Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka gruszkowa
#51
dodalem pol plaskiej lyzeczki - poczekam dzien i zobaczymy, co z tego wyjdzie :] dzieki za rady!
Odpowiedz
#52
Witam !:helo:
Mam prosty, "szybk" :spoko:i bo tylko miesięczny i sprawdzony przepis na naleweczke gruszkową.
Dużo gruszek ok. 1- 1,5 kg ( ja robię z Klapsów) obieram ze skórki, dzielę na średnie części usuwam pestki , do słoika zasypuje cukrem i odstawiam na 1 dzień w ciepłe miejsce, jak puści sok zalewam spirytusem ( 0,5l) jedna do dwóch szklanek wody, odstawiam na miesiąc, mieszając co jakiś czas. Po miesiącu zlewam, owoce wyciskam przez tetre, cedze i do butelki. Staram sie robic na ok. 33volt, ma bardzo łagodny i gruszkowy smak i ten zapach!! super. Osobiście od roku nie dodaje do żadnych nalewek wanili, wcześniej to robiłem ale wg mnie wanilia ma b. intesywny zapach i smak, który dominuje w nalewce i "zabija" smak głównego składnika.
Pozdro Kalinowa
Odpowiedz
#53
nastawiłem gruszkową na weekendzie, 1kg gruszek konferencji, 1l wódki, ukorzeniacze (wanilia, cynamon, goździk)
mimo ze wszystko jest w wódce to widac ze ciemnieją gruszki
zresztą jak sie unosza przy powierzchni to nie ma szans ich zalać tak zeby poszly na dno, mysle ze to naturalny proces
cukru nei dawałem
dam póżniej co by syrop wyciagnąć
Odpowiedz
#54
Witma ponownie i prostuje swój "przepis":glowa_w_mur: - nalewka na 30% jest bee, dorobiłem syrop cukrowy + troche spirytusu tak mniej więcej na 40% całość i dopiero wiem że żyję:spoko: naleweczka wyszła jak marzenie:diabelek:
Odpowiedz
#55
Na temat tego przepisu z począku tego postu. Może 1,5 roku jeszcze nie minęło, ale prawie. Zrobiłem ją zgodnie z przepisem, jest pięknie wyklarowana ma ładny kolorek. Jednak moim (podkreślam MOIM) zdaniem jest ona trochę za mocna. Nie bardzo mogę się skusić żeby ogrzewać ją do 20 st. i mierzyć zawartość ale ma chyba z 50 % i to chyba trochę za dużo. Także jak ktoś nie lubi "za mocnych" (bywają takie ;)) nalewek to nich skoryguje sobie przepis.
Odpowiedz
#56
Ja w tym roku też skusiłem się na tę nalewkę. Czas oczekiwania długi ale mam nadzieję , że warto. Z zapasów win i nalewek nic nie zostało więc muszę zrobić coś co nie musi stać tak długo. Podobno człowiek nie wielbłąd i pić musi :slinka:
Odpowiedz
#57
Pretor, zweryfikuję trochę twoją wypowiedź. Nie jestem fanem "mocnych rzeczy" i po wypiciu czystej wódki zawsze muszę czymś popić. Bardzo lubię wypić kieliszek lub dwa nalewki i nie krzywić się . Sam zobaczysz, że nie "taki diabeł straszny". Naleweczka ma może ostry woltaż, ale w smaku jest bardzo łagodna i delikatna i bardzo przyjemnie się ją pije. Nie trzeba do niej żadnych dodatków w postaci Fanty, Sprita czy czegoś podobnego. Ale jeżeli ktoś chce zmienić woltaż to bardzo proszę, tylko ostrzegam, że sama maceracja powinna się odbywać przynajmniej ze spirytusem 75%., potem ewentualnie można rozcieńczyć np. z winem gruszkowym.

Pozdro Piorun
Odpowiedz
#58
Piorun, może niedostatecznie to podkreśliłem - nalewka jest co do zasady świetna (a więc dzięki Ci za przepis który też jest świetny). Natomiast przygotowałem ostatnio dla znajomych taki "nalewkowy" wieczór. Nalewek z 2005 i 2006 roku było 6: wiśniowa, z czarnej porzeczki, z pędów sosny, z agrestu (2), no i oczywiście ta z gruszek. Ta z gruszek została uznana za najmocniejszą - sam miałem taką opinię. I to, że jest mocna - ale bardzo fajna - wzmiankowałem w moim skromnym poście. A na marginesie, kiedy skończyły się przefiltrowane w celu degustacyjnym pracowicie przefiltrowane nalewki, na stół wstawiłem "wódkę na czarnej porzeczce" czyli coś koło 40% z drugiego zalania po ściągnięciu pierwotnej nalewki. Gościom oczywiście najbardziej smakowała ta wódka. Nie znają się czy jak?
Odpowiedz
#59
po co dawac kwasek cytrynowy do tak pysznego nalewu, zapach ze słoja macerujących się gruszeczek jest rewela, to będzie hit jesieni, tylko czy ustoi 6 miesięcy:spoko:
Odpowiedz
#60
chodzilo o to, ze jak rok temu robilem, to mi sie galerata stworzyla bo bylo za slodko :] a kwasek po to, by nie bylo takich kacji.
Odpowiedz
#61
Hejka,

wstawiłem nalewkę z Konferencji. Stoi od Października i już mi ślinka cieknie - ładnie pachnie. Gruszka była twarda i bardzo soczysta, teraz pociemniała i zaczyna się rozpadać. Czy to normalne, czy mam się spodziewać galaretki do kwietnia?

Pozdrawiam.
Pilers
Odpowiedz
#62
ja rowniez nastawilem nalewke z pierwszego przepisu w temacie. i faktycznie mam watpliwosci czy ten spirytus nie zakonserwowal po prostu gruszki, stoi ponad miesiac, owoce troszke wystaja znad powierzchni, jednak plynu nie przybywa, liczylem na to ze nieco soku oddadza gruszki juz po takim czasie, no ale mowią trzymac do wiosny, to potrzymam i zobaczymy
Odpowiedz
#63
Nie ma szansy żeby ci płynu przybyło, bo to niby z czego. Jeśli gruszka odda sok to w to miejsce nie zrobi się próżnia. Prawo zachowania masy , objętości czy jakoś tak.
Odpowiedz
#64
Taką właśnie nazwę nosi nalewka nastawiona przeze mnie miesiąc temu (przepis znaleziony przypadkiem w jakimś czasopiśmie). Uważam, że generalnie jest trochę drogi, ale napewno sie opłaca.
Do użytku potrzeba nam: 1-3 kg dojrzałych gruszek;
1,5 l spirytusu 95°; 1 l wody; 1,5 kg cukru; 1 szklanka rumu; szczypta zmielonych gożdzików.
Gruszki umyć i pokroić w małe kawałki, wycisnąć sok za pomocą sokowirówki lub sokownika parowego. Odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce. Znad osadu delikatnie zlać sok do rondla. Dosypać cukier i podgrzewać na małym ogniu stale mieszając, aż się cukier rozpuści. Ostudzić, dolać spirytus, rum, wodę i goździki. Płyn zlac do słoja lub gąsiorka Szczelnie zamknąć i odstawić na 3 meisiące. Potem zlać znad osadu, a osad przecedzić przez bibułe - filtr i dodać do nalewki.
Moje uwagi: cukier - dałam dużo mniej (lubię bardziej wytrawne); goździki dałam całe; gruszki obrałam i zmiksowałam - zostawiłam na całą noc, a potem je dzielnie przecedzałam przez ścierkę.
Odpowiedz
#65
Dorota, w przepisie jest 1-3 kg gruszek, napisz może ile Ty dałaś do swojej nalewki oraz ile soku z nich uzyskałaś. To tak dla dla informacji.
Odpowiedz
#66
Poczyniłem naleweczkę wg przepisu z pierwszego postu. Czytając jednak forum za radą Oleńki ( 1/2 OiM ) dodałem imbiru. Naleweczka SUPER a jak postoi jeszcze z pół roku to będzie HIPER.
Odpowiedz
#67
Jak zwykle zacząłem od przepisu a skończyło się na wielkiej improwizacji. Pamiętnego 19 X 2006 roku do słoja 3l włożyłem ponad 2kg gruszek konferencji (pokrojonych i bez pestek, jędrnych, soczystych zerwanych kilka dni wcześniej z drzewa). Zalałem to wszystko 70% spirytusem (oczywiście wg przepisu spiryt nie przykrył mi gruszeczek :kwasny: , więc zalałem tak, aby wszystko przykryło). Dodałem 9 goździków, 3cm kory cynamonu, 1.5 laski wanilii i odstawiłem w ciemne miejsce. Dzisiaj zlałem, kolorek złocisty, wyszło ok. 1.7l, po spróbowaniu piekielnie mocne jak przystało na 70%. Smak gruszki wyraźnie zabił odór spirytusu, ale to jeszcze nie to, na co liczyłem. Pozostałość w słoiku zasypałem 1kg cukru i czekam ... Planuje zlać syrop cukrowy, zmieszać, przefiltrować, odstawić w chłodne miejsce na 6 miesięcy i ... spożywać :lol:
Odpowiedz
#68
Moja na konferencjach ma już póltora roku. Jest bardzo intensywna w smaku, mocno czuć cynamon. Jest wyborna w niedużych ilościach.
Odpowiedz
#69
Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą:
cukier jest osmotycznie czynny, tzn. cukier w porównaniu do komórek owoców/warzyw itd wytwarza środowisko silnie hipertoniczne (mówiąc nieco prościej, środowisko silnie stężone/zagęszczone)-woda zaś ma taką właściwość, iż przenika przez błony półprzepuszczalne owoców/warzyw z roztworu o mniejszym stężeniu, do tego o większym; powoduje tym samym rozpuszczanie cukru.
Stąd więc bierze się owy 'syrop gruszkowy' bądź też jakikolwiek inny syrop, np. cebulowy naszych babć, doskonały na kaszel.

Być może nie każdy na tym forum o tym wiedział :helo:
Odpowiedz
#70
również nie oparłem się pokusie zalania naleweczki z pierwszego postu.Gruszki konferencje jesli dobrze przytaczam nazwę. Jedna uwaga- konia z rzędem temu komu udało się zalać 2 kg gruszek 0.75 l. spirytusu:-). No chyba że gruszki miały być pokrojone w kosteczki a nie kostki.
Postąpiłem jak Andrew - uzupełniając płyny:slinka:
Odpowiedz
#71
ja idę na żywioł i wkroiłam do słoika kilka gruszek i zalełam wódką.
Dziś patrze, a gruszki tak jak ktos juz pisał troche wystają znad płynu i zciemniały :wsciekly:
co robić?
Może trzeba wstrząsać?
Odpowiedz
#72
Nastawiłam gruszkową nieco zmodyfikowaną, Do 7. gruszek dołożyłam 5 pigwiaczków (małych) i laskę wanilii. Zalałam 70% spirytusem, tak by owoce były zakryte.
Odpowiedz
#73
OK ja tez nalałam tyle wódki by gruchy były zakryte ale one wredne podniosły się.
Odpowiedz
#74
Gruszki zawsze ciemnieją w alkoholu, czym się martwisz.
Co pare dni mozna słojem wstrząsnąc.
Odpowiedz
#75
może inaczej - dziwie, bo ciemnieja tylko na górze jakby się psuły czy coś....
Odpowiedz



Skocz do: