Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Burczak, Burčiak Sturm, Federweißer :)
#1
Czy słyszeliście o czeskim Burczaku?? słowackim Burčiaku?? austriackim Sturmie?? niemieckim Federweißerze?? :) Może ktoś próbował u naszych sąsiadów?? Niedawno miałem wybrać się do skansenu w Ochli koło Zielonej Góry na Dożynki Winiarskie gdzie w sąsiednich domach podobno gospodarze również częstowali częściowo sfermentowanym moszczem z winogron, wywieszając przy gospodarstwach wieńce zrobione z winorośli :). Kolega przesłał mi również fajny artykuł, zainteresowanych zapraszam do przeczytania :).

http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/nie-wiec...to12906329

http://www.penzionfuzgrunty.cz/index.php...=_B_&lg=pl



Odpowiedz
#2
Z czeskim burczakiem zetknąłem się po raz pierwszy w filmie "Młode wino", gdzie został tak sugestywnie przedstawiony, że znalezienie burczaka uczyniłem jednym z podstawowych celów ubiegłorocznego kilkudniowego wypadu do Pragi.
Było to pod koniec września i burczak był wtedy dość łatwy do znalezienia, również wersja czerwona.
Polecam:)
Odpowiedz
#3
Piłem wersje niemieckie i austriackie. Dobrze się pije schłodzone, ciepłe mi nie podchodzi.
Odpowiedz
#4
A ja pijam własny burczak :)
Czerwony dopiero co skonsumowany.
Odpowiedz
#5
Czeska mądrość ludowa głosi, że wypicie tylu litrów burczaku ile litrów krwi krąży w naszych żyłach, jest najlepszym sposobem na nabranie odporności przed zimą.
Odpowiedz
#6
Miałem przyjemność dawno temu pracować w Czechosłowacji (jeszcze wtedy była) przy zbiorze winogron (praktyki szkolne). Trafiliśmy akurat na święto burczaku. Dostawaliśmy go, ile dusza zapragnie (albo ile żołądek pomieści). Bardzo lekki, orzeźwiający napój.
Kumpel chciał nas wszystkich przechytrzyć i niewiele pił, a większość zlewał sobie do 5-litrowego kanisterka, by mieć na następny dzień, kiedy to my już nie będziemy mieć ;)
Kiedy następnego dnia z triumfalną miną otworzył przy nas w pokoju swój kanister - po pokoju rozszedł się niemiłosierny smród zepsutego wina :)
Mieliśmy, oczywiście, wielką z tego frajdę - on nie. Ani nie popił dnia pierwszego, ani drugiego ;)
Jak to mawiają - chytry dwa razy traci :P



Skocz do: