Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Enovini
#1
Witam!
Jakiś czas temu na rynku pojawiły się drożdże aktywne Enovini.

Zachęcony pozytywnymi opiniami o nich, przy moich miodkach przerzuciłem się z Fermivin PDM (z których byłem średnio zadowolony, trójniaki schodziły mi z 32 blg z ledwością do 10-11) na właśnie te nowe drożdże. Jeden trójniak mi ekspresowo zszedł do 5, dwa kolejne są na najlepszej drodze do tego (jeden 6, drugi 8 i ciągle pracują). Ciekawy jestem jaka jest wasza opinia o tych drożdżach, bo ja jestem zachwycony :) .

Znalazłem informację, że jest to mieszanka dwóch różnych ras drożdży. Ktoś może wie jakich?

   
Odpowiedz
#2
Wg informacji z Biowinu oba szczepy należą do saccharomyces cerevisiae. O dokładniejsze dane jeszcze nie pytałem.

A jak z ilością i zwięzłością osadu po fermentacji głównej?
Odpowiedz
#3
Osobiście to nie jestem w stanie Ci na to odpowiedzieć, bo jednego trójniaka robiłem z kakao, i ono też się osadziło na dnie po fermentacji. Natomiast pozostałe dwa trójniaki są z DR (świeżej i suszonej), i tu również osadu jest sporo, ale jego zdecydowana większość pochodzi z DR.


Tutaj jest porównanie ilości osadu i nie tylko, ale to pewnie znasz;).


Odpowiedz
#4
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=13919
Odpowiedz
#5
A ja dodam tutaj swoje 3 grosze. Tak oto pracowały mi drożdże enovini przez 1.5 dnia w winie śliwkowym:

http://youtu.be/vcv9l0Fqkq0

Stosowałem wcześniej jedynie Fermivin PDM i nawet one nie miały takiej pracy:)
Odpowiedz
#6
Ale zasuwają :tuptup:, nigdy czegoś takiego nie widziałem.

Enovini do śliwek... hmm to się będzie dłuuugo klarować :)
Odpowiedz
#7
Dałem najpierw pektoenzymu więc nie tak długo:) a jak coś to użyję klarowinu:>
Odpowiedz
#8
Proszę o przebaczenie za odgrzanego kotleta, ale mając do wyboru odgrzewanie lub nowy temat, wybrałem to pierwsze.
Pytanie kieruję do osób, które miały do czynienia z tymi drożdżami. Otóż jaką dawką piro można je skutecznie ubić?
Dodam, że wino robione z mrożonych owoców (wiśnia-truskawka), około 6-miesięczne. Ma jakieś 13% i -2 blg. Przez ostatnie 3 miesiące wytrąciło ledwo zauważalny osad.
Można rzec, że mikroskopijna ilość. Niby to nie bayanusy, ale tolerancja na alkohol równie wysoka. Postępować jak przy bayanusach?
Odpowiedz
#9
(28-08-2014, 11:42)Leszek Pękalski napisał(a): Proszę o przebaczenie za odgrzanego kotleta, ale mając do wyboru odgrzewanie lub nowy temat, wybrałem to pierwsze.?
Postąpiłeś słusznie - po to właśnie na forum pozostają otwarte stare tematy.
Co do drożdży - sam nie używałem, ale ostatnio ktoś prosił mnie o pomoc w podobnej sprawie. Bardzo wysoka tolerancja na alkohol nasuwa wątpliwość, czy to aby rzeczywiście cervisiae. Chyba jednak, planując wino, trzeba od samego początku staranniej dobierać drożdże.
Jeśli chcesz dosłodzić to wino, zachowaj wyjątkową staranność - jednocześnie dosłódź do zakładanego poziomu i mocno zasiarkuj, a wszystko to przy możliwie wysokiej temperaturze. I tak gwarancji żadnych nie ma.
Odpowiedz
#10
(28-08-2014, 14:12)Maciej napisał(a): Chyba jednak, planując wino, trzeba od samego początku staranniej dobierać drożdże.
Jeśli chcesz dosłodzić to wino, zachowaj wyjątkową staranność - jednocześnie dosłódź do zakładanego poziomu i mocno zasiarkuj, a wszystko to przy możliwie wysokiej temperaturze.

Pluję sobie brodę, że nie spojrzałem na sprawę przyszłościowo przy wyborze drożdży. Dodatkowo wiedząc, że lubię tylko wina półsłodkie/słodkie. Trudno, teraz już będę mądrzejszy.

Wino dosłodziłem i zasiarkowałem 3g/10l. Wszystko w temperaturze 23*. Za jakiś czas sprawdzę BLG, czy nie spada.
Jak dożyję, to dam znać, czy taka dawka piro miała w ogóle sens.
Odpowiedz
#11
Podzieliłem opakowanie tych drożdży na dwie części. Z pierwszą, którą użyłem zaraz po rozpakowaniu nie było żadnych problemów, natomiast druga, którą użyłem kilka dni później nie wystartowała, mimo, że drożdże były przechowywane w suchym miejscu w temp. pokojowej. Czy można przechowywać drożdże po otwarciu opakowania, a jeżeli tak to w jakich warunkach?
Odpowiedz
#12
Drożdże powinno przechowywać się w lodówce.
Jak długo czekałeś żeby ruszyły?
Odpowiedz
#13
(19-09-2014, 20:06)vanKlomp napisał(a): Drożdże powinno przechowywać się w lodówce.
Rozumiem, że po otwarciu.

W pierwszym przypadku w ciągu przepisowych 20 minut spieniły się intensywnie i w nastawie do dziś pieknie pracują, w drugim wcale, więc się ich pozbyłem.
Odpowiedz
#14
To ich wcale nie wlałeś do nastawu?
To, że się nie spieniły w szklance to nie znaczy, że są złe. To są drożdże aktywne.
Odpowiedz
#15
Za pierwszym razem wyrzuciłem. Dzisiaj, gdy się to powtórzyło dodałem je do 1 litra nastawu, który chcę zrestartować. Po kilku godzinach nic się nie dzieje.
Odpowiedz
#16
Kilka godzin to nic. Tu na forum były przypadki, że nastaw ruszał po 3-4 dniach.
A nie siarkowałeś czasem?
Odpowiedz
#17
Nie. Drożdże ruszyły! Dzięki za pomoc.
Odpowiedz
#18
(30-08-2014, 17:06)Leszek Pękalski napisał(a): Wino dosłodziłem i zasiarkowałem 3g/10l. Wszystko w temperaturze 23*. Za jakiś czas sprawdzę BLG, czy nie spada.
Jak dożyję, to dam znać, czy taka dawka piro miała w ogóle sens.

Dodam, że przy siarkowaniu, wino dosłodziłem 50g/l.

Minęło dwa miesiące i ostatnio sprawdziłem co i jak. Przez ten czas z dodanej ilości cukru/litr zostało tylko 20g. Reszta zeżarta. Wyszedł czerwony, lekko słodki szampan około 15%. Całym fenomenem tego niepowodzenia jest to, że w smaku zrobiło się bardzo podobne do klasycznej, różowej oranżady, którą się pija/pijało na miejscu w kioskach/sklepach. Chciałem trochę zabutelkować, ale nie zamierzam walczyć z tymi drożdżami i wino pójdzie na pierwsze potrzeby oraz dla niewybrednych znajomych. Alternatywą był ksylitol, ale szkoda mi czasu i balona aż przerobiłoby pozostały cukier, o ile by się tak stało.

Także próby ubicia tych drożdży dawką piro 3g/10l przy 13% alkoholu, mijają się z celem. Rozdział z błędnym doborem drożdży do wina mam już za sobą i raczej nie powielę już tego błędu.

Omawianych drożdży będę niebawem używał przy nastawie z owoców dzikiej róży. Hojność ma nie zna granic, więc będę im sypał cukru aż im się odechce. Jak będę żył, to dam znać ile wyciągnęły.
Odpowiedz
#19
Też kupiłem te drożdże Enovini. Mam zamiar użyć ich do wina z jabłek.
Co do startu to też podzieliłem raz opakowanie, pierwsza tura ruszła pięknie a druga część użytych drożdży ruszyła dopiero po 4 dniach od podania do nastawu.
Odpowiedz
#20
Ile chcesz % w tym winie jabłkowym ? jak dla mnie te drożdże do jabłka to pomyłka.
Odpowiedz
#21
Jak chcesz żeby Ci wino stanęło na 8-9% , co też nie jest pewne to nie używaj drożdży szlachetnych.:diabelek::diabelek:

Lech:)
Odpowiedz
#22
chyba bym wolał robić na dzikusach niż stopować bayanusy na np.13 %
Odpowiedz
#23
A kto Ci każe używać Bayanusow do wina lekkiego ?.


Lech:)
Odpowiedz
#24
(24-09-2015, 14:48)jarekb napisał(a): Mam zamiar użyć ich do wina z jabłek.
Moim zdaniem to jabłko można wypić ze smakiem jeśli ma mało %
Odpowiedz
#25
(06-11-2014, 10:58)Leszek Pękalski napisał(a):
(30-08-2014, 17:06)Leszek Pękalski napisał(a): Wino dosłodziłem i zasiarkowałem 3g/10l. Wszystko w temperaturze 23*. Za jakiś czas sprawdzę BLG, czy nie spada.
Jak dożyję, to dam znać, czy taka dawka piro miała w ogóle sens.

Dodam, że przy siarkowaniu, wino dosłodziłem 50g/l.

Minęło dwa miesiące i ostatnio sprawdziłem co i jak. Przez ten czas z dodanej ilości cukru/litr zostało tylko 20g. Reszta zeżarta. Wyszedł czerwony, lekko słodki szampan około 15%. Całym fenomenem tego niepowodzenia jest to, że w smaku zrobiło się bardzo podobne do klasycznej, różowej oranżady, którą się pija/pijało na miejscu w kioskach/sklepach. Chciałem trochę zabutelkować, ale nie zamierzam walczyć z tymi drożdżami i wino pójdzie na pierwsze potrzeby oraz dla niewybrednych znajomych. Alternatywą był ksylitol, ale szkoda mi czasu i balona aż przerobiłoby pozostały cukier, o ile by się tak stało.

Także próby ubicia tych drożdży dawką piro 3g/10l przy 13% alkoholu, mijają się z celem. Rozdział z błędnym doborem drożdży do wina mam już za sobą i raczej nie powielę już tego błędu.

Omawianych drożdży będę niebawem używał przy nastawie z owoców dzikiej róży. Hojność ma nie zna granic, więc będę im sypał cukru aż im się odechce. Jak będę żył, to dam znać ile wyciągnęły.

To bardzo nie dobrze że nie idzie ich ubić. Kupiłem je gdyż innej alternatywy nie było w moim brico jeżeli chodzi o aktywne. Użyłem ich do mniszkowego. Były co prawda aktywne z tolerancją do 13% ale okazało się że są 3 m-ce po terminie(może to było by lepsze rozwiązanie)
Rozumiem że większej dawki piro nie ma co dawać? Z głodu po 3-4 miesiącach same też pewno nie padną?
Odpowiedz



Skocz do: