Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewkarskie plany na 2010 rok.
#76
Stoją sobie w słojach:
- żurawina - z mrożonki 2009
- tarnina - z mrożonki 2009
- maliny - likier 2010
- wiśnie z brandy 2010
- cz. porzeczka - będzie smorodinówka 2010
- agrest prawie czerwony (z lekka niedojrzały) 2010
- czarny bez - kwiaty 2010
- kawówka 2010
O czymś zapomniałam?
Odpowiedz
#77
Dostałem agrest czerwony i już sobie pływa.

Morwa obrodziła i też się prawi.

A dziś nastawiłem jeszcze pigwowiec z 2009 r. znaleziony w zamrażarce.
Odpowiedz
#78
Morwa? Biała czy czarna?
A ja będę miała owocki derenia!!! Właśnie się dowiedziałam, że sąsiad (46 km ode mnie...) ma kilkanaście krzewów i chętnie się podzieli plonem :) Tzn. dwa, trzy kilogramy trzeba będzie sobie uzbierać, ale to wielka frajda mieć dereń, jeśli już się niemal pogodziłam z tym, że go mieć nie będę :)

A więc za miesiąc, czy dwa, nastawię jeszcze dereniówkę, hurrra!!! A potem to już tylko tarnina z rumiankiem, tarnina z imbirem, tarnina z Moczydła i porterówka. Jeśli oczywiście tarnina w okolicy obrodzi, bo moja własna na razie jeszcze nad kolana nie wyszła ;)
Odpowiedz
#79
Też się tu dopiszę.
W butelkach:
suszona żurawina i malina
W słojach:
ratafia, morela, czarna porzeczka i wiśnia
W planach obowiązkowych::tuptup:
aronia, pigwowiec i pigwa
Jeżeli uda się żebrać:
tarnina, dr, czeremcha, mirabelka (pewnie to ałycza)
Odpowiedz
#80
(31-07-2010, 18:48)Bea napisał(a): Morwa? Biała czy czarna?

Morwa czarna.
Odpowiedz
#81
(31-07-2010, 18:48)Bea napisał(a): .....potem to już tylko tarnina z rumiankiem, tarnina z imbirem,..........
Bea - możesz coś więcej o tarninie z rumiankiem i z imbirem napisać?
Odpowiedz
#82
Już się robi :)

RUMIANEK + tarnina
Zainspirowana Pacharán - czyli tarniną po hiszpańsku, do słoja z owocami od razu dodałam sporą garść zbieranego na łąkach i suszonego osobiście rumianku w pełnych główkach z płatkami. Proporcje jak przy tarninówce z Moczydła, prawie 2 kg owoców tarniny zamrożonej, 1 l spirytusu 95% i pół litra wody w miksie, 1 garść rumianku, po trzech miesiącach więcej cukru, bo miało być słodsze, niż Moczydłowska. Reszta jak zwykle.
Kolor tarninowy, mocny. Zapach tarninowy, rumianek niemal niewyczuwalny. Smak tarninowy, lekko łagodniejszy, "gładszy" niż tarnina z kawą, czy imbirem.

IMBIR + tarnina
Mniej więcej to samo, co powyżej, tylko na prawie 2 kg owoców dodałam prawie dwa cm. startego na tarce świeżego, obranego imbiru średniej grubości (wagi nadal nie mam, ooops). Uwielbiam imbir, więc będę go dodawała do czego się tylko da :) A da się do prawie wszystkiego :) Może być mrożony, bo zachowuje swoje właściwości smakowe i zapachowe, a jest o niebo lepszy niż suszony. Reszta działań jak zwykle, odciskanie, słodzenie, zlewanie itd.
Kolor tarninowy, zapach imbiru wyczuwalny lepiej, niż rumianku z nalewki j.w., smak nieco ostrzejszy, niż tarninówki Moczydłowskiej, ale i bardziej "damski", bo dodałam znowu nieco więcej słodyczy.

KAWA + tarnina
Do tarniny w słoju dodałam kawy palonej nie-mielonej, przepis jednak mam w domu, a jestem na działce, więc nie podam proporcji. Było tego kilkanaście ziaren na prawie 2 kg. owoców, ale dokładnie nie pamiętam. Bardzo ciekawy wynik, nalewka w kolorze b.z., w zapachu leciutko kawowa, w smaku b.z. w stosunku do czystej tarninówki (tj. nalewu przed skomponowaniem Moczydłowskiej). Jak zwykle u mnie różnica w ilości słodyczy, ale tu dodałam też miodu. Być może kawa mielona na grubo też by mogła być, tylko pewnie trzeba wziąć jej nieco mniej.

W sumie bardzo udane kompozycje, ale o wynikach powinnam napisać nie po pół roku, a po dwóch - trzech latach dojrzewania... Składniki dodawałam bezpośrednio do owoców, nie robiłam zapraw do domieszania, ale pewnie można i tak. Wyszłam z założenia, że zapach i smak lepiej się wyługuje razem z owocami, ale chyba można skomponować podobną nalewkę z czystej tarninówki i imbirówki, kawówki, czy zaprawy rumiankowej? Mam je wszystkie, ale w różnym wieku, więc porównanie może być mało porównywalne :) I ostatnia rzecz, to są moje pierwsze tarninówki, ale na pewno nie ostatnie!!! Teraz będzie więcej miodu (lipowego, w zamian za cukier), może dodam parę liści mięty? A może innego ziela, może masz jakieś pomysły, co to by mogło być? Skórka cytrynowa (pomarańczowej nie lubię)? Chili? Cynamon w lasce?
Odpowiedz
#83
Dzięki wielkie Bea. Mnie tarninowy szał nie opuszcza dlatego prosiłem o szczegóły.
W br. robię b. mało nalewek, ale nad tarniną popracuję.
Dotychczas Moczydłowska i paciara, ale plany mam ambitne.
Nie wiem jak skórki z cytryny, ale nieco soku bardzo pomogło paciaranowi. Spróbuj na małych ilościach ze swoimi tarninówkami - sok z cytryny lubi tarninę z wzajemnością. Myślę, że wymienimy doświadczenia za jakiś czas, ale w innym wątku.
Może by tak Twoim, zamieszczonym powyżej postem, utworzyć wątek pt. np.: "Wariacje z tarniną w roli głównej" ?
Odpowiedz
#84
Popieram. Materiału do wątku dużo, ale rozstrzelone po całym forum. A ile w głowach i gardłach? Warto by to uporządkować. Wszak 'głowy w segregator nie włożysz' :nie:
Odpowiedz
#85
Pięciówka, która może zastąpić trójcówkę stoi sobie już na oknie, a w niej takie tuzy jak: król wrotycz, ksieżniczki bylice (bo dwie-w tym jedna bardzo rzadka-campestris), hrabia przetacznik, baron rumian bezpromieniowy, cała świta polskich łąk.
Odpowiedz
#86
porzeczkowka (czarna)- sie robi
orzechowka z cytryna i gozdzikami - sie robi
bozonarodzeniowa - sie robi
truskawkowa - sie robi
bursztynowa .. ;)
do planow na 2010 nalezy rowniez doskonalenie nalewek z 2008 : z owocow pigwowca, malinowej, z dzialkowych ciemnych winogron, a takze z 2009 : sliwki wegierki, owoc pigwowca.
Po przejrzeniu kilku pierwszych stron dzialu <Nalewki> na tym forum, moje wczesniejsze plany ( morelowka, czeresniowka, gruszkowka,wiejska) ulegly kasacji ;)
Odpowiedz
#87
Czas przystąpić do składania zeznań :nie_powiem:

tegoroczne w różnym stadium przetwarzania/dojrzewania:
-typowo lecznicze:
aloholmel pokrzywowy
nalewka pokrzywowa
alkoholmel mniszkowy
alkoholmel propolisowy
nalewka z kwiatów głogu
alkoholmel z kwiatów głogu
nalewka z dziurawca
nalewka z orzecha włoskiego zielonego
nalewka z liścia orzecha włoskiego (jako dodatek)
nalewka czosnkowa

pozostałe:
miodowo-cytrynowa
imbirowa
limoncello
z kwiatów bzu czarnego
z kwiatów koniczyny czerwonej (zrobiłam malutką ilość, ale całkiem ciekawa się zapowiada)
z mięty
malinowa ( i tu różne wariacje: będzie troszkę z kardamonem i miodem lipowym, kapka z odrobiną wanilii, może troszkę z imbirem, może trozkę z miętą. Próbuję też mixu sosnówką i może będą z tego "ludzie")
z pędów i szyszek sosny
smorodina wg nowego przepisu

mam apetyt aby nastawić jeszcze:
Żenichę kresową,
nalewkę z aronii
pigwowcówkę
nalewkę z cytryńca (leczniczą)
nalewkę z czeremchy
marzy mi się jeszcze żurawinowa, dereniowa, lipowa (jak namierzyłam ekologiczne drzewo to było już po kwiatach) i jarzębinowa, ale... płynów brak :hahaha:
Odpowiedz
#88
Nastawiona orzechówka, ponownie w tym roku po raz 6 chrzanówka i.....aroniówka. Jednek z aroniówką jest pewne ale..., :) aronióka z dodatkiem posmaku pomarańczy, jabłek i cynamonu :) na razie aromat przepiękny, kolor, jak zwykle :) smak, no muszę poczekać :) sądzę, że dopiero macerat 70% zleję pod koniec grudnia, początek stycznia i będę działać dalej :)
Odpowiedz
#89
(15-10-2010, 11:23)mekado napisał(a): ... aronióka z dodatkiem posmaku pomarańczy, jabłek i cynamonu :) na razie aromat przepiękny, kolor, jak zwykle :) smak, no muszę poczekać :) sądzę, że dopiero macerat 70% zleję pod koniec grudnia, początek stycznia i będę działać dalej :)

Musi być dobra:spoko:. Dawniej robiłem soki z aronii - solo mi nie smakowały (jakiś taki żelazisty posmak), ale robione pół na pół z jabłkiem - ambrozja. To nalewka też musi się udać.

Mi się udało (a może za wcześnie mówić "udało") zrobić w tym roku:
- czarna porzeczka (dwuetapowa) - już jest lepsza niż zeszłoroczna;
- aronia - na razie nie jestem nią zachwycony - przygotuję jeszcze esencję cytrynowo-pomarańczową i może się coś zmieni (a może dodać pigwowca - 1 szt?)
- DR z miodem - jeszcze się moczy
- gruszka - ta się będzie moczyć do wiosny :(
Odpowiedz
#90
Patrzę sobie za okno na zwały śniegu, patrzę na nasz forumowy kalendarz, liczę już dni do wolnego i do, wreszcie, białych świąt:)

Z moich planów wyszła tylko malina, okazało się, że mam jej mnogo w zdziczałej formie w okolicy. Owocki były maleńkie, więc zbierało się je godzinami, słońce piekło, palce lepiły się od słodkiego soku... ach lato, lato...

Nalewka wyszła nieco za słaba i zbyt ekstraktywna. Ktoś na forum zalecał stosunek 1kg malin:1l spirytusu - zastosuje w przyszłości:) Ale już dodatek suszonej ostrej papryczki fajnie odświeżył malinówkę.

Nastawiłem też czarną porzeczkę na jałowcu i trawie żubrówce. Na razie ta ostatnia króluje. Mam nadzieję, że z czasem usunie się w cień;) Ale generalnie przepisu nie polecam.

Udało się wycisnąć sporo ze śliwek (odmiany nie znam: owoce granatowe, średniej wielkości, do zbioru na przełomie sierpnia i września) z dodatkiem potłuczonych pestek i kardamonu. Stoi sobie nie ruszana od października i sama się klaruje. Zamiaruję ją tak przetrzymać do lipca - w sam raz na moje wesele:)

A jak tam u Was rok nalewkarski mija?
Odpowiedz
#91
Malinówka z chili? Ale pomysł!!! Muszę spróbować, ale to już za rok, bo tegoroczna dojrzewa z dodatkiem ekstraktu z wanilii... Na Wigilię będzie w sam raz :)
Odpowiedz
#92
Tylko maliny leśnej nie dostałem. Pozostałe i parę innych zrobione lub jeszcze się robią.





Skocz do: