Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka z pigwowca ! Pilnie !
Mam mały problem.
W tym sezonie korzystając z urodzaju pigwowca zrobiłem jak na mnie dość dużo nalewki (ok.20 l). Kłopot polega na tym, że owoce pozyskiwałem partiami. Między pierwszym i ostatnim słojem zalanym alkoholem minęło około 1,5 m-ca. Postanowiłem jednakowoż wyprodukować jeden rodzaj nalewki bez eksperymentowania. W tym celu nabyłem gąsiorek 25 l i wlewam do niego również partiami ekstrakt alkoholowy na przemian z syropem cukrowym z pigwiaczków.
Balonik trzymam w temperaturze pokojowej już od miesiąca.
I właśnie tu leży pies pogrzebany: czy taka technologia nie wpłynie negatywnie na jakość finalnego produktu?
Odpowiedz
Jeśli nie wytrącają ci się składniki z nalewu i roztwór nie mętnieje (tzw. opalescencja - efekt wlewania roztworu słabszego, czyli syropu, do roztworu mocniejszego, czyli nalewu), to będzie git. Ja robię podobnie, tylko najpierw trzymam każdy nalew w osobnym słoju, potem nalew wlewam do syropu (także osobnego słoja) i na koniec mieszam w dużym garnku (największy, jaki mam, to niestety tylko 7l, więc 25l bym nie dał rady :D), po czym dopiero rozlewam do butelek.
Odpowiedz
No dobrze. Ale jeśli wystąpił (nie mogę dokładnie tego sprawdzić bo balonik w koszu jeszcze wyższym niż poziom płynu) efekt tzw. opalescencji to czy można będzie to zlikwidować dzięki dość dokładnej filtracji nalewki?
Jestem początkującym wytwórcą nalewek (trzeci sezon) i jak do tej pory nie miałem żadnej "wpadki". Fakt w poprzednie sezony popełniałem małe ich ilości (max. trzy litry z pigwowca i mniejsze objętości farmaceutki, dzikiej róży i rokitnika).
Jeśli tym razem coś spaprałem to się chyba zastrzelę, albo walnę:glupek:
Odpowiedz
Trzeba zwiększyć stężenie roztworu (wytrącone substancje powinny się rozpuscić w alkoholu) - od tej pory wlewaj najpierw nalew spirytusowy, a potem całością zalewaj syrop. Szczerze mówiąc radzę trochę teoretycznie, bo tylko raz miałem taką sytuację i nie miałem problemu ilościowego, jak ty. Odlej trochę z balonu i sprawdź.
Odpowiedz
(05-11-2011, 18:20)RobsonKa napisał(a): Jeśli tym razem coś spaprałem to się chyba zastrzelę, albo walnę:glupek:

Tak jak radzi kolega odlej trochę i zobacz.

Na pocieszenie dodam, że nawet jeżeli zmętniało to nie wpłynie to na smak nalewki.

Można taką mętna nalewkę potraktować mrozem- metodą kolegi Andy05.





Odpowiedz
Zdaje się że na szczęście z moją nalewką jest wszystko Ok.
Na wszelki wypadek następne syropy będę zalewał nalewem spirytusowym i dopiero potem wszystko razem do balonika.
Dzięki za porady.


   
Odpowiedz
Proszę o poradę. Właśnie nadszedł czas na zlewanie mojej pigwowcówki. Nalewka jest bardzo extraktywna. Chciałbym zapytać szanownych forumowiczów czy zalanie drugi raz owoców pozwoli uzyskać nalew jakościowo nie dużo gorszy od pierwszego, który będzie można połączyć z pierwszym nalewem uzyskując dobrą nalewkę. Dodam tylko, że do macerowanych w spirytusie miesiąc owoców pigwowca dodałem cukier nie zlewając nalewu. Cukier się rozpuścił i nalewka jest mocna (taką lubię), bardzo pigwowcowa (wg mnie trochę za bardzo). Stoi to tak już ok 3 tygodni i coś chciałbym już z tym zrobić. Ktoś na forum już (Tata1959) radził mi żeby zalać drugi raz bo warto i taki mam plan. Chciałbym tylko się upewnić. Może już ktoś tak robił z pigwowcówką. Z góry dziękuję za rady.
Odpowiedz
Jak Ci Tata doradził, to się nie upewniaj, tylko rób. Jakby Ci z krzaka gorejącego zagadało... :) :D Zalej jeszcze raz wódą, potrzymaj ze trzy tygodnie i łącz po kawałku, aż Ci się smak skomponuje. Owoce zasyp jeszcze raz cukrem, zbierz wytworzony syrop i użyj go jako zaprawy do jakiegoś produktu regionalnego, tak na Południowym Podlasiu czynią...
Odpowiedz
Ja kilka dni temu zalałem owoce pigwowca(ćwiartki), które otrzymałem. Były po 1,5 rocznej maceracji, więc zalałem ok. 60% i już pewne efekty widać. Potrzymam jeszcze z rok i później cukrem zasypię. ;)
Odpowiedz
Ja zalewałem pigwowca trzy razy (drugi raz wódką, trzeci raz roztworem 43% spirytusu) naprzemiennie z 2 razy zasypywaniem cukrem, a na koniec jeszcze wycisnąłem owoce. Wszystko to połączyłem i nalewka wyszła rewelacyjna, bardzo ekstraktywna. Tegoroczny pigwowiec też mam zamiar zalać co najmniej 2 razy.
Odpowiedz
Dziękuję wszystkim za rady i Tacie 1959 za pomysł. Jutro biorę się za zlanie pigwowcówki i ponowne zalanie.
Odpowiedz
W moim przypadku dobiega końca proces maceracji ostatniego słoja pigwowca. Jeszcze tylko zrobić syrop i siup razem z nalewem do balonika.
Potem kilka dni odczekam i zacznę filtrację. Przyznam, że trochę przeraża mnie perspektywa przesączania przez watkę 25 litrów nalewki.
Ale co tam. Dam radę:D
Świadomość nagrody w postaci kilkudziesięciu półlitrówek pigwówki bezcenna!


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
Z filtrowaniem wstrzymaj się choć ze 2-3 miesiące. A i tak będziesz za rok musiał dekantować.
Odpowiedz
Czy ja wiem? Pigwowiec zeszłoroczny przefiltrowany raz przez pojedynczy filtr do kawy wciąż jest klarowny - nic się nie wytrąciło. To samo z pigwą i wiśnią. Aronia ma lekki osad, ale niestety nie szło przefiltrować przez filtry do kawy - zbyt gęsta mi wyszła i przeciskałem ją ręcznie przez worek filtracyjny. Ale aronii to nie szkodzi - chyba nie ma czarniejszej nalewki ;) Jedynie z aptekarskiej (farmaceutów) coś mi się wytrąciło, jakby kamień z wody, ale przecież jest na mleku. Może wapń?
Odpowiedz
Z dekantacją to chyba przesada, wystarczy przez filtr od kawy przepuścić a i to nawet niekoniecznie bo ta odrobina osadu ładnie trzyma się dna butelki, za to swoją roczną pigwowcówkę musiałem dosładzać, mimo że wcześniej była jak dla mnie idealna.

A zamiast watki polecam filtry do kawy :)
Odpowiedz
(25-11-2011, 12:52)Match napisał(a): Z dekantacją to chyba przesada, wystarczy przez filtr od kawy przepuścić

Za wiki: "Czynności dekantacji dokonuje się na mieszaninie odstanej, poprzez ostrożne pochylanie naczynia tak, aby nadmiar cieczy wypływał jak najspokojniej, a ciecz, która jeszcze nie wypłynęła, wykonywała w naczyniu jak najmniejszy ruch. Można też ostrożnie wysysać ciecz znad osadu przy pomocy rurki"

Dekantacja ułatwia ewentualną filtrację.

O filtracji sporo jest tutaj
Odpowiedz
Nastawiłem 4 słoiki pigwowca (zalany alkoholem), mija jakieś 6 tygodni i czas by coś z tym zrobić... Jeden właśnie zasypałem cukrem. Drugi chcę "zasypać" miodkiem. Jaki polecacie? Doczytałem o akacjowym, lipowym... Jakieś inne propozycje?

I druga kwestia, czy po zlaniu alkoholu można jeszcze dosypać przypraw (do dziś trzymam czysty owoc z alkoholem).
Odpowiedz
Możesz zastosować każdy miód w ramach eksperymentu, jeżeli jeszcze nikt takiego nie używał.Pigwowiec jest dość intensywny w smaku i zapachu,więc żaden miód (no może poza strikte gryczanym) bardzo mocno na smak nalewki nie wpłynie. Ale zalecane są wielokwiaty i akacja bo delikatne smaki własne posiadają.Co do przypraw jak najbardziej dodawaj :)
Odpowiedz
Dzięki.
Clekawy jestem, jak po zlaniu nalewu przebiegać będzie wyciąganie płynu z owocu miodem... Nie robiłem tego jeszcze, ale zobaczymy :)
Odpowiedz
Zupełnie podobnie jak cukrem, tylko filtrowania więcej. :D
Odpowiedz
No to ja się jeszcze zastanowię:o tj. zasypię może mniejszą ilością cukru, a po połączeniu obu nalewów dosłodzę również zmniejszona ilością miodu... chyba właśnie taki patent proponowała Ola na 1 stronie tego wątku. Mam kilka godzin do namysłu i miodek akacjowy z torbie :)
Dziękuję!
Odpowiedz
IMHO - problemy z klarownością nalewek po dodaniu miodu są przereklamowane.
Stosuję miód/cukier biały/cukier trzcinowy wysokomelasowy - zależnie od fantazji i chęci uzyskania efektu i na brak klarowności nie narzekam.
Zastosuj tylko zasadę CCC*




*CCC - czas czyni cuda :D
Odpowiedz
Witam.
Mimo rady bardziej doświadczonego kolegi (Andy05) zapoczątkowałem filtrację mojej pigwówki. Filtruję przez dwa bawełniane płatki kosmetyczne wciśnięte w lejek, za który robią u mnie obcięte butelki po wodzie mineralnej. Robiłem tak już dwa razy i metoda jest bardzo skuteczna, aczkolwiek dość czasochłonna (uwielbiam ten widok i dźwięk: kap, kap, kap....).
Oto dwie pierwsze butelki. Na większą skalę mam zamiar zająć się tym w weekend.

   
Odpowiedz
@RobsonKa, nie chcę Cię zniechęcać, bądź jednak przygotowany na kolejną filtrację - szczególnie np. 'na prezent' bo przez najbliższe 2-3 lata nalewka będzie zrzucać. Po prostu ona 'żyje' i wciąż tworzy związki nierozpuszczalne.
Butelki prezentują się świetnie :spoko:
Odpowiedz
Oj tam, oj tam...:)
Tak łatwo się nie zniechęcam. Połowa nalewki przefiltrowana.
Z tego co piszesz to 2-3 m-ce czekania też nie zapewnią w 100% klarowności nalewki po dłuższym jej przechowywaniu.

Dzięki za dobre słowo a propos wyglądu butelek. Mnie też bardzo się podobają, a jeszcze bardziej to co w ich środku:lol:

Pzdr.
Robert
Odpowiedz



Skocz do: