Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Krety w ogrodzie
#1
Fragment dzisiejszego artykułu w WP:

Krety pod ochroną. To nie zwykły szkodnik, którego można się bezkarnie pozbyć
Agata Kalińska | aktualizacja 2017-04-28 (16:50)

[Obrazek: 415849i2.jpg]
/ pixabay.com

Już się pojawiły. O ich obecności świadczą kopce ziemi na trawniku. Krety, bo o nich mowa, przez wielu działkowiczów i właścicieli ogrodów uważane są za zmorę. To jednak zwierzęta pod ochroną. Za zabicie choćby jednego można zapłacić grzywnę, a nawet trafić do aresztu.
Mówi się, że jak widać kopce zrobione przez krety, to znaczy, że wiosna już przyszła. I rzeczywiście właśnie wiosną właściciele trawników, grządek warzywnych, ogrodów i działek narzekają na tego małego ssaka najbardziej. Bo kret - choć mierzy zaledwie kilkanaście centymetrów - potrafi poczynić znaczne spustoszenia. Walcząc z kretem trzeba pamiętać, by nie zrobić mu krzywdy. Zabicie go w ogóle nie wchodzi w grę.

Kret jest bowiem gatunkiem objętym częściową ochroną. Znalazł się w wydanym w grudniu przez ministra środowiska Jana Szyszkę rozporządzeniu w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt. To zresztą nic nowego - kret jest pod ochroną już od dawna.

Jak możemy wyczytać w rozporządzeniu, ochroną objęte są osobniki znajdujące się poza
terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych oraz obiektów sportowych.

Zapytaliśmy inspekcję środowiska, czy to oznacza, że możemy pozbyć się kreta, czy nie możemy. - Na terenie zagospodarowanego ogrodu można kreta przenosić albo płoszyć - wyjaśnia rzeczniczka Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie Agata Antonowicz. I można to robić, nie narażając się na sankcje. Nie można natomiast przeszkadzać kretowi w innych miejscach. I, jak zastrzega rzeczniczka, pod żadnym pozorem kreta nie wolno zabić. Za to może grozić grzywna do 5 tys. zł albo areszt. O karze decyduje sąd.
(...)

Więcej w artykule pod linkiem:
http://finanse.wp.pl/kat,1042387,title,J...aid=1190e8

U nas - krety "od zawsze" dostały pełny pardon.
Były, są i będą - trudno.
Nie z takim wrogiem "W domu i w zagrodzie" da się żyć - i przeżyć. ;)

Jako, że nie jesteśmy "niewolnikami trawników z rolki" -
to i skutków działalności miejscowych kretów nie odczuwamy specjalnie boleśnie.
Wystarczyło zabezpieczyć przed nimi domowe "Bistro" :) z dżdżownicą kalifornijską.
To prawda, że czasem zdarzają się jakieś szkody - ale są niespecjalnie odczuwalne.

Nieco bardziej daje się we znaki karczownik... kilka lat temu silnie podciął nam dwie ogrodowe grusze.
Ale i ten ma wolne od niepokojów - z czasem chyba się wyprowadził
 a jedną z grusz ostatecznie udało się uratować.
Odpowiedz
#2
witam
U mnie chyba się potopiły przez te opady deszczu, lub się wyniosły w inne miejsce.

Pozdr.. Gliwice+ 4 km..

Eug..
Odpowiedz
#3
A u mnie to chyba nauczyły się pływać żabką bo jest ich od ch***ry, a poziom wody 15-20cm, bo mój "ukochany" bóbr dzielnie stawia tamy na rowach - pracowite bydle.:D
Lech
Odpowiedz
#4
Może masz wykształcone krety?
Które stosują kesony?

:D
Odpowiedz
#5
(29-04-2017, 08:10)Orwell napisał(a): jak zastrzega rzeczniczka, pod żadnym pozorem kreta nie wolno zabić. Za to może grozić grzywna do 5 tys. zł albo areszt. O karze decyduje sąd.

Zakład karny......cela przejściowa ........przy stole czterech grypserów gra w karty i wchodzi nowy ........pada pytanie ......."Za co cię zamknęli ?" ...........za kreta .............kurna pospadali by z taboretów ;) ;) ;)
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#6
Masz Orwell dobre podejście do tego zwierzaka,podejrzewam,że do innych też.
Ciekawi mnie natomiast czy producent Kratołap-a nadal będzie mógł bezkarnie produkować i sprzedawać to debilne urządzenie ,które jawnie zabija lub mocno okalecza kreta? Tak, teraz pewnie nazwą to Nornicołap i dalej będzie ciche przyzwolenie na zabijanie tych zwierzaków.

Pozdrawiam Maciej
Odpowiedz
#7
Zatrudniłem trzy koty. Ale i przy jednym już ścierw nie było. Trzy to na wypadek urlopu, L-4, zaginięcia... zaklasyfikowania do gorszego sortu...
Odpowiedz
#8
Dziś robiłem zakupy ( w sklepie spozywczym, którego nazwę przez wrodzoną uprzejmość pominę ) przy ruchliwym skrzyżowaniu.
Mijając to skrzyżowanie, zauważyłem, że koło przystanku MPK na trawniku, jak gdyby nigdy nic - pasie się bażant.
Po pół godzinie, wracając z zakupów, ku mojemu zaskoczeniu stwierdziłem, że bażant pasie się nadal.

Dobrze to - czy źle...?


;)
Odpowiedz
#9
Bażant, mógł być pijany lub podtruty i, na nic nie reagował.

Pozdr../Gliwice
Odpowiedz
#10
Bażant zdecydowanie wyglądał na trzeźwego - i doskonale reagował, gynek.

:)

Dla mnie jest ważne to, że bażant sobie spokojnie łaził, przez nikogo nie niepokojony.
Okolica od razy sympatyczniej i bardziej po ludzku wygląda.

Dobrze, że już powoli odchodzą do lamusa czasy,
tak barwnie opisywane przez Grześkowiaka w znanym utworze:
https://www.youtube.com/watch?v=PD0UT-KaLu0

:)
Odpowiedz
#11
Z tego co piszesz to musiał być ptak udomowiony, w innym razie na pewno by uciekał, wiem bo czasami widzę bażanty dzikie, uciekają jak pershing'i :D.
Lech
Odpowiedz
#12
Wszystko "zależy, jak leży".
Poligony armiejne, niegdysiejszy "No Man's Land" pomiędzy stronami muru berlińskiego,
lub zapyziałe bocznice kolejowe przy wielkich zakładach przemysłowych -
- tosz to żywcem ostoje dzikiej przyrody, nieomal że rezerwaty natury...
Zwierzyna płowa, lisy, zające, bażanty - swobodnie łażą ludziom po ogrodach i gienieralnie nie mają specjalnego boja.
A i sowa się czasem zaplącze po nocy...

Dziś mi na kraju ogroda jeden całkiem nieudomowiony bażant wyskoczył niemal że spod samych nóg -
może jakie dwa metry nas od siebie dzieliło...

Cuś a'la Twój udomowiony bober: Boga Żywego siem te dzikie bestie nie bojom!

:D
Odpowiedz
#13
No nie zupełnie się z Tobą zgodzę, co innego bażant, który siedzi w trawie i myśli że go nie widać (pewnie puki nie dał dyla, to go nie widziałeś), a co innego bażant na skwerku w śród ludzi, psów, samochodów itp :D.
Z bobrem to zupełnie inna sprawa, jest czujny i nie da się podejść, czasami wieczorem, jak jest ciemno to go słyszałem (na wieczornym spacerze z psami), jak uciekał do wody, ale widzieć to go nie widziałem, a duże musi być bydle :D.
Skubany ostatni nawet poobgryzał mi kosówkęk, a ona to nie krzaki nad rowem, musiałem spróbować zabezpieczyć przed agresją :).
Lech
Odpowiedz
#14
Bo widzisz, są takie miejscówki na świecie, że niby to cywilizacja... a jednak, co kawałek - dzikie krzaki.
;)

I w takich miejscach zwierzęta,
zajmujące częściowo wspólną przestrzeń i koegzystujące z nie wykazującym wobec nich agresji człowiekiem,
są wobec niego znacznie śmielsze -
- pomimo, że nie są udomowione w ścisłym tego słowa znaczeniu.

200m od miejsca, o którym mówię, kilka lat temu nieszczęśliwie zaplątała się pod koła samochodu sarna ze stacjonarnego stadka pałętającego się jak rok długi po chaszczach za naszym ogrodem.
Stadko to, w sensie administracyjnym, zamieszkuje w mieście wojewódzkim.

;)
Odpowiedz
#15
Mieszkam na wsi, żadna zwierzyna mnie nie dziwi, sarny, bażanty, lisy, zające, praktycznie wszystkie to towarzystwo podchodzi pod dom, najciekawsze że dobrze wie kiedy wychodzę z psami na spacer, bo wtedy żywego ducha :D.
Co prawda ten mój stary pies to po pięciu krokach dostaje zadyszki (owczarek 13 lat), a mały to się boi własnego cienia :D.
Lech
Odpowiedz
#16
(03-05-2017, 19:39)lech.kuba napisał(a): Co prawda ten mój stary pies to po pięciu krokach dostaje zadyszki (owczarek 13 lat), a mały to się boi własnego cienia :D.

Tzw "pies bojowy". ;)
Odpowiedz
#17
Miałem krety w ogrodzie ale szczerze powiedziawszy to chyba nie da sie z nimi sensownie walczyć ;) Muszą same zechcieć się wynieść ;)
Odpowiedz
#18
Jeśli nie jest to orne pole uprawne,
tylko ogród o ustabilizowanym gruncie, stałych rabatach, etc -
to z reguły nie chcą się wynosić.
Pozostaje je pokochać - i wytrwać w takim humanitarnym postanowieniu...

;)
Odpowiedz
#19
Witam

W tym roku mam spokój - ani jeden kret nie porył ogrodu. Ogród czyściutki, i w ogóle cała działka. Nawet nornice się wyniosły. Powód może być taki że, powódź była w zeszłym roku i, zwierzaki ziemne się wyniosły na inne tereny.

Pozdrawiam Gliwice +4 km.

Eugeniusz
Odpowiedz
#20
Na inne tereny, czyli - do Krainy Wiecznych Łowów...
Odpowiedz
#21
Specjalnie przy ogrodzie mam pieska  :cool: Ale czasem niszczy roślinki goniąc krety:(
Odpowiedz
#22
Witam
Pies jest od szczekania i, pilnowania posesji. Krety też może pogonić ale kot, nawet i chwyci.. Specjalna trutka jest na krety ale, tylko ich możesz odstraszyć. Jak świece dymne.
Pozdr../Gliwice+ 4 km.
Odpowiedz
#23
Krety, jak myślę, są pod ochroną! Znaczy, mamy chronić SWOJE przed kretami czy same krety?
Prawdziwy mężczyzna nie je miodu... Prawdziwy mężczyzna żuje pszczoły!
Po pierwszym kieliszku wychodzi z nas drugi człowiek i on też chce się napić! (Wańkowicz)
Porządek powinien brać przykład z bałaganu i robić się sam.

Jak by rządziły na świecie kobiety to nie było by wojen! Państwa by były co najwyżej poobrażane na siebie.





Odpowiedz
#24
W końcu tylko straszenie pozostaje i prośbą o przeniesienie siedziby do sąsiada. :)



Skocz do: