Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Cieknące korki
#1
Kilka dni temu przy okazji lustracji regału z winem odkryłem niepokojące zjawisko- na podłodze pod regałem pojawiły się czerwone kropki. Po bliższych oględzinach okazało się że to wino porzeczkowe z butelek leżakujących od 2 miesięcy. Po skontrolowaniu stanu korków w pozostałych butelkach wyszła na jaw straszliwa prawda - wszystkie korki ciekły! Całe szczęście że butelek było tylko 9. Przekorkowałem całą partię prewencyjnie dodając do każdej butelki porcję piro. Mam nadzieję że wino nie uległo zakażeniu. Co do korków to te felerne były 24x38 kupione na aledrogo. Zmieniłem na korki 24x44 z firmy LeMag które wyglądają na solidne a do tego kosztują mniej niż te co ciekły.
Odpowiedz
#2
Czy korki sparzałeś przed korkowaniem? Czy po zakorkowaniu butelki stały w pozycji pionowej 48h?
Odpowiedz
#3
Oczywiście korki sparzone, butle stały. Ewidentna wina korków- są jakieś takie miękkie, przy otwieraniu jeden pękł na pół.
Odpowiedz
#4
Według mnie korki które kupiłeś po prostu były rozeschnięte. Korek stracił wilgoć i mimo że był sparzony przy korkowaniu to tej swojej wewnętrznej wilgoci nie posiada i pęka. To tak jak rozeschnięta beczka wlejesz w nią wino i może przeciekać. Założę się że pewnie korki trzymałeś bez osłony że tak to nazwę ja u siebie trzymam w reklamówce dość szczelnie zamknięte ale mimo to mogą przeschnąć, lub też sam producent trzymał "na wolnym powietrzu"
Odpowiedz
#5
(22-04-2014, 18:18)piotrek77251 napisał(a): Według mnie korki które kupiłeś po prostu były rozeschnięte. Korek stracił wilgoć i mimo że był sparzony przy korkowaniu to tej swojej wewnętrznej wilgoci nie posiada i pęka. To tak jak rozeschnięta beczka wlejesz w nią wino i może przeciekać. Założę się że pewnie korki trzymałeś bez osłony że tak to nazwę ja u siebie trzymam w reklamówce dość szczelnie zamknięte ale mimo to mogą przeschnąć, lub też sam producent trzymał "na wolnym powietrzu"
No nie do końca tak, korki były jakieś takie mało gęste, wyglądało że te drobiny z których były zrobione zostały zbyt mało sprasowane. Te drugie którymi zakorkowałem ponownie wyglądały bardziej solidnie i były dużo twardsze. No cóż mam nauczkę na przyszłość, teraz wiem, że korek jest tak samo ważny jak zawartość flaszki....
Odpowiedz
#6
Mam to samo, na szczęście przeciekają tylko 2 korki (z ponad 30). Dopiero dzisiaj to zauważyłem (korkowane były jakoś w połowie stycznia) i dużo nie wyleciało (tak na oko po dwie-trzy krople z każdej). Prawdopodobnie od jakiegoś czasu już tak leży, bo to na podłodze ma konsystencję gęstego syropu, smak bardzo słodko-kwaśny (ale nie jak kurczak po chińsku). Po zabutelkowaniu stały przez półtorej doby, potem już horyzontalnie.

Pytanie: jeżeli tego cieknięcia nie ma zbyt wiele i było dawno, to przekorkowywać, czy olać?
Odpowiedz
#7
Ja bym przekorkował, chyba, że te dwa korki miały widoczne fizyczne anomalie które umożliwiły winu ucieczkę, jeśli korek wygląda na sprawny a jednak cieknie to przekorkowałbym wszystko. Zgaduję też, że to nie są korki lite tylko aglomeraty klejone z wiórów.
Odpowiedz
#8
tak, aglomerat
Cholera, znowu robota, nigdy tej pracy inżynierskiej nie napiszę... :P


UPDATE 3.03.2015, godz. 1730:
Jedna z nich wystrzeliła, właśnie skończyłem ogarniać pole bitwy.

PS: Jak na mój smak ciut za słodkie, mam nadzieję, że dżordże mają już dość i nie zrobią tego z drugą butelką...
Odpowiedz
#9
Zrobią, skoro się w pierwszej rozmnożyły, to dlaczego miałyby litość drugiej lub innym okazywać? Też mi się zdarzyło niedofermentowane do końca (choć całkowicie klarowne) wino zabutelkować i szampan się zrobił. Dobry był, ale szampan. Musisz zlać wino z powrotem do baby i odgazować! Inaczej się nie pocieszysz.



Skocz do: