Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dzikie drożdże | jak to robiono dawniej??:)
#26
Cytat:Wysłane przez Rafaello
Fajnie jest wiedzieć co dzieje się w baniaczku i w miarę możliwościu umieć to kontrolować oraz mieć możliwośc zrobienia mocniejszego wina dzięki wyselekcjonowanym drożdżom.


A ja głupi właśnie mam nadzieje na zrobienie slabszego wina dzieki wyselekcjonowanym drożdżom. :glupek:
Odpowiedz
#27
Cytat:Wysłane przez DarekRz
Cytat:Wysłane przez Rafaello
Fajnie jest wiedzieć co dzieje się w baniaczku i w miarę możliwościu umieć to kontrolować oraz mieć możliwośc zrobienia mocniejszego wina dzięki wyselekcjonowanym drożdżom.


A ja głupi właśnie mam nadzieje na zrobienie slabszego wina dzieki wyselekcjonowanym drożdżom. :glupek:

pisząc to miałem na myśli robione winka na drożdżach dzikich które często dopracowują podobno niewielkie ilości %, jak również to, że można kontrolować zapotrzebowanie na % w obie strony.
Być może za skąpo to rozwinąłem... :spoko:
Odpowiedz
#28
"Dzikie" są po prostu nieprzewidywalne a najczęściej wrednie złosliwe - jak masz nadzieję, że dojdą do 12 % to one albo padnę przy 9 albo dociągną do 14 :( - takie bydleta :(
Odpowiedz
#29
Darku, całkowicie zgadzam się z Twoją opinią. Moje zdanie jest prawie identyczne - z tą różnicą, że nie używam piro (ale broń Boże nie zamierzam tu kogolwiek piętnować za stosowanie tego środka).

Chyba gdzieś popełniłem błąd, bo wyszło na to, że jestem zwolennikiem wyrabiania wina średniowiecznymi metodami. Otóż tak nie jest. Sam nabijam się z wujka, który wrzuca co popadnie do balonu i patrzy co z tego wyjdzie (metoda: "albo się uda albo się wypieprzy"). Dlatego sam stosuję ZAWSZE drożdże szlachetne, robię jakieś tam pomiary cukru (wycofuję się z używania uniwersalnych przepisów - w tym miejscu oczko do Maćka :big: ) - wszystko po to, aby wyeliminować tę przypadkowość i ryzyko. Z resztą nie wymyślam - napisałem o tym w pierwszym swoim poście.

Jednak stosując najnowsze zdobycze enologii nie możemy zapominać o tym co osiągnęli Nasi dziadkowie w tej dziedzinie. Zwłaszcza, że enologia, jak rozumiem, odnosi się do wytwarzania wina gronowego, a naszą specjalnością (z konieczności) są wina owocowe.

Najlepszym więc sposobem jest "mix" - wybranie co najlepsze z każdej ze szkół. I zgadzam się, każdy powinien robić to według własnego uznania.

Jako miał święte prawo do wyrażenia swojej opinii. Ja jednak miałem takie samo prawo odpowiedzieć, zwłaszcza, że jego post na prawdę mnie zabolał.

PS. Maćku, a bijatyke to przeczułeś już w drugim swoim poście!:diabelek:
Odpowiedz
#30
A ja na przykład lubię robić na dzikich, bo wtedy mam niespodziankę co mi wyjdzie, jakiej mocy winko :)

W zeszłym roku zrobiłem z jeżyn, wrzucając codziennie świeżą porcję (to co dojrzało na krzaku) do baniaka i zasypując cukrem. Poza tym nie robiłem DOKŁADNIE NIC koło tego wina. Efekt? pryszne półsłodkie wino o takim aromacie że hej :)

metoda "albo się uda albo się wypieprzy" nie jest taka zła, a i nie zawsze trzeba wypieprzać :)
Odpowiedz
#31
Ja akurat traktuje z rezerwą tę metodę. Bo jesli masz działkę, własne owoce i winko kosztowało Cie tyle ile cukier i twój trud to looz.

Ale co ma powiedziec taki ludek jak ja wydając kupę kasy aby kupic 50 kg wiśni(w zeszłym roku w okolicy zeszły tylko do 1,7 zł/kg), do tego z 10-15 kg cukru i sporo mojej pracy aby potem wywalic do kibla zawartość 2 baniaczków po 34 litry z winkiem albo pić z niesmakiem?

P.S. Inną stroną medalu jest to ze każde winko które nie wyjdzie zaszczepiam jeszcze raz drożdzami jak jest choc troche słodkie dofemrentowuje do 16-17 % i potem przeprowadzam pewna magiczną operację rozdzielania mieszanin, o której napisac tutaj nie mogę i potem mogę użyc to chodźby na nalewkę czy do denzynfekcji naczyń:).
Odpowiedz
#32
Fakt jak musisz kupować, i to jeszcze takie ilości to nie za bardzo masz miejsce na takie eksperymenta.

A ja oberwałem wczoraj swoją czarną porzeczkę (4kg) i również przymierzam się do fermentacji na dzikich drożdżach. Ciekawe co wyjdzie :)
Odpowiedz
#33
Cytat:Wysłane przez LuCK
A ja oberwałem wczoraj swoją czarną porzeczkę (4kg) i również przymierzam się do fermentacji na dzikich drożdżach. Ciekawe co wyjdzie :)

"Wild black wine" :spoko:
Odpowiedz
#34
Or wild red vinegar :(
Odpowiedz
#35
Na razie powoli, ale już widze że rusza, także nie jest źle i wild black wine bedzie :)
Odpowiedz
#36
Robiłem wino na drożdżach dzikich z kompotu(!) nie wiem jak to zrobiłem ale takie kompoty mi zaczęły fermentować i po 3 miesiącach fermentacji było nawet do picia, ale posmak był taki jak fermentujące owoce mają :kwasny: raczej nie polecam.
Odpowiedz
#37
Mój mąż robił już m. in. na dzikich cydr, śliwkowe, jeżynowe, winogronowe, teraz stoi porzeczkowe. Wyniki są tak zadowalające, że nie zdziwię się, jeśli w ogóle zrezygnuje ze szlachetnych odmian. Pijamy tylko wina wytrawne i po tych drożdżach ich moc jest wsamrazowa.
Oczywiście wszystkich zasad sztuki winiarskiej dotyczących zachowania sterylności trzeba przestrzegać. Poza myciem owoców (więc warunek- z czystych terenów!).
Odpowiedz
#38
witam. jestem w tej dziedznie początkujący. właśnie nastawiłem pierwsze w życiu wino. ale zgodnie z tradycją poszedłem do dziadka zapytać jak to sie robi. dziadek wiadomo doświadzcony powiedził następujące zdanie:

"dobre wino to ci sie tylko na naturalnych drożdżach uda bo te sklepowe to zawsze jakiś posmak zostawiają"

co ciekawsze dziadek mówi że na naturalnych drożdżach udawało mu sie osiągnąć nawet 16%

mówlił zeby nie dodawać drożdży chyba że wino niestety samo "nie ruszy". to tak a propo domowych tradycji.
Odpowiedz
#39
Dziadek mógł mieć na myśli piekarskie. Spytaj dokładnie o jakie mu chodziło.
Odpowiedz
#40
i zapytaj jak mierzył owe %. pozdrawiam weteranów :polewam:
Odpowiedz
#41
Dokładnie tak samo miałem w cz. porzeczkowym - po pierwszym obciągu drożdże bardzo przyspieszyły. Ktoś wie dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedz
#42
moze to tlen pobrany w czasie zlewania. :niewiem:
Odpowiedz
#43
No ok, ale po co drożdżom tlen? Chyba że to powyżej to sarkazm czy jak to się nazywa. Aż mi się wierzyć nie chce, że nie masz żadnego linka do tego.......:uczen:
Odpowiedz
#44
Cytat:Wysłane przez veeh
No ok, ale po co drożdżom tlen?

np. do syntezy tłuszczów i steroli w scianie komórkowej, co zwiększa wytrzymałosc drożdży na alkohol, zabieg stosowany przez winiarnie przy restartach ferm. (FAQ na stronie lallemanda)
Odpowiedz
#45
Pierwsze wino jakie w żżyciu zrobiłem było genialne:1miejsce:. Po jegu wypicu spędziłem w łaźence ok.2-3h co niebyło przyjemmnym odczuciem. Zebrałem kilka kg winogron z ogródka (całkowice naturalnych tj. niepryskanych), wycisnąłem sok zlałem wszystko do 5 l słoika po ogórkach:fajka: i zostawiłem. Żadnych drożdży szlachetnych czy piro. wtym roku białe wino zrobiłem tak samo a czerwone zrobię chyba z DD i innymi fajnymi rzeczami.
Odpowiedz
#46
a moje miałe już z 2 lata. Któryś z mojich braci podpijał (a wino stało w kuchni) i zostaawił otwarte. Potopiły mi się w nim muszki:glupek:.

I tak powstał rosół:diabelek:
Odpowiedz
#47
Rosół to byłby jakby jakaś kura wpadła raczej ;-)

A co do tradycji to mój dziadek robił wino, potem mój ojciec, a teraz ja zaczynam - niestety nie mam pojęcia jak robił dziadek - on uczył tylko ojca, a ojciec wypacza niestety sztukę - ciekawe czy tak sam z siebie, czy nauczyciela też miał nie takiego...?

Ale słyszałem, że dziadek to wino potrafił zrobić - niestety nie piłem nigdy (i już nie wypiję...). W każdym razie kilka lat temu ojciec z wujem znaleźli jakąś ostatnią butelkę, czy dwie i wypili nie chwaląc się za bardzo nikomu (sąsiadowi się idało, bo jak zobaczył, że coś z piwnicy wynoszą, to od razu ich odwiedził ze szklaneczką) ;-)
Odpowiedz
#48
Cytat:Wysłane przez Maciej
A nasza stara polska specjalność - miody pitne - potrafiły fermentować trzy lata.

Moje winko na miodzie lipowym fermentuje już 17 miesięcy i nie wiem kiedy przestanie. Po upałach wyraźnie oklapło. Może to już koniec.
Odpowiedz
#49
Cytat:Wysłane przez LuCK
Na razie powoli, ale już widze że rusza, także nie jest źle i wild black wine bedzie :)

Minęło prawie sześć miesięcy i czarna porzeczka zamieniła się w bardzo przyjemne, słodkie winko. Ciągle czuć je "świeżyzną" i dużo w nim dwutlenku węgla, choć zostawione w butlu nie bulka...
Natomiast zlane do butelki w kilka dni zamieniło się w wyborny szampan :)

Eh, to wino mnie ciągle zaskakuje... I za to je kocham :)

pozdrawiam popijając młode wieloowocowe, czerwcowe winko. ;)
Odpowiedz
#50
Witam jestem nowy. Winem zainteresowałem się gdy miałem 16 lat. Mieszkam na wsi, nie mam bardzo możliwości kupna tych wszystkich potrzebnych składników. A poza tym muszę to robić na ,,partyzanta" w tajemnicy przed rodzicami.
Moje pierwsze wino zrobiłem w tamtym roku z wiśni. Było tego około 3 litrów, troszkę jeszcze mam. Wyszło mi zarąbiste. Nie dodawałem żadnych drożdży. Po prostu zerwałem wiśnie, wycisnąłem przez szmatkę, wlałem do plastikowych butelek tak do połowy, dodałem cukru, zakręciłem i zaczęła się fermentacja. Było to w lipcu, więc butelki trzymałem ukryte w belach siana, później słomy. Gdy butelkę napompowało po prostu spuszczałem ten gaz. Gdy fermentacja się zakończyła, gdzieś w listopadzie, przesączyłem winko przez takie coś do przelewania mleka. Winko zrobiło się naprawdę czyste. Przelałem do butelek po wódce, okręciłem korki taśmą izolacyjną i zakopałem w ziemi w pozycji stojącej.
Na wiosnę wykopałem kilka butelek i winko było przepyszne. Dodaję iż przez całą produkcję nie czytałem żadnych porad i tego forum, wszystko improwizowałem. Winko tak na oko miało jakieś 12-13 %.
W tym roku zamierzam rozpocząć większą produkcję. Robię winko z czego się da. mam już średnio przefermentowane winko z mlecza, kwiatów wiśni, liści kasztana, i jakichś kwiatków z ogródka, co nie znam nazwy. Może na winka owocowe na lato kupię sobie drożdże winiarskie i tak też spróbuję. Ale na pewno będę robił też winko na dzikich drożdżach, bo według mnie smakuje wybornie.
Dodam jeszcze, że teraz jest przy chłodno i muszę wina trzymać w pokoju za szafą. I raz gdy chciałem spuścić powietrze z takiej butelki za słabo trzymałem korek i niestety musiałem malować ściany i pokój i prać firanki (na szczęście puściło). Mamie wytłumaczyłem że to było doświadczenie z chemii o którym zapomniałem.
Pozdrawiam całą społeczność forum i jeszcze raz witam.
Odpowiedz



Skocz do: