Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
CZY TO DOPUSZCZALNY SPOSÓB NA NALEWKĘ Z WIsNI?
#26
A ja powiem wam dla pociechy, ze mozna robic pyszna wisniowke okragly rok, nie tylko w sezonie. Zamiast swiezych, czy mrozonych wisni uzywalem syropu wisniowego przygotowanego przez moja zone na mrozne wieczory zimowe (do herbatki). Oczywiscie nie uzywa ona zadnych konserwantow. U nas w sklepach ekologicznych mozna tez taki syrop latwo kupic ( no preservatives). Podejrzewam, ze u was tez jest dostepny. A wiec wisnioweczka caly rok. Pozdr.
Odpowiedz
#27
"Polska Róża" robi czyste syropy - przez to są kilka razy droższe od innych. Wiśniowy też robią, choć trudno go kupić - bywa w dobrze zaopatrzonych sklepach ze zdrową żywnością. Kosztuje ok 10 zł za butelkę 0,5 l.
Odpowiedz
#28
Producenci komercyjni robią to w ten sposób, że w sezonie tłoczą moszcz z owoców i konserwują go rektyfikatem do mocy 16-20%. Tak uzyskany półprodukt zwany morsem stosują do produkcji w póżniejszym czasie.
Warto naśladować.
A z handlowymi syropami jest ten kłopot, że zawierają ok. 70% cukru, co w nawet w przypadku sporządzania b. słodkich wódek np. likierów, wymaga mocnego rozcieńczenia wodą . W efekcie wódka ma małą zawartość częsci owocowych i pusty smak.
Odpowiedz
#29
I dodatkowo są sztucznie aromatyzowane, może dlatego, żeby zaoszczędzić na soku owocowym.
Odpowiedz
#30
Mimo wszystko domowy syrop jest najlepszy. Ostatnio robilem z domowego i kupowanego w eco-marcie (produkcji slowenskiej), rzekomo bez konserwantow. Roznica, acz niewielka, jest jednak wyczuwalna.
Odpowiedz
#31
Jeśli ktoś ma sokownik (albo 100 zł na zakup), to jest w stanie wyprodukować świetnej jakości sok kilkakrotnie taniej niż najtańszy produkt na rynku. A pieniądze wydane na dobry sokownik na pewno się zwrócą.
Odpowiedz
#32
Problem w tym ,że większość dostępnych u nas sokowników,
jest wykonana z aluminium,które w połączeniu z sokiem z kwaśnych owoców jak.np. porzeczki czy wiśnie zdaje się reaguje.Nie jestem więc do końca pewien ,czy te domowe soki są takie zdrowe.
Raz jeden widziałem sokownik z kwasówki ale był drogi i maleńki. :(
Odpowiedz
#33
Cytat:Wysłane przez Mycha
Jeśli ktoś ma sokownik... to jest w stanie wyprodukować świetnej jakości sok...
Tyle, że ten sok jest gorszej jakości niż tłoczony, bo:
1. Jest rozcieńczony wodą,
2. Przy gotowaniu traci część substancji aromatycznych.
Odpowiedz
#34
Potwierdzam- sok wyduszony maszynką tutti-frutti i potem pasteryzowany (20 min w tem 80 st. C) jest o niebo lepszy od tego z sokownika. Sprawdziłem to osobiście robiąc sok obydwoma metodami.
Odpowiedz
#35
Mówimy o półprodukcie do sporządzania wódek, więc po co psuć go pasteryzacją? Wystarczy wytłoczony moszcz wzmocnić do 16-20% i przechowywać dowolnie długo.
Odpowiedz
#36
Masz rację - o sokowniku piszę, bo tak są robione soki przemysłowe. Sokowniki ze stali są teraz dostępne za ok. 100 zł (jeśli ma się szczęście do promocji :big: ) w niektórych supermarketach.
Odpowiedz
#37
też zrobiłem nalewkę wg. przepisu Danusi. Wiśnie trzymałem w alkocholu 1 tydzień a w cukrze i miodzie 3 tygodnie. Czyli krótko to trwało.....
Nalewka smakuje genialnie i po prost znika..... :diabelek:
ma genialny posmak pestkowy....
Odpowiedz
#38
a l k o h o l
Odpowiedz
#39
Ja również zrobiłam nalewke z wiśni mrożonych ale nie tak dużo, połowę.Właśnie zlałam spirytus z wisienek, wisienki zasypałam cukrem, dodałam miód, kawałek wanilii i troszke słodkich migdałów.Zlany spirytus filtrowałam, stoi w butelce, zostawiłam 50g z końcowego filtrowania i wlałam do wisienek. Słój z wisienkami stoi w ciepłym miejscu i nie zamierzam dodawać do niego to co już filtrowałam. Po rozpuszczeniu cukru i miodu jak przefiltruję dopiero połączę ze spirytusem.
Teraz czekam niecierpliwie :tuptup:
Odpowiedz
#40
no to teraz będziesz żałowała, że tylko połowę. Wspomnisz moje słowa podczas delektowania się tą nalewką, a raczej kiedy spojrzysz na dno butelki i zapłaczasz, że już nie ma
Odpowiedz
#41
no ja swoja mrozona wisniowke musialem skitrac gleboko zeby nie znalezli, bo jak posmakowali to co chwile odlewali z butelki ;)
Odpowiedz
#42
Przenosiłam ten post , dlatego wyszła taka nieścisłość.
Zrobiłam połowę ale tego co zrobił Ogdovsky, czyli zrobiłam dokładnie tyle co jest w przepisie Danusi. Zmieniłam tylko ilość cukru i dodatki. Pierwsze zlanie to 600ml klarownej wytrawnej wisniówki, schowanej głeboko:big:. Czekam na rozpuszczenie cukru i miodu.:tuptup:

Pozdrawiam :helo:
Odpowiedz
#43
A ja mam pytanie. Kilka razy spotkałem się z przepisem na wiśniówkę mówiącym o zasypaniu wiśni cukrem i pozostawieniu do fermentacji. Po jej zakończeniu zlewa się przefermentowany sok i dodaje spirytus. Jestem ciekawy, czy ktoś robił wiśniówkę w ten sposó i jakie były rezultaty.
Wprawdzie w postach była mowa o tym, że moszcz zafermentował, ale było to raczej niezamierzone i raczej krótkotrwałe. A mnie chodzi o to, czy ktoś robił wiśniówkę z całkowicie odfermentowanego soku.
Odpowiedz
#44
Też spotkałam się z takim przepisem w jakiejś starej książce, jeszcze przedwojennej, nie jestem pewna, ale coś mi się kojarzy Ćwierczakiewiczowa. Nie robiłam w ten sposób, potraktowałam to jako ciekawostkę, całkiem możliwe, że ze szkodą dla nalewek, doświadczeń i podniebienia?
Odpowiedz
#45
Właśnie chciałam cos takiego zrobić, żeby dodać do nalewki porzeczkowej. Niestety, użyłam wypłukanych owoców i fermentacja nie nastąpiła, za to doskonale po tygodniu stania uwypuklił sie smak i zapach kwasu pruskiego, bo użyłam wiśni niedrylowanych :glupek:
Odpowiedz
#46
Cytat:Wysłane przez Rafski
A ja mam pytanie. Kilka razy spotkałem się z przepisem na wiśniówkę mówiącym o zasypaniu wiśni cukrem i pozostawieniu do fermentacji. Po jej zakończeniu zlewa się przefermentowany sok i dodaje spirytus. Jestem ciekawy, czy ktoś robił wiśniówkę w ten sposó i jakie były rezultaty.
Wprawdzie w postach była mowa o tym, że moszcz zafermentował, ale było to raczej niezamierzone i raczej krótkotrwałe. A mnie chodzi o to, czy ktoś robił wiśniówkę z całkowicie odfermentowanego soku.

Witam
Przede wszystkim cześć wszystkim - jako nowy na tym forum
nalewkę wg podobnego przepisu robię co roku
Wiśnie zasypane cukrem pozostawiam na 2 - 3 tygodnie aż widać że zaczynają sie dobrze pienić. Wisienki oczywiście drylowane ( poza pewnym procentem - jakim - nie pytajcie Zdaję sie na uśmiech losu po prostu używam drylownicy i ile sie nie wydruluje tyle będzie z pestkami)

Jak już widać że fermentują zalewam spirytusem

Jeżeli chcę uzyskać naleweczkę bardziej wytrawną daję mniej cukru - słodszą - więcej - wszystko badane "organoleptycznie " na fermentujących wisienkach
W trakcie fermentacji wskazane jest mieszanie i delikatne (żeby miazgi nie zrobić - dlaczego - zaraz wyjaśnię) wyduszanie wisienek

po zalaniu spirytusem zostawiam na 3 - 4 tygodnie żeby dobrze się wszystko przegryzło (cały czas z owocami w środku !!!!) po tym czasie odcedzam
Wisienki wyciągam i obsaczam (można użyć filtrów do kawy ale ja preferuję dobrze wypraną tetrę) po czym ...wekuję Jakie poptem zaj...... ciasto z takimi owocami wychodzi MNIAAAAMMMMM

A trunek do butelek i do piwniczki
po 3 - 4 miesiącach degustacja
Jakoś mimo wszystko uważam że nalewki też powinny dojżewać jak wino - może dlatego że wstępnie je fermentuję ?? ale z całą pewnościa nabierają smaku
Odpowiedz
#47
hej.
A wiec sprobowalem zrobic nalewke( jestem poczatkujacy, wiec to moja 1-sza) wedlug przepisu Danusi - jest poprostu obled!!:jupi: mniammmm podoba mi sie robi sie ja dosc krotko :))) macie moze koledzy podobne sprawdzone przepisy na nalewke np.
- z wisni nie mrozonych,
-czy czarnej porzeczki,
-czy czerownej porzeczki
Bede bardzo wdzieczny - pozdrawiam - oczywiscie znalazlem tu kilka przepisow - ale wole juz sprawdzone osoby, wiec jesli bedziecie, tak mili i mi pomozecie......:)
Odpowiedz
#48
Dzióbku, wiemy, że dużo jest szukania, bo wątki są wielostronnicowe, jednak pogrzeb sobie troszkę sam, a na pewno znajdziesz satysfakcjonujące Cię informacje. Powodzenia ;)

p o r z e c z k i :big:
Odpowiedz
#49
Oki dzieki mycha.... szukalem i wpadlo mi kilka przepisow - z wisni - i chcialbym je skonsultowac... a wiec jak juz pisalem wyzej robilem nalewke z przepisu Danusi :
Składniki:
1/2 kg wisni mrożonych
1/4 l spirytusu
1/4 l wódki
1/4 kg cukru
5 dużych łyżek miodu
5 goździków

nalewka praktycznie po 2 tyg gotowa - na moj smak dobra, choc nie mam jeszcze doswiadczenia, i tak naprawde dobrej moglem ejszcze nie pic :)

znalazlem tez przepis z wisni nie mrozonych

2 kg wisni, 0,5 l spirytusu 96 %, 0,5 l wodki 40 %, 8-10 migdałów, ok. 200 g cukru

Wisnie wypestokowac, pozostawiając ok 1,3 z pestkami. Owoce i migdały (opcjonalnie) zalac mieszaniną alkoholi. Odstawic na 2 tygodnie. Następnie zlac do innego naczynia gotowy nalew, a owoce zasypac cukrem tak aby pusciły sok, a cukier całkowicie się rozpuscił (trzeba potrząsac, czas oczekiwania ok 7 dni). Połączyc syrop z nalewem i w zasadzie nalewka gotowa Owoce można jeszcze raz zalac wódką, uzyskamy w ten sposób napój mniej esencjonalny, a najlepiej je po prostu zjesc nie przejmując się zbytnio dodawaniem do czegokolwiek

a wiec moje pytanie: :pomocy:
- jak jest z tym oczekiwaniem niekiedy piszecie ze czekac po zalaniu spirytusem 2 miesiace, a nie keidy tydzien.
- no i co sadzicie o tym przpisie dlaczego np do 2 kg owocow tylko litr spirytusu 70% i tylko jedna szklanka cukru.....
Moge zrobic ja tak samo jak na mrozonkach? - bo jak na moj typ dobra..... czym beda sie one roznic.... bo jestem ciekaw.
ps. a odnosnie tych porzeczek to znalazlem ze czekac nawet pol roku - moze jakas pomoc w tej sprawie - fakt koledzy przepisow jest duzo, ale jesli jestem poczatkujacym to najlepiej wyprubowal bym wszystke.... lub wybral ten najlepszy.... wiec badzcie tak mili... :tuptup:
Odpowiedz
#50
Zrobiłem niedawno naleweczkę z wiśni. Wiśnie własnej produkcji w sosie własnym. Po otwarciu było czuć jeszcze pocałunek lata.:) Przed chwilą właśnie spróbowałem i wiecie co? Słoik, w którym trzymałem nalewkę był po kiszonych ogórkach, a rękę bym sobie dał obciąć że brałem taki po miodku. Było chyba już w tym wątku o słoikach po kiszonych ogórkach, no to teraz jest po raz drugi.:glowa_w_mur:

EDIT: Okazało się, że słoik był oki, tylko nakrętka po ogórkach - wystarczyło.
Odpowiedz



Skocz do: