Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka z głogu - za mocna... Co z nią?
#1
Witam,
Zrobiłem w zeszłym roku nalewkę z owoców głogu. Owoce macerowałem 4 tygodnie, później zasypałem cukrem na 2 tygodnie, wszystko połączyłem. Pierwszy raz robiłem nalewkę z głogu. Niestety, głóg jest suchy i mało soku oddał - w rezultacie nalewka jest za mocna. Na język z 50-55% ma. Owocowość, kolor, słodkość jest dobra, ale poziom alkoholu powoduje, że pić się nie da...
Pomóżcie, co z nią zrobić? Nalewki jest 5 l więc szkoda (szczególnie tego męczącego zbierania owoców...)
Wody jak doleję, to się rozwodni. Myślałem, żeby może coś z kwiatami głogu pokombinować (niedługo będą) i jakoś to połączyć? Poradźcie coś.
Odpowiedz
#2
Witaj.
Winnygrzemek ma jeszcze suszony głóg. Może to jest rozwiązanie lub trzeba poczekać na nowe owoce w tym roku.
Odpowiedz
#3
Może masz jakąś słabszą nalewkę ,połącz w małej ilości ,jeśli smaki nie będą się "gryzły" to możesz złagodzić moc.Ktoś proponował w takim wypadku dołożyć 40% wódki.Osobiście tego nie praktykowałem.Na małych ilościach można poeksperymentować.
Odpowiedz
#4
Jak masz piątkę, to rozcieńcz setkę do 40% i sprawdź po kilku dniach. Może nie będzie tak źle.
Kwiatów nie polecam. Dodałem suszone i wprowadziły taki apteczny posmak. W sumie głogówka miała być lecznicza (zwłaszcza na kwiatach), więc tak pewne miało być.
Odpowiedz
#5
Zbyszek - cokolwiek byś nie zrobił to zostaw trochę tak na 2-3 lata to alko się powinno nieco wycofać. Inne "trochę" potraktuj miodzikiem i postaw na kolejne 2-3 lata (ciut cytrynki do tej domiadzanej bym docisnął). Zresztą kto powiedział, że nalewka ma być słaba? Oprócz ciała to i duszyczkę umęczoną lepiej zaleczy ;)
Ponadto zawsze na końcu jest metoda uzdatniania, o której się mówi, że się o niej nie mówi, aby każdy wiedział o czym się mówi jak się mówi, że się nie mówi. Uff, trzeźwy jestem jakby ktoś pytał.
Odpowiedz
#6
Hmmm... W sumie to chyba racja. Odłożę, zapomnę na 2 lata. Może jeszcze na jesieni głogu dorzucę. Ale on suchy jest, to mało pomoże.
Albo może lepiej wiśni albo śliwek? Dużo soku mają, 1-2 kg węgierek myślę, że by załatwiło temat nadmiernych %.
Odpowiedz
#7
Jeżeli chcesz tak to polecam tarniny, derenia, czarna porzeczkę, aronię ( łatwo wyprasować, ałyczę, ), renklodę, węgierkę, rokitnik, pigwowiec japoński,agrest.

Każdy owoc, który ma dużo soku obniży moc Twojej nalewki.
Myślałem, że zależy Tobie na powalczeniu o czystą głogową.
Kupażować można bez liku.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#8
Ja bym dodał, w kolejności od najlepszej:
-miodu lub wina głogowego
-miodu lub wina z dzikiej róży
-miodu lub wina jabłkowego
-w ostateczności soku z słodkich jabłek (tu ponowne klarowanie)
Smaki są pokrewne.
Głupi się nie pozna, mądry powie że tak musi być.

Jacek
Odpowiedz
#9
A ja z innej beczki. Któregoś roku miałem trochę glogu. Wsypałem go do butelki i zalałem wódką 50% :). Kolor ciemny wyszedł i smak nie do opisania jak dla mnie. Teraz zalałem prawie kilo owoców litrem 50% alk. i dałem cukru do tego. Kolor po 2 dniach wyblakł z owoców a płyn jest jasny. Czemu wtedy takie było ciemne a teraz blade? Od czego to zależy? Czy za jakiś czas ten barwnik się ujawni w nalewce?
Odpowiedz
#10
(22-04-2012, 20:06)Zbyszek T napisał(a): Hmmm... W sumie to chyba racja. Odłożę, zapomnę na 2 lata. Może jeszcze na jesieni głogu dorzucę. Ale on suchy jest, to mało pomoże.
Albo może lepiej wiśni albo śliwek? Dużo soku mają, 1-2 kg węgierek myślę, że by załatwiło temat nadmiernych %.


Gdyby ktoś kiedyś odkopał ten temat, to chciałem tylko dodać, że po kilku kolejnych miesiącach nalewka niebywale zyskała na smaku. Smak głogowy, długo pozostający, dość wytrawna, mocna, smaczna, aromat głogowo-alkoholowy - przyjemny. Duża moc tylko dodał jej charakteru. Nalewki było 5 l i całość już została ze smakiem wypita :)
W tym roku jak się uda to taką samą nastawiam :sloik:


PS. markozalko - 2 dni to za mało na oddanie koloru. Czekaj dalej.



Skocz do: