Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak zdobywacie butelki?
#1
Jak zdobywacie flaszki? Swego czasu pijałem dużo kupnych win i jeszcze mi zostało duże conieco z tych czasów, ale odkąd dokupiłem dwa baniaki i zapasów winiarskich zaczyna mi przybywać, szukam sposobu na zdobycie większej ilości butelek. Znajomych mam niestety mało ,,winnych'', raczej wolą piwo albo wódę, więc odzysk wśród kolegów jest niewielki. Odkąd robię winka, te fabryczne kupuję rzadko, więc tu też źródełko wysycha. Jakie macie sposoby, sztuczki i knyfy na pozyskanie większej ilości butelek? Układ z proboszczem? Rajd po śmietnikach? Podzielcie się swoim sprytem, z chęcią skorzystam z doświadczeń. :)
Odpowiedz
#2
przejdź sie do jakiegoś lepszego lokalu albo przynajmniej bardu gdzie maja wina umów się z szefem że będziesz odbierał flaszki raz na miesiąc bo on zapewne i tak je wywala, zawsze jest jakaś szansa że się zgodzi, a jak nie to powiedz że możesz za kazda flaszke zaoferowac 25 gr nie jest to duzo ale może i w tym wywęszy interes bo lepiej mieć za flaszke 25gr niż płacić za jej wywóz na wysypisko :)

Ja prawdopodobnie w ten sposób będe mial flaszki tylko czekam aż jeden gość pracujacy w lokalu wróci z wakacji, wtedy się z nim umówie co i jak i na 90% w ten własnie sposób będe je zdobywał (w moim przypadku będzie to odbieranie za friko), większość barmanów tam to znajomi brata :lol:

No a drugi sposób to wposmniany ksiądz (kościół) , jeśli znasz jakiegoś dobrze to zagadaj do niego bo kwońcu wiadomo ile w kościele mszalnego idzie ;)
Odpowiedz
#3
Witam
Ja wyłącznie używam butelek od szampana z ich
oryginalnymi korkami z plastiku. Jak wykopałem
piwniczkę zaistniał też problem butelek, a że było
to przed 22 laty więc warunki pozyskiwania szkła
inne. Znajoma kierowniczka restauracji miała kłopot
z takimi butelkami bo nie były kaucjowane więc
dostałem ich ze 3 worki .Zabieram też butelki z imprez
rodzinnych tak że mam ich nadmiar, zwłaszcza że
butelkuję wina dopiero przed sezonem truskawkowym
a do tego czasu rodzina przynajmniej połowę mi wypija
ściągając z balonów wężykiem.
Wacek
Odpowiedz
#4
Ja natomiast, korzystając z rad Zigmunta z old.wino.org.pl, umówiłem się z siostrą zakrystianką z tutejszego kościoła i w każdą niedzielę odbieram jedną butelkę. Niby to mało, ale za rok to takich butelek się sporo nazbiera. Poza tym znajomi i rodzina zbierają mi butelki. A jeszcze zamierzam przejść przez różne restauracje, w których odbywają się wesela...
Odpowiedz
#5
Problem w tym, że do kościoła chodzę baaaaaaardzo rzadko... Ale pomysł z restauracją jest niezły. Chyba obskoczę kilka barów w mieście. Podobnie jak u Wacka, mnie też rodzina i znajomi opijają i zanim zabutelkuję winko, baniak jest już do połowy pusty. Inna rzecz, że do tej pory robiłem jakieś skromne 80-100 litrów wina rocznie, a teraz zwiększyłem obroty do 200-250 litrów. I trza szkła... :)
Odpowiedz
#6
I co z tego, że do kościoła chodzisz rzadko lub wcale. Nie widzę problemu. Idziesz do księdza lub siostry, obgadujesz temat i umawiasz się powiedzmy raz w tygodniu, albo raz w miesiącu np. po wieczornej mszy, idziesz do zakrystii i odbierasz puste butelki. Myślisz, że ksiądz daje puste butelki tylko katolikom?? Wbrew krążącym powszechnie opiniom, księża i siostry to ludzie, z którymi można się dogadać, tak samo jak np. z lekarzami, policjantami, murarzami... etc. etc...
Odpowiedz
#7
A co Ty tak zaraz z grubej rury? Wyluzuj chociaż w wakacje. :) Jeśli tego nie wyczytałeś u mnie w poście, to powiem wprost - jeśli jest jakiś kłopot ze zdobyciem przeze mnie butelek ,,parafialnych'', to jest to problem lenistwa (rzadko chodze, więc nie chce mi się chodziś do kościoła po butelki), a nie niechęci do kościoła, za którą mnie rugasz. A jak chcesz się powyżywać światopoglądowo, przenieśmy wątek do działu krotochwile, bo ja pytałem o sposoby zdobycia butelek, a nie o sposoby dogadywania się z księżmi. Pozdrawiam i życzę słonecznej pogody. :big:
Odpowiedz
#8
Ja dodam jeszcze, ze jakis czas temu kilka(nascie) osob umawialo sie na wspolny zakup wiekszej ilosci butelek prosto z huty. Nie pamietam czy cala sprawa zakonczyla sie pomyslnie, a poniewaz bylo to na starym forum to trudno sprawdzic.
W takiej akcji byly jednak co najmniej dwa problemy: 1.trzeba bylo wziac ponad 1000 szt. (tzn min. jedna palete)
2.no i ktos musial po calosc jechac, a pozostali zainteresowani jakos odebrac towar.
Odpowiedz
#9
Wcale nie takie trudne...
Cały topic jest tutaj:
http://wino.krypton.pl/forum/viewthread.php?tid=1434

Krzysztof
Odpowiedz
#10
Ups...przepraszam najmocniej ...napisalem nie sprawdziwszy dokladnie...ide po worki pokutne...
Odpowiedz
#11
Artiksie, za nic cię nie rugam, ani nie mam najmniejszego zamiaru na tym zacnym forum rozmawiać na tematy światopoglądowe. Po prostu ja mam stałe źródło dostaw butelek z kościoła i twierdzę, że każdy może wydostać te butelki w podobny sposób. Oni je po prostu wyrzucają. A szkoda, żeby te butelki się marnowały, co? Jeśli fajnie zagadasz, to będziesz je miał. Nic prostrzego. W restauracji też przecież musisz fajnie zagadać.
A poza tym po co kupować butelki, jeśli można je zdobyć w inny sposób.

Artiksie... za nic cię nie rugam :lol:
Odpowiedz
#12
Hurra!!!! Nagrałem sobie kontakt z najdroższą restauracją w mieście! Co tydzień będę odbierał od nich butelki. Jedyne ich zmartwienie brzmiało: ,,Ale na pewno będzie pan regularnie odbierał butelki? Bo nie mamy co z nimi robić''. Podobno są dni, gdy schodzi im kilkanaście flaszek dziennie. No to teraz mogę winnicę zakładać... :big:
Odpowiedz
#13
pozazdrościć :spoko: a ja to musze sam opróżniać swoje buteleczki :slinka: dobrze ze rodzinka i znajomi pomagają
Odpowiedz
#14
no przy takim tępie to pare miesięcy i bedziesz miąl niezły skład butelek szybko chyba zrezygnujesz z nich:)
Odpowiedz
#15
Już mi się w kolejkę zapisał Dido, więc zanim się nachapiemy razem, restauracja już się zdąży nami znudzić. :)
Odpowiedz
#16
Witam,

Ja jestem w tej dobrej sytacji, że pracuję w firmie, w której koledzy i koleżanki sożywają niemało wina. Na początek zapytałem czy mogą; teraz sami pytają czy jeszcze chcę! Rewanżuję im się kilkoma butelkami pełnym, w zależności od wkładu :)
pozdrawiam
jarek k.
Odpowiedz
#17
ja robię tak - wiadomo, że studenci są rozrywkowi, a przy tym uświadomieni ekologicznie. Dlatego w sobotę i w niedzielę rano jadę na miasteczko studenckie i zbieram wszystkie butelki, które nie zmieściły się do pojemnika z napisem szkło :D zwykle wypełniam bagażnik po brzegi. Poza tym cala rodzina wie że zbieram i przynoszą mi po kilka bytelek. Najgorsze to potem obrać je z nalepek :wsciekly: a układ z knajpa jest najlepszy, ale u nas w Krakowie jest taki problem, że 90 % knajp jest w obrębie rynku, gdzie nie ma wjazdu :( a w innych nie mam znajomości, więc polegam na rodzinie i studentach :)
Odpowiedz
#18
Poszedłem do lokalu gdzie miałem rok temu wesele. Zaczarowałem panią kierowniczkę. Ma dawać znać jak jej się będzie zapełniać komórka, co by na raz wszystko wygarnąć.
Odpowiedz
#19
Żona wie o wszystkim? :big: Jak bym kierowniczkę zaczarował, nie czekałbym, aż jej się komórka zapełni. ;) Tylko żeby potem nie było, że bufet nieczynny, a bufetowa daje od tyłu. Adminów przepraszam za mało prorodzinne wtręty. P. S. Gratulacje z okazji rocznicy. :)
Odpowiedz
#20
Cytat:Wysłane przez kudłaty
Najgorsze to potem obrać je z nalepek :wsciekly:

Przepusc butelki przez zmywarka na 65 stopni - nalepki same odchodza :)
Odpowiedz
#21
kudłaty tylko że studenci to preferują piwko lub wódkę, gdy mieszkałem jeszcze w akademiku to największy wysyp był po sylwestrze, wtedy można było obłowić się nie tylkow butelki po szampanie ale i w korki po nim, spacerek w noey rok po miasteczku studenckim lub jakimiś miejscami gdzie odbywają się większe imprezy w sylwka (np. rynek) i mamy ładne szmpanówki
Odpowiedz
#22
no cóż, z tymi studentami to pisałem zanim zabrałem sięza współpracę z knajpą. To naprawdę najlepsze wyjście. A co do zmywarki - jak tylko się takowej dorobię na pewno zrobię jak radzi Marcinp. Póki co - skrob skrob... Ale będzie dobrze : ) A w ogóle, nie zatyka Ci się zmywarka tymi nalepkami ? To kupa papieru jest jak tak kilkanaście butelek wejdzie, nie masz z tym problemu ?

pozdrawiam

kudłaty.
Odpowiedz
#23
ostatnio zaczełem juz przygotowywać sie do sezonu. zajzałem do takiego pojemnika-kosza na szkło i mi gula na szyo wyskoczyła jak zobaczyłem ile tam butelek sie marnuje, na te butelki na które pozwalał mi długość rąk to wyciągnełem. Wziełem sie na sposób i napisałem stosowną kartke w której zawarłem prosbe do mieszkanców aby nie wyzucali do kosza bo mi sie przydadzą bla bla bla i zeby zostawiali obok-to przykleiłem na śmietnik. I muszę powiedzieć że efekty są imponujące- w dużych miastach sie dobrze sprawdza. Butelki zamierzam przed butelkowaniem wygotować w moim "skromnym" 150L parniku, odrazu są czyste i nie ma etykiet.

mam takie pytanie co sądzicie o tym jak ja je wygotuje butelki to wystarczy aby je zdezynfekować? czy dla pewnosci przemyć bimbram (z zepsutego wina) czy moze piro?
Odpowiedz
#24
Ja zawsze tylko myje kilkakrotnie wodą z płynami , następnie płuczę wrzątkiem . No i oczywiście osuszam.
Odpowiedz
#25
Cytat:Wysłane przez łowczy
... czy moze piro?
Tak.
Jak już 'optycznie' będą czyste to przepłucz je mocnym roztworem piro przed napełnianiem.
Odpowiedz



Skocz do: