Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Eksplodujące butelki po korkowaniu - powody.
#1
Witam.
Problem ten jest pewnie powszechny ale pomimo iż przeszukałem forum to nie potrafilem znaleść poodobnego wątku który dał by mi odpowiedz na moje pytanie. Może przegapiłem. Jeżeli tak to sory- nie chce zaśmiecać forum powtarzającymi sie tematami.

Mianowicie :
23/06/2013 nastawiłem wino z mieszanych owoców.
09/08/2013 zabutelkowałem to wino.
Wiem że zrobiłem to za wcześnie i był to błąd (teraz już wiem) ale wino to wyglądało na wyklarowane, przejrzyste, zero osadu. BLG 0.
Wczoraj wieczorem wysadziło mi korki z trzech butelek. Dosłownie ciśnienie wysadziło korki z tych butelek.
Otworzylem czwartą z nich do degustacji bo obawiałem sie że ją również wkrótce wysadzi.
Gdy to zrobiłem to korek odskoczył z wielkim hukiem a gdy już wyskoczył to pojawiła się smuga dymu i wino zaczęło masywnie gazować.

Czy powodem tego było fermentowanie wina w butelkach ponieważ za wcześnie było ono zabutelkowane?

Przed butelkowaniem wino zasiarkowałem pirosiarczynem sodu.
Zastosowałem 1.5 tabletki na 4.5 litra wina. Dawke zaniżyłem bo wg. zaleceń producenta powinny być to 2 tabletki na 4.5 litra.
Może powiniem zastosować wyższe dawki.
Zakupiłem pirosiarczyn potasu który jest ponoć lepszy niż sodu i zamierzam go stosować w przyszłości.
Dawkowanie piro to 1gr(0.8ml) na 10 litrów nastawu.
Może podwajać dawki dla pewności?

Czy to prawda że mimimalny czas klarowania wina wynosi 3 miesiące ale lepiej zostawić je na 6 dla pewności pomimo iż jest już wyklarowane oczywiście.

Wyczytałem iż jest kilka powodów wysadzania korków z butelek :

- zbyt wczesne zakorkowanie ( drożdże nadal przerabaiają cukier wytwarzając alkohol oraz CO2, który wysadza butelki bo nie ma którędy sie wydostać.
- Za wysoki poziom napełnienia butelek podczas korkowania.
(wiedząc o tym zawsze zostawiam sporo przestrzeni )
- Zbyt wysoka temperatura przechowywania
(niestety nie posiadam piwnicy i przetrzymuje wino w małym pokoiku pod schodami w którym temp. jest tylko troszke nizsza niż pokojowa. Tu gdzie mieszkam i Irlandii nie ma gorącego lata. Obecnie jest 13 stopni na zewnątrz)

Czy jeżeli nie posiada sie piwniczki to warto przetrzymywać zabutelkowane wino w temp. pokojowej czy nie warto bo zawsze będzie wysadzało korki z butelek nawet po zasiarkowaniu?

Jakie kroki należy podjać aby zapobiec wysadzaniu korków?
Czy wystarczy dofermentować do blg 0 i po wyklarowaniu dla pewności mocno zasiarkować przed butelkowaniem czy wystarczy mocno zasiarkować po pierwszym obciągnięciu wina na cichą i przed butelkowanim już nie siarkować?

Prosze o rozwinięcie tematu jeżeli takowego jeszcze na forum nie ma.
Odpowiedz
#2
Chyba jakaś imprezka... Albo już leżakowanie... :diabelek:
Odpowiedz
#3
(30-08-2013, 22:52)darus_m napisał(a): Chyba jakaś imprezka... Albo już leżakowanie... :diabelek:

Hehe już edytowałem post i go naprawiłem :) pozdro.
Odpowiedz
#4
Wszystko to sprowadza się do jednego: do wymordowania drożdży. W tym wypadku siarkowanie to tylko narzędzie do osiągnięcia tego celu.
Przyczyną "wybuchów" są bowiem pracujące drożdże, a bezpośrednio - wydzielający się CO2.
Siarkowanie wina nie gwarantuje wybicia drożdży. Brak cukru w nastawie nie jest przesłanką do stwierdzenia, że drożdże zostały wymordowane.
Najpewniejszym sposobem do zabicia drożdży (oczywiście mówimy o wyrobie wina) jest doprowadzenie procesu fermentacji do takiego momentu, w którym nie wytrzymują one już dawki alkoholu.
Jeśli nie udało nam się zabić drożdży, to przechowywanie wina w niskich temperaturach zdecydowanie zmniejsza ryzyko wybuchu, natomiast w wyższych - zwiększa.
Wybór drożdży i późniejszy sposób ich wybicia to kluczowa sprawa w interesującym Ciebie temacie.

Odpowiedz
#5
Po miesiącu, z małym okładem, to zdecydowanie za wcześnie na butelkowanie. Po upływie takiego krótkiego okresu ma prawo przebiegać jeszcze końcowy etap tzw fermentacji burzliwej, po którym następuje jeszcze fermentacja cicha. Zwiększanie dawek pirosiarczynu może przerwać fermentację, ale niestety zbyt wysokie dawki są wyraźnie wyczuwalne w winie i tej metody nie polecam. Jeżeli lubisz wina mocne, to rób tak jak radzi darus_m tzn fermentuj do końca. Najlepiej robić to w ten sposób, że w końcowym etapie fermentacji burzliwej sprawdzamy blg i gdy będzie ono w granicach 0 dosładzamy małymi dawkami co kilka dni, i obserwujemy aż do momentu gdy fermentacja wyraźnie zwolni i całkowicie ustanie, blg przestanie spadać. Taki sposób postępowania zapobiega przesłodzeniu wina. Blg równe 0 w winie nie oznacza, że nie ma cukru. Alkohol zawarty w roztworze cukrowym obniża wartość odczytu nawet do 4 kresek. Ujemny odczyt pod koniec fermentacj może oznaczać koniec cukru-warto o tym pamiętać. Jeżeli nie chcesz wina mocnego, to zatrzymujesz fermentację poprzez "zagłodzenie " drożdży. Dosładzasz wino taką ilością cukru, która da oczekiwany poziom alkoholu i czekasz aż fermentacje ustaną. Tym sposobem zawsze otrzymasz wino wytrawne. Takie wino można dosłodzić aby otrzymać trunek słabszy ale słodszy. Do tego celu używamy najczęściej pirosiarczyn potasu. Ta czynność wymaga jednak głębszej wiedzy, którą jak się wczytasz w forum na pewno posiądziesz.
Odpowiedz
#6
"Jakie kroki należy podjać aby zapobiec wysadzaniu korków?"

Jeśli zostało jeszcze kilka butelek to proponuje przelać to winko do butelek pet około 1l wina na butelkę 1,5l , ścisnąć butelkę tak aby winko podeszło pod korek i codziennie obserwować czy winko gazuje , jak gazuje to powtarzać upuszczanie dwutlenku węgla. Prościej jednak wlać wszystkie butle do balona,wstawić rurkę fermentacyjną i myśleć co dalej.

Kolega sprawdza tak wina do butelkowania. Bierze litr wina do butelki 1,5 litra,jak przez dwa miesiące w butelce nie ma osadu i nie pompuje cię co2 to butelkuje.
Odpowiedz
#7
@Tomaszpol
No cóż, popełniłeś elementarny błąd - zabutelkowałeś żywe wino.
Siarkowanie na tak wczesnym etapie nie jest skuteczne.
Pominięte zostały etapy fermentacji cichej w balonie, klarowania i zlewania znad osadu.
Wydaje mi się, że powinieneś poczytać trochę o podstawach wyrobu wina:
http://wino.org.pl/forum/forumdisplay.php?fid=29

@łino:
Kolego głosisz herezje.
Nie polecam absolutnie takich eksperymentów. To winiarstwo a nie budowa granatów.
Każde młode wino (+/- do 6 miesięcy) powinno mieć ujście dla CO2. To jest podstawa i nie ma co kombinować.
Odpowiedz
#8
(31-08-2013, 07:12)kapitan napisał(a): ...w końcowym etapie fermentacji burzliwej sprawdzamy blg i gdy będzie ono w granicach 0 dosładzamy małymi dawkami co kilka dni, i obserwujemy aż do momentu gdy fermentacja wyraźnie zwolni i całkowicie ustanie, blg przestanie spadać. Taki sposób postępowania zapobiega przesłodzeniu wina. Blg równe 0 w winie nie oznacza, że nie ma cukru.

Pomimo iż zastosowałem tą technike gdy robiłem wiśniowe to również mi wysadziło korki z kilku butelek.
Wino wyszło słodkie bo reszta cukru dosłodziła nastaw a fermentacja całkowicie wymarła.
Pamiętam że zabutelkowałem to wino po około 4 miesiącach. Być może za wcześnie. Teraz już wiem że lepiej poczekać dłużej.
Odpowiedz
#9
(31-08-2013, 10:06)mrX napisał(a): @Tomaszpol
Pominięte zostały etapy fermentacji cichej w balonie, klarowania i zlewania znad osadu.
Wydaje mi się, że powinieneś poczytać trochę o podstawach wyrobu wina:
http://wino.org.pl/forum/forumdisplay.php?fid=29
.

MR X
Etapy te pominąłem w poście lecz nie w praktyce.
Myślałem iż to oczywiste i każdy sie domyśli że wino było na cichej i zlałem je znad osadu bo przecież fermentacja burzliwa nie trwa 1.5 miesiąca.
:ysz:

Wiem że o wiele za wcześnie je zabutelkowałem i nie zlewałem znad osadu przez kilka miesięcy tak jak powinienem (zlałem je tylko 2 razy) i to był mój błąd ale dlatego prosiłem o rozwinięcie tematu bo zdarza sie to również osobom które klarują wino przez kilka miesięcy i czasem nawet zasiarkowanie nie wystarcza.
Odpowiedz
#10
(31-08-2013, 10:06)mrX napisał(a): Butelki PET nie nadają się do kontaktu z winem.
.

..a dlaczego tak myślisz?
Tysiące winiarskich sklepów internetowych na całym świecie sprzedają butelki PET do produkcji wina.
Odpowiedz
#11
(31-08-2013, 10:06)mrX napisał(a): @Tomaszpol

@łino:
Kolego głosisz herezje.
Butelki PET nie nadają się do kontaktu z winem.
Po drugie: nie polecam absolutnie takich eksperymentów. To winiarstwo a nie budowa granatów.
Każde młode wino (+/- do 6 miesięcy) powinno mieć ujście dla CO2. To jest podstawa i nie ma co kombinować.

Zgadza się, nie nadają się do leżakowania wina, jednak przetrzymanie w takiej butelce wina do 2 miesięcy nie zniszczy wina. Podobno trunki o dużym stężeniu kwasów i alkoholu nie nadają się nawet do krótkotrwałego przechowywania ale wino tak. (info z forum)

Jak wlejesz litr do pojemnika o 1,5 l i wyciśniesz powietrze pod korek to nie ma możliwości aby w ciągu 24h wino na dofermentowaniu rozsadziło taką butelkę. Przynajmniej mi i kumplowi to się nie zdarzyło.


Odpowiedz
#12

"Zgadza się, nie nadają się do leżakowania wina"

Butelki PET są szeroko stosowane na całym świecie do przetrzymywania w nich wina podczas fermentacji cichej.
Jednakże okres magazynowania alkoholu w tego typu opakowaniu wynosi co najwyżej sześć miesięcy.
Odpowiedz
#13
PETy raczej nie nadają się do leżakowania wina. Ale myślę, że pomysł @łino jest całkiem ok. Nie musi to być nawet 1,5l butelka, może być 0,5l z 0,3 litra wina, nawet jak te wino zmieni smak to nie ma żalu żeby wylać, a produkowany CO2 - jeśli będzie - łatwo zauważyć.

Co do wina @Tomka, to przede wszystkim za szybko zabutelkowane i nie stabilne, cukru nadal w nim sporo było to drożdże "siadły" do stołu, a efekty już sam widziałeś:) Dlatego nie ma się co spieszyć z butelkowaniem, tylko zostawić wino w spokoju na te 12 miesięcy, a potem się zastanawiać czy już się kwalifikuje do tego zabiegu... no ale o tym już z 1000 razy było pisane na forum.
Piszesz o dawce piro, ale ile to wino ma procent i na jakich drożdżach? Obok zawartości cukru resztkowego są to kluczowe dane do ustalania skutecznej ilości piro, bo stwierdzenie o "uniwersalnej" dawce 1g/10l jest bardzo mylne.
Odpowiedz
#14
Standartowa dawka piro wg. zaleceń producenta to 1g./10 litrów.
Nie trzeba sie jej sztywno trzymać.
Lukihah piszesz że przy dawkowaniu piro trzeba brać pod uwagę moc wina?
Pewnie tak. Mi sie wydaje że z tym piro to jak z loterią nigdy nie jest sie pewnym czy dana dawka wystarczy.
Niektórzy podwajają lub nawet potrajają dawke dla pewności. (Dane z forum)
Jeżeli chodzi o to odczekanie 12 miesięcy z butelkowaniem to masz zupełną racje- nie ma sie co śpieszyć.
Odpowiedz
#15
Musisz brać pod uwagę moc wina, tolerancje drożdży na alkohol i cukier resztkowy lub jego brak. Jeśli wino ma być wytrawne to piro mniej, tylko do stabilizacji, cukru nie ma to drożdże nie ruszą. Jeśli cukier jest to więcej, bo musisz wybić drożdże, a jeśli masz np. 12%, a tolerancja drożdży to 18%, to wtedy jeszcze więcej. A znowu jeśli masz 15%, na drożdżach 14%, to dawka może być odrobinę mniejsza, bo część drożdży padnie od alkoholu. Tak na logikę.
Ogólnie to rozrzut dawek "standardowych" to gdzieś od 0,8g/10l do 2g/10l. Za to do Bayanusów niekiedy 4g/10l to mało, a 1g/10l to nawet nie czują:)
Odpowiedz
#16
Od tej pory jak bedę robił wina to zawsze będe stosował tą technike :
"W końcowym etapie fermentacji burzliwej sprawdzamy blg i gdy będzie ono w granicach 0 dosładzamy małymi dawkami co kilka dni, i obserwujemy aż do momentu gdy fermentacja wyraźnie zwolni i całkowicie ustanie, blg przestanie spadać"
Będe robił mocne wina i fermentował je tak długo aż drożdże umrą z nadmiaru alkoholu.
Jak już fermentacja wycichnie, blg przestanie spadac a resztka cukru, która zostanie w nastawie dosłodzi wino to wtedy zasiarkuje
standartową dawką bo w tym wypadku takowa powinna wystarczyć.
Wino zleje znad osadu po miesiącu.
Pózniej bede zlewał je raz na 2 miesiące i jeżeli już będzie wyklarowane to po około 7 miesiącach zabutelkuje.
Zakupiłem 23 litrową butelke PET w kształcie gąsiora ze sklepu winiarskiego. Jest to gruby plastik i na stronie było zaznaczone że mogę go używać do przetrzymywania wina na cichej.
Dlaczego piszecie że PET sie nie nadają?
Być może jest to jakis inny rodzaj PET który sprzedają w tych sklepach winiarskich bo plastik jest o wiele grubszy niż standartowe butelki PET.
Odpowiedz
#17
Jeżeli postawiłeś na wina mocne to możesz próbować bez siarkowania przed butelkowaniem. Alkohol ma również właściwości konserwujące i im wyższy poziom tym wino stabilniejsze i trwalsze. Przy winach mocnych, w których drożdże zaprzestały pracy mimo cukru resztowego w nastawie, poziom alkoholu w zależności od użytych drożdży może sięgać nawet 18 %. Ponowne podjęcie przez drożdże fermentacji przy takim alkoholu jest praktycznie niemożliwe. Myślę , że w takiej sytuacji można ograniczyć siarkowanie i zastosować je tylko na początku winifikacji do miazgi (nastawu).
Odpowiedz
#18
(31-08-2013, 19:37)kapitan napisał(a): Przy winach mocnych, w których drożdże zaprzestały pracy mimo cukru resztowego w nastawie, poziom alkoholu w zależności od użytych drożdży może sięgać nawet 18 %. Ponowne podjęcie przez drożdże fermentacji przy takim alkoholu jest praktycznie niemożliwe.

Jak już wcześniej napisałem pomimo iż zastosowałem tą technike gdy robiłem wiśniowe to również wysadziło mi korki z kilku butelek.
Wino wyszło słodkie bo reszta cukru dosłodziła nastaw a fermentacja całkowicie wymarła.
Pamiętam że zabutelkowałem to wino po około 4 miesiącach. Być może to był powód wysadzenia korków ale to mi udowodniło że ponownie podjęcie fermentacji nie jest niemożliwe nawet gdy wino przestanie fermentować samo i jest mocne.
Także dlatego wole zasiarkować.
Odpowiedz
#19
Technikę być może zastosowałeś, ale jak sam przyznajesz cel nie został osiągnięty.
Drożdże przestały pracować z jakiegoś innego powodu, ale nie zostały zabite alkoholem. Wiesz jakich wtedy drożdży użyłeś? Czy wiesz jaką one miały tolerancję na alkohol? Wiesz jakie stężenie alkoholu było w winie?
Dlatego tak ważne jest robienie pomiarów cukru, szacowanie stężenia alkoholu, aby móc założyć że drożdże powinny już paść. Wszystko inne to wróżenie z fusów.
Wtedy najlepiej zaatakować z trzech stron: alkoholem zawartym w winie i równocześnie pirosiarczynem oraz cukrem dosładzającym wino.
Odpowiedz
#20
Drożdże winiarskie plynne Bordeaux (MD)
Blg wynosiło 0
Niestety nie zmierzyłem BLG na początku bo było to moje pierwsze wino i nie wiedziałem za wiele na ten temat.
Także nie wiem jakie było stężenie alkoholu w tym winie.
Było to wino z kompotów z wiśni.
Cukru dodawałem tak długo aż fermentacja wymarła i reszta cukru dosłodziła nastaw.
Wtedy wino zlewałem kilka razy znad osadu aż sie wyklarowało i po 4 miesiącach zabutelkowałem.
Po miesiącu od zakorkowania wysadziło mi kilka butelek w kilkudniowym odstępie.
Nadal mam około 18 butelek z tego nastawu i od dłuższego czasu mają sie dobrze. Wyglada na to że tych nie wysadzi.
Być może tych kilka co wysadziło za bardzo wypełniłem pod korek:niewiem:
@ DARUS M Jeżeli jesteś zainteresowany szczegółami tego nastawu z wiśniowych kompotów to załączam link do tego tematu :
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...#pid263275
Pierwsze dwa wątki z góry.
Zrobiłem wtedy jak @Zbyszek T mi poradził.
Odpowiedz
#21
"Nadal mam około 18 butelek z tego nastawu i od dłuższego czasu mają sie dobrze. Wyglada na to że tych nie wysadzi."

Zlej to jak najszybciej. :D
Odpowiedz
#22
Zlać do gardła ? Haha
Odpowiedz
#23
(31-08-2013, 21:17)Tomaszpol napisał(a): Cukru dodawałem tak długo aż fermentacja wymarła i reszta cukru dosłodziła nastaw.
Wtedy wino zlewałem kilka razy znad osadu aż sie wyklarowało i po 4 miesiącach zabutelkowałem.
Po miesiącu od zakorkowania wysadziło mi kilka butelek w kilkudniowym odstępie.

Piszesz o kilkakrotnym zlewaniu. Powinno to wyglądać w ten sposób, ze po każdym kolejnym zlaniu balon powinien być napełniony pod korek i szczelnie zamknięty korkiem z rurką. Jeżeli tak napełniony balon przed butelkowaniem umieścisz w temperaturze, w której będziesz przechowywał butelki i nic się w nim nie będzie działo, to naprawdę czymś dziwnym będzie nagłe wznowienie fermentacji w butelkach. Może po prostu błędnie oceniłeś zakończenie fermentacji. Wino przechowywane w niepełnym balonie przy minimalnej nieszczelności na korku może nie powodować bąbelkowania w rurce . Inną przyczyną wznowienia fermentacji może być przechowywanie butelek w zbyt wysokiej temperaturze, wyższej niż temperatura przechowywania wina przed butelkowaniem.
Odpowiedz
#24
Wysłane przez @Kapitan :

"Może po prostu błędnie oceniłeś zakończenie fermentacji. Wino przechowywane w niepełnym balonie przy minimalnej nieszczelności na korku może nie powodować bąbelkowania w rurce . Inną przyczyną wznowienia fermentacji może być przechowywanie butelek w zbyt wysokiej temperaturze, wyższej niż temperatura przechowywania wina przed butelkowaniem."

Wino było zlane pod korek i stało w salonie przy grzejniku owiniete kocem ponieważ było to zimą. Temp. nastawu wynosiła 24-25 stopni.
Nie mogłem błednie ocenić zakończenia fermentacji : BLG przestało spadać, temp. nastawu była prawidłowa a pomimo, że wiadro było szczelne
CO2 przestało sie ulatniać przez rurke fermentacyjną.
Pomimo iż temp. przechowywania moich butelek z winem jest za wysoka (17 stopni) bo nie posiadam piwnicy i butelki trzymam w pokoiku bez okien pod schodami to jest ona zdecydowanie niższa od temp. nastawu przed butelkowaniem.
Wiem że jest to nietypowe zachowanie wina pomimo tych czynników i dlatego chciałem rozwinąć ten temat.

Cytat z artykłu o siarkowaniu załączony przez Castelmana w jednym z postów :

"Nawet jeśli fermentacja ustała samoistnie i w jej wyniku powstało wino wytrawne, zostaje w nim pewna ilość nieprzefermentowanych cukrów. Część z nich nie poddaje się fermentacji i ich obecność nie ma wpływu na stabilność wina, jednak mogą wśród nich pozostać fruktoza i glukoza, które później, jeśli tylko w winie zostanie trochę żywych drożdży, mogą znów zacząć fermentować. Gdyby nie siarkować, trzeba by poddać wino albo sterylnej filtracji (która jednak może zawieść), albo pasteryzacji."

Chyba lepiej dla pewności siarkować.
Odpowiedz
#25
(31-08-2013, 09:01)łino napisał(a): Jeśli zostało jeszcze kilka butelek to proponuje przelać to winko do butelek pet około 1l wina na butelkę 1,5l , ścisnąć butelkę tak aby winko podeszło pod korek i codziennie obserwować czy winko gazuje , jak gazuje to powtarzać upuszczanie dwutlenku węgla. Prościej jednak wlać wszystkie butle do balona,wstawić rurkę fermentacyjną i myśleć co dalej.

Właśnie - i co dalej?
Co zrobić z tymi butelkami z których jeszcze nie wysadziło korków a prędzej czy pózniej wysadzi je na pewno bo wczoraj w nocy kolejna poszła :ysz:
Planuje zlać te pozostałe butelki do pojemnika feremntacyjnego, zasiarkować i spowrotem zabutelkować.
Czy jest to dobry pomysł? Czy moge zasiarkować je na tym etapie?
Czy powinienem odczekać jakiś czas po siarkowaniu przed ponownym ich butelkowaniem?
Odpowiedz



Skocz do: