Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Herbaciane wino - napój na umysł
#26
Winko ma już 3 tygodnie, nadal jest lekko mętne, na dnie widoczny osad, nie bulgocze prawie wcale (raz na 20 minut może), zostało jeszcze 5 tygodni do zlania i klarowania.

Doradźcie proszę jak długo swoje klarowaliście (rozumiem, że w zimnie i rurka fermentacyjna musi być)?

I co potem? zlać do butelek i korkować? Siarkować czy nie? Poprosiłabym o proporcje.

W sumie wyjdzie 4,5 litra wina, mogłabym zabutelkować 4 x po 0,7 l, a reszta do zużycia na bieżąco :pijemy:
Odpowiedz
#27
Wino z dodatkiem rodzynek, zawsze ciężko się klaruje - ja swoje herbaciane klarowałem Bentonitem, jednak drugim razem tego nie zrobię. Najlepszym sposobem klarowania wina jest czas.
Przypuszczam, że tego rodzaju wino potrzebuje około półtorej roku od nastawienia to takie minimum, żeby uzyskać winko "kryształ".
Czy siarkować?
Nie jestem zwolennikiem tego zabiegu - po co dodawać chemię do swojego naturalnego, domowego produktu?
Odpowiedz
#28
Chyba coś przekombinowałeś z tym winem. Daje rodzynki do każdego swoje wina i nie zauważyłem żeby powodowało to skutek uboczny w postaci problemów z klarowaniem. Być może to zasługa pekto, bo nie przypuszam, że piro ;)
Odpowiedz
#29
Chyba źle mnie zrozumiałeś Grze$, nie pisałem nic o skutkach ubocznych w postaci problemów z klarowaniem wina z dodatkiem rodzynek - pisałem natomiast o długim czasie tego procesu.
Porównując czas klarowania się wina nastawionego ze świeżych owoców to jest znaczna różnica.
Przynajmniej ja tak zaobserwowałem...
Odpowiedz
#30
(23-01-2012, 14:32)palik napisał(a): Wino z dodatkiem rodzynek, zawsze ciężko się klaruje...
:nie:
Gdyby było tak jak mówisz, to nikt nie polecałby rodzynek jako dodatku wzbogacającego niemal każde wino.
Odpowiedz
#31
O.K. - złapałeś mnie za słówko - źle dobrałem wyraz, mój błąd.
Zapewne rodzynki są dodatkiem wzbogacającym niemalże każde wino, ale bardziej smakowo i na 100% nie przyspieszają klarowania - a w większości z nas zależy raczej na tej pierwszej zalecie rodzynek, a nie na szybkim klarowaniu - bo wyrób win to rzecz dla cierpliwych.
Zgodzisz się ze mną w tej kwestii ?
Odpowiedz
#32
(22-01-2012, 13:58)atunia napisał(a): Winko ma już 3 tygodnie, nadal jest lekko mętne, na dnie widoczny osad, nie bulgocze prawie wcale (raz na 20 minut może), zostało jeszcze 5 tygodni do zlania i klarowania.

Doradźcie proszę jak długo swoje klarowaliście (rozumiem, że w zimnie i rurka fermentacyjna musi być)?

I co potem? zlać do butelek i korkować? Siarkować czy nie? Poprosiłabym o proporcje.

W sumie wyjdzie 4,5 litra wina, mogłabym zabutelkować 4 x po 0,7 l, a reszta do zużycia na bieżąco :pijemy:

Siarkuj, na 4,5 litra daj 0,9 grama pirosiarczynu potasu. Naprawdę zalet tego zabiegu wypisywał nie będę (ale nawet super pro ekologiczne winiarnie, które wytwarzały wina bez siarkowania stwierdziły, że wino siarkowane jest lepsze), bo szkoda miejsca na forum, a wad siarkowania (w granicach normy do 0,4g pirosiarczynu na litr, bo jak ktoś sypnie 1g na 1l to wiadomo :D ) jakoś jeszcze nie poznałem, a naprawdę bardzo dużo w tej materii szukałem i przeczytałem.

Oczywiście zasiarkuj jak już wino cały cukier, który ma przerobić przerobi, ściągniesz z nad osadu, wtedy też możesz dosłodzić jeśli planujesz :)
Odpowiedz
#33
Z tym butelkowaniem to żart chyba.
Wino musi dojrzewać minimum 6 miesięcy (nie każde) w balonie. Butelkowanie niestabilnego może się skończyć tragicznie (wybuch butelek!).
Zlewaj wino znad osadu. Jeżeli w miesiąc po zlaniu będzie 100% klarowne i zero osadu, to zrób test szklanki i dopiero butelkuj.
Odpowiedz
#34
Hej.

Nastawiłem wczoraj winko herbaciane. Mam tylko wątpliwość czy te rodzynki faktycznie, zgodnie z przepisem wywalić już po tygodniu. Jak Wy to robiliście? Może zostawić na dłużej?
Odpowiedz
#35
Ralphi, myślę, że 10-12 dni jest OK.
Odpowiedz
#36
OK, z braku czasu rodzynki poleżały w winie 14 dni. Tak się zastanawiam jakie byłyby konsekwencje, gdyby je zostawić na przykład na 6-8 tygodni, tak do pierwszego obciągu?

Wygląda na to, że niedokładnie wypłukałem rodzynki (parzyłem je zalewając wrzątkiem w garnku i po ok 3 minutach przecedzałem durszlakiem) i mam teraz (po wyjęciu rodzynek z nastawu) tłusty osad na wierzchu. Czy macie jakieś rady co z nim można zrobić?
Odpowiedz
#37
Jak będziesz ostrożnie zlewać, to pozbędziesz się tego osadu na wierzchu. Jak nie za pierwszym razem, to za drugim i trzecim.
Odpowiedz
#38
Witajcie Szanowni Winiarze ponownie po długiej przerwie.

W swoim herbacianym rodzynki trzymam do końca burzliwej fermentacji (circa 5 tygodni), następnie odcedzam je i z grubsza wywalam osad, który zdąży sie na dnie zebrać. Dodam tylko, że rodzynek używam raczej symboliczne ilości, po to tylko, żeby piana nie próbowała uciekać (pływajace rodzyny doskonale ją przytrzymują).

Ostatnio zrobiłem herbaciane z 150 g herbaty czarnej sypanej Madras z Tesco, garści rodzynek, ok. 2,6 cukru i aktywnych drożdżach Fermivinu (bodaj bayanusy) na 10l nastawu. Po ok. 5 tyg. odcedziłem od rodzynek i mimo iż doskonale wiedziałem, że nie powinienem tego w tym momencie robić, zaprawiłem Klarmedelem. Wino już w ciągu 1 dnia się sklarowało, lecz nadal delikatnie fermentuje i nie jest kryształowo czyste. w efekcie otrzymałem dość specyficzne, mocno taninowe, bursztynowe wino musujące (bąbelki są jedynie delikatnie wyczuwalne) o smaku półsłodkim. Istotnie można wino to nazwać napojem na umysł, ponieważ dość dobrze orzeźwia i pobudza



Skocz do: