Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Grzyb na korkach
#26
Dzisiaj umieszczę fotke pewnej beczki jako ciekawostkę ;)
Odpowiedz
#27
Obiecane fotki:
[Obrazek: plesnb0.jpg]

[Obrazek: plesnb1.JPG]

[Obrazek: plesnb2.JPG]

oraz koreczki


[Obrazek: plesnf1.jpg]


[Obrazek: plesnf2.jpg]
Odpowiedz
#28
no to juz wiem po co było Ci 25 kilo piro! :big:
Odpowiedz
#29
I to niby jest pijalne?:tylek:
Odpowiedz
#30
Na wigilie jak znalazl, wszyscy pomysla ze ladnie przystrojone - taki ladny sniezek :glowa_w_mur: (fajnie wino z rocznika 2001 gdzies tam w tle zauwazylem :jupi: )
Moje spojrzenie na wino: https://www.szumiglowa.pl/
Odpowiedz
#31
Cytat:Wysłane przez s2x
Na wigilie jak znalazl, wszyscy pomysla ze ladnie przystrojone - taki ladny sniezek :glowa_w_mur:

A widziałeś fotki z piwnic w Tokayu, Egerze, itp. ???

Jeśli pleśń nie przedostanie się do środka to nic nie powinno się stać, a że sobie żyje na beczce/koreczku mi to nie przeszkadza.
Odpowiedz
#32
Cytat:Wysłane przez Wesoly
A widziałeś fotki z piwnic w Tokayu, Egerze, itp. ???

przykładowa fotka :D :slinka: :) i fotki: After 300 years, these wines...
Odpowiedz
#33
No to Wesołemu jeszcze troche brakuje do takiego stanu jak na fotce od moonjavy :diabelek:
Odpowiedz
#34
Beczka i flaszki nie leżakują w takim stanie za długo, jeszczę parę lat, kto wie...
Odpowiedz
#35
A tak swoja droga to czemu te flaszki na zdjeciu od moonjavy stoja a nie leza? Nie powinny lezakowac w pozycji poziomej?
Odpowiedz
#36
Bo pewnie wilgoć i pleśń tak uszczelnia korki, że nie trzeba do tego mieszać wina... Zresztą w ten sposób wino nie ma bezpośredniej styczności z grzybem.
Odpowiedz
#37
Pewnie maja podwojny biznes - sprzedaja wino (tylko pewnie korek zmieniaja :P ) a z plesni robia penicylinie :glupek:
Moje spojrzenie na wino: https://www.szumiglowa.pl/
Odpowiedz
#38
Cytat:Wysłane przez jarcol
A tak swoja droga to czemu te flaszki na zdjeciu od moonjavy stoja a nie leza? Nie powinny lezakowac w pozycji poziomej?

Przy bardzo dużych wilgotnościach ponoć flaszki moga stać już pionowo. Spotkałem się tylko z takim przechowywaniem bardzo starych win w Tokayu, gdzie na każdym korku jest piękny "pasożycik".
Odpowiedz
#39
Co do kapturków to na opisie ich użytkowania (te z Biowinu chyba) napisane jest że nie tylko służą do ozdoby ale i zapobiegają nadmiernej wymianie powietrza przez korek. Ja założyłem. I teraz już sam nie wiem czy dobrze. Okaże się za jakiś czas.
Ponieważ jestem tu nowy, jeśli ktoś ma w głowie link do szerszego tematu korki (kolejny dla mnie temat do zgłebienia) to będę wdzięczny a na razie spadam do szukacza.
Odpowiedz
#40
Ja swoje dodatkowo lakuję lub namaczam w parafinie. Najstarsze wino mam z przed 10 lat właśnie w taki sposób zaopatrzone i nic się nie dzieje w przedmiocie pleśni. A swoją drogą niedawno otworzyłem kolejną butelkę z tego rocznika. Dobre uuaahh.

Pozdr.
Dariusz
Odpowiedz
#41
A co z oddychaniem wina...? To równie dobrze możesz zakręcić w butelkach z zakrętkami...
Odpowiedz
#42
Nie chce wam psuć sielankowego nastroju, ale ... Tak jak nie każda bakteria jest korzystna dlla wina tak i nie kazdy rodzaj pleśni. Zauważyliście może , że to, co pokrywa tokajskie butelki jest koloru czarnego? To nie jest wina kurzu bynajmniej. To samo zjawisko można zaobserwować na ścianach piwnic w których dojrzewają koniaki czy armaniaki. Ta pleśń żywi się w pewnym stopniu oparami alkoholu. To natomiast co widać na korkach i beczce Wesolego to pleśniak biały, któremu czasem zdarza się zaatakować i winogrona. Nadaje winu nader orginalny zapach - coś pomiędzy pleśnią ( a jakże) a brudną ścierką. Zdziwiłabym się, gdyby fakt, że rozwija się na korkach albo beczce zaowocował innym typem aromatów. Nie można zapominać, że to co widać na zewnątrz to tylko wierzchołek góry lodowej. Grzybnia rozwija się w głąb. Wesoły, decyzja oczywiście należy do Ciebie, ale ja bym to wszystko potraktowała roztworem piro...
Odpowiedz
#43
Beczkę na fotce wraz z jej zawartością przeznaczyłem już dawno na straty. Znajduje się ona w pomieszczeniu, gdzie wilgotność jest powyżej 95%. Niebawem mam zamiar wymyć ją karcherem, odkazić piro i za jakiś czas zaszczepić przywiezioną z Tokaya pleśń, a nóż się uda...
Odpowiedz
#44
Wesoły, nie nóż (chyba że chodzi o przedmiot) a raczej nuż.... subtelna różnica a jednak :D
Odpowiedz
#45
Cóż w tym złego, by Wesołemu nóż się udał? ;)
Odpowiedz
#46
ciekawy temat, dawno zapomniany... czas odswiezyc.

Wesoły - zapewne wiesz, ale: czym sie zywi plesn ze jest (byla) u Ciebie na butelce?
Jezeli maja pozywke (klania sie mikrobiologia) to plesn ma co jesc i sa efekty wizualno-zapachowe. Plesn lubi cukier (patrz ps.1.)

Aga moze miec duzo racji :)

Wesoły, udalo Ci sie zaszczepic tymi tokayskimi plesniami?

ps.1. W domu od jakiegos czasu suszymy kielbase (pomieszczenie po sarej kotlowni, musze zmierzyc temp. teraz (miesiace letnie), w zimie stala+19), na patyku bez kory, wisi sobie. Wysycha na kamien i wtedy jest :1miejsce:. Tu gdzie ma kontakt z patykiem pojawia sie plesn - na patyku i na kielbasie, w malych ilosciach. Pozostale czesci sa wolne od plesni. Zeskrobujemy ja delikatnie a patyk wyparzamy. W tym samym pomieszczeniu fermentuje wino w 54l, 40l (wujka), 10l. Wino nie ma plesni, nie ma smaku kielbaski.

ps.2. Jeszcze 7 stron tego poddzialu do przeczytania :D
Odpowiedz
#47
(05-08-2004, 21:53)Rafał napisał(a): Pomocy ! PO ostatnich deszczowych dniach na Podkarpaciu (pewnie kazdy slyszal o ostatnich powodziach tutaj) i ciągle utrzymującej się wilgoci na korkach w moich lezakujacych buteleczkach pojawila sie pleśń albo ki inny czort. Na 99% pleśń. Co robić ? NIC ? zmienić korki ? Pierwszy raz mam taki problem i zero doświadczenia jako winny grzybiarz.

Odgrzewam temat. Też miałem z tym spory problem, doraźnie go rozwiązałem za pomocą małego spryskiwacza napełnionego roztworem pirosiarczynu, sprzyskiwałem tym korki i szyjki butelek leżących na regałąch. Dalej tak robię od czasu do czasu (raz na rok), profilaktycznie.

Teraz przed wbiciem korka butelkę namaczam go w gorącej wodzie, w której rozpuściłem trochę piro. PRoblem nie zniknął, ale pojawia się znacząco rzadziej.

Odpowiedz
#48
@marcinp
podświadomość działa. Nie zaglądałem na forum wieki....
Wczoraj wlazłem na główną. A dziś monit że nowa odp w wątku... :-)

Zastanawiam się, czy nie lepsze od piro byłoby srebro koloidalne. Piłem - na to co mi dolegało pomogło bez antybiotyków.
Tylko przy wyborze - IMO jest tanie jak barszcz - należy zwrócić uwagę na kilka spraw:
1. zakręcane plastikiem, a nie metalową zakrętką!
2. Nie może mieć kontaktu z metalem! - stąd szkło + plastikowa zakrętka, lub plastikowa buteleczka + plastikowa zakrętka!, nie używać łyżeczek metalowych!
3. trzymać z dala od elektryczności, im dalej tym lepiej. Z dala od żarówek, komputerów, kabli itd.
4. Przed użyciem mieszać. Niby nano, ale grawitacja działa.

Do wina nie używałem, póki co nigdy problemu z syfem nie miałem przy winie. Ale wiem, z racji zainteresowań innych, że wieki temu do beczek wkładano srebrne monety.

===
hokky@wp.pl
88-00-515-88
<cwaniak2>
Odpowiedz
#49
Wie ktoś, jak działa piro w momencie wysychania? Czy składniki czynne ulatniają się w powietrze, czy wysycha, krystalizując na powierzchni po odparowaniu wody?

Różne preparaty grzybobójcze (np do drewna, bazujace na różnych solach) działają właśnie w taki drugi sposób, chroniąc powierzchnię na której są osadzone przez długi czas.

Czy jest jakaś substancja antygrzybicza, którą by można zastosować na korkach, bezpiecznie dla zdrowia konsumentów?



Skocz do: