Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
"Duży - może więcej..."
#1
"... rozlać - jak się rozbije."   :P



Jak zabezpieczacie swoje balony XXL?

Zapraszam do prezentacji stosowanych rozwiązań.
Odpowiedz
#2
Zwiększonym poziomem ostrożności
Odpowiedz
#3
Trudno się spierać. :)
A poza tym?
Odpowiedz
#4
50-tki mam w koszach stalowych wykładanych wełną drzewną, a mniejsze w koszach wiklinowych.
Odpowiedz
#5
Czyli klasycznie.
Mocno, wygodnie i ładnie.
Ale, jeśli jednak "meteoryt trafi" - to w koszu zostanie tylko szkło.
Reszty musimy pójść szukać ze ścierką w dłoni...

Kto jeszcze?
Kto się zgłasza?
Odpowiedz
#6
Zapobiegliwym czarnowidzom proponuję okeić balon folią antywłamaniową lub bezpieczną . Co prawda nie uchroni ona w 100% balona przed pęknięciem, ale zawartość nie wypłynie :D
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#7
Brawo, brawo... na naszej skromnej lekcji ZPT aktywizują się koleżanki... i nawet wysuwają się na czoło peletonu. ;)

Mimo to, trzeba koleżankę nieco dokładniej nakierować:
Pracujemy tu nad rozwiązaniami dla OPTYMISTÓW.

Oto (klasyczne już) rozróżnienie:

Pesymista to ktoś, kto uważa że "gorzej już być nie może". :(
Optymista jest PEWNY - że może. :D
Odpowiedz
#8
Hehe - no dobra :), Ale ja pisałam o czarnowidzeniu pękniętego balona i lęku przed utratą trunku. I zapodałam optymistyczne rozwiązanie :P
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#9
(19-12-2015, 17:12)Modliszqa napisał(a): Hehe - no dobra :)

Ja na dno każdego kosza mam pod butlą styropian. 

Kiedyś podczas postawienia w piwnicy potrafiła mi pęknąć
nawet dziesiatka w plastikowym koszu.
Ps. Butla z brico.
Pozdrawiam Tomek.
Odpowiedz
#10
Doskonale! :brawo:
Wyrównanie na torze...
Modliszqua i Thomasl niezmordowanie walczą o prowadzenie...
Kto, które z nich ostatecznie wyjdzie na czoło??? :cool:



Ale, ale... nie uprzedzajmy wypadków.
Pozostańmy chwilowo przy naszym niełatwym winiarskim zatargu z nikczemną Siłą Grawitacji.

Oto Thomasl'owi udało się zabezpieczyć swój Flagowy Tankowiec przed skutkami umieszczenia go na piwnicznej podłodze... z nieco nadmiernym impetem.
To jest niewątpliwie krok w dobrą stronę!
Jednak ZŁO nie zasypia nigdy... :nie:
I oto, drżący promyk naszej podręcznej winiarskiej latarki przeczesując ciemne zakamarki piwnicznego regału, cztery półki wyżej, zahacza o przyczajony pomiędzy pajęczynami, na samym skraju, gotów do samobójczej akcji... już się trochę chwiejący - słoiczek z dżemikiem! :chytry:
Wątpliwość... czy to już...? Namysł.... ...decyzja...
Banzai...! :D
Odpowiedz
#11
Proponuję zabezpieczyć półki regału listewkami a w piwnicznej izbie zainstalowac górne światło :D
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#12
:)

Zaklinanie rzeczywistości...

W postulowanej wersji, trzeba rozważyć zabezpieczenie balona przed spadającymi:
1/ Słoiczkiem
2/ Listewką
3/ Lampą sufitową w solidnej ceramicznej obudowie ;)

(Zgodnie z Prawami Murphy'ego:
Zasada nr.1: "Jeśli coś może odpaść - to odpadnie!" ;) )
Odpowiedz
#13
W takim razie proponuję pozostawić pusty balon w bezpiecznym miejscu a wino przelać do bukłaków :) i te wynieść do piwniczki ... No bo komu by się chciało targać 70. kg skrzynię wypełnioną styropianem zabezpieczającym balon z młodym winem do ciasnej i niebezpiecznej piwnicy ? :o
imperare sibi maximum imperium est

pozdrawiam 
Jola  
Odpowiedz
#14
Nic nie trzeba przelewać. :)
Przecież jak potłuczesz swój balon oklejony folią antywłamaniową ;) - to niepotrzebne już szkło opadnie na dno, a wino od tego momentu masz właśnie - w bukłaku! :)
Tylko ściągnąć znad osadu - do karafki... i na stół :D

No, dobra, a tak na poważnie:

Właśnie te największe balony są moim zdaniem stosunkowo bardziej niż inne gabaryty narażone na uszkodzenie od góry.
Ze względu na swoje rozmiary i ciężar, często stoją na podłodze i bywają bardzo konkretnymi "zawalidrogami" w nierzadko ciasnych pomieszczeniach, w których je przechowujemy.
Stąd, łatwo o nieszczęście - jeśli się coś upuści, nawet niewielki przedmiot może rozbić nieosłonięte szkło.

Solidne obłożenie bardzo dużej i eksponowanej górnej powierzchni balona XXL jakimś kocem i/lub inną konkretną osłoną, jest moim zdaniem bardzo ważne dla jego bezpieczeństwa.
Ideałem byłoby:
- Miękka warstwa bezpośrednio na szkło.
- Zewnętrzna warstwa - sztywna.
Na przykład: stożek zwinięty z arkusza jakiegoś tworzywa sztucznego.
Odpowiedz
#15
Może po prostu kilka warstw foli bąbelkowej?
Odpowiedz
#16
U mnie te największe stoją pod pólkami z mniejszymi , nad butlą jest tylko kilka centymetrów i nie ma co na nie spaść.

Jeden raz popełniłem głupotę fermentacji wiśniowego w balonie , owoce uniosły się zatkały szyjkę i ciśnienie gromadzącego się CO2 wywaliło dziurę z boku na pół balonu.
Odpowiedz
#17
(19-12-2015, 19:03)Orwell napisał(a): :)

Zaklinanie rzeczywistości...

W postulowanej wersji, trzeba rozważyć zabezpieczenie balona przed spadającymi:
1/ Słoiczkiem
2/ Listewką
3/ Lampą sufitową w solidnej ceramicznej obudowie ;)

(Zgodnie z Prawami Murphy'ego:
Zasada nr.1: "Jeśli coś może odpaść - to odpadnie!" ;) )

Zasada nr 2- oddzielamy część słoiczkową  piwnicy od części naszych wspaniałych 
Trunków . A nawet gdyby ktoś trzymał flaszki nad butlami to tak bedzie  ostrożnie brał że nawet  nawalony nie wypuści jej z ręki na butlę.
Pozdrawiam Tomek.
Odpowiedz
#18
@ plecionka:

Otóż to!
- Doskonale, że o tym piszesz! :)

Oto targają mną klasyczne tzw mieszane uczucia...

Z jednej strony -
- Łączę się z Tobą w bólu i okrywam podwójną żałobą - zarówno na konto nieodżałowanego balona - jak i w kwestii niedojszłej zawartości... Cześć Jej Pamięci! :(

Z drugiej strony jednak -
- Dzięki twojej przygodzie - inni winiarze być może unikną jakże bolesnych skutków podobnych przygód - w części lub nawet w całości. Czyli - poznawczo - super! :P :)

Gdyby taki feralny balon był osłonięty zewnętrznym szczelnym płaszczem, to:
- co prawda "wiśniowa erupcja" i tak zapewne miałaby miejsce (no, chyba, że balon byłby szerokogardzielowy... to może, może... kto wie...)
- natomiast następstwa w postaci sprzątania okolicy balona i ew zniszczeń mebli/pomieszczenia o charakterze trwałym - zapewne byłyby znacznie mniej dotkliwe

I generalnie gdzieś w te okolice zmierzałem, zakładając wątek.
Większość systemów koszowych balonów XXL jest pomyślana tak, że głównie ułatwia ich przenoszenie i nieco zabezpiecza przeciwudarowo (nie z każdej jednak strony jednakowo należycie).
Natomiast "jak już balon rąbnie - to się, panie, poleje" - i nie ma zmiłuj.

Jak ja sobie radzę w tej ważkiej kwesti...?

Ano, tak:
Otóż wyrzuciłem precz wszystkie swoje kosze do balonów typu ażurowego - i przeszedłem na system osłonowy wykonany we własnym zakresie z beczek bądź innych pojemników polietylenowych, dopasowanych gabarytowo do danego balona i wyścielonych wewnątrz na miękko.

Jakie korzyści daje nam obudowanie balona (nie tylko XXL) tym sposobem:

1/ Osłona optyczna - zdecydowanie lepsza, niż ażur
2/ Osłona przeciw udarom mechanicznym - zdecydowanie lepsza, niż w koszach plastikowych, zbliżona do koszy metalowych + wyściółka (z góry uważam że znacznie lepsza, natomiast z boku jednak chyba nieznacznie słabsza)
3/ Przenoszenie - równie wygodne jak w systemie koszowym
4/ Strona sanitarna - very OK :) - bardzo, bardzo łatwo utrzymać ten system w czystości, w porównaniu do klasycznego kosza metalowego bądź wiklinowego
5/ W razie "W" i "trafienia balona przez los"... cóż... - spoko, luz... :cool: :)
Cały "mokry drożdżowy kram" pozostaje pod kontrolą - a ścierka w szafie.
I to jest właśnie podstawowa zaleta tego systemu. :)


Skocz do: