Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kwiat dzikiego bzu - kiślowate 2020
#1
Pewnie kanał, ale chcę dopytać czy to jakiś proceder wynikający z jakiegoś mojego błędu, czy po prostu zdarza się.
Nastaw na 25l.
Startowy początek to
- ok 170 kwiatów bez zielonego
- wody 17l
- cukru pierwsza dawka 3kg
- drożdże fermiwin (z browinu) do białego plus pożywka
- blg 8
Nastaw w wiadrze fermentacyjnym, woda przegotowana.

Wino miało być z niskim %, miałem dodać potem kolejne 3kg cukru - wiem, pewnie można było od razu dać całe 6kg, ale akurat tego dnia nie miałem tyle.
Po 2 dniach chcę pobrać do badania blg - wygląd w miare normalny, zapachowo ok, ale ciągnie się i kiesielowate jest.
Coś zrobiłem nie tak?
Odpowiedz
#2
Nie miałem na szczęście tak, ale poszukałem, wydaje mi się, że może jeszcze jest do odratowania, jeśli tak to wygląda:

http://www.winologia.pl/teksty_wadywina.htm
Śluzowatość
"Jeśli choroba ta pojawi się w kadzi, przed butelkowaniem, należy wino jak najszybciej przelać do innego zbiornika otwartym strumieniem, zasiarkować dawką około 75 mg/l SO2 i przefiltrować (wcześniej można spróbować rozbić sluzowata strukture przy pomocy trzepaczki do piany lub miksera). Jeśli problem nie zniknie, należy zastosować klarowanie węglem aktywnym w dawce 0,1–0,3 g/l. Wino takie można później poprawić, kupażując je z winem o wyższej kwasowości."
\" It's a trick. Get an axe.\"
\"You see this? THIS... is my BOOM STICK!\"
\"Hail to the king, baby.\"
Odpowiedz
#3
(18-06-2020, 12:25)konserwant napisał(a): Coś zrobiłem nie tak?
Przyczyną jest prawdopodobnie zbyt mała - lub w Twoim przypadku zerowa - kwasowość wina. We winach kwiatowych należy ustalić poziom kwasowości na około 7g/l. Można użyć kwasku cytrynowego lub tzw. regulatora kwasowości dostępnego w różnych sklepach winiarskich lub nawet w większych marketach typu Carrefour itp.
Miałem taką śluzowatość rok temu podczas produkcji wina z kwiatów lipy. Chyba dałem za mało kwasku, bo tylko na poziomie 4g/l. Próbowałem ratować przelewaniem, siarkowaniem i ziemią okrzemkową. Nic nie pomogło. Cały nastaw wylałem.
Odpowiedz
#4
Zapomniałem dopisać, że cytryny też dodałem - na razie trzy.
Dziś zajrzałem i.... - śladu po śluzie nie ma, cukier zżarło. Zapach jest całkiem znośny choć aromatem odbiega od poprzednich co robiłem z kwiatów dzikiego bzu. Sam nie wiem co teraz robić.
Co radzicie? Dodawać drugą partię cukru, czy jednak kanał? W smaku jak wytrawne wino...



Skocz do: