Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka malinowa
#51
Spróbowałam mojej nalewki malinowej z melisą i skórką z cytryny i okazało się, że eksperyment wyszedł bardzo pomyślnie. :) Przyprawy te lekko zaostrzają smak nalewki.
Odpowiedz
#52
Witam.
U mnie malinki stoją nawet do roku. Najdłużej to było chyba 15 miesięcy. Ale musi stać w ciemnym i chłodnym miejscu. Na słońcu traci kolor. Tylko, że ja malinki robię inaczej. Jak je już mam to zasypuję cukrem (kg/kg) i czekam, aż puszczą soczek (najkrócej tydzień). Potem do takiego soczku z owocami dolewam spirytusu. Wynika to z przyzwyczajenia, wygody i praktyki. Co jakiś czas świeże owoce do słoiczka a spirytusik to w zależności od potrzeb i dostępności. A i owoce i soczek nawet bez spirytusu są dobre. W piwniczce mogą też stać długo. W tym roku kilka słoików pasteryzowałem, gdyż muszki sie za bardzo czepiały a jeden zaczął fermentować. Teraz czekają w piwnicy aż będę miał czym zalać. Niestety w naszej kochanej Ojczyźnie nie wolno samemu destylować, a znaleźć spirytus spirytusowi nierówny.
Pozdrawiam, wisienka.
PS. Mam nadzieję, że już niedługo będzie można zmomtować sobie alembik, gdyż jak wiadomo, Jeśli chcesz aby coś było zrobione dobrze, zrób to sam.
Odpowiedz
#53
Ponieważ zeszłoroczna malinowa okazała się pyszna... o pożeranych wieczorem do RPG naspirytusowanych i nacukrzonych malinach nie wspominając... w tym roku zaszalałam i zrobiłam z 2 kg.
Z tego co widzę, przepisy mówią o trzymaniu malin w spirytusie zaledwie kilka dni. Ja trzymałam miesiąc, ale może rzeczywiście poprzestanę na - powiedzmy - dwóch tygodniach. Możliwe, że będzie delikatniejsza.....
Odpowiedz
#54
Proponuje zrobić nalewkę wytrawną np wg Nowicki str. 259, ale bez dodatku cukru.
Zalałem 1,5 kg malin (zbiór z 22 sierpnia 06) destylatem również z malin tzw malinówką 70% (1,3 l) i przez nawał zajęć zapomniałem o nastawie. Jakieś miesiąc temu odkryłem :) słój i próba smakowa zwaliła mnie z nóg. Nektar i to nie słodki a wytrawny. Maliny cały czas w destylacie. Na razie spijam nektar, co z malinami ............. sam nie wiem ale chyba zsypie je cukrem i dam dzieciom (pełnoletnie).
Gorąco namawiam nalewka wytrawna
pzdr
Tomek
Odpowiedz
#55
Wytrawność i maliny to mi sie w ogóle nie kojarzy. O matko, co człowiek to inny przepis :big:
Na razie zrobię tak jak planowałam... może za rok się skuszę na wytrawność?
Zasypane cukrem maliny są rewelacyjne. Polecam gorąco do podjadania przy kominku albo komputerze. O komputer zazwyczaj łatwiej ;)
A soczek, który z nich jeszcze pewnie wypłynie - do herbaty...
Odpowiedz
#56
To ja pozwolę sobie jeszcze trochę zamieszać. :big:

350 ml destylatu malinowego (37,5%) wlać do słoja, wypełnić malinami w taki sposób, aby były przykryte cieczą, szczelnie zamknąć i odstawić na 4 dni. Nalew zlać, a maliny zasypać 35 g cukru i odstawić do rozpuszczenia. Płyn zlać i połączyć z nalewem. Przefiltrować i wynieść do dojrzewania w ciemne i chłodne miejsce.
Zamiast destylatu można użyć wódki, ale moim skromnym zdaniem nalewka z użyciem destylatu malinowego jest smaczniejsza. :drink: A maliny można przeznaczyć na "wesoły" dżemik. Będzie w sam raz na długie zimowe wieczory. :slinka:
Odpowiedz
#57
wczoraj byłem w pobliskim lesie z psami i moim oczom ukazał się las..... malin. Dzisiaj postanowiłem powtórzyć wycieczkę z tym, ze zabrałem ze sobą słój.Ladnie pachną i szkoda było, żeby się zmarnowały, a tak słoj jest pełny. Teraz już pływają w spirytusie.
Co do psów to zauważyłem, że również lubią maliny bo same się obsługiwaly i podjadały z krzaczka. :hahaha:
Odpowiedz
#58
Psiaku! Poszczęściło ci się! Właściwie tylko leśne maliny nadają się na dobrą nalewkę. Te ogrodowe, choć duże i ładne, nie mają tego samku i zapachu. Jeśli akurt nie mamy pod bokiem lasu to trudno. Ale czasem warto dodać bodaj garść tych leśnych do zasadniczego ładunku.
Polecam zdecydowanie ten sposób: owoce zalane spirtem 70-75%, potem cukier.
Co do napitku zmajstrowanego za pomocą gazy, to nalezy iśc dalej. Otóż ta zawieszona nad spirytusem gaza może zawierać różne sezonowe owoce, po prostu się je dosypuje w miarę pojawiania się. Wszyskie one jakoś dziwnie przenikają do spirytusu, choć go nie dotykają. Wyczytałam to w książeczce o nalewkach, ale nigdy sama takiej nalewki nie robiłam. Podobno pychota.
Odpowiedz
#59
Witam. Właśnie nastawiłem malinki wg przepisu z pierwszej strony (2x24h).
Jak myślicie, zostawić maliny na dłużej w spirytusie (np. 2x48 h)? I kwestia syropu cukorowego-czy 1 kg na 0,4 wody to nie za dużo,nie będzie za słodkie?
Odpowiedz
#60
I bym zapomniał..zalalem to spirytusem o mocy 75%.Nie za słaby..?
Odpowiedz
#61
Ekhm...
Nie wiem, jaki przepis, ale wody to się raczej nie dodaje.
Zalewasz najpierw spirytusem, 75 % może być - jest to raczej górna granica mocy, można nawet spokojnie rozcieńczyć. Ja zalewam 60-65%, w zależności od posiadanego spirytusu.
Można wg mnie spokojnie zostawić na trochę dłużej, najwyżej będziesz musiał dłużej czekać, aż się goryczka zatraci ;).
Niektórzy na forum pisali, że na miesiąc zostawiali i nie było efektów ubocznych.
Później zlewasz nalew, zasypujesz owoce cukrem, po rozpuszczeniu łączysz nastawy, zlewasz uzyskany nalew do odpowiednio odmierzonej ilości wody i czekasz :).
Jeszcze ewentualnie filtrujesz i flirtujesz :).

Pozdr.
Sławek
Odpowiedz
#62
Ozeo,
jak dałeś słabszy spirytus to możesz maliny zostawic na 48 godzin, nie powinny wydzielic goryczki. W wielu przepisach nalewkowych, do malin zaleca się czystą wódkę.
Ten przepis, wg którego robisz, to jest likier malinowy, więc cukru jest dużo. Do nalewki dajemy mniej cukru, w zalezności od indywidualnych upodobań smakowych. Jak nie chcesz likieru to daj np.0,4 kg cukru na 0,4 litra wody. Dosłodzic zawsze łatwiej niż odwrotnie.
Odpowiedz
#63
Nautes, ta woda zwiazana jest z syropem cukrowym,o którym mówi przepis (1 strona ) - by nim dosłodzić ,znaczy sie syropem. Co do czystej wody i ja nie śmiałbym :-).
Więc zatrzymuje maliny w słoju na 48 h i zmienie proporcje dotyczące syropu - dzięki sawer za podpowiedz.
Odpowiedz
#64
Już po zlaniu nalewów...tylko czym to wyklarować?!:(. Gaza i filtry kawowe okazały się nieskuteczne...
Odpowiedz
#65
Cytat:Wysłane przez ozeo
Już po zlaniu nalewów...tylko czym to wyklarować?!:(. Gaza i filtry kawowe okazały się nieskuteczne...

u mnie zawsze najlepiej sprawda się lejek z gęsto ubitą watą (uprzednio "namoczoną" wrzątkiem)... czasami pół litra filtruje mi się 3 dni ale naprawdę warto - przejrzystość nalewki jest wręcz zadziwiająca :big:
oczywiście należy cały "zestawik" (butelka, lejek, spodek na lejku) wszędzie pouszczelniać... najlepsza jest przezroczysta folia spożywcza.
Odpowiedz
#66
Cytat:Wysłane przez ozeo
Już po zlaniu nalewów...tylko czym to wyklarować?!:(. Gaza i filtry kawowe okazały się nieskuteczne...

Najlepiej wyklarujesz czasem i grawitacją. Jeżeli po trzech miesiącach klarowność nalewki Cię nie zadowoli, to wtedy lejek + wata.
Przez te trzy miesiące nalewka nie tylko się wyklaruje, ale również pięknie się ułoży.
Odpowiedz
#67
macie rację, chyba za wcześnie spanikowałem ale ta malinowa,pierwsza w moim wykonaniu z tych owoców, stała się dla mnie priorytetowa:-).
Już widać efekt czasowy ( choć to tylko parę dni) o którym wspomniała Frida - klaruje sie bardzo fajnie.
Odpowiedz
#68
Witam!
Mam juz ok 2,5 kg swiezych malin. Zabieram sie do nalewki. Chce wykorzystac przepis Szanownej WISIENKI z pewnymi modyfikacjami: wsype calosc do sloja i zasype ok. 1,5kg cukru + scinki skorki cytryny + ewentualnie troche miodu i odrobina jakiejs whisky. Po miesiacu zaleje calosc 0,5 l spirytu 95% i 0,5l wodki 38-40%. Nastepnie, po miesiacu przefiltruje i rozleje do butelek.
Powiedzcie prosze, ile dolac i w ktorym momencie przegotowana wode (chce napitek o mocy 30-40%). Nie chce zrobic "ulepku" - czy max 2 kg cukru to nie za duzo dla 2,5kg malin?? Eksperymentowac z whisky czy odpuscic sobie??

Gwoli scislosci przytaczam przepis WISIENKI:
"...ja malinki robię inaczej. Jak je już mam to zasypuję cukrem (kg/kg) i czekam, aż puszczą soczek (najkrócej tydzień). Potem do takiego soczku z owocami dolewam spirytusu. Wynika to z przyzwyczajenia, wygody i praktyki. Co jakiś czas świeże owoce do słoiczka a spirytusik to w zależności od potrzeb i dostępności...."

Z tego, co czytam, to sa dwie metody na maline. Raz - tak jak WISIENKA (najpierw maliny+cukier i dopiero pozniej spiryt) oraz dwa - tak jak m.in. PIGWA, czyli najpierw malina+spiryt i dopiero pozniej siugar... Na wasze wrazliwe podniebienia bedzie dobre to, co zamierzam przygotowac? !!!PILNE!!!

Pozdro!
Odpowiedz
#69
Nacki,

podniebienia nalewka z takiego przepisu nie urazi, ale zastanów się najpierw czy lubisz aż tak słodkie alkohole.
Stosując podane przez ciebie proporcje będziesz miał likier czyli, używając dość prostych porównań - bardzo słodką nalewkę.
Jeśli zastosujesz z kolei mniejszą ilość cukru, to taka malinowa porcyjka może zacząć ci niepostrzeżenie fermentować i zamiast nalewki będziesz miał winko. Posmak fermentujących owoców jest w nalewce do przyjęcia (tak robią niektórzy z wiśniami, pigwowcem), ale niekoniecznie tobie akurat taki efekt będzie odpowiadał.

Dlatego ja bym jednak optowała za przepisem, w którym zaczyna się od alkoholu, a potem dopiero łączy z cukrem - dodając ilość DO SMAKU. Bo, jak zapewne wiesz w zależności od tego, ile w danym roku było słońca, owoce są bardziej lub mniej słodkie.

Alkohole tylu brandy, whiskey, rum, koniak w niewielkich ilościach na pewno nie zdominują nalewki, a być może dodadzą jakiegoś wyjątkowego smaczku. Ja w ubiegłym roku część nalewki z dzikiej róży potraktowałam rumem i muszę przyznać, że po kilku miesiącach okazało się to grą wartą grzechu ;)

Jednak nalewka z malin to klasa sama w sobie, więc..... wszystko zależy od Ciebie.
Pozdrawiam
Ola :)
Odpowiedz
#70
Z tych malin otrzymasz prawdopodobnie ok. 2 litrów soku. W połączeniu z alkoholem i cukrem wyjdzie Ci niecałe 3 litry nalewki o mocy niewiele ponad 20%, straszliwie słodkiej. Oleńka ma rację - zalej owoce alkoholem. Ja dodam od siebie, żebyś dał najwyżej połowę cukru, czyli ok 700 g, a najlepiej jeszcze mniej. Łatwo jest potem dosłodzić, natomiast w odwrotną stronę już gorzej :)
Odpowiedz
#71
Oko, dzieki za zainteresowanie!
Przekonaliscie mnie do wersji "2", czyli najpierw maliny + spiryt do sloja i po miesiacu dosladzam (moze tak jak mowi Mycha max 0,7kg). Powiedzcie tylko ile tej wody, zebym doszedl w efekcie koncowym do ok.40%; nie chce mi sie wierzyc, ze wyjdzie mi ok 20% po zalaniu 0.5l 95% + 0.5l 38% bez dolewki wody (chyba ze zle zrozumialem :kwasny:).
Jak to jest z tymi ziarenkami w malinach? Faktycznie puszczaja gorycz podczas lezakowania z spirycie po jakims czasie? Moze miesiac to za duzo "kiszenia" dla malin?
Z czym jeszcze, jakimi innymi owocami wspolgraja maliny w nalewce?? Pytam, bom ciekawy waszych eksperymentow :)
Pozdrawiam!
Odpowiedz
#72
Maliny trzymaj zdecydowanie mniej pod spirytusem - od 1 do 5 dni wg mnie :) Potem zlej i zasyp cukrem w ilości połowy masy owoców...
Odpowiedz
#73
W tak krótkim czasie, to alkohol złapie tylko trochę koloru. Szkoda surowca. W tym roku trzymałam maliny w spirytusie miesiąc i absolutnie żadnej goryczy.
Odpowiedz
#74
Cytat:Wysłane przez Frida
W tak krótkim czasie, to alkohol złapie tylko trochę koloru. Szkoda surowca. W tym roku trzymałam maliny w spirytusie miesiąc i absolutnie żadnej goryczy.

Ja podobnie, ale może dlatego, ze miałyśmy owoce z tego samego źródła :diabelek:
Odpowiedz
#75
Ja miałam z innego i też po miesiącu ok.
Odpowiedz



Skocz do: