Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja opinia o winie porzeczkowym - czemu nie polecam.
#1
Po pierwsze. Drogi surowiec. Zrobiłem tylko dlatego, że koleżanka ma plantacje i dała 5kg za frajer.

Druga sprawa. Dużo pracy. Owoce się bardzo niewygodnie oddziela. 

Trzecia sprawa, najboleśniejsza. Muł niechętnie osiada na dnie zamiast tego unosi się troszkę nad dnem. Przez co ciężko to zlewać znad osadu nie marnując potencjalnie jeszcze wina. Ja ostatecznie dzisiaj już nie miałem czasu i wylałem takiego mułu na oko 0,4 litra chyba. Trochę mnie to bolało osobiście. Normalnie bym to chlupną ale byłem autem.

Zaleta - smakowo bajka. Zrobiłem mocne i dałem specjalnie mniej wody niż w przepisie osiągając bardzo esencjonalne wino.
Porzeczka mocno przebija smakiem. Z połączonego mułu po wiśni porzeczce truskawce i czereśni po opadnięciu osadu otrzymałem 4 litry wina (pierwsze zlanie). Mułu z porzeczki nie było dużo, 60% to była truskawka ( większy nastaw ). Smak porzeczki zdominował zupełnie. Co ciekawe zapach zdominowała truskawka, ale porzeczka troszkę nie pachnie umówmy się.

Nie polecam początkującym. Ja bym startował z winogron albo wiśni ( koniecznie drylownica inaczej straci się dużo czasu ). Łatwe klarowanie, przepyszny smak. Mało napracowania w stosunku do otrzymanej ilości.

Pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
Ile osób tyle opinii.
Jako pierwsze wino robiłem właśnie wino jednoowocowe z czarnej pożyczki i złego słowa nie mogę powiedzieć.
Od nastawu do butelkowania upłynęło ok 10 miesięcy. Było można zakończyć 2 miesiące wcześniej, ale zależało mi na jakości. Niestety, nie mogę potwierdzić twoich słów odnośnie luźnego osadu. Osad jest zbity i zlewanie to sama przyjemność. Czego nie mogę powiedzieć o truskawce. Tu faktycznie ma bardzo luźny osad który to podnosi się nawet przy przenoszeniu gasiorka. A zlewanie to duże straty produktu końcowego. Osobiście ratuje ile mogę filtrem do kawy.

Moim zdaniem wino z soku jabłkowego wyciskanego na zimno jest pomyłka. Moje stoi od stycznia i do ideału mu bardzo daleko, ale to może kwestia mojego błędu.

Produkcja win wymaga cierpliwości. Jedne kończą się w 2m inne w 2 lata. Na upartego wszystko można zakończyć w 2 miesiące kosztem jakości.

*edit. Literówki

Wysłane z mojego MAR-LX1A przy użyciu Tapatalka
Odpowiedz
#3
Porzeczki mamy białe, czerwone i czarne. Doprecyzuj z jakich porzeczek zrobiłeś swoje wino.
Przypomina mi się moje afrykańskie safari. Ktoś zapomniał korkociągu i przez kilka dni musiałem pić wodę jak zwierzę.
Parafraza W.C. Fields'a











Odpowiedz
#4
Faktycznie czarne to troszkę inny surowiec. Ale białe i czerwone to w zasadzie to samo.

Robiłem z czerwonej porzeczki.
Odpowiedz
#5
Na wszystkie opisane Twoje bolączki u mnie znalazł się sposób. Da się.
Odpowiedz
#6
michal79 poco to napisałeś? Jeśli nie zamierzasz podzielić się swoją wiedzą w tym temacie, to nie pisz. Twoja wypowiedź, to takie wiem, ale nie powiem.
Odpowiedz
#7
Wino z czerwonej porzeczki nastawiałem 2x. Robi się szybciej niż z czarnej. Od nastawienia do butelkowania minęło 5 miesięcy.
Także to co wypisujesz i problemy związane z klarowaniem to raczej efekt dodania innych owoców.
Odpowiedz
#8
Cytat:Druga sprawa. Dużo pracy. Owoce się bardzo niewygodnie oddziela. 

Może na początek zacytuję to, co sprawiało mi największy problem i wreszcie dzięki własnej metodzie przygotowania, odzyskałem "wiarę" w porzeczkę czerwoną (złotą, białą) choć nie czarną, tutaj ten numer nie przejdzie. 

Wystarczy do nastawu wrzucić całe grona, z szypułkami. Rozgnieść i zalać wodą z cukrem, mniej więcej tyle cukru co masa miazgi (bo to kwaśny owoc), a wody 2x tyle co cukru. Trzeba też rozważyć zahartowanie drożdży do nastawu (przynajmniej u mnie długo ruszały, pewnie przez kwas). Po około 6-8 dniach fermentacji trzeba oddzielić i odcisnąć części stałe. 

Bach, jeden problem z głowy.
Odpowiedz
#9
Cukru mniej więcej tyle co owoców to moja LP daje jak konfitury robi. ;)

Jeśli chodzi o wodę, to niezależnie od koloru porzeczki dodajemy jej tyle by zbić kwasy do właściwego poziomu - zależnie czy wino ma być słodkie czy wytrawne.
pozdrawiam Jurek 



Odpowiedz
#10
Cukru i wody dajemy tyle, żeby efekt końcowy był zadowalający.
U mnie zadowalające było to, co napisałem, na wszelki wypadek wieczorem zerknę jeszcze w notatki.
Odpowiedz
#11
Ja czerwoną porzeczkę rozcieńczam max. 1:1 gdyż mnie taka esencjonalność odpowiada najbardziej. Jak wiadomo, owoc owocowo nie równy wiec gdy trafia mi się bardziej kwaśny to staram się zbić kwasowość innymi metodami. Ja również ostatni nastaw z porzeczki fermentowałem w całości, bez oddzielania i szczerze powiem że jakiegoś większego wpływu na smak nie zauważyłem, za to ile mniej pracy.



Skocz do: