Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nalewki - różne pytania
#26
Rozumiem,ze ten syrop jest lekko alkoholowy i nie bardzo nadaje się do herbatki dla dzieciaków.,ale podobno można takie owoce kandyzować - robił ktoś z Was takie owocki kandyzowane?
Odpowiedz
#27
Z moich notatek wynika, że dawanie na raz 1 kg cukru na 1 kg pigwowca dalej najlepsze efekty. Bo z pigwowca bardzo trudno wycisnąć sok a cukier załatwi sprawę doskonale.

Z 800g pigwowca zasypanego 800g cukru powinnaś uzyskać 200-250 ml z owocka + 480 ml z cukru czyli po zlaniu będziesz miała około 680 do 730 ml płynu o niewielkiej zawartości alkoholu - dla małych dzieci to się nie nadaje ale starsze "polubią" :) taką herbatkę.

Przy żurawinie bywa inaczej. :spoko::spoko:

Betglo - tu masz temat, który szukałaś http://wino.org.pl/forum/showthread.php?tid=0
i tu http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...72&page=14
Odpowiedz
#28
Ja chciałam,żeby był "wilk syty i owca cała"-dlatego do tej pory wszystkie pigwówki i pigwowcówki robiłam odwrotnie ,był syropek dla dzieciaków i ten sam syropek do procentówi owocki jeszcze zasypywałam cukrem i tez były do herbatki jak brakło syropku.W tym roku zostałam obdarowana dodatkowo 12kg pigwowca ,wiec poeksperymentuję i będzie herbatka dla starszych i " pijane " owocki kandyzowane w cukrze [tylko nie bardzo wiem jakich użyć proporcji wody i cukru]
Odpowiedz
#29
Moje pigwowce już po nalewkarskich obróbkach ważę i daję do nich tyle samo cukru. Bez gotowania i bez wody. Mogą stać latami.
Odpowiedz
#30
Ja sobie tak umyślałam,że częśc owocków pokroje w trochę grubsze półksięzyce i po tych wszystkich obróbkach zrobię je jak kandyzowane [takie marmoladki w cukrze] Na pewno trzeba je będzie trochę pogotować w wodzie z cukrem
Odpowiedz
#31
Proponuję zetrzeć na tarce, na grubych oczkach. Lepiej się pigwowiec maceruje i łatwiej potem zrobić konfiturki.
Odpowiedz
#32
Mam już taki dzemik z ubiegłego roku ,uparłam się na te kandyzowane,tylko nie wiem ,czy to faktycznie zrobi się miękkie i smaczne...
Odpowiedz
#33
Pigwowiec będziesz musiała długo gotować ale nie pamiętam jak długo gotowałem

Pomyśl o tzw. pleśniaku zwanym również krymelką. Taki rozdrobniony, no i inne owocki po nalewkach są super nadzieniem.
Odpowiedz
#34
Łałł !-ile tam pyszności -no i jak tu trzymać linię...
Ciasto nie omieszkam wypróbować.,ale jak bumerang wracam do tych kandyzowanych owoców-jak to się robi??-jakiś sprawdzony przepisik.
Odpowiedz
#35
Tu masz prosty przepis: http://wizaz.pl/Kulinaria/Nowosci-kulina...andyzowane

Ale z po nalewkowych owoców uciekną % przy smażeniu.
Ja tam wolę konserwować samym cukrem.
Odpowiedz
#36
Dzięki za linka -prawie wszyscy podają przepisy z owoców nie przerobionych ,a my tu chcemy wykorzystać jakieś pozbawione soku resztki ,zastanawiam się ,czy to nie wyjdzie jakiś suchy wiór...[w sensie pozbawiony swojego soku]
Odpowiedz
#37
Weź 1/2 szklanki startego na grubym oczku piwowca + 1/2 szklanki wody -gotuj do miękkości ( czasem to 30 minut czasem dłużej) dodaj 1/2 szklanki cukru + cukier waniliowy i na czubku łyżeczki od herbaty cynamonu. Jak wystygnie skosztuj czy Ci pasuje. :)
Odpowiedz
#38
Ok.przepis z nie ponalewkowych -rozumiem.
Odpowiedz
#39
Tak robiłem z pigwowcem, właśnie po nalewkowym.
Odpowiedz
#40
Wielkie dzięki Już wszystko wiem [to co chciałam ] Zabieram się za żmudne wypestkowywanie i krojenie [na tej tarce boje się o paluchy.]
Odpowiedz
#41
Może masz mikser do tarcia ziemniaków z grubym oczkiem? Palce będą całe :)
Odpowiedz
#42
Do tarcia ziemniaków używam kielicha od sokowirówki,ale jakieś ustrojstwo elektryczne do krojenia sałatek posiadam więc może wypróbuję ,chociaż nie wiem ,czy dadzą radę takim twardzielom...
Odpowiedz
#43
Będzie dobrze, spróbuj.
Odpowiedz
#44
Witajcie!

Dużo o nalewkach nauczył mnie mój Dziadek, niestety od prawie roku już go z nami nie ma. Przygotowywaliśmy ostatnio jego mieszkanie do sprzedaży i natrafiliśmy na chyba 15litrowy słój opisany jako grudzień 2013 , pełen tarniny zalanej alkoholem. Jeśli robił wg tego przepisu, który sam mi podał, gdy robiłam swoją, to jest to pół na pół spirytus z żolądkową gorzką. Problem w tym, że tarnina jest z pestkami... Odcedzilam owoce, nalewka smakuje i pachnie ja moje wyroby, gdzie tarninę macerowałam 3 miesiące, jak kazał przepis. A ta stoi w słoju od prawie roku. Nie wiem, co zrobić, szkoda wylać te minimum 8 litrów płynu... Boję się jednak, że po konsumpcji szybko dołączymy do Dziadka... Czytałam wiele wątków o kwasie pruskim, ale tam ludzie stresują się, że trzymali owoce kilka tygodni albo kilka dni w alkoholu. A nie 10-11 miesięcy
Co zrobić? Jak żyć?
Odpowiedz
#45
Myślę że bedzie dobra ta nalewka. Wypróbuj ją na kimś kogo nie lubisz ;)
Odpowiedz
#46
Że tak zadam niedelikatne pytanie - ile miał lat Szacowny Dziadek jak opuścił ten padół łez? Jeżeli miał ponad 70 i wcześniej popełniał Swe nalewki to IMHO szkoda wylewać - co najwyżej pić w mniejszych ilościach (tak, jako się pija zazwyczaj nalewki nest ce pas?). Uważam ,że w obecnych czasach, gdy zewsząd czyhają na nas konserwanty (kamuflujące się pod kryptonimem E-cośtam) praktycznie we wszystkim - to zbrodnią byłoby wylewać Ostatni Nalew. Ja nigdy nie pestkowałem tarniny (współczucie tym, którzy to robią). Piłbym z umiarem, ale szkoda wylewać
Odpowiedz
#47
(02-11-2014, 14:38)zalewajka napisał(a): Czytałam wiele wątków o kwasie pruskim, ale tam ludzie stresują się, że trzymali owoce kilka tygodni albo kilka dni w alkoholu. A nie 10-11 miesięcy
Co zrobić? Jak żyć?
Żyć całkiem spokojnie, popijając naleweczkę ś.p. Dziadka.
Poczytać jeszcze trochę o AMIGDALINIE i spać spokojnie, bynajmniej nie snem wiecznym.
Odpowiedz
#48
Dzięki wielkie. Uspokoiliście mnie. Dzisiaj zlewałam, wyszło leciutko ponad 8 litrów, nie byłam w stanie tego przefiltrować, przelałam tylko przez perforowaną folię do odciskania twarogu, tyle było pektyn. Będzie to rustykalnie zawiesisty i niestety mocno nieklarowny napitek. Dziadek odszedł w wieku 84 lat, nalewka będzie z nami pewnie przez kilka kolejnych, będziemy ją sączyć jak nakazuje sztuka :pijemy:

Dzisiaj spróbowałam jej ponownie i jednak po odlaniu owoców wyczuwam dalikatną cierpkość na czubku języka, taką jak przy soku z aronii, moje tarninówki tego nie miały...
Może to ten prusak :diabelek:
Odpowiedz
#49
Kwas pruski ma charakterystyczny migdałowy zapach.
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku


Odpowiedz
#50
(02-11-2014, 14:38)zalewajka napisał(a): A ta stoi w słoju od prawie roku. Nie wiem, co zrobić, szkoda wylać te minimum 8 litrów płynu... Boję się jednak, że po konsumpcji szybko dołączymy do Dziadka...
Moje nalewy potrafią stać do półtora roku.

I pamiętaj, że ta nalewka używana, po potrawach z kapusty, fasoli, cebuli i tego typu zaburzeniach - przynosi bardzo pozytywny skutek, już po wypiciu 20-30 ml, a czasem po 50 ml. Zaczynamy od dawki mniejszej, czekamy 25 minut i ew. powtarzamy.

Będziesz kolego zaskoczony, że tak korzystnie działa.
Odpowiedz



Skocz do: