Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
MNISZKOWE - FOTORELACJA
#76
(03-06-2010, 08:43)neidi napisał(a): Musiał bym pogrzebać w piwnicy za buteleczką ale mało ich zostało więc na wyjątkowe okazje trzymam. Jak tylko zdarzy się okazja to rodzinnie zdegustujemy i opiszę wrażenia.

dopiero teraz wpadłem na "mniszkowe". Ciekawy jestem, jak smakuje po długim czasie, neidi była jakaś okazja do degustacji :)
Odpowiedz
#77
@neidi, pamiętasz może, jak długo fermentowałeś płatki mniszka w miazdze? Nie podawałeś konkretnych dat nastawiania, zlewania itd, a po samych postach ciężko coś policzyć. Pytam, bo od dwóch dni nastaw pracuje, a nie mam pomysłu kiedy oddzielić płatki:glowa_w_mur:

Edit:
Ehh... widzę, że @neidi ostatnio na forum był w styczniu, więc marne szanse, że mi odpowie:(
Może w takim razie ktoś inny pomoże?
Nastaw 6l, 700szt kwiatków (obcinane nożyczkami, płatki zalane wrzątkiem i odstawione do ostygnięcia), 200g rodzynek, cytryna i pomarańcza. Cały cukier na raz, 200g/l, plan 12%. Chciałem to potrzymać 10-14 dni, ze względu na rodzynki i tak aby blg spadło do przyzwoicie niskiego poziomu, ale nie wiem czy to nie za długo dla mniszka? Co myślicie?:niewiem:
Odpowiedz
#78
niestety nie z pomocą przybywam, lecz po pomoc. robię właśnie pierwsze mniszkowe, ba pierwsze wino w życiu, ale nie chciałbym robić śmietnika i kopiować wszystkie na ten post. Swoje działania opisałem na kwitną mniszki!!!. Może jakieś słowa porady? dla laika nawet po przeczytaniu wszystkiego co na tym forum znalazłem, pozostaje mnóstwo znaków zapytania.
Odpowiedz
#79
lukihah może tu znajdziesz odpowiedź http://www.winiarze.pl/artykuly/wina/wino-mniszkowe, chociaż podejrzewam, ze już czytałeś. gość pisze o zlewaniu po miesiącu, z kwiatkami w butlu do tego czasu. ale musisz sam sprawdzić ten link, mogłem coś pomieszać, ja się dopiero uczę :)

dzisiaj (15.05) czytałem jeszcze raz całą relację. możesz w niej przeczytać, ze oddzielenie miało miejsce po tygodniu :) jak widać każdemu może się zdażyć przeoczyć.
Odpowiedz
#80
Dzięki za link, jednak myślę, że miesiąc w butli to za długo, po za tym, za bardzo nie ufam takim przepisom, bo trudno znaleźć opinie o nich. Dlatego też zdecydowanie wolę bazować na doświadczeniu i błędach innych winiarzy:) Więc jak ktoś fermentował mniszki w miazdze to może podpowie, kiedy oddzielić płatki od płynu?
Odpowiedz
#81
Z tego co widzę, to gdybym zostawił butel z rurką, mógłbym już mieć mini boom, kwiatki pną się w górę. jeszcze raz dzięki Łukasz za rady.
Po czym poznam, że mogę czop (u mnie wielokrotnie złożona tetra opięta szczelnie gumkami recepturkami) zamienić na gumowy korek z rurką?
W którym momencie (na co patrzeć) dokonać pomiaru cukromierzem, żeby pod kontem ewentualnie jakichś korekt? podkreślam, nie chodzi o celowanie w konkretny %, a jedynie o to, żeby wina nie zepsuć. wytrawne to mi pewnie i tak za pierwszym razem nie wyjdzie :)

z tym zlewaniem, to w wielu miejscach czytałem o 2 tygodniach, ale były też pomysły, żeby po tygodniu w wiaderku zlewać już przecedzone do butla. jeśli podejmiesz jakąś decyzję, zanim pojawi się ktoś kto podpowie, to daj proszę znać. nie wiem, kiedy odcedzić te płatki, które jeszcze zostały, no i rodzynki oczywiście. z rodzynkami, nawet nie spażonymi, drożdże chyba sobie nieźle radzą. sprzyja im temperatura, bo w pokoju mam 26-27 stopni (celowo nie wietrzę, a słoneczko ładnie nagrzewa pomieszczenie :))
Moje dwie pomarańcze na razie zdominowały kolor i zapach w butli. może jedna by wystarczyła. ciekawe co z tego wyjdzie :)
Odpowiedz
#82
Z tą szczelną tetrą nie przesadzaj. Muszki owocówki byleby nie wpadły albo inne śmieci. Zamienisz na korek kiedy zobaczysz że się piana nie pcha przez szyjkę. Cukromierzem mierzyć co kilka, kilkanaście dni lub po wyraźnej zmianie nastroju nastawu. Jak zobaczysz że się nie rusza, nie ucieka to sprawdź cukier.

Pamiętać o tym, że wszelki szlam, kwiatki i inne śmieci zakłócają pomiar. Zbierasz czysty płyn do menzurki i badasz.

Odpowiedz
#83
no więc pomierzyłem. przelałem przez tetrę porcyjkę do próbówki. było to ok. 36h po połączeniu całości w butlu, a łączyłem 48h od zaparzenia kwiatów i nastawienia drożdży. cukromierz pokazał 22. to chyba trochę dużo? a niby dałem mniej cukru niż w przepisach, które znalazłem (ok 1100g). butel 5l pełny pod korek(na razie tetrę ;)). pewnie swoje zrobił słodki sok, na którym robiłem drożdże i pomarańcze. Czy w tej sytuacji coś robić, dodawać? Cukru pewnie wystarczy :D
Odpowiedz
#84
22 to sporo, nie dodawaj cukru, pamiętaj że ciecz do pomiaru powinna mieć 20 stopni. Sam powiedziałeś że w domu masz dużo cieplej, a jeszcze jak światło świeci na balon to tym bardziej. Dokonaj pomiaru za 2-3 dni. Jak się nic nie zmieni to będziesz się martwił.
Odpowiedz
#85
ok, dzięki. teraz rzeczywiście ciecz miała pewnie z 26 stopni, jak otoczenie, ale podobno dla drożdży to optymalna temperatura w tej fazie. przed światłem chronię butel, owinąłem go ścierką. nie stawiałem go też bezpośrednio na słońcu, stoi sobie na środku salonu na stole, ku uciesze mojej żony ;). przed następnym pomiarem dopilnuję, żeby temperatura próbki była odpowiednia. a przy okazji może wiesz,
1) kiedy usunąć z butla pozostałe kwiatki (będzie ich z 0,3l) i rodzynki (było 300g)? rozumiem, ze usuwam poprzez zlewanie tylko .....
2) czy mogę całość przelać przez durszlak z tetrą do wiaderka, a potem z powrotem do butla, czy też powinienem zlewać rurką a dopiero resztę przecedzić i wycisnąć? ma to znaczenie? 5l butel bez problemu mogę zlać bez rurki, tylko nie wiem, czy może to mieć wpływ na wino.
Odpowiedz
#86
Coś mi się odpowiedź nie dodała więc jeszcze raz:

Nie studiowałem przepisu ani całego wątku. Kwiatki trzymaj zgodnie z zaleceniem +- drobna tolerancja. Chodzi o to że kwiaty to delikatny i ulotny materiał. Jak za długo to może być trawiasty posmak (albo inny), jak za krótko to sensu nie będzie. Rodzynki mogą być śmiało 2-3 tygodnie.

Nie wskazane (co nie znaczy że się tak nie robi:D) przelewać przez sito i natleniać wino (zwłaszcza kwiatowe, bardzo delikatne) , można je łatwo zakazić (żadnych mlecznych produktów w pobliżu!).

Jeżeli zostaną Ci 2-3 dni do oddzielenia kwiatów to nie ruszaj balona. Albo się zrobi czapa na wierzchu albo opadnie na spód. Jeśli czapa to włożyć pod nią wężyk, ściągnąć płyn. Jak na spód to tak samo. Jeżeli żal Ci płynu to resztę możesz przelać przez gazę/sito i do balonu - to ograniczy kontakt wina z powietrzem. Zostawiasz płyn znów na jakiś czas.

Prawdopodobnie przez sito przeleci trochę szlamu, dlatego po kilku dniach można znów przelać i oddzielić od osadu. Jeżeli chcesz dodać 2gą partię cukru to nie ściągaj 2gi raz znad osadu bo w nim jest sporo drożdży - łatwiej dofermentuje.
Odpowiedz
#87
minął dzień piąty od połączenia drożdży z kwiatkami i resztą (7 od nastawienia obu oddzielnie). ponieważ odlałem troszkę do słoika (przed tym kwiatki dochodziły do gazy i płyn aż przesiąkał) odważyłem się założyć korek z rurką. bulgoce w tempie 40 na minutę. w pomieszczeniu mam jakieś 24 stopnie. w słoiku zamkniętym woreczkiem i gumką recepturką też szumi ostro. Wszystkie kwiatki i rodzynki dryfują pod powierzchnią.
Czy jest to już moment, w którym można myśleć o pierwszym zlaniu? niestety nie widzę opcji zostawienia rodzynek a kwiatków nie, nie da się dokładnie przebrać :) nie mieszam już 1,5 dnia, więc jutro wieczorem można by zlać płyn i odsączyć pozostałości. blg zmierzyć przed zlaniem, czy może być po (oczywiście będzie cedzenie przez tetrę, ale nie wiem na ile to pomoże)?
i jeszcze kwestia tego słoiczka, który zawiera ok. 0,5 litra płynu. Czy po zlaniu i odcedzeniu owoców mogę to dolać z powrotem do butla? przypominam, że słoik jest "zamknięty" woreczkiem spożywczym i gumką, co zapobiega wybuchowi, ale i dotarciu muszek i śmieci do płynu.
minęły kolejne 24h i teraz bombelkuje ok 70 razy na minutę, czyli mocniej. co to oznacza? zlewać, czy nie zlewać?
Odpowiedz
#88
No i tak doszedłem do pierwszego w życiu zlania. 16 maja (7 dni od połączenia drożdży i reszty) zlałem wino rureczką do wiadra, rodzynki i kwiatki przepuściłem przez tetrę, a potem cały płyn rureczką (znów przez tetrę) do butla. 5l płynu o aromacie pomarańczowym bulgoce na razie znacznie łagodniej niż z owocami. zobaczymy, co będzie się działo dalej. poczekam z 2 dni i sprawdzę blg. 15 maja wynosiło 17. wiem, że to dużo, ale cóż poradzić, chyba miałem przesłodzony nastaw. jakieś porady? ostrzeżenia? :)
Jeśli robię coś inaczej, niż ktoś napisał, to nie dlatego, że nie słucham, tylko dlatego, że niektórzy pisali tak, jak teraz robię :) w tym natłoku wiedzy muszę jakieś decyzje podejmować. zabrakło mi guru, który poprowadziłby mnie za rączkę ;)
Ewentualne następne czynności to .....? dosładzanie? zlewanie po .....? mniszkowe wytrawne ponoć nie jest zbyt smaczne, więc pewnie chciałbym mieć półsłodkie, niekoniecznie wysokoprocentowe. zależy mi na wieloletnim przechowywaniu przynajmniej części, pozlewam w buteleczki 0,7l lub mniejsze, tak za ..... 6-12 miesięcy :)
Odpowiedz
#89
Poczekaj aż blg zejdzie do zera albo (jeśli miałeś przesłodzony nastaw) przestanie spadać. Drożdże ukończą pracę. Wtedy spokojnie wyklaruj, ewentualnie dosłódź a dopiero później myśl o butelkowaniu. Pamiętaj że wino nie robi się na czas.
Odpowiedz
#90
(17-05-2013, 08:06)orzeszek87 napisał(a): Poczekaj aż blg zejdzie do zera albo (jeśli miałeś przesłodzony nastaw) przestanie spadać. Drożdże ukończą pracę. Wtedy spokojnie wyklaruj, ewentualnie dosłódź a dopiero później myśl o butelkowaniu. Pamiętaj że wino nie robi się na czas.

dzięki :)
Czy spadek bąbelkowania to też będzie jakiś sygnał? Na razie po zlaniu było 60 na minutę, a po 12h spadło do 54. Nie chciałbym przeoczyć momentu, w którym zamiast wina wychodzi ocet.
tak jak pisałem butelkowanie najwcześniej za 6 miesięcy, a może nawet i dłużej postoi w butlu. ktoś pisał, że co 3 m-ce przez conajmniej rok powinno się zlewać. nie planuję robić winka na czas :) wręcz przeciwnie, czy takie mniszkowe może stać w butelce kilkanaście lat? trafiłem na różne opinie, i nie wiem, czy dobrze zrozumiałem od czego to zależy. czy chodzi o to, co wyszło? wytrawne, półsłodkie itd.? czy też o coś zupełnie innego? (pomijam zapotrzebowanie rynkowe na jego spożycie ;))
Odpowiedz
#91
Oj grzesiu jeśli to twoje pierwsze wino to i to w dodatku 5L to zapomnij o długim przechowywaniu;)
Jeszcze jak ci posmakuje to już w ogóle ;) ehheheh :pijemy: Co do kwiatowych podobno nabierają charakteru po latach. Dlatego tez nastawiłem kwiatowe wino tylko z czarnego bzu. Kiedyś byłem bardzo niecierpliwy ale ostatnio mam takie hobby ze cierpliwość popłaca między onnymi wino, nalewki, warzywniak, sztuka bon-sai.
Powodzenia.

A tu masz wszystko na temat butelkowania :) kawałek mądrej lektury http://old.wino.org.pl/frames/butelkowanie.htm
Odpowiedz
#92
Spokojnie ocet tak Ci sie szybko nie zrobi chyba że nie zachowałeś czystości podczas produkcji albo wpadna muszki octowe do nastawu. To spadek blg pokazuje przebieg fermentacji a wizualnie to piana i podniesione owoce lub kwiaty (czapa) oraz wydzielające sie Co2. Najpierw poczytaj o podstawach i całej produkcji wina a później o butelkowaniu. Na Twoim miejscu bym się zastanowił z czego zrobić następne wino bo ta piąteczka to biednie trochę. ;-)
Odpowiedz
#93
Oj daj się koledze zachłysnąć kwintesencją robienia wina:) Niech złapie bakcyla, im nas więcej tym lepiej:) Ale tak jak mówisz lektura przede wszystkim :) Polecam tą książkę na początek w miarę wyczerpująco opowiada o całym procesie wina http://chomikuj.pl/fire28/eBooki/Alkohol...114430.pdf
Odpowiedz
#94
(17-05-2013, 11:25)orzeszek87 napisał(a): Spokojnie ocet tak Ci sie szybko nie zrobi chyba że nie zachowałeś czystości podczas produkcji albo wpadna muszki octowe do nastawu. To spadek blg pokazuje przebieg fermentacji a wizualnie to piana i podniesione owoce lub kwiaty (czapa) oraz wydzielające sie Co2. Najpierw poczytaj o podstawach i całej produkcji wina a później o butelkowaniu. Na Twoim miejscu bym się zastanowił z czego zrobić następne wino bo ta piąteczka to biednie trochę. ;-)

spokojnie, w garażu na owoce czeka 50l, a u sąsiada 40l, tylko odebrać trzeba:) wcześniej czytałem przez ponad tydzień o mniszkowym i wiem, ze jest trudne, dlatego użyłem tylko butla 5l, co by dużo strat nie było. po tygodniu z drożdżami oddzieliłem wszystkie części stałe (4 dni mieszałem czapę, potem trzy dni zostawiłem i odciągnąłem z pod niej rureczką, na dnie był tylko osad). teraz sam płyn gazuje pięknie zatkany korkiem z rureczką. może szczęście początkującego da dobre efekty ;)
no a tak na marginesie, co byś proponował na mój drugi nastaw? w ogrodzie mam w zasadzie full opcję: czereśnie, wiśnie, gruszki(czytałem, że dzikie lepsze), truskawki, maliny, porzeczki (i czarne i czerwone), agrest, winogron (biały i fioletowy), no i oczywiście jabłka. mleczyk też z podwórka, chcociaż raz chwast się przydał do czegoś ;) zapomniałem dodać czarny bez, rośnie za stodołą kilka krzaków, właśnie pierwsze zaczęły kwitnąć.
Odpowiedz
#95
19 maja, blg minus 4???. to możliwe? coś pewnie źle mierzę, bo cukromierz na wodzie pokazuje zero, więc chyba działa. próbkę schłodziłem w lodówce, żeby miała ok. 20stopni. bąbelków o połowę mniej niż przed dwoma dniami i wciąż zwalnia, ale nadal jes jakieś 30 na minutę (wiem już, że to może być efekt nagazowania, a drożdże wcale nie muszą już pracować, choć to chyba za szybko). Czy dosładzać, czy jak pisało wielu, dać mu spokój i poczekać? Opis nastawu jest na kwitną mniszki, reszta działań powyżej, gdyby ktoś zechciał pomóc. :)
edit: drodzy doradcy, czekam na więcej wiedzy.
poczytałem i zastanawiam się m.in. czy
1. celować w wytrawne i już nie dosładzać, zostawić na razie w spokoju?
2. dodać na moje 5l 250g cukru i czekać, co będzie z blg? po spadku dodać ponownie cukier itd. aż drożdże zabije alkohol? celowałbym w półsłodkie, czy coś takiego, słabo jeszcze czaję.:(
Odpowiedz
#96
Po dwóch dosłodzeniach po 150 g cukru, 1 czerwca blg 0. Ostatnie dosłodzenie miało miejsce 23 maja, blg wyniosło wtedy 2. Decyzja na czuja (smak) - nie dosładzam dalej. Klaruje się nad wyraz pięknie. W próbówce lekko złote, jak szampany. Osadu jest dość sporo. Niestety zruszył się nieco przy podnoszeniu butla, ale myślę, że do rana osiądzie.

I tu pojawia się prośba o ewentualne rady przed zlewaniem.....
Mam też kilka pytań, zapewne banalne, ale może ktoś mnie oświeci, czy planuję zrobić dobrze :)

1. Znad osadu mogę zlać do wiaderka platikowego (do celów spożywczych)? Potem oczywiście znów do butla. Wszystko z użyciem wężyka. Czytałem o metodach zlewania na forum, ale na razie nie trafiłem na to, jakich naczyń używacie. Może to zbyt proste, ale co tam, kto pyta nie błądzi.
2. Czy muszę się martwić drożdżami, skoro blg wynosi 0? Na razie smak jest obiecujący, słodszego bym nie chciał. W butlu z rurką postoi jeszcze minimum 6 miesięcy. Co ewentualnie powinienem zrobić, jeśli chcę uniknąć używania chemii (piro, siarka itp.), na której na razie się kompletnie nie znam i nie jestem do niej przekonany?

Podsumuję jeszcze, że drożdże przerobiły w 5 l obecnego płynu 1400g cukru, cukier zawarty w 200 ml słodkiego kompotu z truskawek, oraz słodycz zawartą w 300g rodzynek i 2 pomarańczach. W kwiatkach i cytrynach cukru raczej nie było :)

Korzystając z kalkulatora wskazanego na jednym z postów powinienem mieć winko ok 14-15%. Ktoś widzi to inaczej? :)

Na forum jest dużo informacji, ale nt. konkretnie mniszkowego nie koniecznie. Dlatego proszę o wyrozumiałość, bo przecież każde winko jest inne i potrzebuje indywidualnego podejścia, prawda? :) Z góry dziękuję za kolejne wskazówki.

EDIT: Do wieczora (2 czerwca) czekam na podpowiedzi przed zlaniem, potem będzie już po zlaniu :)
EDIT: Zmiana planów. Po oględzinach porannych doszliśmy z teściem do wniosku (dokładnie on mi poradził), żeby wino bez ruszania zostawić jak stoi. Ciągle idzie CO2 i nie jest to chyba tylko odgazowywanie, bo czuć w zapachu drożdże. Zasanawiam się, na czym te drożdże pracują, skoro blg wyszło 0, ale może pomiar był niedokładny i jest jeszcze troszkę cukru do zjedzenia. Wszelkie porady nadal mile widziane! :)
Odpowiedz
#97
1. Możesz użyć wiadra. Jednak staraj sie to zrobić w miarę sprawnie, zlewasz, myjesz butle, wlewasz z powrotem. Im wino będzie miało krócej kontakt z powietrzem, tym lepiej.
2. Przy 0blg nadal masz tam 40-50g cukru w litrze, patrz poprawka na alkohol. Co teraz? Jeśli nie chcesz używać piro, to po zlaniu odstaw je na jakieś 6 tyg, potem sprawdź blg i ponownie zlej z nad osadu. Jeśli blg spadnie to drożdże żyją. Później zlewaj je systematycznie co jakieś 2 miesiące. Jak przez te 2 miesiące nie zrzuci żadnego osadu, blg się nie zmieni i wino przejdzie test szklanki to możesz je zabutelkować.

Po za tym czytaj, czytaj i jeszcze raz czytaj, a znajdziesz odpowiedzi na praktycznie wszystkie Twoje pytania.

Edit:
Jeśli jeszcze pracuje to nie zlewaj, niech przerabia cukier aż drożdże padną po przekroczeniu ich tolerancji.
Odpowiedz
#98
Minął miesiąc i 7 dni ...... i zlałem znad osadu. Dużo czytałem i gdzieś trafiłem, że jak jest sporo osadu, to może po nim zostać posmak. Pykało może raz na kilka minut. Poza tym, a może przede wszystkim Blg nadal 0. Od ostatniego pomiaru 1 czerwca bez zmian. Oczywiście nie obeszło się bez drobnej degustacji, co przy 5l stanowi poważne zagrożenie, że mi całe wypiją, zanim stanie się naprawdę dobre :placze: Smakowało teściowi, teściowej i sąsiadce, więc nie jest źle. Dla mnie jeszcze zbyt goryczkowate, ale podobno kwiatkom mija to po roku. Poczekamy zobaczymy. A oto efekt mojej pierwszej produkcji winnej:
   

   
Z klarowaniem chyba nie najgorzej idzie.
Po zlaniu, oczywiście z zassaniem odrobiny śmieci, bo szkoda mi było winka, zaczęło troszkę mocniej bąbelkować, ale po kilku godzinach wróciło do wolnego pykania, raz na prawie 6,5 minuty. Teraz postoi minimum 2 miesiące i zobaczymy.
Wyszło chyba z 16%, degustatorzy uznali, że mocne. Ja mimo swojego wieku jestem w temacie zielony. Muszę jednak przyznać rację komuś, kto pisał, że wytrawne nie koniecznie powinno być mocne. Lżejsze byłoby może smaczniejsze. Okaże się za parę miesięcy.

EDIT: 17 czerwca, winko w butlu z rureczką wyniesione do piwnicy. Raz, że w domu za gorąco, dwa, żeby nikogo nie kusiło :pijemy:. Przy 27 stopniach celsjusza znowu pracuje zauważalnie, stąd zsyłka do piwnicy, coby spokojnie doszło :)
Odpowiedz
#99
Moje mniszkowe zostało zabutelkowane 7 września. Miałem wówczas 5 butelek. Do świąt zostało 3. Teraz już tylko dwie. Winko pyszne, w butelkach zero osadu. Pięknie prezentuje się w białych butelkach, choć wiem już, że ciemne szkło jest lepsze. Na szczęście ostanie 2 butelki leżakują w ciemnej piwniczce. Postaram się, aby doczekały przynajmniej 12 miesięcy.
Odpowiedz
Sezon na mniszki już się zaczyna!
Czy ktoś ma jakoweś sprawdzone proporcje? przeczytałem temat i już sam nie wiem ile kto dawał;)
3 itry luźnych płatków na 20 litrów wina?

@lukihah to po jakim czasie odcedziłeś moszcz?
Odpowiedz



Skocz do: