Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak wypestkować dziką różę
#1
Próbowałem (wyczytałem gdzieś na forum) maszynki do mięsa bez sitka i nożyka, ale wychodzi 2/3 owoców całych. Najładniej wychodzi jak każdy owocek rozbijam młotkiem, ale 2 wiaderka młotkiem mi się nie uśmiecha tłuc (lubię mieć palce nie sine:diabelek: ).
Jak to robicie?
Odpowiedz
#2
A kto powiedział, że robimy? :podstep:
Odpowiedz
#3
Nie pestkujemy ,nawet nie rozdrabniamy.

http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=0
Odpowiedz
#4
Rafple - pytanie było do tych co robią. Jeżeli pestkowanie jest błędem to proszę uprzejmie o przekonanie mnie rzeczowymi argumentami.

Plecionka - Jesteśmy na nalewkach a podany wyżej link traktuje o winie (długi wątek i nie miałem czasu na przebrnięcie całego).
Pytam o pestkowanie i wysuszenie celem przechowania na nalewki zimowe, herbatki ziołowe, poczynienie nalewczki ze świeżej itp. Wypestkowana suszy się o siedm nieb lepiej niż cała, i chyba odda więcej do nalewki niż cała. Cała napije się spiru (straty) i problem z wyduszaniem.
Odpowiedz
#5
Ależ oczywiście pestkowanie nie jest błędem, ale nie każdy ma w rodzinie wyrobników czy uczynne ciotki, które godzinami agrafką będą czynić magiczne zabiegi przy owocach DR.

W pewnych kręgach powiadają, że do siermiężnej, marudnej roboty najlepiej zagnać takiego, co matkę i ojca zabił, ale ja takiego nie znam, dlatego tak jak większość zakładam, ze po przekrojeniu z owocu wypadnie taka ilość pestek, ze to co zostanie nie zdegeneruje nadmiernie smaku nalewki.

Oczywiście dotyczy to rosa rugosa, caniny nie kroję, nie pestkuję, tylko przemrażam.
W nalewce smak pestek nie dominuje :)

Pozdrawiam
Ola :)
Odpowiedz
#6
Tata przepraszam nie doczytałem, że to nalewki,zmyliły mnie te dwa wiadra.
Kiedyś dawno temu na swoje pierwsze wino z DR wypestkowałem 15 kg ,ale przemrożonej ,wtedy jest miękka i dość łatwo wycisnąć pestki.

DR dobrze jest przemrozić ,ale potem trudno ją wysuszyć bo jest maziowata

W ubiegłym roku suszyłem i zauważyłem że po wysuszeniu pestki łatwo się wykruszają więc może rozkrój na połówki, wysusz ,a potem wykrusz pestki.
Odpowiedz
#7
Osobiście do nalewek, win czy miodów DR nie pestkuję - brak czasu, chęci i powodu do takiej pracy. Co do suszenia to kiedyś kupiłem suszoną DR od jednego z forumowiczów ( winogrzemka) i na pewno nie była pestkowana. Była przekrojona na pół i w takim stanie suszona. Oczywiście część pestek wypadło. Nie zmienia to faktu, iż nalewka na nie pestkowanej DR jest świetna i na pewno nie czuć w niej posmaku pestek. Poza tym dobre wymrożenie jest łatwiejsze niż pestkowanie. :lol:
Odpowiedz
#8
Witam
Zawsze usuwam pestki z DR a robię to tak :
=owoce zamrażam
- miksuje w mikserze (rozmrożone i z wodą)
- wlewam z miksera do sokowirówki ( stara ma większy prześwit nad tarką że pestek nie uszkadza)
Otrzymuje pomarańczowy przecier bez pestek,włosków itp.


Wacek
Odpowiedz
#9
Wacek dajesz potem pektopol?
Odpowiedz
#10
Cytat:Wysłane przez plecionka
..........zauważyłem że po wysuszeniu pestki łatwo się wykruszają więc może rozkrój na połówki, wysusz ,a potem wykrusz pestki.

O i chyba się skłonię do tego rozwiązania bo:
1. Prędzej mi zgnije moja z trudem zebrana DR niż zdążę wypestkować.
2. Takie rozwiązanie przyśpieszy suszenie bo jak pisałem wyżej całe w porównaniu do połówek schną wolniej.
3. Żmudne czyszczenie z pestek zostanie na zimowe wieczory, co można będzie spokojnie robić próbując naleweczki.

Może się przełamię i nastawię pierwsze winko z DR po zastosowaniu metody podanej przez Wacka?

Wacek - podaj dokładny przepis np. na 10 litrów jeżeli możesz.
Odpowiedz
#11
Pestkowanie DR to jakieś szaleństwo, równie ciekawym zajęciem jest obcinanie białych końcówek w płatkach róży do nalewki . Można tylko po co :niewiem: Od lat robię wino z DR i nigdy nia pestkowałem owoców! Jak się boisz pestek i włosków to rób tylko z przemarzniętej ale jeszcze tej nie "ciapowatej formy" , a twardy owoc i tak ci odda to co najlepsze zawiera w sobie:jezor:

PS
...samo obrywanie zielonych ogonków i obeschniętych farfocli to średnia przyjemność, a tu jeszcze wymyślacie pestkowanie :helo:
Odpowiedz
#12
Cytat:Wysłane przez Ivan.
Wacek dajesz potem pektopol?
Pektopolu nie dodaję

Przepisy z tego forum tylko trzymam fermentującą miazgę ponad miesiąc by wino nabrało koloru miodu.

http://www.old.wino.org.pl/frames/dzika_roza.html
Wacek
Odpowiedz
#13
Ja pozbywam sie w nastepujacy sposob:
-wrzucam owoc do gara i podgrzewam jak na konfiture(oczywiscie owoc zmrozony)
-nastepnie przecieram przez durszlak,wychodzi taka papka,mozna przez sito
-cały "urobek" zalewam alkocholem 70% ,krece słojem co jakis czas
-potem rozrabiam syropem i do butli :drink:
Odpowiedz
#14
Sapertorun ,a z klarowaniem nie ma problemu?
Nie szkoda Ci stracić w gotowaniu witamin?
Odpowiedz
#15
Troche zabawy jest,najpierw zadkie sitko a na koncu tetrowa pielucha.
Ja jednak rezygnowalem po pierwszej porcji i popijalem takiego "Kubusia"
smak przedni mi akurat na przejzystosci nie zalerzalo chodzilo mi bardziej o smak i zapach.Jak juz to gotowalem na patelni mmmmmmmmmm jaki aromat
jakby paczki Babci sie robiły.Moze i szkoda ale czy Ty czy ktokolwiek jest w stanie wyczuc witaminy?A jak sok bys robil z rozy na przeziebienie dla dzieci to
co ?chyba ze bys cukrem konserwowal.Bez urazy tak tylko rozmyslam.
Odpowiedz
#16
A ja pestkowałam część dzikiej róży- była to rosa rugosa fakt faktem, jest nieco większa. Hmmm.... Kopciuszek przed balem miał pewno łatwiejsze zadanie. Ale....był jakiś urok w tym, że cała rodzina siedziała sobie dłubiąc w tych zamrożonych owocach i wydobywając nieskończone ilości pestek (pewnie takie samo integracyjne działanie, jak kiedyś skubanie pierza;)):spoko:
Odpowiedz
#17
witam
w zeszłym roku miałe sporo caniny i nie pestkowałem, obcinałem tylko te czarn końcówki
przyznam się że po 3 wiadrach odechciało mi się i zaryzykowałem z końcówkami
wyszedł taki wstrętny syf , nie potrafię opisać tego smaku
czy spotkało to już kiedyś kogoś?
Odpowiedz
#18
Nie, ale niewykluczone, że w tym roku spotka, bo też olałam czarne końcówki. Obcięłam tylko te jeszcze zielone a reszta poszła do suszenia jak leci.
Chociaż może suszenie wszystko zneutralizuje. Jesteś pewien, że to wina końcówek? Bo akurat czarne to faktycznie nie powinny aż tak wpłynąć na smak.
Odpowiedz
#19
...parę lat temu poniosło mnie i mało tego ,że nie oberwał tych końcówek to nawet nie umyłem owoców! Wyczytałem w jakiejś literaturze ,że pozbawia się w ten sposób owoców aromatu :glupek: Efekt był taki
- klarowało się toto dwa lata , a zapaszek niby kwiatowy ten po pozostawieniu tego czarnego świństwa był delikatnie powiedziawszy odpychający:rotfl:
Odpowiedz
#20
Chciałbym przypomnieć temat, bo może po czasie ktoś coś wynalazł ?
Mianowicie zbierałem dziś canine na nastaw, dołączyła się małżonka bo przypomniała sobie jak smakowały konfitury babci. Razem będzie raźniej. Najpierw chcieliśmy "wydrylować" 1kg na konfitury. Po 0,25 kg poddaliśmy bitwę. Może za tydzień spróbujemy jak wymyślimy jakieś lepsze metody. Konfitura z pestkami raczej nie wyjdzie :(
tata1959 jak to idzie z młotkiem? Bo hurtowe tłuczenie jakoś da się wykombinować ale co potem ?
Odpowiedz
#21
Ja to chyba znalazłem złoty środek w pestkowaniu. Oczywiście niezbędna jest suszarka do owoców. Przed wszystkim odcinam końcówki wszystkich owoców.
1. Przemrażam owoce w zamrażarce
2. Jeszcze zimne wrzucam do suszarki
3. Suszę tak długo aż zrobią się gumowate
4. Przy włączonej suszarce wyciągam po kilka sztuk i nad koszem na śmieci każdy owoc "do góry nogami" okrężnym ruchem wyduszam pestki.
5. Pozostałe pestki wyciągam szpikulcem
6. Po całości wrzucam "wydmuszki" ponownie na sito i suszę na kość
Może nie jest to idealna metoda, ale próbowałem wyciskania świeżych owoców i jest to droga przez mękę.

Ta prosta metoda nadaje się zarówno do Caniny jak i do Rugosy. Naturalnie nie jest tak szybka jak młotek, ale zależy mi na tym, że jak wyciągnę owoce z nalewki to mają być w miarę w dużych kawałkach bo trafiają na zimę do herbaty.

Pozdrawiam
Maciej
Odpowiedz
#22
(10-10-2010, 20:54)MistrzJack napisał(a): .....tata1959 jak to idzie z młotkiem? Bo hurtowe tłuczenie jakoś da się wykombinować ale co potem ?
W br. wykombinowałem, że jeżeli jest odpowiednio dojrzała to pestkuje się łatwo (podobnie jak Jurdziową "zagumioną"). Poznac łatwo - przekrawając nie "strzela" pod nożem a miąższ ma tendencje do rozszczepiania się podczas ugniatania rozpołowionej.
Młotek więc pozostał w skrzynce na narzędzia.
Gdybym jednak miał go użyć, to bym to potem na grubszym sicie molestował DR aż do wysiania pestek.
Odpowiedz
#23
Witam,

Pestkowanie owoców dzikiej róży zawsze jest uciążliwie, ale może ten sposób okaże się optymalny ?

1. zamrozić mocno owoce
2. pokroić je w takim urządzeniu ręcznym do krojenia cebuli ( wielokrotne ostrza, którymi "tłucze/kroi" się owoce).
3. Pokrojone owoce wsypać do 5 l butelki PET i zrobić z tego "grzechotkę" - taką jaką miały pielęgniarki na demonstracji :D

wskutek tego procederu- wytrząsania ok. 80% nasion zostaje oddzielone potem separacja na sitku lub poprzez wypłukiwanie w r-rze alkoholu lub wodzie ( tak jak złoto na misce - patrz : Alaska)
pozostałe 20% - hand made ( patrz Kopciuszek) :D

pozdrawiam - kastor
Odpowiedz
#24

Kolejny argument na pestkowanie.

Od kilku lat zbieram DR na przetwory, z różnych rejonów wybrzeża .Od kilku lat, wiedząc, co w nich jest nie tknę niczego, co jest robione z owoców róży w całości...Dlaczego? Niesamowite ilości robali które są w środku, w tym roku rekordowe....((((

Za cierpliwa nie jestem, więc zamiast wydłubywać pestki ze środka robie tzw obróbkę skrawaniem;) - ścinam owoc dookoła, pozwala to od razu odrzuci wszelkie fragmenty z lokatorami których nie zawsze od razu widać.



Skocz do: