Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Leżakowanie nalewek w glinianych naczyniach.
#51
Trochę temat mnie zaintrygował i postanowiłem poszukać pojemników glinianych wypalanych i nieszkliwionych. Natrafiłem na tego producenta. Po rozmowie telefonicznej trochę mi jednak przeszło. Pani stwierdziła, że po 2-3 dniach od wlania do butelki wody dno będzie wyraźnie wilgotne. Podejrzewam duże ubytki na parowanie (przeciekanie). Jeżeli ktoś ma jednak bliżej może zakupi i zaeksperymentuje?
Odpowiedz
#52
Przynajmniej szczery sprzedawca (nie usiłuje wcisnąć towaru za wszelką cenę).

Może rozwiązaniem byłoby naczynie glazurowane ???

pozdrawiam
MILBAS
Odpowiedz
#53
Szkliwione naczynia oczywiście też są dostępne (nie od tego producenta). Z toku dyskusji wynikało jednak, że powinny być właśnie nieszkliwione. Czym bowiem różni się dojrzewanie w glinianym naczyniu szkliwionyn i szklanym?
Odpowiedz
#54
;) Sprawdzone metody ( bez szaleństw)!!




============
http://www.winiarze.pl
============
Odpowiedz
#55
Jakoś dziś zawitały do mnie dwa araki:

http://www.fakra.com/FakraENG/earak.htm

i

http://www.ksara.com.lb/subpage.aspx?id=21&title=ARAK

zacząłem od ksaraku, pierwsza kwestia, można pić na czysto jest bardzo łagodny, i używa ciekawej odmiany anyżu lub jest do anyżu coś dodane; daleko mu do ouzo, ale dość blisko do absyntu, jest taka lekka goryczka i ziemistość na finiszu. Alkohol winny też wyczuwalny.

Mętnieje szybko, ale 1:2 to maksimum, bo po prostu tyle wystarczy, żeby się otworzył. Co więcej, jak ouzo jest słodkie, to Ksarak jest wytrawny, nie tak wytrawny jak absynt czy tsipouro, ale zawsze.

   

   

Fakra jest słodszy i na moje oko i gardło, Ksarak to ma te 120g/l anyżu, a w przypadku Fakry może być więcej, nie jest aksamitny, jest ciężki. Ale przy rozcieńczeniu 1:2, już jest na granicy smaku, tzn. 1:2.5 i będzie smakował bezpłciowo.

   

   

Odpowiedz
#56
(03-12-2010, 08:14)cemik1 napisał(a): Trochę temat mnie zaintrygował i postanowiłem poszukać pojemników glinianych wypalanych i nieszkliwionych. Natrafiłem na tego producenta. Po rozmowie telefonicznej trochę mi jednak przeszło. Pani stwierdziła, że po 2-3 dniach od wlania do butelki wody dno będzie wyraźnie wilgotne. Podejrzewam duże ubytki na parowanie (przeciekanie). Jeżeli ktoś ma jednak bliżej może zakupi i zaeksperymentuje?

No to co robimy? Temat jest intrygujący i wart przetestowania - tylko czy te czy inne butle kupować.
PS. Jak rozumiem te z tego linku są wypalane ale nie glazurowane?
Odpowiedz
#57
Te z tego linku wyglądają na ceramikę 'doniczkową'. Duża porowatość i nieznany wpływ materiału na 'zdrowotność' - nie wiadomo czy i jak wpływa na smak itp.
Szukał bym naczyń z trochę innej 'gliny'.
Odpowiedz
#58
Sam jestem tym tematem zainteresowany, więc postanawiam temat reanimować. Ma może ktoś jakieś nowe informacje dot. butelek glinianych?
Odpowiedz
#59
Myślę że info w tym wątku również wskazane:

Otóż nie tak dawno w okolicach Kudowy nabyłem takie oto naczynia gliniane:

   

Naczynia testowałem na początek z wodą-po dwóch dniach są wilgotne z zewnątrz,co sugeruje ze ubytki w pojemności i procentach będą.Ale przecież o to chyba chodzi żeby naczynie oddychało?
Na początek do naczynia pójdą nalewki gęste-słodkie.
Boguś jaki jak myślisz będzie minimalny okres przechowywania ich w naczyniach?
Oczywiście dla celów porównawczych część zostanie w szkle.
Pozdrawiam
Paweł
Odpowiedz
#60
Najpierw miesiąc, potem pół roku, jak ubytek będzie do 2% to spokojnie drugie pół roku. Pod warunkiem, że napój o mocy 50-75% się tam znajdzie.
Odpowiedz
#61
Przeczytałem uważnie cały wątek i nasunęły mi się poważne wątpliwości co do jego wartości merytorycznej.
Wiele z wypowiadających się tu osób szuka naczyń z gliny nieszkliwionej, a przecież na pierwszej stronie można znaleźć taką informację:

(19-01-2010, 18:39)Bogi napisał(a): ad 1) po miodach pitnych, winach gruzińskich, wódkach ukraińskich w wersji
souvenir.

Wszystkie te butelki są wykonane z ceramiki SZKLIWIONEJ !
Niektóre opakowania miodów i win ( np. popularne u nas gruzińskie Kindzmarauli ) mogą wprowadzać w błąd, bo ich powierzchnia jest półmatowa, co jednak wcale nie oznacza, że jest przepuszczalna dla powietrza czy też alkoholu.
Który producent ryzykowałby sprzedaż swoich wyrobów w nieszczelnych butelkach ?
Mam duże wątpliwości co do informacji o rewelacyjnym wpływie starzenia w glinie ( jakiej w końcu ?) nalewek i destylatów. Mechanizm procesów dojrzewania alkoholi jest skomplikowany i sprowadza się w zakresie czynników zewnętrznych do działania czasu, temperatury, kontaktu z tlenem i drewnem ( nie zawsze). Czym miałoby się różnić starzenie w glinie i w szkle przy odpowiednim , co jest łatwo zapewnić, dostępie powietrza ? Wątpliwości, które podał 13.12.2010 w swoim poście cemik 1 pozostały niestety bez odpowiedzi.
Jeśli ktoś ma na ten temat przekonującą teorię, to chętnie przeczytam :)


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#62
ze strony fakry (więc tuszę, że nie czytałeś wszystkiego:D )


Cytat:a sort of oxidation of Arak that breathes through the clay, becomes more refined, takes on mellowness while losing the undesirable substances an enrichment through a constant and mysterious exchange with air. It is indeed an intimate marriage, a fusion by the most absolute mutual agreement.

The price of this improvement is evaporation and a decrease in alcohol degree.

"Serce Alp" siedząc w glinie przez ostatni miesiąc, pachnie słodziej i mniej spirytusowo i co ważne po miesiącu nie ma utraty %, dlatego siedzi dalej. Co miesiąc będę sprawdzał. Summa summarum, po roku, i tak mogę stracić 5% alkoholu.

Arak Fakra leżakuje w okolicach roku a Ksarak 2 lata-różnica w samym aromacie kolosalna, a co dopiero w smaku-a leżakują w identycznych dzbanach-bo tam jest jeden potentat dzbanowy hehe.
Odpowiedz
#63
(24-02-2011, 14:03)Bogi napisał(a): "Serce Alp" siedząc w glinie przez ostatni miesiąc, pachnie słodziej i mniej spirytusowo i co ważne po miesiącu nie ma utraty %, dlatego siedzi dalej. Co miesiąc będę sprawdzał. Summa summarum, po roku, i tak mogę stracić 5% alkoholu.

Arak Fakra leżakuje w okolicach roku a Ksarak 2 lata-różnica w samym aromacie kolosalna, a co dopiero w smaku-a leżakują w identycznych dzbanach-bo tam jest jeden potentat dzbanowy hehe.

Serce Alp miałem okazję ostatnio próbować. Opis umieściłem w wątku Bogusiowym.

Araki oba też mam na składzie, zatem mogę powiedzieć, a nawet przytoczę uwagę jaką kiedyś Bogiemu na malia przesłałem (jak sobie o tych trunkach gawędziliśmy jakiś miesiąc temu niecały) "Fakra bardziej "nieczysta" wręcz bimbrowa nieco. Ksarak czysty, trochę ostry, wyrazisty"
czyli długość leżakowania w glinie pewnie ma znaczenie.

Żmudzką-Egipską (74%) też w glinie (szkliwionej) trzymam i moc ona swoją utrzymuje, a osoby częstowane moc stwierdzały dopiero po przełknięciu. Nie umiem udowodnić, ale paszcza sądzić nakazuje, że glina smak łagodzi.
Odpowiedz
#64
Bogi,

Moja główna wątpliwość, mam nadzieję jasno wyrażona, pozostaje nadal bez odpowiedzi.
Producent dojrzewa arak w dzbanach glinianych i dobrze. Na pewno wyszlachetnieje alkohol robiony według receptury: dwukrotna destylacja alembikowa wina, maceracja anyżu i trzecia destylacja.
Bez tego musiałbyś pić surowy destylat o smaku anyżu.
Użycie w tym wypadku gliny ma poza tym przyczyny wynikające z tradycji i niewątpliwie również marketingowe.

(24-02-2011, 14:03)Bogi napisał(a): "Serce Alp" siedząc w glinie przez ostatni miesiąc, pachnie słodziej i mniej spirytusowo i co ważne po miesiącu nie ma utraty %, dlatego siedzi dalej.

To, co się dzieje z Twoim trunkiem to wynik naturalnego dojrzewania, a nie jakiegoś cudownego wpływu gliny.
Napisz, proszę, wyraźnie czy używasz butelek szkliwionych czy nie . Może jakieś zdjęcie ?

(24-02-2011, 15:12)Andy05 napisał(a): Nie umiem udowodnić, ale paszcza sądzić nakazuje, że glina smak łagodzi.

Smak łagodzą różne i różniaste reakcje chemiczne ( w nalewkach i destylatach występują dziesiątki a nawet setki związków) zachodzące w obecności tlenu, a nie glina. Podobny efekt uzyskasz trzymając swoje napoje w szkle :)
:helo:

Odpowiedz
#65
(24-02-2011, 17:13)nativus napisał(a): Podobny efekt uzyskasz trzymając swoje napoje w szkle :)
:helo:

I takowe posiadam ... :sloik: :uff:
Odpowiedz
#66
Do absyntów cały czas używam jednej jedynej butelki-gliniaczka po miodzie "Trybunalskim", który jest w środku chropawy, a przynajmniej na taki wygląda. Drugie "Serce Alp" jest w butelce szklanej z zakrętką i nie zmienia się-owszem zakrętka słabiej przepuszcza alkohol niż korek do gliniaczka. Co do marketing'u-nie było go na świecie jak w ówczesnym Libanie robiono arak i trzymano go w dzbanach, więc bardziej tradycja, no i coś w tym musi być. Dodatkowo, araki różnią się mocą i okresem leżakowania w tychże.

Dereniówkę trzymam w kupnej glinianej butelce-wewnątrz gładka, korek normalny, po 6 miesiącach nie zmienia się tak, jakby była li tylko w szklanej butli. Oczywiście, mamy do czynienia, zwłaszcza teraz, z butelkami souvenir'owymi, ale np. wódka Kazak z glinianego "kozaka" smakowała inaczej niż wersja tej samej wódki z zwykłej flaszki szklannej. Mogę być też uprzedzony, przyznaję, ale jakoś starzenie we szkle-tego nie ma, skoro nawet producenci whisky przyznają, że Talisker 10 letni po zabutelkowaniu, za lat 20, nadal jest Taliskerem 10 letnim.
Odpowiedz
#67
(24-02-2011, 17:22)Bogi napisał(a): Dereniówkę trzymam w kupnej glinianej butelce-wewnątrz gładka, korek normalny, po 6 miesiącach nie zmienia się tak, jakby była li tylko w szklanej butli.

Jakoś tak mam, że wierzę głównie w fakty dające się zweryfikować :(
Żeby zdanie z powyższego cytatu uznać za prawdziwe, należałoby przeprowadzić eksperyment z tą samą nalewką, dojrzewaną w tych samych warunkach temperaturowych , przy braku światła, w tym samym czasie i w butelkach (glinianej i szklanej) o podobnym kształcie i pojemności, zamkniętymi szczelnie ( brak dostępu tlenu). Następnie degustacja porównawcza ( ślepy test oczywiście) w gronie kilku osób i wyciągnięcie wniosków. Przy niespełnieniu powyższych warunków poruszamy się w obszarze opinii mocno subiektywnych, a więc łatwych do zanegowania ;)
Wszystkie butelki ceramiczne jakich używasz są szkliwione, a więc ,moim zdaniem, niczym się nie różnią od szkła :)

(24-02-2011, 17:22)Bogi napisał(a): Mogę być też uprzedzony, przyznaję, ale jakoś starzenie we szkle-tego nie ma, skoro nawet producenci whisky przyznają, że Talisker 10 letni po zabutelkowaniu, za lat 20, nadal jest Taliskerem 10 letnim.

Whisky po 10 latach spędzonych w beczce (lub beczkach, bo producenci w obliczu sporej konkurencji muszą kombinować) jest już trunkiem dojrzałym i jako taki trafia do butelek. Co miało przereagować, to już przereagowało. Inna sprawa, czy ta sama whisky po następnych dziesięciu latach w beczce będzie znacząco lepsza (bardziej dojrzała) ?
Ten przykład nie jest jednak argumentem świadczącym o tym, że alkohol w szkle nie dojrzewa, bo to oczywista nieprawda.
Odpowiedz
#68
(24-02-2011, 17:13)nativus napisał(a): Smak łagodzą różne i różniaste reakcje chemiczne ( w nalewkach i destylatach występują dziesiątki a nawet setki związków) zachodzące w obecności tlenu, a nie glina. Podobny efekt uzyskasz trzymając swoje napoje w szkle :)
:helo:
Zgadzam się w całej rozciągłości,wystarczy nie dokręcić nakrętki...;).Odkryłem to dawno temu przez zupełny przypadek:)
Odpowiedz
#69
Ale gdzie w takim razie są dowody, że po wlaniu do szkła-zachodzą jakiekolwiek cudowne zmiany w alkoholu? Bo ani stare książki, ani współczesne (też bazujące na starych) o tym nie wspominają, natomiast glina, różne rodzaje drewna, kamionka, to znajduje się na kartach. Dla mnie szkło jest materiałem do przechowywania i podawania trunków, ale nie ma mowy o dojrzewaniu-takim prawdziwym starzeniu, zmianie barwy czy aromatu, no bo skąd.
Odpowiedz
#70
Przeca napisałem...
(24-02-2011, 20:36)alekor napisał(a): wystarczy nie dokręcić nakrętki...;).
W dostępie tlenu tkwi sedno:).Zresztą w beczce,glinie też w ten sposób trunek dojrzewa...
Odpowiedz
#71
(24-02-2011, 20:40)Bogi napisał(a): Ale gdzie w takim razie są dowody, że po wlaniu do szkła-zachodzą jakiekolwiek cudowne zmiany w alkoholu? Bo ani stare książki, ani współczesne (też bazujące na starych) o tym nie wspominają, natomiast glina, różne rodzaje drewna, kamionka, to znajduje się na kartach. Dla mnie szkło jest materiałem do przechowywania i podawania trunków, ale nie ma mowy o dojrzewaniu-takim prawdziwym starzeniu, zmianie barwy czy aromatu, no bo skąd.

Bogi,
Straszne herezje wypisujesz, niestety nie majace nic wspólnego z rzeczywistością :(
Jeszcze raz zatem : po wlaniu do naczynia szklanego destylatu, nalewki lub wina i szczelnym (przykładowo) zamknięciu mamy w środku trunek z wszystkimi charakterystycznymi dla niego związkami chemicznymi oraz tlen rozpuszczony w płynie i znajdujący się w przestrzeni powietrznej. Zachodzi wówczas cały szereg różnych i często trudnych do ścisłego opisania reakcji a ich szybkość związana jest m.in. z temperaturą otoczenia. Dzieje się to miesiącami i latami niestety. W rezultacie trunek łagodnieje w smaku, pojawiają się również nowe smaki i aromaty. Zmienia się przy tym barwa ( np. wino długo przechowywane w butelce traci kolor czerwony, a zyskuje ceglasty, jasne nalewki ciemnieją itd.).
Są to zjawiska znane przecież każdemu winiarzowi , nalewkarzowi i destylatorowi trzymającemu swoje napitki w szkle !
Nie jest też prawdą, że, jak piszesz, literatura nie wspomina nic o dojrzewaniu alkoholi w naczyniach szklanych.
Podam Ci trzy przykłady, zaczerpnięte z praktyki zawodowej, na to, że jest wprost przeciwnie:

1. ,,Technologia wódek" J.Cieślak, H.Lasik, WNT,1979 r., str.200: ,, ... ponieważ wiśniak jest zwyczajowo bezbarwny, leżakuje się go zwykle w kamionkach lub szklanych zbiornikach, lub balonach."

2. Strona internetowa znanego destylatora austriackiego http://www.goelles.at/cms/index.php?page...current=xa :

,,The Alois Gölles Distillery began many years ago reserving the most full-flavoured batches of various distillates for the schnapps of the XA line. Depending on the character of the spirits, the maturation process is carried out in glass demijohns or small wooden casks. In the course of the ageing process the schnapps becomes milder, smoother and more and more expressive on the palate. This all gives XA Fine Schnapps from Alois Gölles an exceptionally nuanced bouquet, a multi-layered complex of flavours, an unexpected fruit glaze and a long finish normally found only in the very great wines."
Znajdziesz tam zdjęcie balonów ( zwróć uwagę, że nie zapełnionych pod korek ze względu na konieczność zapewnienia powietrza ) w których dojrzewają destylaty.

3. ,,Alkohole świata" A. Domine, 2008, ilustracje na stronach: 113, 185 i 653.

Reasumując: jest tak, jak napisał alekor: ,,W dostępie tlenu tkwi sedno" :)
Odpowiedz
#72
Ale trzeba chyba odróżnić szczelnie zamkniętą flaszkę od takiej, na której zakrętka luźno się kręci, tak?

Dodatkowo-starzenie od przechowywania. I właśnie, czy one dojrzewają czyli są starzone, więc ich struktura wewnętrzna ulega przemianom czy po prostu są przechowywane?

Dziwne, że Piątkowski przy leżakowaniu wódek pisze o beczkach, a Dunin przy przechowywaniu tychże pisze o naczyniach szklanych.

Wina i piwa w to nie mieszajmy, bo to inny temat i dużo inne napoje i owszem, zgadzam się, że piwo, wino, miód dojrzewa-starzeje się-szlachetnieje w butelce, ale pamiętajmy ile różnych ciekawostek w tej butelce wraz z tym napojem się dostaje, czego niestety nie możemy stwierdzić w destylacie, nawet ziołowym-nic się nie wytrąca, nic nie wpływa na DIAMETRALNĄ zmianę smaku. Jeśli szkło tak wspaniale działa na starzenie, dlaczego nikt nie umieszcza na etykiecie "aged in glass for 25 yrs"? Jakimś dziwnym trafem, tylko informacje są o takich czy innych beczkach. Niektórzy trzymają alkohole w plastikowych tankach-też się nie chwalą, że tak wspaniale "starzą" te trunki.
Odpowiedz
#73
(25-02-2011, 00:32)Bogi napisał(a): Ale trzeba chyba odróżnić szczelnie zamkniętą flaszkę od takiej, na której zakrętka luźno się kręci, tak?


Oczywiście rzecz jest w zapewnieniu odpowiedniej ilości tlenu w procesie dojrzewania.


(25-02-2011, 00:32)Bogi napisał(a): Dodatkowo-starzenie od przechowywania. I właśnie, czy one dojrzewają czyli są starzone, więc ich struktura wewnętrzna ulega przemianom czy po prostu są przechowywane?

Jak już dojrzeją ,wszystko jedno czy w szkle czy w dębie, to są przechowywane :) Dojrzewanie jest zakończone wtedy, kiedy badania organoleptyczne nie są w stanie wykryć dalszych zmian w smaku i aromacie.

(25-02-2011, 00:32)Bogi napisał(a): Wina i piwa w to nie mieszajmy, bo to inny temat i dużo inne napoje i owszem, zgadzam się, że piwo, wino, miód dojrzewa-starzeje się-szlachetnieje w butelce, ale pamiętajmy ile różnych ciekawostek w tej butelce wraz z tym napojem się dostaje, czego niestety nie możemy stwierdzić w destylacie, nawet ziołowym-nic się nie wytrąca, nic nie wpływa na DIAMETRALNĄ zmianę smaku.

To nie jest prawda !
A to, że destylat jest bezbarwny nie oznacza, że jest w nim tylko woda i alkohol etylowy !
Destylat starzony (nawet) w szkle DIAMETRALNIE zmienia smak.
Dzieje się tak dlatego, że znajduje się w nim cała masa różnych związków z których najważniejsze to:
- alkohol etylowy
- alkohol metylowy
- oleje fuzlowe ( wyższe alkohole: n-propanol, izobutylowy, izoamylowy...)
- aldehydy
- ketony
- estry
- kwasy organiczne (octowy, mrówkowy, propionowy, masłowy, kapronowy, walerianowy, enantowy, kaprylowy, pelargonowy, kapronowy, laurynowy, mirystynowy)
No i te związki reagują ze sobą m. in. w procesach:
- utleniania ( np. aldehydów, alkoholu etylowego)
- estryfikacji ( alkohole reagują z kwasami organicznymi)
- acetalizacji.
W rezultacie DIAMETRALNIE zmienia się smak i profil aromatyczny.
W przypadku starzenia w np. dębie dochodzą jeszcze kolejne związki wypłukiwane z drewna np.:
- celuloza
- hemiceluloza
- lignina ( to z niej powstaje tak łatwo identyfikowalna wanilina)
- taniny
Oczywiście i one mają wpływ na smak i bukiet.
Jak piszą J.Cieślak i H. Lasik :,,W koniaku powstałym z destylatu winnego oraz substancji drewna beczek stwierdzono już ponad 200 różnych związków, które występują w różnych, niekiedy minimalnych ilościach, jednak mogących oddziaływać na właściwości odleżałego produktu."
Te stwierdzenia pochodzą z lat 70' a od tego czasu technika analityczna rozwinęła się znacznie i można się spodziewać, że ilość zidentyfikowanych związków znacznie się zwiększyła.

(25-02-2011, 00:32)Bogi napisał(a): Jeśli szkło tak wspaniale działa na starzenie, dlaczego nikt nie umieszcza na etykiecie "aged in glass for 25 yrs"? Jakimś dziwnym trafem, tylko informacje są o takich czy innych beczkach.

Najwyraźniej masz na myśli alkohole, które swój charakter zawdzięczają beczce dębowej ( wszystko jedno czy nowej, czy po bourbonie, maderze, sherry..). Whisky czy brandy starzone w szkle nie byłyby zapewne tak atrakcyjne smakowo. No, ale o tym napisałem powyżej.
Nie zapominaj jednak, że jest cała kategoria destylatów owocowych, które nie mogą być starzone w beczkach z uwagi na swój subtelny charakter. Należą do nich m.in. wypalanki wiśniowe, morelowe, gruszkowe, po części również śliwkowe ( mirabelka). W tym przypadku dąb byłby zbyt agresywny.

Bogi,
Musisz się chyba jednak przełamać mentalnie i pogodzić z myślą, że również mocne alkohole ( nalewki, destylaty ) dojrzewają w naczyniach szklanych :)
Podstawowym warunkiem jest tu zapewnienie odpowiedniej ilości tlenu ( niezapełnianie naczyń pod korek, okresowe napowietrzanie).
Praktyka czyni mistrza :spoko:
:helo:
Odpowiedz
#74
Zrób starkę w butelce, a przyznam Ci rację. Nie zrobisz? No, popatrz. Zresztą taki był podział ongiś, wódki starzone (100% w beczkach) i wódki niestarzone, które mogły być przechowywane w czymkolwiek, a i tak chodziło, żeby nic nie wpłynęło na ich smak, aromat, a zwłaszcza barwę.

Koniak nieleżakowany tam gdzie być powinien, stał się oksymoronem:

http://www.mutineermagazine.com/blog/201...te-brandy/

oczywiście, za tę herezję odpowiedzialny jest Remy Martin.

Wypalanki owocowe siedzą w szkle, żeby właśnie nic się w nich nie zmieniło-łącznie z barwą, ale dotyczy to też aromatu, bo to gwarantuje szkło. I zgadzam się, że dąb jest zbyt agresywny, zbyt inwazyjny, ale nie możemy mówić, że mamy stary kirsch, bo leżał w balonie, zresztą piłem większość szwajcarskich i żaden, o którym pisali, iż w szkle zamknion był, nie zyskał na tym wiele, zarówno w smaku jak i w aromacie, szczególnie w aromacie.

Przez 2 dni po destylacji, niektórzy producenci zalecają napowietrzanie destylatu, a mianowicie umieszczenie go w otwartym pojemniku szklanym-np. wazonie i zostawienie na ten czas, ponieważ jest całkowicie otwarty, działa wtedy tlen, a nie szkło-równie dobrze mogę to robić w plastikowym tanku jak bardziej pozbawieni skrupułów producenci. Napowietrzenie samo niweluje tzw. "still shock"*, ale uszlachetnianiem czy starzeniem nie jest. Jeśli nasypię lukrecji do butelki szklanej i wystawię na działanie światła-ciepła alkohol, alkohol będzie starzony, ale dzięki lukrecji, a nie szkłu-szkło jest tylko pojemnikiem.

*gout de chauderie czyli posmak alembiku, mówiąc najkrócej
Odpowiedz
#75
Ironia co do starki jest zupełnie nie na miejscu, bo to alkohol beczkowy i nigdy inaczej nie twierdziłem.
O czym ma świadczyć przykład Remy Martin ? Sami wyraźnie piszą, że to nie jest koniak, a wypalanka z wina.
Skąd wiesz, że kirsch, o którym piszesz, nie zyskał wiele, skoro go zapewne nie próbowałeś zaraz po wydestylowaniu ?
Czy próbowałeś jakiejś wypalanki owocowej zaraz po destylacji i po trzech latach pobytu w szkle ? Zauważyłeś różnicę ? Zauważyłeś zmianę smaku i aromatu ? Zauważyłeś utratę tonów fuzlowych ?
Odpowiedz



Skocz do: