08-2012,
Po otwarciu piana zaczęła dostojnie, powoli wyłazić z butelki. Po wlaniu do kieliszka piana szybko opada, kolorek jasny, złocisty, lekko mgilste.
Aromat i smak złożony, nuty piołunu, miodu, ziół, w tle owocowe nuty, deklarowanej mocy nie czuć. I to piwo bardzo smakowało mojej LP.
Odpowiedz
London ale miało być typowo angielskie, ale z dawnych lat, natomiast alpejskie jak najbardziej taki piwny absynt, a że absynt po francusku to kobieta, to i Paniom smakuje (ulubione piwo Trusia notabene), więc ukłony dla Żony Twojej, że też jej posmakowało.
Odpowiedz
No dobra. Nadejszła wiekopomna chwila - Boguś pewnie już stracił nadzieję, bo próbki do degustacji wysłał mi w... marcu zeszłego roku. Jakoś tak zeszło szybko, poza tym nie chciałem zacnego trunku degustować "na chybcika".
No ale w końcu usiadłem, skupiłem się i...

Dostałem dwie próbki Starki - pięcioletnią, starzoną w beczce po Cabernecie Bogusia (ciekawe jakim?) i dziesięcioletnią, starzoną w beczce po porterze.

I to tyle tytułem wstępu. Teraz konkretnie.

Starka 5 yo
Oko: słomkowo-żółta, złotawa – ciemniejsza niż kolejna w degustacji Starka 10-letnia, co spowodowała pewnie beczka po Cabernecie
Nos: dość lotna, karmelowa z wyraźnym toffi i wanilią w nosie. Po jakimś czasie pojawia się ziarno zboża, bułki drożdżowe, herbatniki. Zapach słodki, bardzo przyjemny. Jeśli miałbym go porównać z czymś, co pamiętam, to nos przypomina dziesięcioletnią Glenmorangie. Bardzo zacnie.
Usta: o ile nos sugeruje single malta, to w ustach to raczej grain. W sumie nic dziwnego, bo to przecież nie jęczmień, a (chyba) żyto. 49% alkoholu dobrze przykryte słodyczą, niezbyt trudne w piciu. Finisz średni, lekko gorzkawy, z dość wyraźnym posmakiem rozgryzionego zboża.
Podsumowanie: dlaczego takiego czegoś Boguś nie może normalnie produkować?! Bym sobie kupił i miał.
Wady: Butelka PET (to trzeba zmienić koniecznie na szkło), mało, chcę więcej.


Starka 10 yo
Oko: słomkowo-żółta, jaśniejsza niż 5-letnia poprzedniczka. Widać porter, po którym Boguś zalał beczkę Starką, nie dobarwia tak, jak Cabernet, mimo dwukrotnie dłuższego leżakowania.
Nos: jak dla mnie aromaty bardzo zbliżone do poprzedniego trunku. Karmelowo-herbatnikowo, słodko, sielankowo. Zwyczajnie miło i przyjemnie. Po jakimś czasie dołącza miód i kwiatki. Nos jednak bardziej złożony, niż poprzednio. Ciekawe, czy ze względu na portera, czy na wiek.
Usta: w ustach bardziej miękka, niż poprzednia. Pojawiają się akcenty apteczne – troszkę podobne do Tusipectu i (to w tego rodzaju trunku czuję po raz pierwszy) - absynthu. Nieco bardziej wyraźne drewno. 46,5% alkoholu mało zauważalne, przykryte nie tylko słodyczą, ale i dość solidnym „ciałem”. Finisz długi, słodki, kremowy, z leciutką goryczką. Zboża, obecnego w poprzedniej Starce nie wyczułem.
Podsumowanie: whisky single malt tej klasy kosztuje 150-200 zł za butelkę 0,7 l.
Wady: Butelka PET (j.w.), mało, chcę więcej (j.w.).

I to by było na tyle. Dzięki Boguś.


PS. Finisz tej 10 yo faktycznie jest długi. I teraz jeszcze doszły porterowe, palone posmaczki. Idź tą drogą, Bogi, idź :)

PPS. Piłem nie z "beleczego", a z porządnej Glencairn Glass, przeznaczonej do degustacji whisky. I prawie całkiem trzeźwy byłem.


       
Odpowiedz
Cieszę się, że i starki i ja, i naturalnie Ty doczekaliśmy tej "chwiłi". Myśląc, że temat będzie załatwiony szybko, zdecydowałem się na PET-y, choć one są przystosowane do alkoholu, więc nie powinny były mieć żadnego negatywnego wpływu.

Kwestia Cabernet-dostaliśmy winogrona, szczepu nikt nie znał-tak na moje zmysły najbliżej mu było do Cabernet Sauvignon, więc tak zostało. Wino wyszło bardzo ciekawe i długowieczne, dodatkowo doaromatyzowane figami i rodzynkami. Heniu pił je jakiś czas temu, my pijemy co jakiś czas, i po prostu trwa. Mam w wersji czystej, w wersji beczkowej i butelkowej. Chętnie podeślę, żeby rozwikłać zagadkę. Żadne z wersji nie uległa zmianie, to samo można powiedzieć o kolorze, bo np. w butelce osad już jest, ale kolor nadal świetlista czerwień z refleksami fioletów, różów.

Porter daje więcej do smaku i aromatu, miast barwy, ale kolor jak najbardziej naturalny (nie ma wspomagania się karmelem jak robią niektórzy, i to wielcy).

Kwestię starki porterowej rozwijam, ale widzę, że większy potencjał ma starka po miodach. Zobaczę jak wyszła #7 i wtedy trzeba się będzie na coś zdecydować. Porter z beczki to insza inszość, i głupi byłem, że się go wypijało, a trzeba było zabutelkować. Z porterem mam większe możliwości, bo trzymam się schematu-zresztą w planach jest powtórzenie #2 z 2009 roku, a miód czasem może wyjść inny i wtedy nie odda mi tych nut, które bym chciał.

Cieszę się, że smakowało i postaram się uzupełnić braki w najbliższym czasie.
Odpowiedz
Koper Włoski
Barwa: złota, umiarkowanie intensywna, klarowność doskonała, choć pojawił się na dnie kleisty osad.
Aromat: intensywny i zdecydowanie przyjemny. Dominuje główny składnik, ale mam wrażenie, że pojawia się tam jeszcze coś już znanego mi z Twoich wyrobów, ale mnie podejmuję się zdecydowanie powiedzieć dokładnie co to jest. Może anyż, kardamon, czy arcydzięgiel, a może coś bardziej egzotycznego. Z drugiej strony może to być ów koper włoski „z importu”, który zdecydowanie się różni od tego. który ja stosuję czasami.
Smak: słodycz umiarkowanie słodkiego likieru ustępuje pewnej piekącej nieco ostrości, która stopniowo słabnie ujawniając swą intensywną ziołową (przyprawową) naturę. Doskonały, długi i intensywny finisz, który naprawdę pozwala docenić ten smak.
Dodam, że po raz kolejny mam do czynienia z dobrze „skonstruowaną” nalewką, gdzie właściwie dobrano proporcje moc/słodycz/intensywność smaku. Widać tu rękę kogoś, kto wie co robi. Generalnie jestem pozytywnie zaskoczony tym trunkiem. Słowo „Koper” kojarzyło mi się z ogórkami, a tu miła niespodzianka – nalewka wody z ogórków wcale nie przypomina

Blanche de Tanacetum 65%
Barwa: idealnie klarowna bezbarwna ciecz.
Aromat: wśród Twoich absyntów najostrzejszy chyba w każdym razie dość zdecydowany, ziołowy wprawdzie, ale nieco dziwny, choć nie apteczny , ani chemiczny. Wydaje się bardzo lotny, może to zasługa sporego %. Poza wrotyczem wyraźnie anyż i z tego co mi się wydaje koper.
Smak: przy tej mocy nie gryzie jednak od razu. Trunek wydaje się niemal oleisty w smaku, śliski. Po chwili pojawia się umiarkowane pieczenie i umiarkowana goryczka. Nie wiem czy wrotyczowa, czy jest tam też piołun. Przewagę zdobywa jednak szybko anyż i dominuje długo. Na finiszu dochodzi do głosu też koper – chyba jednak też tam jest :)
Po dodaniu wody:
Zmętnienie wyraźne, choć umiarkowane
Aromat: pojawia się zdecydowana dominacja anyżu, ze słodką, lekko mdlącą nutą czegoś sztucznego. Pozostałe zioła gdzieś się wycofały. Po zmniejszeniu rozwodnienia sytuacja nieco się poprawia – mamy do czynienia z ładnym ziołowym aromatem z lekką dominacją anyżu na tle wrotyczu.
Smak: słodkawy, mdławy, anyżowy, dość płaski w pierwszej chwili, dopiero później pojawia się delikatna goryczka i zioła. O dziwo finisz jest doskonały. Długi, zrównoważony i dość bogaty, choć nieco skojarzył mi się z ziołową pastą do zębów :).
Wniosek: trunek jest dość dziwny, choć nie mogę mu zarzucić jakiś konkretnych wad. Przypuszczam że nieco przesadziłem z dodatkiem wody i efekty mogły być nieco inne, gdybym dodał jej mniej.
Tak czy inaczej dziękuję za możliwość spróbowania.
Odpowiedz
Zacznę od absyntu, anyż zielony, koper włoski, piołun z Fougerolles i kwiaty wrotyczu. Z 3 litrów 25% wyszło 675ml 65%, żadnego dalszego rozcieńczania.

o koprze pisałem tutaj
Odpowiedz
Dwa miody od Bogusia do degustacji dostałem.

1. Trójniak "bez kwasku" na wielokwiacie z Jasielskiego Parku Krajobrazowego 2012
Bardzo jasny, prawie że bezbarwny, lekko mętny.
Aromat miodowy słabo wyczuwalny ale to z wiekiem przechodzi.
Słodki ale nie mdły. W smaku przypomina świeże deserowe białe winogrona lub owoce Liczi.
Będzie fajny miodek jak troszkę wydorośleje.

2. Trójniak Kowieński 2010
Kolorem od pierwszego nie różni się wcale za to ten jest klarowny.
Aromat miodowy i lipowy nie wyczuwalny (albo "nos mi się zepsuł")
Smak lekko kwaskowy po chwili przechodzi w nuty pieprzu. Ten pieprz choć delikatny utrzymuje się długo... długo.
Ciekawy miodek, takiej wersji kowieńskiego nie znałem.
Może to działanie beczki która na etykiecie jest wymieniona.
Co to za beczka, co w niej wcześniej było?

Dziękuję za nowe smaki

Jacek
Odpowiedz
Beczka dębowa naturalnie, przedtem był w niej inny miód, który już miałeś-półdwójniak wielomiód.
Odpowiedz
Jest Mentha piperita to może i Tilia piperita się zdaża. :diabelek:

Nic się nie martw miody są dobre tylko kiper kiepski.

Jacek

PS. Jak się dogrzebię to swojego Kowieńskiego i Niby Kowieńskiego to do porównania podeślę.
Odpowiedz
Otwarłem Chateau Cabernet Podwisłognon 2009.
Barwa: ciemna czerwień, jak gdyby nieco wpadająca w brązy. Wyraźne refleksy fioletu. Intensywność barwy nie jest jednak bardzo duża – trunek jest dość przejrzysty. Klarowność bez zastrzeżeń, niewielki osad na dnie.
Aromat: słodki. Miękkie owoce, konkretnie bardzo dojrzałe, bardzo ciemne truskawki. Całość nie jest jednak ciężka i mdława – uzupełnia ją lekka, świeża, niełatwa do zdefiniowania nuta. Mój nos podpowiada mi, że mam do czynienia z winem truskawkowym :D
Smak: słodkie i delikatne na początku wino szybko ujawnia swoją drugą naturę – dość bogate i przyjemne taniny i przyjemna, umiarkowana kwasowość dają bardzo udane połączenie, co powoduje, że wina szybko ubywa w kieliszku:) Doskonały finisz.
Odpowiedz
Otrzymałem od Bogusia wraz z nalewką na konkurs dwa testerki.

1. Agent Orange - nowy wynalazek

Kolor - zamglona cytryna. Pewnie gdyby była klarowna nazwałbym ten kolor jako bardziej słomkowy. Ale ja facet jestem i rozróżniam tylko kilka kolorów.
Nos - słodkawy aromat cytrusów - pomarańcza plus coś jeszcze ale takie delikatne.
Jęzorek - Idealnie zharmonizowany likier. Słodycz idealnie dobrana - trunek dla kobiet idealny. Moc na moje oko około 30% ale może słodycz maskuje procenty. Smak skórki pomarańczowej ale taki delikatny. Na finiszu przyjemne pieczenie - nie wiem co to.

Ogólnie trunek wyśmienity - wróżyłbym sukces komercyjny.

2. Kontuszówka 5x5

Idealny klar choć na dnie pojawił się delikatny osad co przy nalewce z 2010 raczej nie powinno się zdarzyć.
Nozdrza przyjemny anyż + zioła
Jęzorek - o jaka moc choć to tylko 40%. Na początku atak anyżu - silne osobniki z maczetami :diabelek: . Zaraz potem atak goryczy. Pierwsze wrażenie pontyjska ale im dalej tym bardziej wyczuwam wrotycz (może jestem w błędzie). Gryki w nalewce nie znalazłem.

To moja pierwsza degustowana Kontuszówka więc nie mam porównania.

Edit : Kolejne łyczki Agenta - jednak dla mnie zbyt słodkie choć i tak smaczne.

Boguś dzięki za testerki :polewam:
Odpowiedz
(05-05-2013, 20:19)tasmol napisał(a): ..... na dnie pojawił się delikatny osad co przy nalewce z 2010 raczej nie powinno się zdarzyć.
To całkowicie normalne.
Większość przefiltrowanych, dojrzewających nalewek zrzuca osad.
Odpowiedz
Agenta wyślę do Pawła jeszcze-dlatego nie ujawniam co i jak. Co do kontuszówki, muszę odnaleźć przepis, było tam w każdym razie 5 x 5g każdego składnika, więc był anyż, koper, chyba kardamon, kolendra, i pewnie sassafras, ale nie jestem pewien, a dostępu do barku nie mam-remont, więc za 2 tygodnie sprawdzę. Miód do dosłodzenia, więc po czasie niewyczuwalny. Niedługo nastawię nową.

Odpowiedz
(07-05-2013, 07:12)Bogi napisał(a): ...., więc był anyż, koper, chyba kardamon, kolendra, i pewnie sassafras, ale nie jestem pewien, ....

To muszę jeszcze dużo potrenować aby wyczuć wszystkie smaki. A dałbym sobie głowę uciąć , że był tam wrotycz - to pewnie koper. Mam trochę kopru to porobię testy.
Odpowiedz
(07-05-2013, 07:12)Bogi napisał(a): Agenta wyślę do Pawła....
Agent się zameldował;
- anyż, kawa, cytrusy, cukier ćcinowy i jakieś ziółka- to podpowiada nochal.
Smak przyjemny słodko- gorzki z delikatną goryczką. Gdyby był trochę mocniejszy, moim zdaniem, byłby lepszy. Oczywiście likier nie agent :D

Żubrówka- mocna,chyba ok 45 %, zdecydowany smak, bardzo przyjemna, zbyt silny zapach % i dopiero potem zapach trawki. Taki jakiś surowy, świeży w otoczeniu, chyba kwiatków. Miałem kiedyś też taki aromat kwiatków chociaż żubrówka była na samej trawce.

Pontica bardziej "dębowa", a Pontarlier bardziej kwiatkowy- takie pierwsze wrażenie po małym łyczku lub raczej liźnięciu. Dałem radę, choć gębę mocno mi wykrzywiło ale mam nadzieję, że gęba wróci do stanu poprzedniego :P.

Ziółka przesypałem do słoja i trochę poczekają na decyzję co i jak z nimi zrobię.

Dziękuję i pozdrawiam.


Odpowiedz
(10-08-2013, 16:26)drajla napisał(a): Miałem kiedyś też taki aromat kwiatków chociaż żubrówka była na samej trawce.
Źle zrobiony główny składnik, ale o tym tutaj pisać nie wolno;):nie_powiem:
Odpowiedz



Skocz do: