Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewka z tarniny
#51
z syropem cukrowym to wole nie bo miala wyjsc polwytrawna a jest juz conajmniej polslodka. Moze poprostu zalac ta juz oddzielona tarnine zwykla woda to wyciagnie jeszcze troche aromatu z owockow i nalewka nie straci za duzo na tym zabiegu??
Odpowiedz
#52
Wodą bym Ci nie radził, raczej rozcieńczoną wódką. Ok. 30%.
Odpowiedz
#53
Pierwszy raz robiłem w tym roku nalewkę w tarniny i jestem bardzo zadowolony. Nie myślałem, że tak cierpki owoc może byc dobrym materiałem (po przemrożeniu oczywiście). Co do proporcji to tarnina - alkohol jak 1:1, czyli na 1 kg tarniny - 1 L wódki (z braku spirytusu). Tak na marginesie smak nalweki "wpadający" nieco w wiśnie z nutką pestkową (ale inną niż z wiśni). Bardzo fajnie komponuje się wanilia. Widzę, że od teraz będzie to moja kolejna "żelazna" pozycja w winiarsko - nalewkarskim repertuarze. Za rok kombinuję z winem.
pozdrawiam - bila
Odpowiedz
#54
Ja się trzymam zasady, żeby rozcieńczać wódką, nawet slabą, ale nie wodą. Czasem jednak można odstąpić od tej zasady i - jeżeli zalałeś owoce spirytusem, to po odlaniu nalewu możesz zalać wodą, tylko nie przesadź z ilością. Wyciągniesz alkohol i taką wtórną nalewką możesz rozcieńczyć tę pierwszą. Zrób próbę na mniejszej ilości. Pomieszaj i oceń wyniki, najlepiej po dobie, żeby się "przegryzła". Powodzenia
Odpowiedz
#55
dzieks mam juz to za soba i wyszla pyszniutka naleweczka palce lizac tylko troszke za ostra jest wiec teraz rozciencze ja odrobina wody:podstep:
Odpowiedz
#56
Tarninówka z Moczydła
1,5 kg owoców tarniny umyć i bardzo dokładnie osuszyć. Szczelnie zapakować i zamrozić na dwa tygodnie (można dłużej). Zamrożone owoce wsypać do słoja, zalać mieszaniną 1 l spirytusu 95% i pół litra wody. Zostawić na 3 miesiące w ciemnym miejscu, poruszać słojem jak się przypomni. Potem zlać nalew, owoce odcisnąć, wlać pół litra wody i zostawić na tydzień. Zlać i teraz bardzo mocno odcisnąć.
Do drugiego słoja włożyć 6 goździków, 10 suszonych jagód jałowca - lekko rozgniecionych, sok z połowy cytryny, 150 g cukru, 10 łyżek miodu. Zalać to mieszaniną ćwierć litra spirytusu 95% i tyleż wody. Zostawić na dwa tygodnie, potrząsać słojem, aby się cukier i miód rozpuścił. Zlać. Połączyć oba nalewy i odstawić na co najmniej pół roku, a najlepsza dopiero za dwa lata.
Uwaga do ilości cukru: owoce tarniny, króra rosła w dobrej glebie, w słońcu wymagają mniej cukru. Trzeba próbować, ale nie owoce, a nalewkę. Owoce są zawsze paskudnie kwaśne i cierpkie.
Odpowiedz
#57
Dziękuję frida,
niestety z nalewką będę musiał poczekać do jesieni, ale przepis zapisany.
Szczerze polecam innym.
Odpowiedz
#58
@ FRIDA Wielkie dzieki:buziak::jupi::brawo::spoko:
W tym roku zapowiada sie ze tarnina w moich okolicach bedzie, bo do tej pory nie bylo przymrozkow.
Tak wiec w 100% bede robic z twojego przepisu i dostanie nazwe na etykicie "FRIDA LIKÖR" i bedzie pita na wielkie okazje rodzinne, zas niemcy dostane do powachania.:hahaha: Ale bedzie im slinka kapac.
Odpowiedz
#59
Cytat:Wysłane przez frida
Tarninówka z Moczydła

Dziękuję Ci i ja, Frida.

Przepis wygląda zachęcająco i jest przemyślany: zalewanie wodą owoców po maceracji, oddzielne robienie nalewu na przyprawach.

Zrobię go, ale z jedną jedyną modyfikacją:
owoce po maceracji zasypię przepisowym cukrem, po czym dopiero zaleję wodą, jak w przepisie.

Dzięki i pozdrawiam.
Sławek
Odpowiedz
#60
Witam,

Jako debiutant przy nalewkach mam drobne pytanie dotyczące ekstrakcji cukrem owoców tarniny (dotyczy to także derenia). W obydwu przypadkach w trakcie maceracji 65% spirytusem roztwór przybrał intensywne zabarwienie - przy tarninie był nawet praktycznie nie przezroczysty pod światło.

Po zlaniu alkoholu i zasypaniu owoców cukrem (dokładniej rafinadą) po kilku dniach pojawił się ekstrakt (płyn na zewnatrz owoców), lecz w obydwu przypadkach był on prawie bezbarwny - dopiero grubsza, 15-20 cm warstwa tego płynu wykazywała słabe zabarwienie.

Cukier jest już prawie całkowicie rozpuszczony i być może za 2-3 dni możnaby zlewać ten płyn (w sumie po 7-8 dniach od wspypania cukru) i mieszać z nalewem.

No własnie, ale czy należy to już robić teraz czy tez powinno się jednak poczekać jeszcze 2-3 tygodnie, bo wtedy dopiero wyciagnie się z tych owoców barwniki, aromaty etc?

Pozdrawiam, Piotrek
Odpowiedz
#61
Jeśli cukier, którym zasypałes owoce, uległ całkowitemu rozpuszczeniu (jest syrop) to trzymanie tego zbyt długo z owocami nie ma większego sensu, bo syrop cukrowy nie jest - w przeciwieństwie do alkoholu i wody - dobrym rozpuszczalnikiem.

1tydź (góra 2) wydaje się wystarczającym czasem.

Jeśli masz jeszcze dodać wody, albo wódki do wspomnianej nalewki - to radzę wlać je najpierw do owoców, potrzymać 1-2tyg. i dodać do nalewu. W ten sposób "odzyskasz" cukier no i sporą część składników z owoców.
Odpowiedz
#62
Abstynent, ja bym na Twoim miejscu syrop zlał (po 10-14 dniach) a owoce zalał powtórnie, wódką 40-50%. Po miesiącu maceracji otrzymasz drugą porcję niezłej nalewki :D , której nie trzeba już dosładzac. :slinka:
Odpowiedz
#63
Dzięki za informacje.

Czy można prosić jeszcze o przyblizony kolor otrzymywanego w ten sposób syropu?

Kolejnej maceracji alkoholem raczej nie przewiduję, gdyż robiłem to już przed dodaniem cukru. Pierwotnie zalałem owoce 65% spirytusem, tylko taką objętością, aby je zakrył (oszczędność surowca i miejsca - limit pojemności słoja). Z czasem uznałem, że efektywne stężenie "pracującego" alkoholu etylowego mogło być zbyt niskie (etanol rozcieńczył się w dużej objętości soku z owoców), więc po miesiącu zlałem bardzo ciemny nalew 1* i owoce zalałem ponownie spirytusem, aby osiągnąć końcowe stężenie ok. 50%. Po miesiącu zlałem nalew 2*, który intensywnością barwy nie różnił się od 1*. Sądzę więc, że to co miałem wyekstrachować etanolem to już raczej wyszło z tych owoców.

Pozdrawiam, Piotrek
Odpowiedz
#64
Witajcie Nalewkowicze
" Przez Was " oczywiście w sensie pozytywnym ;) w tym roku popełniłem pierwszą w życiu nalewkę - a ponieważ w mojej okolicy obrodziła pięknie tarnina - toteż wybór padł na ten owoc.
Skorzystałem z przepisu znalezionego na Forum
Jedynym hmmm mankamentem - wynikającym zapewne z mojej małej wyobraźni objętościowej - na kilogram owoców, pół kilo cukru i litr wódki wykorzystałem 2 litrowy słoik ...
Tak Tak - jak się zapewne domyslacie - po zalaniu owoców i cukru półliterówką- skończyło się miejsce w słoju...
Poczeka oczywiście na ekstrakcję i zostanie wszystko potraktowane drugą partią alkoholu, ale takim moim pomysłem jest, by podając przepisy - pisać od razu o zalecanej objętości naczynia (doswiadczalnie i produkcyjnie łatwo takie dane sobie zapisywać i na forum podawać)
pozdrawiam
Odpowiedz
#65
I jak ten czas leci... Przywiózł mi znajomy 2 dni temu wiadro tarniy z Białowieży. Przeglądam więc Forum i przepisów rozmaicie smakowitych kilka nachodzi, nachodzi. Tarninka czeka w zamrażarce, szykuję słoje, a tymczasem znalazłem swój wpis z 2003 - anonimowy - wpadłem przypadkiem na tą stronę, potem jakoś zgubiłem - a dopiero teraz okazało się jak wiele traciłem nie korzystając z Forum. :ksiazka:
Więc tarnię w dłoń i do słojów. A może by tak z miodkiem ? :chytry:
"A na garku tak jak drut było napisane MJUT" Kubuś Puchatek :jupi:
Odpowiedz
#66
Kurczę, a ja tarniny tylko kubeczek w tym roku uzbierałam :( Więcej niestety nie było...
Odpowiedz
#67
W oklicach Wrocka (promień do 50 km) w tym roku było cieniutko w tarniną :placze: - tak jest co kilka lat. Jednakże w miejscowości Żeleźnik (na południowy wschód od Strzelina, przy zabudowaniach dworskich zniszczonych przez mądrych :wsciekly:urzędników z PGR-u) wzdłuż polnej drogi pas krzewów obsypanych owocami :jupi:. Polecam te tereny na wędrówki - jest i róża i głógi, dziki bez czarny - a krajobrazy przepiękne, wiosną łany śnieżyczki przebiśnieg, kokoryczy (ciągną się kilometrami), zawilce, czosnek niedźwiedzi, łąki z kosaćcem syberyjskim i zimowitami. Ma tam powstać Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy "Dolina Krynki". Jest i kalina - szkoda że chroniona ;) bo są przepisy na kalinówkę...
Odpowiedz
#68
witam, pozdrawiam, o radę pytam!

Chciałbym właśnie nastawić swoją pierwszą nalewkę z tarniny, ale mam wątpliwości co do paru szczegółów dotyczących produkcji takowej:

1. czy nic się stało tarninie przechowywanej 2 miesiące w zamrażalce /w przepisach mowa o tygodniu - dwóch mrożenia/?
2. czy rozgniatacie całe owoce przed zalaniem spiytusem 70%?
3. kiedyś znalazłem przepis na "Tarninówkę Jaśniepańską", gdzie jest mowa m.in. o dodaniu najpierw do 1kg tarniny 5 łyżek miodu, następnie dopiero zalaniu owoców spirytusem 70% na okres 2,5 miesiąca - a później po zlaniu płynu dodatkowo zasypanie owoców cukrem... Czy to ma sens?

proszę o podpowiedzi.
Mroźny.
Odpowiedz
#69
Witaj
1. czy nic się stało tarninie przechowywanej 2 miesiące w zamrażalce /w przepisach mowa o tygodniu - dwóch mrożenia/?
--- nic się nie stanie, niektórzy przechowują dłużej.

2. czy rozgniatacie całe owoce przed zalaniem spiytusem 70%?
--- nie trzeba rozgniatac, lepiej w całości.


3. kiedyś znalazłem przepis na "Tarninówkę Jaśniepańską", gdzie jest mowa m.in. o dodaniu najpierw do 1kg tarniny 5 łyżek miodu, następnie dopiero zalaniu owoców spirytusem 70% na okres 2,5 miesiąca - a później po zlaniu płynu dodatkowo zasypanie owoców cukrem... Czy to ma sens?
--- ma sens, miód i spirytus można dac równocześnie. Wystarczy 4-6 tygodni macerowac w spirytusie.
Odpowiedz
#70
Mój mąż w okresie poświątecznym załapał się na małe przyjątko, na którym degustowano wędliny i alkohole przywiezione przez znajomego Baska. O wędlinach nie tutaj, chociaż pyszności-wyroby domowe, ale pił ichnią tarninówkę. Owoce tarniny zalewane były wódką anyżowką, dno butelki pokrywały dorodne kulki tarniny. Ponoć anyż dobrze się harmonizował z tarniną, nie dominował. Ocena zdecydowanie pozytywna.
Jeżeli ktoś lubi anyżek, to może spróbuje takiej kombinacji.
Odpowiedz
#71
Dopiero w Sylwestra udało mi się nastawić 5 litrowy baniaczek tarninówki, ale bez kwiatu głogu. Czy to może istotnie wpłynąć na smak/zapach ? :niewiem:
Do tej pory nie robiłem z samej tarniny, zawsze z innymi owocami - zobaczymy jaka wyjdzie :niewiem:
Kolorku nabiera intensywnego, nie zapominam przynajmniej 3-4 x dziennie potrząsnąć. Szczególne pozdrowienia :helo: dla tarninujących lub zamierzających tarninować.
Odpowiedz
#72
Spokojnie możesz przecież dosypać ziółka później aczkolwiek niekoniecznie.

Czysta tarninóweczka też jest smakowita jak również z innymi dodatkami, jak jarzębina, dzika róża czy kwiat muszkatołowy...

Pozdrowienia odwzajemniam jako entuzjasta zbierania i nastawiania tarniówki w wielu wersjach !
Odpowiedz
#73
Cytat:Wysłane przez frida
Mój mąż w okresie poświątecznym załapał się na małe przyjątko, na którym degustowano wędliny i alkohole przywiezione przez znajomego Baska. O wędlinach nie tutaj, chociaż pyszności-wyroby domowe, ale pił ichnią tarninówkę. Owoce tarniny zalewane były wódką anyżowką, dno butelki pokrywały dorodne kulki tarniny. Ponoć anyż dobrze się harmonizował z tarniną, nie dominował. Ocena zdecydowanie pozytywna.
Jeżeli ktoś lubi anyżek, to może spróbuje takiej kombinacji.

Moja tarnina maceruje już 2 miesiąc. W ten weekend będę robił do niej nalew na przyprawach, nieomieszkam dodać anyżu. Żebym jeszcze wiedział tylko ile dać, żeby nie przesadzić, ale poszukam w przepisach.

W każdym razie dzięki, Frida, za pomysł!!
Odpowiedz
#74
W ramach eksperymentu dodałem 1 ( słownie jedną ) gwiazdkę anyżu gwiaździstego do krupniku na 4 litry gotowego produktu.

Niewiele brakowało, żebym się musiał wyprowadzić z domu razem z tym krupnikiem a robię je od jakiś 30 lat i zawsze smakowały.

Ta przypowiastka jest po to, żebyś zanim zrobisz krok nieodwracalny, upewnił się czy to jest na pewno to, co akceptują kubki smakowe przyszłych PT konsumentów.
Odpowiedz
#75
Dzięki za informację.

Znalazłem przepis na anyżówkę wg. Nowickiego, gdzie obok kilku przypraw daje się 20g owocu anyżu na 1litr wódki i maceruje 30dni.

Jedna gwiazdka waży kilka razy mniej, a dałeś ją na 4litry...

A czy z czasem smak się zharmonizował?
Odpowiedz



Skocz do: