Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ile czasu drożdże "Padają"
#1
Chciałbym dosłodzić ryżowe półwytrawne.

Wino było idealnie klarowne ale jakoś ruszyło w butelkach jak zaczęli grzać.

Wlałem ponownie do balonu.
Trochę sobie popykało i po tym zadałem 1,8 g piro na 10 L. (wino około 14 %)

Ile czasu potrzebuje siara aby wybić drożdżaki tzn kiedy mogę zacząć dosładzać aby wino nie ruszyło w butelkach ?
Odpowiedz
#2
Jest prosta próba: weż szklanę klarownego wina i postaw w ciepełku. Jeśli nie zmętnieje do dnia następnego - drożdże sind kaputt.
Ale czasem wino ożywa i po roku.
Odpowiedz
#3
Cytat:Wysłane przez Maciej
Jest prosta próba: weż szklanę klarownego wina i postaw w ciepełku. Jeśli nie zmętnieje do dnia następnego - drożdże sind kaputt.
Ale czasem wino ożywa i po roku.

Maćku! Sam sobie przeczysz :) Tak właśnie wytworzyłem już ryżowego szampana, miodowego szampana, a alveanerle pomalował ścianę na jagodowo... Dodam, że w moim przypadku próba ciepełka nie ma o tyle sensu, że nie dysponuję niestety chłodnym miejscem, gdzie mógłbym trzymać wina na czas klarowania :(

/sasza
Odpowiedz
#4
święte słowa Sasza.
U mnie to samo.
Szampan ryżowy - idealnie klarowny przez pół roku i przez pół roku nie pracował. Nagle ożył w bytelkach

Temperatura przechowywania = temperatura pokojowa

Jak w takich warunkach sprawdzić na 99 % czy drożdże "Kaputt".
Odpowiedz
#5
>"Ile czasu potrzebuje siara aby wybić drożdżaki tzn kiedy mogę zacząć dosładzać aby wino nie ruszyło w butelkach ?" mym skromnym, mlodego winiarza, zdaniem jest to zwiazane z innymi niesprzyjajacymi drozdzom okolicznosciami: stezeniem cukru, alkoholu, kwasow, temperatura. z biologicznego punktu widzenia im powysze parametry sa wyzsze (czyli w efekcie bardziej niesprzyjajace drozdzom) tym szybciej komorki opadna. jezeli parametry sa mniejsze to trzeba wiecej tego co zawsze: czasu... :big: no i cierpliwosci :jezor: .
peace
Odpowiedz
#6
Jesli robiłeś to wino ryzowe Justbiel na drożdżach mocnych - tokaj, sherry czy inna malaga to masz dwa wyjścia: jesli wino jest teraz półwytrawne i juz nic a nic nie pracuje - to znak, że drożdże są padłe i trzeba tylko zaczekać trzymając balon w temp. pokojowej, aby sie upewnić - moim zdaniem- z miesiąc :), potem dosłodzic syropem cukrowym (najlepiej syrop przegrzac i dodac po ostudzeniu - w cukrze różne swiństwa są - drożdże mogą tez być). Jesli drożdże przerobiły cały cukier i wino jest wytrawne, tylko chcesz je dosłodzic na półwytrawne to zrobiłeś błąd dając 1,8 g piro na 10 l - trzeba było powyżej 2 g na 10 l w jednorazowej dawce - ja bym dał nawet 3 g - potem zaczekać tydzień i dosłodzic. teraz to dodaj jeszcze 2 g piro na 10 l - i odczekaj ten tydzień - wino nie bedzie nadawało sie do spozycia przez miesiąc :D (chyba, ze ktos lubi "bordoskie" aromaty siary ;) ) w czasie tego miesiąca wino dosłodzisz (po tygodniu) i obciągniesz przynajmniej dwa razy. Potem do butelek (po próbie 24 godz. ze szklanką).

Jesli boisz sie takich ilosci piro zostaje Ci tylko cierpliwie odczekac ze trzy miechy i po tym okresie dodac te właśnie 1,8 g na 10 l , które dodałes teraz.

Com napisał napisałem na podstawie moich przeszłych i bardzo teraźniejszych doswiadczeń.

Proponuje genetykom wyhodowanie drożdży ze scisle okreslonym czasem zycia od uaktywnienia - np. dwa miesiące - alez uyłatwiłoby to nam robote :D ;)
Odpowiedz
#7
>"Proponuje genetykom wyhodowanie drożdży ze scisle okreslonym czasem zycia od uaktywnienia - np. dwa miesiące - alez uyłatwiłoby to nam robote "

taaaaa :lol: albo killer faktor (ale taki na szlachetne drozdzaki) w proszku lub w plynie! :spoko:
Odpowiedz
#8
Ja mam inny problemik. Wino ma około dwa i pół miesiąca.
Jest całkowiecie klarowne. Chcę potrzymać winko w butli jeszcze około dwa miesiące.
Próba z pozostawieniem wina na 24 godziny wyszła pozytywnie w smaku nie czuć drożdży ale poziom wody w rurce wskazuje
że wino cały czas pracuje.
Winko jest po drugim obciągu,
Chcę żeby jeszcze się "trochę" ułożyło.
Czy poziom wody w rurce ustabilizuje się. Bo uważam że
teraz chyba nie nadaje się do butelkowania.
Odpowiedz
#9
jak postawisz do pomieszczenia o stałej temperaturze to w koncu ustabilizuje sie, ale i tak powinienes je jeszcze przynajmniej raz ściagnąc za jakiś miesiąc.
Odpowiedz
#10
No widzę że nie ma zdecydowanie jednego zdania co do ilości siary.
Generalnie jest zasada aby nie przekraczać 2 g/10 l
Tu słyszę że że 2 to za mało.
Ja wolałbym się tego 2 g/10l trzymać ć ze względu na zdrowie.

No i dalej nic nie wiem co mam robić gdybym nie chciał już jednak dosypywać tych dodatkowyc siar.

Wno jest takie półwytrawne i cos tam jeszcze bulga po zadaniu siary kilka dni temu. Drożdże mocne.

czy naprawdę 1,8 g/10 l nie jest w stanie zabić drożdży ?
Odpowiedz
#11
Jest w stanie - ale zrobiłeś błąd bo chciałes zabic zywe i pracujace drożdże -a do tego trzeba bardzo duzo "siary". Trzeba było wyczekac az w cieple stojąc wyklaruje sie zupełnie i wtedy zadać te 1,8 g piro - pewnie by pomogło. teraz to jak napisałem - czekac z miesiąc i znowu 1,8 g piro , albo dosypywać małymi porcyjkami cukier (tzn syrop robic z cukru i nastawu - przegrzewac i po schłodzeniu do balona) i miec nadzieje, że gdzies koło 16% przy obecnosci cukru i resztkach SO2 z piro drozdże padną.
Odpowiedz
#12
Teraz już wszystko rozumiem.

A gdybym chciał zatrzymać pracujące wino w określonym czasie (jest to jedna z dwóch metod otrzymania wina o określonym % i słodyczy) to ile powinienem sypnąc siary ?

Wydaje mi sie że proporcje były podobne ?
Odpowiedz
#13
Nie oczekuj Justbiel konkretnych odpowiedzi na niekonkretne pytania.
Po pierwsze - jaki "okreslony" % ??
Po drugie na jakich drożdżach nastaw ??
Po trzecie ile cukru zostaje??
Po czwarte - skąd wziąc takie informacje ?? Znajdą się o ile ktoś robił podobnie (tzn co najmniej na podobnych drożdżach i zatrzymywał przy podobnym %) i sie mu udało.
Ja kilka nastawów całkowicie wytrawnych i sklarowanych zabezpieczałem piro przed dosłodzeniem na półwytrawne lub półsłodkie - i nie ruszyły. W kazdym były inne dawki piro. Raz zatrzymywałem drożdże w pracującym nastawie i stad wiem, że dawka 2 g na 10 l jest za mała - nawet dla dość słabych drożdży typu Bordeaux, które dorobiły juz do 12% alkoholu. Jak ktos ma własne doświadczenia w tej materii sam bardzo chetnie sie czegoś dowiem. :)
Odpowiedz
#14
no wlasnie! przeciez kazdy szczep charakteryzuje sie inna wrazliwoscia na piro. tylko kto znajdzie charakterystyki dla naszych szery, tokaj, malaga itd. ?

mimo wielkiej zlozonosci procesow winnych pokusilbym sie o taka teorie (na podstawie podstaw :jezor: fizjologii komorek drozdzy): im wino jest slabsze, mniej slodkie, ma nizsza temp., wieksza zawartosc CO2 i wieksza ilosc drozdzy (to ostatnie ryzykowne stwierdzenie chyba) tym wiecej piro nalezy dodac.

jezeli natomiast juz samo wino niezle daje drozdzom w kosc (ma wysokie stezenie alkoholu, cukru, wys. temp.,) i nie ma CO2 z ktorym by siarka uciekla z balona, to chyba mniej piro trzeba dawac. no ale to tylko teoria, sam dopiero od niedawna siarkuje.

wydaje mi sie tez, ze jesli uzylismy drozdzy aktywnych w duzej dawce, i jeszcze pokrzepilismy je Fermaidem to ich blony komorkowe moga bardzo skutecznie radzic sobie z niekorzystnymi czynnikami zewnetrznymi. a jakies takies cherlaki ze slabej MD, bez aeracji nastawu, bez pozywki, i przy duzym rozcienczeniu moszczu powinny byc bardziej wrazliwe na piro.
peace
Odpowiedz
#15
Wino na dzień dzisiejszy prawie się zatrzymało tyle że nie jestem pewien czy to aby nie koniec resztek cukru w winie.

Tak czy siak wszystko stanęło.
Odpowiedz
#16
SPASTERYZUJ WINKO I NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ DODAWAĆ PIRO:wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik:
... i możesz dosładzać do woli :lol: :spoko:
Odpowiedz
#17
No właśnie, chyba tak zrobie.
Mimo że nie jestem zwolennikiem i w wiekszości na forum odradzam pasrteryzacje to w tym przypadku zrobie wyjątek. Pal licho witaminy i inne cenne składniki. uzupełnie winkiem z DR i mi sie bilans w organiźmie wyrówna :diabelek:
Odpowiedz
#18
Po pierwsze wcale nie "likwidujesz" żadnych witamin poprzez pasteryzację:wykrzyknik:
A po drugie winko i tak niewiele zawiera witamin, bo dożdże prawie wszystkie wykorzystują do rozmnażania, budowy komórek i do enzymów (jako koenzymy).
a po trzecie wiekszość win (nawet tych bardzo dobrych) jest poddawana pasteryzacji (szczególnie te o niskiej zawartości alkoholu):wykrzyknik:
Odpowiedz
#19
Cytat:Wysłane przez BABLO
a po trzecie wiekszość win (nawet tych bardzo dobrych) jest poddawana pasteryzacji (szczególnie te o niskiej zawartości alkoholu):wykrzyknik:

O.... To zrobię wykrzyknik ja, zanim np. Maciej zrobi...
!!

Naprawdę? Możesz podać informacje o np. konkretnych winiarniach (nawet tych bardzo dobrych) stosujących pasteryzację?

/sasza
Odpowiedz
#20
i ja jeszcze ze 3 :wykrzyknik::wykrzyknik::wykrzyknik: zanim Wesoły też doda coś od siebie.

Przeszukałem całe forum zanim podjąłem temat i niestety muszę stwierdzić że ten wątek (kolejny raz) zmierza w ślepym kierunku.

Ilu winiarzy tyle zdań. Większość nie podparta nauką i doświadczeniami.

Aż sie boje jak sie zacznie polemika od nowa.

Aby co niektórym oszczędzić palców podaje linki ku uwadze:

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=2419
http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...3#pid24543
Odpowiedz
#21
Nawet najlepsi kiperzy nie są w stanie odróżnić wina pasteryzowanego od niepasteryzowanego... bo nie ma żadnej różnicy w smaku:jezor:
Odpowiedz
#22
tiaaa.... juz widze starego, zgrzybialego winiarza mieszajaceg w wielkim kotle jakes szato du pap, pod spodem buchaja plomienie, winko lekko paruje, izba jest duzszna i ciemna i #@@#&^(@$%* .... budze sie z krzykiem ze snu, caly zlany potem, urywany oddech, powoli dochodze do siebie, zaczynam myslec, jednak to byl tylko zly sen :) :)
Odpowiedz
#23
Moonjava - czy ty aby na pewno wiesz o czym piszesz:pytajnik:
Jakie szato w jakim kotle:pytajnik:
Jakie wino lekkie parujące:pytajnik:
Przecież nikt tu nie pisze o gotowaniu wina, tylko o pasteryzacji gotowego, zabutelkowanego produktu w kąpieli wodnej o temp. 72-75 st.C przez 25-30 min

Krzysztof
Odpowiedz
#24
>"Przecież nikt tu nie pisze o gotowaniu wina" ja tez. chyba ze dla Ciebie widok parujacej cieczy oznacza od razu jej gotowanie... :jezor:

a ten kociol .... no cuz. musze przyznac ze moja podswiadomosc jest raczej zagorzalym przeciwnikiem wszelkich tak inwazyjnych ingerencji w istote biednego winka, no i stad taka piekielna wizja pasteryzacji :diabelek: Zapewne moje gorzelniane alter ego tez maczalo w tym obrazku palce :lol: :tancze:
peace
Odpowiedz
#25
Skrzych mam pytanko mówisz o pasteryzacji winka zakorkowanego w butelkach a jak sie ma do tego sprawa powiększnia sie objętości po podgrzaniu? czy zostawiasz dużo miejsca pod korkiem?
No i jak utrzymujesz taką stała temp nawet z termometrem laboratoryjnym ciężko np na gazie jest utrzyamc stała temp robisz to grzałka z termostatem?
Odpowiedz



Skocz do: