Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jakość drożdży?
#1
Witam.
Które drożdże są lepsze:
suszone - Zamoyskich czy płynne z Biowinu.

Zdzicho.
Odpowiedz
#2
Wg mnie Zamoyskie lepsze. Biowiny są różnie przechowywane przez sprzedawców w związku z czym zdarzają się martwe paczuszki. Nie zawsze startują. Poza tym data ważności jest na nich na ogół tak wybita sprytnie że i tak jej nie widać.
Zamoyskie - data wyraźna a i po opakowaniu (suche, papierowe) łatwiej stwierdzić czy nie nasiąkły jakąś wilgocią.
Odpowiedz
#3
Nigdy nie korzystałem z drożdzy biowinowskich za to zawsze używam drożdzy od zamoyskich i nigdy sie nie zawiodłem więc po co zmieniać.
Odpowiedz
#4
moim skromnym zdaniem to w tym przypadku tylko ZAMOJSCY!!ja osobiscie powiedzialem sobie ze wiecej nie uzyje biowinu
Odpowiedz
#5
Cytat:Wysłane przez zdzicho
Witam.
Które drożdże są lepsze:
suszone - Zamoyskich czy płynne z Biowinu.

Zdzicho.
Niestety drożdże z bowiny sa do niczego:(właśnie mie mogę przez nie zrobić MD. Kolega podobnie. Natomiast te drugie są OK. Wolę zrobić MD z wcześniejszego nastawu. Teraz sprawdzam drożdże do fermentacji w niskich temperaturach. (Kupione w Browamatorze)Pracują dobrze, ale o jakości wina będę mógł coś powiedzieć za kilka miesięcy:spie:
Odpowiedz
#6
Dzięki za podpowiedzi.

Zdzicho.
Odpowiedz
#7
Ja niestety dopiero po 2 latach przygód z winem znalazłem drożdzę Zamojskich. Są zdecydowanie lepsze niż biowinu. Nigdy się na nich nie zawiodłem. Biowin czasem był ok., ale bywały problemy. Czasem zbyt szybko ustawała fermentacja, zdarzało się, że nie wystartowały (ale to już chyba wina złego przechowywania w sklepie - stały przy nasłonecznionym oknie)
Odpowiedz
#8
Ojojojoj!! No tyle juz wypowiedzi, ale sie dolacze: Zamojscy super, Biowinu raczej nie polecam. Skazani na uzywanie tych drugich czesto musza kombinowac z jakimis grzalkami, termostatami...
Odpowiedz
#9
w zasadzie to taki stan rzeczy moglaby chyba potwierdzic nauka: te w wodzie; na mrozie moga robic sie kryształki lodu i rozsadzac komorki drozdzy, w cieple moze zachodzic autoliza komorek (ale np. te zachodnie plynne z browamatora to są w styropianie i chyba wszystko gra). Wogóle to woda=lipa bo ułatwia, lub wręcz warunkuje zachodzenie wielu reakcji. I u takich czesciowo uwodnionych komoreki chyba metabolizm troche pracuje, pobieraja one powoli pokarm, wydalaja szkodliwe produkty, itd. (cos jak w mokrym ziarnie).

A w tych na suszu to brak wody eliminuje wszystkie powyzsze niedogodnosci. Bez wody metabolizm ustaje do minimalnego poziomu, nie ma wiec obawy zdechnięcia z głodu czy zatrucia sie własnymi metabolitami. Pozatym sa tam chyba formy przetrwalnikowe drozdzy (nie jestem calkiem pewien) które powinny mieć jeszcze wiekszą wytrzymałość na niesprzyjające warunki.
Odpowiedz
#10
Wpiszcie, chłopaki, w wyszukiwarkę "drożdże aktywne" albo "AnKa" albo "Lallemand", albo w Googla "wine yeast".
Odpowiedz
#11
Witam
Co by nie zakładać nowego tematu, odświeżę ten.
Kupiłem dziś Biowinowskie drożdże "Tokay" "Problem" polega na tym, że w opakowaniu oprócz drożdży pływają jakieś czarne i ciemnozielone "farfocle" wielkości ok. 1-3mm. Czy jest to normalne zjawisko, spotkaliście się też z tym, czy tylko ja tak trafiłem?
Pozdrawiam
Odpowiedz
#12
Czarne farfocle w opakowaniu wskazują że prawdopodobnie coś niepożądanego w środku się rozwinęło. Nie powinny tak wyglądać. Kup nowe a kupując zawsze sprawdź opakowanie.
Odpowiedz
#13
Powiem tak, nigdy nie zastosowałem innych drożdzy winnych, jak biowinowskich. Piwne, bywały różne, winne, zawsze z biowinu. Taki region, inaczej musiałbym zamawiac przez internet, biowin mam na miejscu.
Zrobiłem na nich swietne wina, jak i parszywe swojaki, i cienkusze.
Na 100 zastosowanych egzemplarzy (notuję, 16. czerwca zastosowałem saszetkę numer 108) trafiło mi się 9 saszetek które nie wypaliły.
Każdy z niewypałów był płynny, jeden z nich zapleśniał dziwnym sposobem, pozostałe nie wystartowały z nieznanych mi przyczyn.

Na biowinowskich fermivin (suche, aktywne) nastawiłem 5 win i kilkla cydrów. Wszystko się udało. Szczególnie cydr na bayanus'ach ;)

W konsekwencji powiem tak, biowinowskie, trzeba umieć przechowywać, wtedy są dobre. Nieumiejętne przechowywanie zepsuje każde drożdże, biowin, szczególnie.
Odpowiedz
#14
Zepsute drożdże??? Proszę o odpowiedź

Dwa dni temu nastawiłem MD, jak przykazano na opakowaniu - suche drożdże Burgund znanej firmy nie z Łodzi. Po dwóch dniach ładnie się pienią, roztwór wodno-cukrowy jest mętny, drożdże na skórkach tańczą w środku. W ramach "kontroli jakości" wącham drożdże, by nacieszyć się ich zapachem. Niestety Burgundy po dwóch dniach śmierdzą zdechłym psem - paskudny odór - nigdy wcześniej nie doświadczony przeze mnie podczas kontroli i wstrząsania butelką. Butelki oczywiście wyparzyłem do namnażania i użyłem gotowanej wody mineralnej znanej firmy "Z Beskidu".
Co się stało z moimi drożdżami???
W trzeciej buteleczce nastawiłem Tokaje i pięknie pachną... drożdżami, więc to nie woda zawiniła.
Czy to się często zdarza?

(Przepraszam, że powtórzyłem pytanie w innym temacie, może tu przyciągnę eksperta, który odpowie na zagadnienie śmierdzących padliną drożdży.)
Odpowiedz
#15
Zamojskich przeterminowane o 2 lata wystartowały bez problemu i dały sobie radę z trójniaczkiem (startowe blg 31).
Odpowiedz
#16
(20-09-2011, 18:01)Beznicki napisał(a): Zamojskich przeterminowane o 2 lata wystartowały bez problemu i dały sobie radę z trójniaczkiem (startowe blg 31).

Moje(Tokay-Zamoyskich)też były przeterminowane, ale o parę miesięcy. Miałem kupić drugie ale też wszystko było ok.
Odpowiedz
#17
(20-09-2011, 17:49)Terminator napisał(a): zagadnienie śmierdzących padliną drożdży
Jedynie spojrzenie przez mikroskop na to co tam się u Ciebie dzieje da prawdziwą diagnozę.
Wg mnie może być kilka hipotez:
1) brak pożywki (DAF)
2) drożdze faktycznie gniją
3) problem jest z nośnikiem (susz jabłkowy do produkcji nośnika był nadpsuty i teraz się rozkłada)
4) ten typ tak ma.
Jeśli miałbym natomiast wydać prywatną opinię, to nie ryzykowałbym zawartością nastawu zwłaszcza, że obok pachnie coś w drożdzowo właściwy sposób. :)
Odpowiedz
#18
Witam.
Zamówiłem drożdże aktywne LALVIN K1.
Są to wysokoalkoholizujące drożdże które fermentują w niskich temperaturach.
Niestety jedna z paczek przyszła uszkodzona:

   
Paczka przyszła dzisiaj ale nawet nie wiem jak długo saszetka ta jest już otwarta.
Dziś akurat nastawiam wino i myślałem aby użyć tą paczke jako pierwszą żeby sie nie zmarnowała ale nie jestem pewien czy warto ryzykować i wyrzucić to do kosza i użyc inną paczke?
Wiadomo że jeżeli winko nie ruszy to po dwóch dniach będe musiał robic restart :kwasny:
Odpowiedz
#19
Nie będziesz musiał robić restartu bo nie wystartowało. Jest tylko moszcz. Jak masz wyrzucić to spróbuj może na małej próbce. Może jest ok. Jak nie to najwyżej włożysz drugie.
Odpowiedz
#20
Wystartuj je w kubku cieplego wina\\wody, po 15 mim bedziesz wiedzial czy sa dobre. Jezeli data waznosci jest ok to powinny ruszyć. To dobre drozdze :)
Odpowiedz
#21
(12-05-2014, 11:57)vanKlomp napisał(a): Nie będziesz musiał robić restartu bo nie wystartowało. Jest tylko moszcz. Jak masz wyrzucić to spróbuj może na małej próbce. Może jest ok. Jak nie to najwyżej włożysz drugie.

No w sumie tak - niemozliwe jest zrobić re-start gdy jeszcze nawet startu nie było :lol:
Błąd językowy z mojej strony.
W takim razie użyje tą uszkodzoną paczke a jak nastaw nie ruszy w przeciągu dwóch dni to użyje inną sasztke.
Odpowiedz
#22
Ale masz zapasowe drożdże, prawda? :-D
Zgodnie ze starą maksymą "do kibla wylać zawsze zdążysz", uwodnij te drożdże choćby dla celów poznawczych. Jak pisze kolega luckyluke, wkrótce się zorientujesz gdzie je wlać :-P
Odpowiedz
#23
Burzliwa ruszyła z impetem :D

   

Dobre te drozdże LALVIN K1.
Kguser mi je kiedys polecił i od tej pory używam ich do mocnych win.
Fermentują w niskich temperaturach do 18%. Coś jak bayanusy.



Skocz do: