Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bogi. Ludzie! Co On wyrabia! Piłem.
(06-06-2016, 13:51)Bogi napisał(a): Cieszę się, że udało się trafić w gust z każdej osób-takie też było zamierzenie, choć nie pisałem co może komuś bardziej przypasować. Wybuchy podejrzewam były spowodowane tym, że piwo piliście zaraz po transporcie albo nawet jak parę dni po, to jednak nie było w miejscu odosobnienia temperaturowego. Największego wybuchu to ja bym się spodziewał po Korsarskim- o dziwo, bo młodzian, natomiast porter jest nagazowany po angielsku, więc przyniesiony z piwnicy strzela, ale nie rejteruje, zaś włożony na pół godziny do lodówki ma temperaturę idealną, żeby otworzyć, nalać całe i jeszcze mieć wianuszek piany. Istnieje jednak możliwość, że przez wzrok dostałeś warkę wcześniejszą, która niestety choć ma prawie takie same parametry jak późniejsza, się przegazowała z niewiadomego powodu. Czy ten porter był bardziej kakaowy czy bardziej czekoladowy? Anyżowe na pewno było za ciepłe, bo ono nie potrzebuje nawet schładzania, tylko przeniesienia z zimnej piwnicy' zresztą osadu w nim tyle, co kot napłakał, jest dość klarowne i spokojne. Jednakowoż to sprawy technicze i jeśli nic nie wylądowało w zlewie albo obudziło demony smaków PRL, to jestem spokojny. Goldwasser i Silberwasser-przepisy w wątku o goldwasserze. Dzięki wielkie za brak recenzji :P

Podobny zestaw wysłałem do znajomego właściciela browaru i jako że nie jest on zarejestrowany, to tutaj poniżej jego recenzja Anyżowego:


Cytat:Bardzo dobre piwo , mocno nagazowane ( może za szybko piłem po transporcie ) po chwili co ma ulecieć ulatuje a piwo nadal fajnie nagazowane , bardzo dobre chętnie bym coś takiego uwarzył w browarze

skala 1-10 lepsza , ja bym dał 8,n.Super pianka wysokie nasycenie aromat owoców zero goryczki ( tu by raczej przeszkadzała ) agrest , może troszkę jabłko w smaku też troszkę cydru ale bez nadmiernej wytrawności , dużo ciała . Trudno mi to piwo  z czymś porównać ale jak dla mnie bardziej tripel niż ipa

Ja uprzejmie proszę o niemiganie się! Skąd u licha w srebrnej wodzie posmak cytrusowy ? Skąd również wizualnie mniejsza gęstość czy oleistość różna w obu wodach? Sama koszenila takich cudów chyba nie czyni? Zeznaj po chrześcijańsku; dolałeś cytryny lub coś z jej rodziny? Czy też mam siekierę wziąć i iść ubić konowała co mnie lekami faszerował ostatnio?
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid325502 tu jest cały przepis wyszczególniony. Goldwasser produkowany z ekstraktu własnego pomysłu, a silberwasser na olejkach naturalnych, więc lżejszy. Koszenilii nie dawałem.



Odpowiedz
(06-06-2016, 15:45)Bogi napisał(a): http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid325502 tu jest cały przepis wyszczególniony. Goldwasser produkowany z ekstraktu własnego pomysłu, a silberwasser na olejkach naturalnych, więc lżejszy. Koszenilii nie dawałem.
Moja sugestia jest następująca; Srebrna Woda IMHO jest o niebo lepsza od Złotej, a ponieważ jest twórczą wariacją to może warto byś się pokusił o wysłanie jej próbek do poważnych i poważnie podchodzących producentów. Efekt przetworzenia ciężkiej złotej jest zaskakujący, a skutek niewielkiej ilości pomarańczy jest taki, że powstał z tego lekki i odświeżający bardzo wg mnie intrygujący i szlachetniejszy od Złotej trunek. Ale to moje wrażenia. Pozdrawiam i dziękuję raz jeszcze. Gdybyś miał o jedną beczkę Twojego porteru za dużo to mój potomek weźmie ją bez wahania.
b.
 Jeżeli twierdzisz że zrobienie czegoś jest niemożliwe, nie przeszkadzaj osobie która to właśnie robi !
    Wszystko co dobre jest nielegalne, niemoralne lub powoduje tycie.



Odpowiedz
Za mało na próbki. Nie omieszkam synowi co nie co sprezentować przy najbliższej transzy.



Odpowiedz
Podesłałem też parę nowszych trunków do Łukasza Gołębiewskiego i oto recenzje:

Boggy Jarzębiak wytrawny 2016 (40,9%)

Aromat jest przyjemny, nie cierpki, ale jednocześnie rozpoznawalny. Czuć owoce jarzębiny, ale też: niewydrylowane wiśnie, mirabelki i orzechy laskowe w mlecznej czekoladzie. W ustach nie ma żadnych wątpliwości, co to za trunek – jarzębina w pełnej krasie, wytrawna, ale nie do przesady i w zasadzie nic więcej. Co zaskakujące, bardziej jarzębina sucha niż przemrożona. Rzecz dla koneserów – zwykły konsument będzie narzekał na brak cukru. Mi przeszkadza ten aromat orzechów laskowych, skąd on się u licha wziął? (olejek waniliowy?). Moc perfekcyjna, finisz bardzo przyjemny, lekko rozgrzewający, wytrawny, no i długi. [stars=4.5]

Boggy Staropolska Gorzka (40,1%)

W aromacie bardzo dominuje koper, ponadto: anyż, tymianek, piołun, wiśnie, orzechy laskowe, drewno. W ustach w pierwszej chwili przyjemna słodycz kopru i tymianku z cukrem, ale tło bardziej gorzkie i dębowe. Nie czuć mocy. W finiszu – wnętrze suchego orzecha włoskiego, cukier. Dla mnie mogłoby być mniej cukru i moc 45%. Ale jest bardzo na tak. [stars=4]



Odpowiedz
(26-09-2009, 16:44)tata1959 napisał(a): W Rzeszowie na I Targach Wina miałem zaszczyt poznać dzisiaj osobiście Tequillę oraz Bogusia i popróbowac bardzo nielicznych wyrobów z Jego (Bogiego) bogatej "biblioteki".
Żałuję, że czasu były dosłownie minuty, ale ani sekundy z nich nie żałuję, mimo że przez to "stracę" kolejne wieczory (dlaczego - wyjaśniam na końcu).
Zbyt szybko (czasu mało z mojego powodu) jedno po drugim próbowałem:
1. Gin
2. Łzy młodych Polek
3. Absynt
4. Likier z opactwa Faivre

Gin - wrażenie mocniejszego niż deklarowane 42%, ale błyskawiczne przejście z mocy na finezyjne smaczki z leciutkim muśnięciem jakiejś słodyczy, którą mi trudno opisać. Kolor - przezroczysty. Zapach - spirytusowy z tym czymś. Lepszego ze sklepu nie piłem.

Łzy młodych Polek - przypominają mi w smaku krupnik, który na podobne ułożenie czekał u mnie rok a te łezki chyba 2 dniowe są. Bardzo przyjemny likierek (likierek bo słodkie to łzy) o pięknym acz delikatnym zabarwieniu dereniowym. Tak jak mnie zniechęciły proporcje składników w przepisie tak po spróbowaniu zachwyciła mnie łagodność i pewna harmonia smaków z lekką przewagą muszkatu. Jakoś mało tam alkoholu i goździków czułem (i dobrze) mimo, że młode to łzy i nie ułożone bo kiedy. Chciałbym je spróbować za rok.

Absynt - kolor aksamitnie zielony a po dodaniu wody zmętnienie do mlecznolekkozielonkawego. Smak - bardzo delikatny ale wyrazisty na tyle, że można rozróżnić nuty piołunowe, których w nim szukałem, ale w bardzo przyjemnym wydaniu. Jak dla mnie zbyt mało mocy, ale może kilka kropel wody w pośpiechu otrzymał za dużo. Pozostający na dłużej pyszny posmak anyżu sprawia prawdziwą przyjemność.

Likier z opactwa Faivre - uderzenie mocy z goryczą wrotyczu przez naprawdę malutki ułamek sekundy, potem słodycz i pozostający aksamitny posmak wrotyczu stonowanego dzięglem(?), melisą(?). Kolorek lekko malinowy, miły. Co ciekawe, po około 20 minutach od wypicia, utrzymujący się leciutki ale wyrazisty posmak wrotyczu trwający nawet do ponad 30 minut. Jeszcze mi się nie przytrafiło takie zjawisko.

Trudno podsumować dwa trunki słodkie i dwa wytrawne.
Pozwolę sobie oddzielnie.
Wytrawne:
1. Gin
2. Absynt
Likiery
1. Likier z opactwa Faivre
2. Łzy młodych Polek (będzie miał likier z nr 1 konkurencję jak postoi).

Być może na odczucia wpływ miało próbowanie truneczków jeden po drugim, ale tytuł wątku ma uzasadnienie w tym, że już mam, w dużej mierze dzięki uprzejmości Bogusia, prawie komplet składników i wiem, że przez zimę oddam się eksperymentom ziołowym w-g Jego przepisów.
Namawiam tych co jeszcze nie próbowali bo nie wiedzą co tracą.
Boguś - dzięki wielkie.

Pięknie napisane, aż chce się czytać . I aż chciałoby się, choćby dla samej recenzji, poczęstować Cię czymś mojego wyrobu  :)
Przypomina mi się moje afrykańskie safari. Ktoś zapomniał korkociągu i przez kilka dni musiałem pić wodę jak zwierzę.
Parafraza W.C. Fields'a











Odpowiedz
Dzięki uprzejmości Bogi'ego miałem ostatnio przyjemność spróbowania jego trunków z tej kategorii:
- jarzębiak na winiaku i rafinadzie
- żubrówka 2018 , 40% bób tonka
Z góry zaznaczam że nie jestem degustatorem, a z mocniejszymi trunkami mam niewiele wspólnego :D .
Ad 1.- w smaku wyczuwalna lekka słodycz, posmak owocowy, % czuć ale nie aż tak mocno, no naprawdę przedni trunek (całe szczęście że nie ma go za dużo bo próbowania nie było by konca ;)).
Ad 2.- wyraźnie wytrawna wódeczka z pięknym aromatem trawy żubrowej, ale zapach nie nachalny tylko taki który mnie odpowiada.
Oba trunki bardzo dobre, cieszę się że miałem okazję popróbować, godne polecenia ( mimo że próbki w niewielkim rozmiarze, to jeszcze co nie co się zachowało do dalszego smakowania ;)).
Lech
Odpowiedz
Jarzębiak... Jak dawno już nie widziałem go na sklepowej półce. Kiedyś próbowałem zrobić, ale się nie udał - nie ta jarzębina, jak to wyszło po fakcie.
Przypomina mi się moje afrykańskie safari. Ktoś zapomniał korkociągu i przez kilka dni musiałem pić wodę jak zwierzę.
Parafraza W.C. Fields'a











Odpowiedz
I mnie się coś od Bogdana dostało.
Burton Ale #5 Warka nr 77
No niby nazwane " Obiadowe" ale ja się za nie zabrałem przed obiadem i po pracy w ogrodzie....
I to był strzał w dziesiątkę!!
Przy otwieraniu wydawało się mocno nagazowane ale praktycznie bez piany. Oczywiście naturalnie mętne ale bez posmaków drożdżowych.
Bardzo przyjemny cytrusowy nos więc nie spodziewałem się chmielowej goryczki,a ta była prawie jak w pilsnerze tylko złamana cytryną i limonką chyba nawet bardziej. I jeszcze czymś... Miodu natomiast nie wyczuwam. Jest za to delikatna słodycz która zostaje na języku w parze z chmielową goryczką. Bardzo przyjemne piwo i tylko szkoda że tak mało.

P. S. Na szczęście czeka jeszcze miodzik do posmakowania.
JerzyK

Wino to najpiękniejszy dar bogów dla ludzi.
                                              Platon
Odpowiedz
Goryczka wg kalkulatora w okolicach 47 IBU. Następnym razem wyślę więcej i inne odsłony tego piwa.



Odpowiedz
Półdwójniak na wielokwiatowym miodzie 2014 beczka 4miesiące.
Kolor typowe dla wielokwiatu karmelowe odcienie z pomarańczowym i złotym refleksem. Pełna klarowność.
Gęstość bliżej trójnika ale ładne choć opieszałe łzy.
Nos delikatnie miodowy, bardzo przyjemny. Bez beczki.
W ustach pełen miód z wyraźnym beczkowym sznytem,pełna równowaga między słodyczą a kwasowością, delikatne nuty pieprzowe,może lekkie taniny.
Bardzo przyjemny miód choć mi brakuje wyrazistości beczki i mam wrażenie że ten miód potrzebuje jeszcze czasu.

Po odstaniu, bardzo ładnie otworzył się nos podbijając miodowość i aromaty beczki. W smaku też jakby okrąglejszy.
Można go zostawić,bo czas będzie mu tylko służył.

Martini Bianco 2018
No i tutaj miałem zabawę!!!
Kolor bladego złota ze srebrzystymi refleksami. Idealny klar. Delikatne ale wyraźne łzy.
Pierwszy nos wyraźnie cytrusowy przechodzi powoli w ziołowy. Gorzkie pomarańcze a potem piołun i dzięgiel.....i coś czego nie znam.
Przypomina wermut pity kiedyś w Chorwacji albo ten od Wacka na gruszkach.
W ustach najpierw zioła,potem delikatna słodycz i bardzo długi wręcz nie kończący się finisz delikatniej ale bardzo przyjemnej i charakterystycznej goryczki.
Dla mnie bomba,bo bardzo lubię ziołowe miody. Dla żony był za mało słodki chociaż lubi wermuty.
Nie wypada nic jak tylko samemu nastawić. Polecam!!
JerzyK

Wino to najpiękniejszy dar bogów dla ludzi.
                                              Platon



Skocz do: